Zamknij

Titanic zatonął 108 lat temu. Historia jednego z najtragiczniejszych rejsów świata

Nina Czochara
15.04.2020 18:39
Titanic
fot. Shutterstock

Titanic w swój pierwszy, a zarazem ostatni rejs wypłynął 10 kwietnia 1912 roku. Wyprawa największym wówczas statkiem pasażerskim, okrzykniętym mianem niezatapialnego, kosztowała życie ponad 1500 osób. W tym roku mija 108. rocznica katastrofy, która stała się legendą.

Titanic wyruszył w swój dziewiczy rejs z Southampton w kierunku Nowego Jorku. Do katastrofy doszło już po kilku dniach podróży – w nocy z 14 na 15 kwietnia 1912 roku. Transatlantyk zderzył się z górą lodową i w ciągu niecałych trzech godzin zatonął. Chociaż nie była to największa katastrofa na morzu, wokół Titanica powstało wiele legend, a jego historia do dzisiaj jest inspiracją dla wielu twórców.

Titanic: największy, najlepszy, niezatapialny

Prace konstrukcyjne rozpoczęły się w 1909 roku. Dwa lata później, w 1911 roku, Titanic stał się drugim co do wielkości parowym statkiem pasażerskim na świecie. Prasa z całego świata okrzyknęła go mianem najwspanialszego, najbardziej luksusowego oraz (niestety niesłusznie) całkowicie bezpiecznego i niezatapialnego statku. 

Titanic składał się z kilku pokładów, a każdy oznaczony był inną literą alfabetu. Na poziomie A mieściły się przede wszystkim salony wypoczynkowe klasy I, na B i C kabiny i apartamenty najwyżej klasy oraz pomieszczenia do dyspozycji pasażerów z klasy II. Na poziomie D stworzono jadalnie dla pasażerów I i II klasy. W niższych partiach statku, czyli na pokładach E, F i G, ulokowano pomieszczenia i kabiny klasy II i III oraz załogi. Niżej znajdowały się już tylko kotłownie maszynownie i ładownie.

Pasażerowie pierwszej klasy, oprócz luksusowych apartamentów, mieli dodatkowo do dyspozycji basen, salony wypoczynkowe, restauracje, kawiarnie, czytelnię, łaźnię turecką oraz salon fryzjerski. 

Titanic był również bardzo szybkim, jak na ówczesne czasy, statkiem – płynął z prędkością maksymalną 22 węzłów, czyli ok. 40 km/godzinę. Miał zostać zaprojektowany w taki sposób, aby pobić rekord przepłynięcia Atlantyku. Od osiągnięcia tego celu statek dzielił zaledwie jeden dzień rejsu. Dzień, który okazał się tragiczny dla pasażerów wycieczkowca.

Katastrofa, która stała się legendą

Titanic wyruszył w swój dziewiczy rejs (na trasie Southampton-Cherbourg-Queenstown-Nowy Jork) 10 kwietnia 1912 roku. Legendarny statek pasażerski dzielił od portu w Nowym Jorku jeden dzień podróży. Niestety, 14 kwietnia o godzinie 23.40 marynarze zauważyli znajdującą się na wprost statku górę lodową (było to w pobliżu Ameryki Północnej). 37 sekund później nastąpiło zderzenie – w kadłubie powstał otwór o wielkości ok. 90 metrów. Po niecałych trzech godzinach statek znalazł się całkowicie pod wodą. 

W czasie akcji ewakuacyjnej okazało się, że na Titanicu znajdowały się szalupy ratunkowe mogące pomieścić jedynie połowę osób obecnych na pokładzie. Mimo że w początkowej propozycji miało znaleźć się 48 szalup (dla 2886 osób), ostatecznie zdecydowano się na 20, uznając je za "zbyt kosztowne i zaśmiecające pokład". 

Jak potwierdza najwięcej źródeł, w katastrofie zginęło ponad 1500 osób, w tym niemal 80 procent załogi - między innymi kapitan statku, Edward Smith, wszyscy mechanicy i legendarna orkiestra, która - aby zapobiec panice pasażerów - grała do samego końca. Jeśli chodzi o liczbę ocalałych, najnowsze statystyki wskazują, że przeżyły 704 osoby. Rozbitków z szalup uratował statek Carpathia, który jako pierwszy dotarł na miejsce katastrofy.

