Zamknij

Stewardesa pozwała linię lotniczą, bo obwinia ją za śmierć męża. "Nie dbano o dystans"

30.04.2021 12:14
USA. Stewardesa pozwała linię lotniczą, bo obwinia ją za śmierć męża. "Nie dbano o dystans"
fot. SHUTTERSTOCK

Carol Madden, stewardesa tanich linii lotniczych Southwest Airlines, pozwała amerykańskiego przewoźnika i domaga się od niego ponad 3 mln dolarów odszkodowania. Zdaniem kobiety popełnił on zaniedbania podczas szkoleń związanych z pandemią, przez co zaraziła się COVID-19, a od niej jej mąż, który niedługo później zmarł.

Pochodząca z Nowego Jorku 69-letnia stewardesa Carol Madden wzięła udział w jednodniowym szkoleniu pracowników Southwest Airlines związanym z COVID-19, które odbyło się na międzynarodowym lotnisku Baltimore-Washington. Zarówno ona, jak i jej 73-letni mąż, który przywiózł ją z kursu do domu, zachorowali kilka dni później (lipiec 2020). Testy potwierdziły, że są zakażeni koronawirusem.

I choć stewardesa przeszła chorobę bez większych komplikacji, to jej mąż Bill trafił do szpitala w York w Pensylwanii, gdzie niedługo później zmarł. Jak podaje PolsatNews.pl, jako główną przyczynę śmierci mężczyzny wskazano zapalenie płuc wywołane przez COVID-19.

Stewardesa domaga się 3 mln dolarów odszkodowania

Carol Madden za śmierć męża obwinia amerykańską linię lotniczą. Wystosowała przeciw niej pozew i domaga się ponad 3 mln dolarów odszkodowania (ponad 11 mln zł).

Dziennikarzowi "USA Today" powiedziała, iż jest przekonana, że Bill nadal by żył, "gdyby Southwest Airlines stosowało te same protokoły bezpieczeństwa dla pracowników, co w przypadku pasażerów". Wśród czynności, które zdaniem kobiety przewoźnik zaniedbał podczas szkolenia, wymienia m.in. czyszczenie siedzeń, pasów oraz otworów wentylacyjnych.

Jak wynika z pozwu, na szkoleniu pracowników firmy nie zapewniono środków do dezynfekcji rąk. Co więcej, sprzęt stosowany podczas ćwiczeń nie był czyszczony pomiędzy kolejnymi użyciami - chodzi przede wszystkim o manekina wielkości człowieka o imieniu Bob, którego wykorzystywano do treningu technik samoobrony. Nikt również nie zachowywał dystansu społecznego.

Linia Southwest Airlines złożyła wniosek o oddalenie sprawy. Przewoźnik wyraził kondolencje dla stewardesy oraz wszystkich bliskich jej męża, ale twierdzi, że obwinianie go za śmierć Billa jest po prostu "niesłuszne".

Jednocześnie przyznał, że jest zobowiązany do zapewnienia swoim pracownikom możliwie bezpiecznego miejsca pracy, ale obowiązek ten nie może oddziaływać na inne osoby w gospodarstwie domowym, w tym małżonków pracowników. Ponadto linia lotnicza wskazuje, że nie ma możliwości ustalić, kiedy i gdzie Carol Madden rzeczywiście zaraziła się COVID-19. 

"Southwest podjęło wzmocnione środki w celu czyszczenia i konserwacji samolotów, lotnisk i centrów pracy oraz postępuje zgodnie ze wszystkimi wytycznymi dotyczącymi powiadamiania o zagrożeniu epidemicznym" - powiedział Hawkins w rozmowie z "USA Today", cytowany przez PolsatNews.pl

Kobieta po śmierci ukochanego męża wzięła urlop. Jakiś czas temu jednak wróciła do lotów. Jak sama przyznała, musiała schować smutek i samotność pod mundur.

RadioZET.pl/PolsatNews.pl