Zamknij

Zażartował, że ma bombę w bagażu. Nie wpuszczono go na pokład samolotu

29.10.2020 14:13
Mężczyzna z bagażem na lotnisku
fot. Shutterstock

Na lotnisku w Krakowie w czasie nadawania bagażu jeden z pasażerów zażartował, że ma ze sobą bombę. Ten nieudany żart skończył się dla mężczyzny oraz towarzyszącej mu kobiety mandatem i odmową wpuszczenia na pokład samolotu. 

Podczas nadawania bagażu przed lotem do Londynu młody mężczyzna zapytany o posiadanie niebezpiecznych przedmiotów, odpowiedział, że ma w walizce bombę. Po tych słowach pracownicy i służby lotniskowe natychmiast podjęli interwencję. Do działań pirotechnicznych przystąpili funkcjonariusze straży granicznej oraz przewodnik z psem służbowym do wykrywania materiałów wybuchowych.

Żart o bombie na lotnisku w Krakowie

Po dokładnym sprawdzeniu bagaży mężczyzny oraz jego współtowarzyszki okazało się, że nie wykryto żadnych niebezpiecznych materiałów. Chociaż podróżni próbowali tłumaczyć, że był to tylko żart, funkcjonariusze nie przyjęli tych wyjaśnień. Dwójka niedoszłych pasażerów została ukarana mandatem.

Ale kara pieniężna nie była jedyną, która ich dotknęła. Kapitan samolotu, który miał lecieć z Krakowa na lotnisko Londyn Gatwick, odmówił zabrania na pokład nie tylko mężczyznę, ale też towarzyszącą mu kobietę. Podróżny próbował przekonać do zmiany decyzji informacją, że musi polecieć do Londynu ze względu na pracę. Niestety, te próby nie pomogły i ostatecznie nie mogli polecieć do Wielkiej Brytanii.

To już kolejny przypadek "żartu o bombie" w ostatnim czasie. Pod koniec września 40-letnia Polka zażartowała na lotnisku w Poznaniu, że ma dwie bomby w bagażu. Została za to ukarana mandatem w wysokości 300 zł. Pasażerka wyjaśniła swoje zachowanie „olbrzymim zdenerwowaniem przed lotem”. Po zapłaceniu kary kobieta, za zgodą kapitana samolotu, została wpuszczona na pokład samolotu lecącego na Kos. 

Źródło: Karpacki Odział Straży Granicznej