Zamknij

Turysta zapłacił niemal 2,5 tys. zł za taksówkę. Długość trasy? 500 metrów

Redakcja
01.02.2019 12:44
Nowa Zelandia
fot. Shutterstock

Turysta pochodzący ze Szkocji z pewnością długo nie zapomni początku swojego pobytu w Nowej Zelandii. Mężczyzna za 5-minutową jazdę taksówką z dworca do hotelu zapłacił równowartość ponad 2 tysięcy złotych. 

John Barrett i jego żona przybyli do Wellington w Nowej Zelandii i postanowili złapać taksówkę przed dworcem kolejowym. Ich hotel znajdował się zaledwie 500 metrów od dworca. Nie spodziewali się, że za tak krótką trasę będą musieli zapłacić tak "kosmiczny" rachunek.  

Prawie 2,5 tys. zł za 500 metrów drogi

Konto brytyjskiego turysty zostało obciążone kwotą 930 dolarów nowozelandzkich (NZD), czyli ponad 2,4 tys. zł za pięciominutową jazdę taksówką z dworca kolejowego Wellington do miejsca zakwaterowania. To oznacza, że nieszczęśnik za 1 przejechany metr zapłacił prawie 5 zł.

Według Barretta biała taksówka miała na dachu napis "Wellington", a kierowca posługiwał się identyfikatorem. Poszkodowany zaznaczał również, że odczyt na liczniku nie przekroczył 10 dolarów, ale w momencie, w którym płacił za przejazd, dłoń kierowcy zasłaniała czytnik kart. Niestety nie otrzymał również pokwitowania. Dopiero gdy zaledwie kilka godzin później płatność jego kartą została odrzucona w supermarkecie, uświadomił sobie, że został obciążony ogromnymi kosztami. W historii transakcji na swojej karcie odnalazł opłatę w wysokości 920 dolarów na rzecz "Taxi Wellington". 

Zobacz także

Kierowca taksówki tłumaczył później, że z powodu przemęczenia popełnił niewinny błąd. Wbijając kwotę na kasie fiskalnej, pominął przecinek podbijając opłatę z 9,30 do 930 dolarów. Dyrektor zarządzający korporacją, John Hart, powiedział w rozmowie z "Daily Mail", że codziennie dostaje skargi. Ta jednak była najpoważniejsza w historii firmy. Na szczęście ponad tydzień później cała opłata została zwrócona na konto Barretta, z "przeprosinową" nadpłatą w wysokości 50 dolarów. Zanim jednak do tego doszło, klient przyznaje, że był bardzo zdenerwowany tak długim czasem rozwiązywania tego problemu oraz tym, że władze odpowiedzialne za transport zrzucały na siebie winę.

Zobacz także

Źródło: fakt.pl

___

RadioZET.pl/NC