Słuchaj
Mateusz Ptaszyński, Marcin Sońta
Aga Kołodziejska
Damian Michałowski, Ewelina Pacyna
Marcin Łukasik
Marcin Wojciechowski
Sprawdź co graliśmy

Teraz gramy

Aleksandra Dulkiewicz o pogrzebie P. Adamowicza: To miasto zdecydowało, że prezydent i premier usiądą w 5. rzędzie

22.01.2019 06:56
xxx zet

"Wszyscy wiemy, po jakiej stronie debaty publicznej był prezydent Adamowicz, a po jakiej stronie są prezydent Andrzej Duda i premier" - mówi w Radiu ZET pełniąca obowiązki prezydenta Gdańska Aleksandra Dulkiewicz, pytana, dlaczego prezydent i premier zasiedli dopiero w piątym rzędzie na uroczystościach pogrzebowych tragicznie zmarłego Pawła Adamowicza. "To miasto tak zdecydowało. Nie było to zaskoczeniem dla pana prezydenta i premiera" - dodaje.

Łukasz Konarski: Gościem Radia ZET jest pełniąca obowiązki prezydenta Gdańska Aleksandra Dulkiewicz. Dzień dobry.

Aleksandra Dulkiewicz: Gdańsk pozdrawia Warszawę i całą Polskę.

„Gdańszczanie w tych smutnych dniach znów pokazali, co znaczy solidarność i godność, a młodzi zastępcy Pawła zyskali powszechne uznanie i szacunek. Olu, prowadź nasze miasto – tak wszyscy odczytujemy wolę Twojego szefa” -napisał na Twitterze Donald Tusk. Jak pani na ten apel odpowie?

Słowa ważnego gdańszczanina, chyba najważniejszego dzisiaj gdańszczanina w Europie. Przede wszystkim jestem bardzo wdzięczna Donaldowi Tuskowi za to, że też towarzyszył panu prezydentowi, gdańszczankom i gdańszczanom w ostatniej – jakkolwiek smutno to brzmi – drodze pana prezydenta. Był z nami zarówno w kondukcie, jak i podczas mszy pogrzebowej. Zobowiązanie. Takie słowa płyną z różnych stron. Dziękuję za te słowa panu przewodniczącemu Donaldowi Tuskowi. Biorę je poważnie pod uwagę.

Ale decyzja jest już podjęta czy nie?

Jeszcze nie.

A kiedy pani ją podejmie?

Zdaję sobie sprawę, że jest bardzo mało czasu, ponieważ wybory pan premier już ogłosił. Potrzebuję jeszcze pewnie kilku godzin, kilku dni, rozmawiam z różnymi ludźmi, bo to nie jest proste.

Na 12.00 pani zapowiedziała dzisiaj konferencję prasową.

Zapowiedziałam.

I tam pani ogłosi tę decyzję?

Przyjdziecie – zobaczycie.

A jak sobie pani wyobraża kampanię wyborczą w Gdańsku?

Widzi pan, skoro mówię, że jeszcze myślę o kandydowaniu, to nie myślę o kampanii.

No tak, ale kampania będzie na pewno. Więc jak pani sobie wyobraża, jak to może wyglądać?

To jest krok, który jest dalej. Więc o tym jeszcze nie myślę.

A myśli pani, że to będzie kampania wyborcza bez ataków? Jak do niej dojdzie. Jest 40 dni do wyborów, jeśli dobrze policzyłem.

Bardzo wierzę w to, że te ostatnie dni, ostatni tydzień pokazały to, że potrafimy się zmienić i że potrafimy zachowywać się godnie, być dla siebie uprzejmi. Wiem, że tak było na ulicach Gdańska, wiem, że też tak było w ulicach innych miast – mimo dużych utrudnień w ruchu, dużego tłoku, niedogodności związanych z pogodą gdańszczanki i gdańszczanie byli dla siebie uprzejmi, godnie się zachowywali, pomagali sobie, restauratorzy z różnych miejsc rozdawali ludziom ciepłą herbatę. Mamy dobro w sobie.

Były rozmowy z przedstawicielami PO dotyczące wyborów?

Cały czas rozmawiamy, choć przede wszystkim są to jednak rozmowy przyjaciół, środowisk, różnych ludzi, którzy znali pana prezydenta. Jeszcze jednak rozmawiamy o tej stracie.

A pani dalej jest w PO czy nie? Bo pani była zawieszona, na mocy statutu członkostwo miało wygasnąć. Ale dostała pani dokumenty, że już nie jest w partii?

Jeszcze nie.

Czyli pani formalnie w zasadzie jest?

Zgodnie ze statutem PO kiedy zawiesza się na własną prośbę, a tak było w moim przypadku, po trzech miesiącach podlega się skreśleniu z listy członków, ale ja takiej informacji jeszcze nie dostałam.

