Słuchaj
Robert Karpowicz, Marcin Sońta , Aga Kołodziejska
Michał Korościel
Damian Michałowski, Ewelina Pacyna
Mateusz Ptaszyński
Hubert Radzikowski
Redakcja Radia ZET
Sprawdź co graliśmy

Teraz gramy

Adam Bielan o starcie do Brukseli: Aspekt finansowy też ma znaczenie; Przyjąłem propozycję, niczego nie wychodziłem

04.03.2019 06:45

- To zupełnie fantastyczny scenariusz. Nie ma takich planów – mówi w Gościu Radia ZET wicemarszałek Senatu Adam Bielan. W ten sposób dementuje spekulacje, że mógłby zostać komisarzem w Komisji Europejskiej. Jego zdaniem będzie to długi proces uzależniony od tego, jaką tekę dostanie Polska. Czy aspekt finansowy miał dla Adama Bielana znaczenie, kiedy podejmował decyzję o starcie do Parlamentu Europejskiego z listy Prawa i Sprawiedliwości? - Pewnie tak. Chociaż gdyby europosłowie zarabiali tyle, co posłowie na Sejm, również chciałbym być w PE. Tam dzieją się rzeczy ważne dla naszego kraju – zapewnia w rozmowie z Beatą Lubecką. - Zdecydowana większość prawa, które jest dzisiaj w Polsce, to prawo stanowione przez Komisję Europejską i tamtejszy parlament – uzasadnia.

Beata Lubecka: Adam Bielan, wicemarszałek Senatu, obóz Zjednoczonej Prawicy, kandydat na europosła. Trochę spóźniony, dzisiaj panu wybaczę.

Przepraszam bardzo.

Zdarza się. Aleksandra Dulkiewicz wygrała wybory w pierwszej turze w Gdańsku, zdecydowaną większością, jak pokazywały nieoficjalne sondaże – 84% zyskała poparcia. Można powiedzieć, że jeśli to jest taka różnica, zwycięstwo jest przesądzone. Pogratuluje pan nowej pani prezydent Gdańska?

Tak, oczywiście, gratuluję pani Dulkiewicz zwycięstwa i mam nadzieję, że będzie dobrze rządzić miastem.

A gdańszczankom i gdańszczanom też pan pogratuluje słusznego wyboru?

Dokonali wyboru zgodnie ze swoim sumieniem. Ten wynik nie jest zaskakujący, bo jak pani redaktor doskonale wie, główne partie polityczne nie wystawiły żadnych kontrkandydatów. Rozumieliśmy, że kilka miesięcy temu to Pawłowi Adamowiczowi udzielono mandatu do sprawowania władzy i po jego śmierci...

No tak, to wszystko wiemy. A gdyby pan był gdańszczaninem, to jak by pan zagłosował?

Nie jestem gdańszczaninem.

„Gdańszczanie nie dadzą się kupić za własne pieniądze podarowane przez rząd PiS także w kolejnych wyborach, które czekają nas w tym roku” – tak na gorąco komentował Bogdan Borusewicz, wicemarszałek Senatu.

Ma do tego prawo. Bogdan Borusewicz jest jednym z liderów opozycji w Senacie, jest wicemarszałkiem Senatu i to jest oczywiste, że będzie atakować rząd.

Jaki pan dzisiaj koncyliacyjny. A dlaczego Adam Bielan chce wystartować w wyborach do PE? Znudził się panu polski Parlament czy też za mało pan zarabia?

Nie, absolutnie mi się nie znudził polski Parlament, jest to praca fantastyczna, piękna. Natomiast jak pani wie, bo znamy się od lat, byłem już w PE, byłem nawet wiceprzewodniczącym PE.

Czyli tęskni pan za Brukselą?

Nie wiem, czy akurat za Brukselą tęsknię, bo praca w PE jest bardzo ważna, chociaż samo miasto mnie mi się podoba niż Warszawa na przykład.

A ten aspekt finansowy ma znaczenie czy nie?

