Zamknij

Urokliwe miasteczko na Sardynii stało się ulubionym miejscem do pracy zdalnej

02.03.2021 13:38
Włochy. Urokliwe miasteczko na Sardynii stało się ulubionym miejscem do pracy zdalnej
fot. SHUTTERSTOCK

Ollolai to małe włoskie miasteczko położone na Sycylii, które kilka lat temu zasłynęło ze sprzedaży domów za 1 euro. Teraz stało się ulubionym miejscem do pracy zdalnej nie tylko dla Włochów, ale i cudzoziemców. Osada, walcząca niedawno o przetrwanie, odradza się w szybkim tempie.

Jak podaje PAP, Ollolai to malownicze włoskie miasteczko zlokalizowane w prowincji Nuoro w środkowej części Sardynii. Osada liczy zaledwie około 1200 stałych mieszkańców. Ostatnio zrobiło się o niej głośno w światowych mediach.

Tak wygląda ulubione miejsce do pracy zdalnej

Miejsce to stało się sławne w 2018 roku dzięki ówczesnemu burmistrzowi Efisio Arbau, który postanowił przywrócić tam życie i wystawił na sprzedaż za 1 euro 13 opustoszałych, wymagających remontu domów w historycznym centrum. Jak przypomniał dziennik "Corriere della Sera" cytowany przez PAP, wówczas zgłosiło się ponad 2,5 tysiąca chętnych.

Zainteresowanie miejscowością wzrosło jeszcze bardziej, gdy zrealizowano w niej holenderski reality show. Jego bohaterowie, pięć par przeniosło się tam, by spróbować nowego życia. Co ciekawe, swoją sławę Ollolai zawdzięcza także Arnoldowi Schwarzeneggerowi, który był przyjacielem pochodzącego stamtąd kulturysty Franco Columbu, zmarłego w 2019 roku.

Kiedy zatem nadeszła pandemia, zdobyta w ostatnich latach międzynarodowa sława malowniczej osady w krainie Barbagia pomogła jej. Przyciągnęła nie tylko Włochów, ale i cudzoziemców. Menedżerowie z Nowego Jorku, profesorowie z Londynu czy pracownicy naukowi z różnych uczelni postanowili tam spędzić miesiące pandemii i pracy zdalnej.

Aby miejscowość była jeszcze bardziej atrakcyjna w nowych czasach, na jej modernizację przeznaczono ponad 4 miliony euro z kasy władz regionu Sardynia i od prywatnych sponsorów. Powstał też nowy projekt współpracy, w ramach którego ponad 30 domów ma zostać sprzedanych Brytyjczykom, ale już po cenie rynkowej, a nie za 1 euro.

RadioZET.pl/PAP(Sylwia Wysocka)