Czyli w zasadzie wszystko jest otwarte, może pani wrócić. Czy pani nie chce wrócić?

Rozważamy różne scenariusze.

Słuchacz pisze na Twitterze, że tylko Ryszard Petru poparł prezydenta Adamowicza w pierwszej turze wyborów i namawiał całą opozycję do głosowania na niego. Może pani się zapisze do partii Teraz! Ryszarda Petru? – pyta słuchacz.

Nie wszyscy pewnie państwo widzicie, ale mam w klapie znaczek „Wszystko dla Gdańska”. To jest stowarzyszenie, które utworzył pan prezydent, jeszcze na długo przed wyborami, stowarzyszenie, które ma przede wszystkim pracować na rzecz obywatelskości. I to jest stowarzyszenie, które ma swoich radnych i wystawiło listę do rady miasta, ale z tego stowarzyszenia „Wszystko dla Gdańska” też kandydował pan prezydent, więc ta formacja jest mi najbliższa.

Sławomir Neumann mówił wczoraj w Radiu ZET, że PO będzie panią wspierać, ale w kampanii wyborczej tego wsparcia z PO to nie było.

W drugiej turze już było.

I teraz już jakby wszystko się wyczyściło?

W Gdańsku zawarliśmy koalicję między Koalicją Obywatelską, bo pamiętajmy, że to jest ruch szerszy niż tylko PO, i stowarzyszeniem „Wszystko dla Gdańska”, więc w Gdańsku mamy koalicję podpisaną, zawartą, działamy razem.

Zaczęliśmy od Donalda Tuska. Myśli pani, że Donald Tusk pod wpływem tych tragicznych wydarzeń wróci do polskiej polityki?

Wiem, że Donaldowi Tuskowi Polska jest bardzo droga, dużo też rozmawialiśmy w ostatnich dniach o 4 czerwca, o rocznicy 4 czerwca, wiem, że też chce razem z nami zaangażować się w te obchody, bo podobnie jak prezydent Adamowicz uważa, że wspominając tę rocznicę, powinniśmy zredefiniować dzisiejszą Polskę.

A jak tragiczna śmierć prezydenta Adamowicza może wpłynąć na kształt polskiej polityki?

Bądźmy dla siebie lepsi. Bardzo proste, trudne w wykonaniu. Uśmiechnijmy się do drugiego, nie myślmy od razu, że ta druga osoba, nawet jeżeli jest z przeciwnej strony, od razu myśli o nas źle. Rozmawiajmy ze sobą, myślmy o służbie, dialogu, bądźmy dla siebie lepsi.

A z Gdańska może popłynąć taki sygnał jak w 1980 r.?

Mam nadzieję, że tak będzie.

I co zrobić, żeby to się spełniło?

Chyba gdańszczanie pokazali swoją postawą, że tak może być. Myślę, że nikt nie ma prostej recepty, żeby wiedzieć, jak to było, ale każdy musi zacząć od siebie, nie pokazywać palcem na drugiego. Ja wiem, że ja dzisiaj mówię jakieś bardzo podstawowe rzeczy, bardzo takie właściwie proste, tak jak babcia i dziadek nas uczyli, wspominając dzisiejszy Dzień Dziadka. Po prostu – bierzmy odpowiedzialność za siebie i za swoje słowo.

Będzie w Gdańsku ulica Pawła Adamowicza?

Tych pomysłów upamiętnienia jest sporo, coraz więcej. W najbliższym czasie chcemy spotkać się w gronie różnych osób, ale także z udziałem rodziny, żeby zebrać te wszystkie inicjatywy, zastanowić się, co by było najlepsze. Pan prezydent Adamowicz bardzo świadomie zachęcał nas też, jak byłam w radzie miasta, żebyśmy nie spieszyli się z upamiętnianiem różnych osób. Takie przykłady, gdzie szybciej niż po upływie pięciu lat od śmierci upamiętnienie nastąpiło – jest dosłownie ich kilka. Można policzyć je na palcach jednej ręki. Potrzeba namysłu. Najważniejszym upamiętnieniem będzie zmiana.

A który pomysł jest pani najbliższy, jeśli chodzi takie materialne upamiętnienie?

Wie pan co, ja szczerze mówiąc, nie jestem w stanie śledzić tych wszystkich pomysłów.

Jest ulica, jest pomysł, żeby deptak powstał.

Jest ich bardzo dużo. Myślę, że to powinno być coś bardzo bliskiego drugiemu człowiekowi, coś, co też będzie zachęcać do refleksji. Myślę, że dajmy sobie czas.