No, pewnie tak, chociaż gdyby europosłowie zarabiali tyle, co posłowie na Sejm, a tak było kilkanaście lat temu, zanim wprowadzono ustawę o jednolitym statucie, to również chciałbym być w PE, bo tam się dzieją bardzo ważne rzeczy dla naszego kraju, dla całego kontynentu, ale również dla naszego kraju. Zdecydowana większość prawa, które obowiązuje dziś w Polsce, to jest prawo stanowione przez KE i PE.

Różnica w zarobkach jednak będzie znaczna. Bo jako wicemarszałek to pan mówił w tym studiu, że zarabia na rękę około 10 tysięcy złotych.

Tak, jest to różnica.

A europoseł to jest 8 tys. euro brutto. A wie pan, że nie wszyscy w PiS-ie są zachwyceni, że pan startuje z jedynki na Mazowszu? „Dlaczego Adam Bielan? Przecież jest zdrajcą”.

Nie znam takich wypowiedzi, raczej koledzy i koleżanki mi gratulowali, natomiast w każdym ugrupowaniu przy ustawianiu list są pewne kontrowersje.

Czyli były tarcia?

W moim przypadku chyba żadnych tarć nie było, bo ta sprawa była już ustalona od wielu miesięcy, jeżeli nie lat.

Czyli pan sobie wychodził u prezesa?

Nie, niczego nie wychodziłem, dostałem taką propozycję i ją przyjąłem. My wystawiamy na Mazowszu bardzo silną listę z kilkoma mocnymi nazwiskami posłów, obecnych posłów, senatorów, będzie startowała również moja koleżanka z Prezydium Senatu pani wicemarszałek Koc i jestem naprawdę dumny, że mogę być liderem tak mocnej listy.

A Krzysztof Szczerski chciał startować w wyborach do PE? Krzysztof Szczerski, czyli szef gabinetu prezydenta Andrzeja Dudy.

Nigdy nie usłyszałem takiej deklaracji ze strony pana ministra.

Tygodnik „Wprost” pisze, że tak, z Małopolski, tylko że jak miał dostać trzecie miejsce, no to jednak trochę za nisko.

Nie wydaje mi się to...

Zaproponowano mu Podkarpacie, ale tam z kolei pan minister bał się, że przegra z jakimiś powiatowymi, lokalnymi, bardzo popularnymi politykami.

Nigdy nie słyszałem, żeby pan minister Szczerski, a często się spotykamy, miał takie ambicje. Jest bardzo ważną postacią w Pałacu Prezydenckim, nie sądzę, żeby chciał kandydować do PE.

Ale jak się patrzy na te listy, przynajmniej na jedynki i dwójki, no to właściwie tylko pan jako przedstawiciel koalicjanta, czyli Porozumienie Jarosława Gowina, ma jedynkę. Tak to wszystkie jedynki i dwójki należą do PiS-u.

No nie, jest pani minister Beata Kempa, która zajmuje drugie miejsce na Dolnym Śląsku.

No tak, no to tylko Beata Kempa.

Będzie dość wysoko, z tego, co wiem, również pan minister Patryk Jaki. Więc te listy są bardzo, bardzo silne, ale to są bardzo ważne wybory, więc trudno się dziwić, że wystawiamy najlepszych możliwych kandydatów. Każda partia zachowuje się w takich sytuacjach podobnie, bo optymalizuje listy i wystawia ludzi, którzy mają albo doświadczenie europejskie, albo mają przygotowanie merytoryczne po pracy tutaj w Polsce w jakimś resorcie i będą wartością dodaną w PE. Tam nikt z nas nie jedzie, żeby się uczyć, tylko żeby ciężko zabiegać o polskie interesy.

Adam Bielan na komisarza w KE?

Nie no, zupełnie fantastyczny scenariusz.

Nie ma takich planów?

Nie ma takich planów.

A kto jest szykowany? Anna Fotyga?

Po pierwsze, musimy wiedzieć, kto będzie przewodniczącym KE, a to będzie w tym roku wyjątkowo skomplikowany proces, ten wybór może potrwać kilka miesięcy nawet w mojej ocenie. Dopiero później dowiemy się, jakie portfolio, jaką tekę otrzyma Polska i dopiero wówczas będą dopasowane nazwiska, więc to będzie bardzo długi proces, kilkumiesięczny.

