Zamknij

O domy za 1 euro we Włoszech zaczęli ubiegać się... spadkobiercy. Nowi właściciele mają problem

03.03.2021 13:40
Włochy. O domy za 1 euro zaczęli ubiegać się... spadkobiercy. Nowi właściciele mają problem
fot. SHUTTERSTOCK

O domach za 1 euro we włoskich miasteczkach pisaliśmy już niejednokrotnie. I choć mogłoby się wydawać, że taki zakup jest jak wygrana na loterii, to teraz zaczęły pojawiać się niemałe problemy. Do części nowych właścicieli zaczęli zgłaszać się potencjalni spadkobiercy nieruchomości. 

Co jakiś czas włoskie miasteczka sprzedają domy za symboliczną kwotę 1 euro. Pisaliśmy już m.in. o możliwości zakupu budynków w Cinquefrondi w południowej Kalabrii czy w Bisaccii w prowincji Avellino. Celem takich akcji jest przede wszystkim zapobieganie porzucaniu wiosek oraz odzyskanie niezamieszkałych budynków w centrum. Oferty skierowane są przede wszystkim do osób, które chcą zainwestować w projekt odbudowy i ulepszenia miasta.

Domy za 1 euro we Włoszech. Nowi właściciele mają problem

Akcje domy za 1 euro we Włoszech są niezwykle popularne i zyskały rozgłos na całym świecie. Nic więc dziwnego, że szybko znaleźli się nowi właściciele, którzy zainwestowali w opuszczone nieruchomości, a małe miasteczka zaczęły tętnić życiem. Niestety w niektórych miejscach zaczęły pojawiać się niemałe problemy. 

W ostatnim czasie zaczęli zgłaszać się potencjalni spadkobiercy, którzy teraz chcieliby odzyskać sprzedane przez władze miasta nieruchomości. Wśród nich jest Josie Faccini z Kanady.

Babcia Facciniego, Consilia Scapillati, wyemigrowała do Kanady w latach pięćdziesiątych XX wieku. Pozostawiła jednak po sobie uroczy mały kamienny dom w historycznym centrum Castropignano w południowym regionie Molise we Włoszech, który rodzina regularnie odwiedzała w ostatnich latach. Kiedy Josie dowiedziała się o planie polegającym na rozładowaniu starych zasobów mieszkaniowych, zaczęła martwić się "przejęciem nieruchomości". W związku z tym spędziła miesiące, by potwierdzić swoje roszczenia do domu.

Słyszałam o planach sprzedaży i skontaktowałam się z nimi w sierpniu. Po jakimś czasie zobaczyłam artykuł, w którym burmistrz miasteczka stwierdził, że wysłał zawiadomienia za granicę, ale nikt z mojej rodziny nie został o tym powiadomiony. Jestem zła i sfrustrowana - opowiada Facinni "CNN".

Dodaje, że wysłała wiele e-maili i list polecony do burmistrza wioski, ale nie otrzymała odpowiedzi. Dopiero po ośmiu miesiącach władze miasteczka odezwały się i kazały jej dostarczyć m.in. akt własności. Może to jednak być trudne, bo na przestrzeni lat dom mógł zostać przekazany nowym właścicielom spoza rodziny lub innym spadkobiercom albo dalekim krewnym.

Lokalne władze jednak twierdzą, że przed wystawieniem domu na sprzedaż, podejmowane są wszelkie próby kontaktu z pierwotnymi właścicielami.

Jak podaje portal Fly4Free.pl, historia Josie nie jest jedyną. O opuszczonych nieruchomościach przypomniało sobie o wiele więcej rodzin, które teraz zgłaszają swoje roszczenia.

RadioZET.pl/CNN/Fly4Free.pl