Słuchaj
Michał Korościel, Damian Michałowski
Marcin Sońta , Mateusz Ptaszyński
Marcin Wojciechowski
Kamil Nosel, Marcin Łukasik
Hubert Radzikowski
Redakcja Radia ZET
Sprawdź co graliśmy

Teraz gramy

Aleksander Kwaśniewski: "Nie ma w Polsce polityków, którzy mogą wziąć telefon i zadzwonić do Merkel czy Macrona, żeby przyjechali - to się tak załatwia. Jesteśmy lekceważeni"

03.12.2018 06:43

"Nie ma w Polsce polityków, którzy mogą wziąć telefon i namówić Angelę Merkel czy Emmanuela Macrona, żeby przyjechali, bo tak to się załatwia" - mówi były prezydent Aleksander Kwaśniewski w Radiu ZET. "Sygnałem jest to, że nie mieliśmy gości na 11 listopada, sygnałem jest to, że nie jesteśmy dopraszani do ważnych dyskusji dotyczących także kwestii regionu, jak np. Ukraina, i kolejnym sygnałem jest to, że nie mamy siły przyciągającej" - uważa gość Beaty Lubeckiej w Radiu ZET.

Beata Lubecka: Aleksander Kwaśniewski, były prezydent. Szczyt klimatyczny w Polsce bez najważniejszych przywódców. Mamy powód do zmartwienia czy nie ma o co kopii kruszyć?

Aleksander Kwaśniewski: Na pewno byłoby lepiej, bardziej spektakularnie, gdyby ci najważniejsi przyjechali, więc traktować to jako dobrą nowinę, że ich nie ma czy nie będzie, to błąd. Natomiast szczyt ma wiele płaszczyzn, więc oczywiście to spotkanie, obecność przywódców to jest jedna, bardzo ważna część, ale tylko jedna z wielu. I mam nadzieję, że te dyskusje, które są przygotowane, przyniosą jakieś efekty i szczyt generalnie się uda, bo temat jest ważny. Rzeczywiście, jeśli nie zatrzymamy zmian klimatycznych, to będzie tragedia. Ja byłem w Afryce nie tak dawno…

No właśnie, taki pan opalony, miałam zapytać, o co chodzi.

No właśnie. W Tanzanii, byliśmy w parku Serengeti wraz z żoną, no i tam widać, że jest tak sucho, że te migracje zwierząt się opóźniają. To wszystko grozi naprawdę ogromną ekologiczną katastrofą i o tym trzeba głośno mówić.

A wiceszef MSZ Bartosz Cichocki, który był w tym studiu kilka dni temu, mówił...

Spóźniony.

O, widzę, że pan słuchał.

Słuchałem.

...że ci, których nie ma, to sami sobie wystawiają świadectwo, na ile poważnie traktują to globalne ocieplenie i sprawy klimatyczne.

To też jest prawda, że można tak to oceniać, z drugiej strony wydaje mi się, że wiceminister spraw zagranicznych jednak chce przejść do porządku dnia nad tym, że Polska ze względu na swoją politykę stała się mniej atrakcyjnym miejscem, mówiąc wprost.

Czyli to jest dla nas sygnał, że jesteśmy w jakiś sposób lekceważeni?

Oczywiście, że tak. Sygnałem jest to, że nie mieliśmy gości na 11 listopada, sygnałem jest to, że nie jesteśmy dopraszani do ważnych dyskusji dotyczących także kwestii regionu, jak np. Ukraina, i kolejnym sygnałem jest to, że nie mamy siły przyciągającej, nie ma w Polsce polityków, którzy mogą wziąć telefon i namówić Angelę Merkel czy Emmanuela Macrona, żeby przyjechali – bo tak to się załatwia. Wiem, bo sam to robiłem. Gdyby nie osobiste kontakty, gdyby nie telefony, gdyby nie stworzenie takiej sieci dobrych relacji przez lata, to wielu rzeczy by się Polsce nie udało w przeszłości osiągnąć.

