Zamknij

Przez lasy, morza, jeziora. Polskie perły krajobrazu idealne na rowerową majówkę

Magdalena Kulej
02.04.2019 11:32
Przez lasy, morza, jeziora. Polskie perły krajobrazu idealne na rowerową majówkę
fot. Green Velo

Trudno o przyjemniejszą aktywność wiosną niż jazda na rowerze. Zwłaszcza wtedy jednoślad ma same plusy. Jest przyjazny dla środowiska, dojedziemy nim niemal wszędzie, a do tego w przerwie możemy bezkarnie pozwolić sobie na lokalny przysmak. Przecież zaraz pozbędziemy się tych kalorii. Podczas 10-kilometrowej przejażdżki spalimy ich nawet 300. A co to jest 10 kilometrów, gdy wokół takie widoki – i to bliżej niż myślisz. Walory kulturowe? Nie do opisania. Ale spróbujemy.

Zapraszamy na majówkę. Jedziemy na Warmię i Mazury - oczywiście rowerem. To między innymi przez ten region przebiega jeden z najpopularniejszych szlaków rowerowych w kraju - Green Velo. To też najdłuższa trasa dla jednośladów w Polsce - łącznie Wschodni Szlak Rowerowy Green Velo ma aż 2 tysiące kilometrów!

Tym razem skupiamy się na warmińsko-mazurskiej części trasy. To też całkiem sporo, bo prawie 400 kilometrów malowniczych dróg oddalonych od zatłoczonych jezdni i szarych blokowisk. Do wyboru mamy trzy różne i połączone ze sobą „królestwa rowerowe”: „Nad Zalewem Wiślanym” (93 km), „Warmię i okolice” (147 km) i „Północne Mazury” (153 km).

Zadowolony rowerzysta… w głębokiej depresji

To właśnie tutaj, „Nad Zalewem Wiślanym”, zaczyna się szlak Green Velo. Podczas tej przejażdżki będziemy podziwiać taflę Morza Bałtyckiego, odwiedzimy Kopernika i sprawdzimy, jak smakują fraszynki warmińskie.

Zaczynamy w Elblągu, ale zanim wyjedziemy w dłuższą podróż, warto się na chwilę zatrzymać. Miasto, jako drugie co do wielkości w województwie, ma wiele do zaoferowania. Kiedyś walczyło z Gdańskiem o status najważniejszego portu, teraz wciąż przyciąga turystów. Zwłaszcza tych, chcących przespacerować się klimatycznym deptakiem czy ruszyć w rejs po Kanale Elbląskim - najdłuższym kanale żeglownym w Polsce.

W okolicy znajduje się też delta Wisły i Żuławy Elbląskie z ich prawdziwą perłą i rajem dla ornitologów – zarastającym Jeziorem Druzno. Warto też zajrzeć do Raczek Elbląskich i zrobić sobie zdjęcie w… głębokiej depresji. Dosłownie, bo właśnie w tym miasteczku znajduje się oznakowany najniżej położony punkt w Polsce – to 1,8 m p.p.m.

Elbląg i okolice to dopiero początek naszej przejażdżki. Dalej szlak biegnie przez park krajobrazowy Wysoczyznę Elbląską. Dla początkujących rowerzystów może to być jednak spore wyzwanie. Duże różnice wysokości i strome podjazdy mogą dać się we znaki. Wysiłki zrekompensuje rowerzystom widok Zalewu Wiślanego.

Ujście Pasłęki do Zalewu Wiślanego

Ujście Pasłęki do Zalewu Wiślanego

‧ fot. Green Velo

Dalej trasa prowadzi przez urokliwe portowe miasteczko Tolkmicko prosto do Fromborka. To tutaj przez blisko 30 lat mieszkał i pracował Mikołaj Kopernik. Na Wzgórzu Katedralnym zachowało się po nim wiele pamiątek. Do tego można stąd podziewać fantastyczną panoramę Zalewu Wiślanego i okolic.

Jedziemy jeszcze dalej. Brzegiem Zalewu Wiślanego docieramy do osady portowej Nowa Pasłęka, a następnie na metę - do Braniewa, tuż przy granicy z Obwodem Kaliningradzkim.

Na granicy

Kolejne „królestwo rowerowe” witamy w Pieniężnie. Królestwo „Warmia i okolice” prowadzi malowniczymi terenami Wzniesień Górowskich do Górowa Iławeckiego. Warto na chwilę zboczyć z trasy i lokalnym szlakiem rowerowym dojechać do położonej przy granicy z obwodem kaliningradzkim „bocianiej wsi” Żywkowo. Wyrażenie „bociania wieś” nie jest w żadnym wypadku przesadzone. Na 30 mieszkańców przypada tu około 160 ptaków.

Dalej Green Velo wiedzie na południe - do Lidzbarka Warmińskiego z mnóstwem zabytków, w tym zamku i pałacu. Zmierzając do Sępopola, ostatniego miasta na tej części szlaku, odpoczniemy w zespole pałacowym i parkowym ze stadniną koni w Galinach.

W trzech krajach jednocześnie? Da się!

Trzecim „królestwem rowerowym” na Warmii i Mazurach są „Północne Mazury”. To dość różnorodna trasa, ale kto by na to narzekał! Zwłaszcza, że wkrótce zobaczymy perłę Mazur i drugie co do wielkości jezioro w kraju, Mamry. W rzeczywistości turysta może być nieco zaskoczony, bo to jedyne tak licznie odwiedzane miejsce, przez które przebiega szlak. Większość miejsc, które odwiedzimy, to – nie owijając w bawełnę – odludzia. Ale za to jakie dzikie i piękne!

W Węgorzewie zaczyna się żeglarski Szlak Wielkich Jezior Mazurskich. Warto tutaj zboczyć nieco ze szlaku i „pokręcić się” po lokalnych trasach rowerowych.

Wracamy na Green Velo. Łatwo nie będzie, bo oto wjeżdżamy na Mazury Garbate. Na odcinku pomiędzy Węgorzewem a granicą województwa różnica poziomów podjazdów i zjazdów wynosi w sumie ponad 1 kilometr. Zasłużony odpoczynek czeka w uzdrowiskowej Gołdapi. Można tu skorzystać z tężni i pijalni leczniczych wód.

Tężnie solankowe w Gołdapii

Tężnie solankowe w Gołdapii

‧ fot. Grenn Velo

To jeszcze nie koniec kręcenia. Na wschód od miasta rozciąga się Puszcza Romincka. Pojedziemy jej skrajem i dotrzemy do styku granic trzech państw: Polski, Litwy i Rosji. To jak być w trzech miejscach jednocześnie! Tutaj żegnamy się też z województwem warmińsko-mazurskim.

Ta majówkowa propozycja brzmi wymagająco, ale tak urozmaicona trasa jest wyjątkowo przyjemna. Obfituje nie tylko urokliwe miejsca, ale też spore udogodnienia dla rowerowych maniaków – również tych początkujących. Na szlaku znajdziemy liczne MOR-y, czyli Miejsca Obsługi Rowerzystów i MPR-y. Te drugie to z kolei Miejsca Przyjazne Rowerzystom. Można tam zobaczyć ciekawe miejsca, odpocząć, zjeść czy naprawić rower. Czego więcej trzeba nam do rowerowej przygody na Warmii i Mazurach? Kilku dni urlopu. Na szczęście zbliża się majówka!

Co jeszcze czeka na trasie Green Velo na Warmii i Mazurach? Zobacz więcej zdjęć!

Artykuł powstał we współpracy z Green Velo.