ZOBACZ TAKŻE: Wrak Titanica: pierwsza wyprawa od 14 lat. Niezwykłe nagranie w 4K

Czy Titanic musiał zatonąć?

Chociaż od katastrofy minęło 108 lat, wielu ekspertów ciąż zastanawia się, czy można było uniknąć tragedii. Wiadomo, że przed zatonięciem Titanica do załogi dotarła depesza ze statku "America" z informacją o tym, że zmierza on w stronę pola lodowego. Wiadomość ta nie dotarła jednak do rąk kapitana Smitha. 

W 2017 roku na jaw wyszły nowe fakty, które zmieniły sposób patrzenia na jedną z najsłynniejszych i najtragiczniejszych katastrof świata. W dokumencie National Geographic "Titanic. Nowe dowody" udowodniono, że statek wcale nie musiał zatonąć, a do tragedii przyczynił się fakt, że na jego pokładzie przez cały czas trwania rejsu szalał pożar. Hipotezę tę zdają się potwierdzać fotografie Titanica, które kilka lat temu pojawiły się na aukcji. Na zdjęciach, wykonanych tuż po wodowaniu w stoczni w Belfaście, widać czarną smugę po prawej stronie kadłuba. Okazało się, że był to efekt pożaru w jednym z magazynów na węgiel. Tezę tę potwierdził ocalały z katastrofy Fred Barreta, który pracował na Titanicu w charakterze strażaka. Mężczyzna zeznał, że ogień pojawił się na pokładzie jeszcze w Belfaście. O tej niebezpiecznej sytuacji miał wiedzieć armator White Star Line, jednak szefostwo firmy zataiło informację w obawie przed skandalem i stratami wywołanymi przez zwroty biletów. 

Szalejący przez cały czas trwania rejsu pożar w jednym z magazynów miał mocno osłabić konstrukcję statku. W chwili uderzenia o górę lodową Titanic miał niewielkie szanse na uniknięcie katastrofy. Z brytyjskiego dokumentu wynika, że gdyby na pokładzie nie pojawił się ogień, Titanic utrzymywałby się znacznie dłużej na powierzchni. Dopływająca do niego „Carpathia” mogłaby wziąć na swój pokład znacznie więcej osób, które nie doczekały jej przypłynięcia. 

Wrak Titanica zniknie za 20 lat

Wrak Titanica został odkryty dopiero w 1985 roku. Spoczywa on na głębokości około 4 tys. metrów, około 600 km na południowy wschód od wybrzeży Nowej Funlandii. W latach 90. XX wieku po praz pierwszy zbadano wnętrze statku za pomocą zdalnie sterowanych robotów - okazało się wówczas, że wystrój pokładu zachował się w bardzo dobrym stanie. W latach 1987-2004 z wraku Titanica wydobyto ponad 5 tysięcy przedmiotów, które później  zlicytowano za duże sumy na aukcjach.

W 2019 roku grupa naukowców (po raz pierwszy od czternastu lat) zeszła na dno oceanu, by sprawdzić stan legendarnego wycieczkowca. Jak się okazało, wrak rozkłada się w bardzo szybkim tempie. Szacuje się, że przestanie istnieć za ok. 20 lat. Eksperci zwracają uwagę, że wrak ulega ciągłemu niszczeniu ze względu działanie zmieniających się prądów morskich, korozji solnej, a także bakterii niszczących metal. 

ZOBACZ TAKŻE: Wyprawa do wraku Titanica. Niesamowita atrakcja dla fanów historii i nurkowania

Titanic II? Powstaje replika legendarnego statku

Titanic II to inicjatywa australijskiego miliardera, Clive’a Palmera. Wnętrza repliki mają niemal w 100 proc. odwzorować te znane z pierwowzoru legendarnego statku. Lepszy i nowocześniejszy będzie jednak system ratunkowy, nawigacyjny i wszelkie zabezpieczenia.

Replika transatlantyku ma obejmować 9 pokładów i 840 kabin - dzięki czemu będzie w stanie pomieści 2435 gości i 900 osób z załogi. W swój dziewiczy rejs - z Dubaju do Southampton - Titanic II ma wypłynąć w 2022 roku. Wyprawa potrwa dwa tygodnie. Później statek najprawdopodobniej będzie kursował między Anglią a Stanami Zjednoczonymi. 

ZOBACZ TAKŻE: To najdłuższy rejs dookoła świata. 6 kontynentów i 51 krajów w jednej podróży

___

RadioZET.pl/NC