Partia rządząca podsumowuje trzy lata swoich rządów. W tym tygodniu wszyscy ministrowie będą prezentować swoje osiągnięcia. To jest takie przejście do ofensywy w wykonaniu PiS-u po aferze wokół KNF?

Ależ oczywiście. Ja mam w ogóle wrażenie, że dzisiaj polityka stała się już tylko i wyłącznie PR-em. Że wszystko to, co się dzieje, jest wymyślane przez te grupy PR-owskie, które mają jakieś badania i które wiedzą np., że aferę KNF-u trzeba przykryć. Czym przykryć? No właśnie taką akcję pt. „Mówimy o osiągnięciach”.

Czyli czysty PR pana zdaniem?

Czysty PR. Tak samo jak czystym PR-em są te wezwania do porozumienia, do wygaszenia sporu. To jest nieszczere.

Pan nie wierzy w tę gałązkę oliwną?

Oczywiście, nie wierzę w najmniejszym stopniu, dlatego że trzy lata wiem, jak się dzieli polskie społeczeństwo, wiem, jak się obraża inaczej myślących, wiem, jak się nie docenia dorobku poprzedników i moim zdaniem te wyznania są dzisiaj całkowicie nieszczere, a wynikające tylko z jednego: w wyborach samorządowych PiS zrozumiał, że ma szklany sufit nad głową, czyli tych trzydziestu kilku procent poparcia nie może przekroczyć. Zdobycie głosów choć trochę w stronę centrum wymaga zmiany języka, wymaga właśnie pójścia tą drogą: „Pogadajmy, porozumiejmy się, potrzebny dialog”, ale to jest nieszczere.

Czyli to wszystko na użytek wyborów pana zdaniem?

To jest nieszczere. Tak samo jak sami PiS-owcy mówią, że jedną z przyczyn tego ich nieoczekiwanie czy poniżej oczekiwań wyniku wyborczego była ta retoryka polexitowska. No więc dziś mamy znowu zapowiedź, że z UE jest świetnie...

Mamy zapowiedź, że na pewno nie wychodzimy z UE.

Na pewno. Ja pani powiem więcej – za plecami premiera pojawia się flaga europejska, nazywana przez panią Pawłowicz szmatą...

No biło po oczach.

...a jednocześnie ta, którą wyprowadziła pani premier Beata Szydło w pierwszych dniach swojego urzędowania, co mówiłem, że jest wielkim głupstwem wtedy. Więc wie pani, to jest naprawdę wszystko nieszczere, to jest podszyte hipokryzją i w związku z tym trzeba o tym głośno mówić, żeby nie dawać się nabrać na tego rodzaju słowa, słowa, słowa. Bo jeżeli byłyby czyny, jeżeli np. premier Morawiecki któregoś dnia powiedziałby, że on jest wdzięczny swoim poprzednikom za to, że jednak gospodarka jest w dobrym stanie, że są pieniądze w budżecie, że można je wydawać…

To wszystko PiS przypisuje sobie.

No właśnie. I że on np. i kłania się poprzednim rządzącym, kłania się tym wszystkim, którzy takie mądre decyzje podejmowali, no to być może byłaby deklaracja choć trochę ważąca. A tak to są słowa, słowa, słowa, PR, PR, PR.

A obecność członków rządu, w tym pana premiera na urodzinach Radia Maryja, to panu przeszkadza czy pan uznaje te standardy przyjęte przez PiS?

Ta liczna obecność jest oczywiście takim wyrazem wielkiego oddania i tyle. Natomiast patrząc na to realistycznie no to przecież Radio Maryja stanowi jeden z bardzo ważnych instrumentów, który polskiej prawicy niezwykle pomaga i bez którego prawdopodobnie wyniki wyborcze byłyby gorsze.

Więc trzeba o to zadbać.