Dlaczego władze państwowe siedziały na pogrzebie Pawła Adamowicza w piątej ławce? Leszek Miller pisze, że rządzący siedzieli za plecami byłych prezydentów i premierów i było to niefortunne.

Pogrzeb nie miał charakteru państwowego, pogrzeb jest przede wszystkim uroczystością rodzinną. Z oczywistych względów organizatorem pogrzebu było miasto Gdańsk. Taka też była wola bliskich pana prezydenta.

A kto o tym zdecydował, że tam usiadł prezydent i premier? To miasto tak ustaliło?

Tak, my o tym zdecydowaliśmy, w uzgodnieniu oczywiście... To nie było zaskoczenie ani dla Kancelarii Premiera, ani dla Kancelarii Prezydenta, bo wiadomo, że takie uroczystości, nawet jeżeli jest tak mało czasu, się przygotowuje, i nie było to zaskoczenie dla obu tych panów, dla pana prezydenta i dla pana premiera.

Mhm. Ale piąty rząd?

Ja bym się naprawdę, panie redaktorze, na tym nie skupiała.

Niektórzy cały czas to podnoszą.

Tak, ale wydaje mi się, że to jest małostkowość. No nie udawajmy, wszyscy wiemy, po jakiej stronie debaty publicznej był pan prezydent Adamowicz, a po jakiej byli pan prezydent Duda i pan premier, choć muszę powiedzieć z całą stanowczością, że współpraca z Kancelarią Premiera podczas tego całego tygodnia była wzorowa, natomiast z Kancelarią Prezydenta – trochę mniej wzorowa.

Aleksandra Dulkiewicz, ciąg dalszy na RadioZET.pl, a Beacie Lubeckiej życzymy zdrowia.

***

W internetowej części rozmowy na pytanie, czy rodzina śp. Pawła Adamowicza chciała obecności prezydenta na pogrzebie, Aleksandra Dulkiewicz odpowiada: "Stawia mnie pan w trudnej sytuacji rzecznika bliskich pana prezydenta. Na śluby i chrzty się zaprasza, na pogrzeby może przyjść każdy. Staraliśmy się tak zorganizować te uroczystości, żeby każdy chętny mógł uczestniczyć w pożegnaniu pana prezydenta".

Aleksandra Dulkiewicz nie chciała komentować doniesień medialnych, że arcybiskup Głódź miał nie zgodzić się na homilię o. Ludwika Wiśniewskiego w czasie mszy pożegnalnej. Odniosła się za to do tego, że arcybiskup nie powitał szefa Rady Europejskiej Donalda Tuska. "Czasem z perspektywy dużej polityki zwraca się uwagę na takie szczegóły. Mnie się wydaje, że uroczystości pogrzebowe pana prezydenta pokazały, że można inaczej. Arcybiskup Głódź jest metropolitą gdańskim, gospodarzem tego miejsca. Mimo różnic cenił pana prezydenta, wiem, że bardzo przeżył też jego odejście. Bardzo świadomie rodzina pana prezydenta chciała, żeby mowy pogrzebowe zostały wygłoszone przez bliskich prezydenta. Żeby nie był to klucz partyjny, a klucz przyjaciół" - mówi Dulkiewicz.

Gość Radia ZET skomentował też możliwą współpracę z rządem przy organizacji obchodów 30. rocznicy pierwszych wolnych wyborów w Polsce: "Jeszcze o tym nie rozmawialiśmy, ale wszystkie drogi są otwarte".

Uroczystości mają mieć wymiar ogólnopolski. Według p.o. prezydenta Gdańska, odzew samorządowców na temat współpracy przy obchodach jest bardzo dobry. "Pan prezydent [Adamowicz] uważał - i słusznie - że reforma samorządowa jest tą, która w Polsce udała się najlepiej. Mamy wielu liderów samorządowców, którzy dbają nie tylko o brak dziur w jezdni, o żłobki i przedszkola, ale odważnie stoją po stronie wartości" - mówi Aleksandra Dulkiewicz.

Dzisiejszy gość Łukasza Konarskiego nawiązał też do ostatniego listu Pawła Adamowicza, który odczytała w piątek na spotkaniu z samorządowcami w Sali BHP Stoczni Gdańskiej. Dotyczył wydarzeń 4 czerwca i obowiązku nadania im odpowiedniej rangi przez wójtów, burmistrzów i prezydentów. "Na ten list pana prezydenta bardzo dobrze zareagowali. Chcemy się spotkać, ale też pewnie wypracować jakiś rodzaj manifestu i konkretnych rozwiązań związanych z tym, jak zmienić naszą ojczyznę na lepsze" - zapowiada Aleksandra Dulkiewicz w programie "Gość Radia ZET".

RadioZET.pl/MP/PaNa

Oceń