Ale nazwisko pani europoseł jest brane w ogóle pod uwagę czy nie jest?

Jeżeli pani mnie pyta o zdanie na temat pani minister Fotygi, to mam je jak najlepsze. Jest uważana w tej kadencji za jednego z najlepszych polskich eurodeputowanych. Jest autorką kilku bardzo ważnych raportów na temat cyberbezpieczeństwa albo Nord Stream 2, drugiej nitki Gazociągu Północnego. Może mniej tutaj bryluje w mediach, ale tam, w Brukseli, w Strasburgu, naprawdę bardzo ciężko pracuje.

„Nauczyciele nie mają obowiązku życia w celibacie” – to wypowiedź pana ministra Szczerskiego, o którego wcześniej pytałam. Pan minister sugerował, że przedstawiciele tego zawodu mogą mieć przecież dzieci, wtedy dostają 500+ i w ogóle o co ten raban, że chcą podwyżek. Pan by też tak doradził nauczycielom?

Czy doradziłbym im co?

Po prostu niech się rozmnażają i będą mieli 500+, to dlaczego się dopominają o takie podwyżki?

Nie było takiej rady. Ja zresztą byłem w studiu, kiedy pan minister Szczerski wypowiadał te słowa i one nie wzbudziły żadnego oburzenia ze strony przedstawicieli opozycji. Jak rozumiem myśl pana ministra Szczerskiego, rozmawiałem z nim jeszcze wczoraj na ten temat, chodziło mu o to, że program 500+ jest programem powszechnym.

Ale czy to nie jest trochę niefortunna czy też nawet arogancka wypowiedź?

Myślę, że ta wypowiedź została zniekształcona. Natomiast, powtarzam, byłem w studiu w trakcie debaty, nikt się całą wypowiedzią, nie tylko tym jednym wyrwanym z kontekstu zdaniem nie oburzył, ministrowi Szczerskiemu nie chodziło o jakieś zachęcanie nauczycieli, żeby – jak to pani określiła – się rozmnażali, tylko chodziło mu o to, że program 500+ jest programem powszechnym, korzystają z niego zarówno nauczyciele, jak i górnicy, jak i wszystkie inne profesje.

Ale szykują się jednak strajki, i to wtedy, kiedy będą egzaminy. No to jak chcecie temu zapobiec?

I minister Szczerski również w tej wypowiedzi apelował o to, żeby tego sporu nie upolityczniać, to znaczy żeby...

47% rodziców popiera ten strajk – dzisiaj jest taki sondaż „SuperExpressu”.

Ja rozumiem, ja apeluję o to, żeby ten strajk czy protest – każda grupa zawodowa ma prawo do protestu – nie odbywał się kosztem naszych dzieci. Fakt, że organizuje go organizacja jednak niezwykle bardzo upolityczniona, bo ZNP choćby przez osobę jej przewodniczącego pana Broniarza jest organizacją bardzo upolitycznioną, zbliżoną do SLD. Kiedyś był członkiem SLD, pamiętajmy o tym, w latach 90. i na początku lat 2000. I fakt, że są zapowiedzi organizacji tego strajku tuż przed wyborami, może świadczyć o tym, że przynajmniej wśród części organizatorów jest taka myśl polityczna. Ale zdaję sobie sprawę, że jest bardzo wielu nauczycieli rozczarowanych swoim poziomem zarobków i oni po prostu chcą zaprotestować. Tylko pamiętajmy, że ten rząd przekazał na podwyżki największe środki…

Trudno się dziwić, skoro nagle znalazły się pieniądze i dla emerytów, i dla rencistów.

Rozumiem ten argument, ale pamiętajmy, że pieniądze na podwyżki dla nauczycieli są największe od lat. Pierwsza tura już się odbywa, a druga tura tych podwyżek będzie we wrześniu we wrześniu.

Adam Bielan, wicemarszałek Senatu, Zjednoczona Prawica, to tyle w części radiowej, jesteśmy na Faceboku i na RadioZET.pl, zapraszam.