Więc o to trzeba zadbać i to mnie akurat nie dziwi. Natomiast już jak premier tam mówi, że Polska dzieli się na tych, którzy Polskę kochają tak jak rodzina Radia Maryja i tych, którzy Polskę mniej kochają, no to są właśnie takie słowa… To jest prawda, jest szczere wyznanie, które trudno później przykryć nawoływaniem do dialogu czy do porozumienia.

Czyli z dialogiem nie ma to raczej nic wspólnego.

Nie, to jest kolejne dzielenie. Żyjemy od trzech lat w kraju, gdzie podziały są coraz głębsze, niestety, bardzo nad tym boleję. I, tak jak mówię, nie tylko mamy te dwie bańki, w których żyjemy osobno, ale wkrótce najbardziej poszukiwanym zawodem będzie tłumacz języka polskiego na język polski, żebyśmy mogli się porozumieć, bo mówiąc to samo, rozumiemy zupełnie inne rzeczy.

„Panie Trump, kogo nam pan przysłał?” - pyta dziś na okładce tygodnik „Sieci”. Pan by też tak zapytał? Chodzi o ambasador Georgette Mosbacher.

Nie no, wiemy. Jest to osoba dobrze znana prezydentowi Trumpowi, nie jest to zawodowy dyplomata, ale na pewno pani...

Ja pytam w kontekście tego listu, który ujrzał światło dzienne.

Ja rozumiem, że się nie spodobał list polskiej prawicy, bo...

A powinien ujrzeć światło dzienne?

Moim zdaniem nie, ale z tego, co widać, przeciek nie nastąpił z ambasady amerykańskiej.

Też nie przypuszczam.

No więc ja myślę, że tu ktoś prowadzi jakąś grę albo po prostu zachowuje się mało profesjonalnie.

Ale kto?

Nie wiem. Natomiast mogę to złożyć także na brak profesjonalizmu, bo to jest jednak dolegliwość polskich rządów, tych rządów bardzo wielka.

Czyli pokazanie tego listu opinii publicznej to jest brak profesjonalizmu pana zdaniem?

Jeżeli to nie jest gra, to jeszcze tylko tak da się to wytłumaczyć, bo przecież nie tak, że ktoś zgubił tę kopię na ulicy.

Albo zostawił na wycieraczce.

W każdym razie pani Mosbacher zachowuje się zgodnie z zasadami, wartościami, które dla Ameryki są ważne…

ale miała prawo napisać taki list?

Miała. Oczywiście, że miała.

W takim tonie? I od razu do premiera, z pominięciem MSZ?

Ja nie wiem, jakie są relacje pani ambasador z premierem czy z prezydentem, ale mam wrażenie, że...

Przyjęta została bardzo ciepło.

...że w tym nastroju miłości polsko-amerykańskiej została ona przyjęta bardzo ciepło i wręcz zachęcona, tak mi się wydaje, do korzystania z bezpośrednich kanałów komunikacji bez całej biurokracji. Więc ponieważ, jak mówię, pani ambasador nie jest zawodowym dyplomatą, i mało tego, pewnie przyzwyczaiła się do tego, że w Ameryce tez może kontaktować się bezpośrednio z prezydentem...

Jako osoba wywodząca się jednak z biznesu.

...to dlaczego nie skorzystać z takiej formy w Polsce. Ale nie mówmy o formie, mówmy o treści. W sprawie treści zgadzam się z panią Mosbacher, trzeba bronić wolności mediów, trzeba bronić pluralizmu medialnego w Polsce, bo to jest kto wie czy nie ostatnia gwarancja demokracji. W momencie tak poważnego zawłaszczenia instytucji państwowych przez jedną partię, to ta wolność medialna i pluralizm medialny są naprawdę rzeczą zupełnie zasadniczą.

Aleksander Kwaśniewski, były prezydent, tyle w części radiowej.

RadioZET.pl/DG 

Oceń