Adam Bielan o eurowyborach: Myślę, że władze PE na pewno ściskają kciuki za Koalicję Europejską

- Myślę, że władze Parlamentu Europejskiego na pewno ściskają kciuki za Koalicję Europejską – tak w internetowej części rozmowy wicemarszałek Senatu Adam Bielan komentuje opublikowany przez PE sondaż preferencji partyjnych, jeśli chodzi o majowe eurowybory. Wynika z niego, że Koalicja Europejska mogłaby liczyć na 37,5% poparcia, a PiS na 36,3%. Gość Beaty Lubeckiej zapewnia, że do sondaży podchodzi z dystansem.

Adam Bielan przytacza przy okazji inny sondaż.

- W sondażu opublikowanym w sobotę w „SE” jest już 38% [dla PiS] i 32% [dla Koalicji Europejskiej]. Wie pani, ja podchodzę w dystansem zarówno do tych bardzo dobrych sondaży dla nas, bo 38% doliczając jeszcze osoby niezdecydowane to jest ponad 40%. To jest bardzo dobry wynik. Podchodzę też z dystansem do sondaży nieco gorszych dla nas. To nie sondaże decydują – mówi Beacie Lubeckiej.

- Przez 3 miesiące do eurowyborów może się jeszcze zdarzyć bardzo dużo. Nie użyłbym słowa „obawa”. Wszystkich konkurentów trzeba doceniać, lepiej przeceniać niż nie doceniać. My będziemy bardzo ciężko pracować w tej kampanii wyborczej. Nasi politycy, samorządowcy, parlamentarzyści aktywnie spotykają się z wyborcami – twierdzi Bielan.

Wicemarszałek Senatu zauważa, że w przypadku Koalicji Europejskiej „doszło do połączenia bardzo wielu ugrupowań”.

- Można powiedzieć „siła złego na jednego”. Te sondaże pokazują, że w dużej mierze wyborcy PSL nie zaakceptowali tego połączenia i nie przepłynęło w całej swojej masie do Koalicji Europejskiej. Myślę, i opieram to na podstawie wielu spotkań z wyborcami i samorządowcami PSL, że oni tej decyzji nie rozumieją – uważa Adam Bielan. – Rozumieją ją jako chęć zagwarantowania sobie mandatów do PE przez kilku liderów PSL. Uważają, że zostali zdradzeni – dodaje.

Kiedy poznamy pełne listy PiS do PE?

- Formalno-prawnym deadlinem jest 16 kwietnia na zarejestrowanie list, ale to będzie wcześniej. Myślę, że to będzie w marcu – przewiduje gość Beaty Lubeckiej.

Czy Włodzimierz Cimoszewicz będzie trudnym kontrkandydatem dla „jedynki” listy PiS w Warszawie, Jacka Saryusza-Wolskiego?

- Myślę, że to symboliczna postać dla tego postkomunistycznego obozu. Popularny polityk swego czasu, jeśli chodzi o SLD. Dla bardzo wielu wyborców PO, powiedziałbym takich centrowych, głosowanie na polityka postkomunistycznego będzie bardzo trudne. Tym bardziej, że do wyboru będą mieć polityka, który wiele razy startował z listy Platformy, Jacka Saryusza-Wolskiego, który był szefem delegacji PO przez wiele lat – twierdzi Bielan.

- Jacek Saryusz-Wolski był nie tylko europosłem PO, on był liderem Platformy przez wiele lat. Ma olbrzymie zasługi we wprowadzeniu Polski do Unii Europejskiej. Cała w ogóle konstrukcja z tym kłamstwem o polexicie w przypadku Jacka Saryusza-Wolskiego będzie komediowa. No bo jeśli Grzegorz Schetyna, który wie 1/10 o integracji europejskiej, co wie Jacek Saryusz-Wolski będzie mu zarzucać, że chce wyprowadzić Polskę z Europy, to przyzna pani, że to będzie śmieszne – stwierdza wicemarszałek Senatu w rozmowie z Beatą Lubecką.

RadioZET.pl/BM/PaNa

Oceń