Teraz gramy

Aleksandra Dulkiewicz w Radiu ZET: Nie czuję się prezydentem z przypadku

05.03.2019 06:58

- Nie czuję się prezydentem z przypadku. Bardzo świadomie w 2010 roku wystartowałam do Rady Miasta Gdańska. Wcześniej zajmowałam się innymi tematami miejskimi. Właściwie całe moje życie zawodowe, społeczne, polityczne jest związane z Gdańskiem – tak Aleksandra Dulkiewicz odpowiada w Gościu Radia ZET na pytanie internauty, czy jako nowa prezydent Gdańska czuje się prezydentem z przypadku. – Pytania, które trzymają się w pewnym kanonie, nie bolą – stwierdza w rozmowie z Beatą Lubecką. Aleksandra Dulkiewicz odniosła się też do słów radnego PiS w Gdańsku. Kacper Płażyński z jednej strony pogratulował nowej prezydent, a z drugiej stwierdził, że gdańszczanie nie wybraliby jej na tak odpowiedzialne stanowisko w zwykłych wyborach. Zauważył, że konkurencją dla Dulkiewicz były osoby mało rozpoznawalne w Gdańsku. - Pan Kacper Płażyński mógł też stanąć do tych wyborów i się zmierzyć. Nie zrobił tego… ale dziękuję za gratulacje Kacprze – odpowiada. – Wydaje mi się, że jest to kwestia stylu i elegancji. Tu trzeba postawić kropkę – dodaje.

Beata Lubecka: Aleksandra Dulkiewicz, prezydent elekt Gdańska. Jest wietrznie, rzeczywiście, jak to w Gdańsku. Dzień dobry.

Aleksandra Dulkiewicz: Dzień dobry, pani redaktor, witam w Gdańsku.

Słyszałam, że jeszcze pani nie urzęduje w gabinecie szefa, że urzęduj pani cały czas w swoim gabinecie.

Tak, mam swój pokój, do którego przez dwa lata się przyzwyczaiłam.

Ale w końcu będzie musiała się pani przenieść?

Nie wiem, czy będę musiała.

Nie? Czyli pani tam pozostanie? Czyli ten gabinet szefa pozostanie pusty?

Powiem szczerze, że chyba nie jest to najważniejsza rzecz, która spędza mi sen z powiek. Są ważniejsze tematy.

Ale mówiła pani jednak o tym dość tak emocjonalnie czy też sentymentalnie.

W piątek po południu wychodząc z pracy, stanęłam w progu gabinetu pana prezydenta. Pusty taki.

Nie zmienimy tego niestety. Pani dostała znakomity wynik, trzeba powiedzieć, ale frekwencja chyba trochę poniżej oczekiwań, czy mi się wydaje? No jednak niższa niż w wyborach samorządowych.

Widzi pani, u mnie zawsze szklanka jest do połowy pełna.

Optymistka?

To najlepszy wynik w jakichkolwiek przedterminowych wyborach w Polsce, prawie 49% gdańszczanek i gdańszczan skorzystało ze swojego uprawnienia, to bardzo cieszy, bardzo dobry wynik, jeśli chodzi o frekwencję, ale też mój osobisty, za który jeszcze raz wszystkim gdańszczankom i gdańszczanom dziękuję.

Jeden z pani rywali, chyba niezbyt znany w tym mieście, Grzegorz Braun, ekscentryczny reżyser, jak o nim mówią, i radykał, dostał też bardzo dobry wynik, prawie 12%, z którego zresztą bardzo się cieszył. Jak pani sądzi, kto zagłosował na Grzegorza Brauna w Gdańsku, mieście, które wydawałoby się liberalne?

Mówienie o panu Grzegorzu Braunie, że jest ekscentrykiem to chyba trochę niedocenienie jego jednak bardzo groźnych poglądów dla Gdańska, dla Polski, bo to, co głosi, jest po prostu niebezpieczne. Natomiast z gdańszczankami i gdańszczanami, ze wszystkimi będę rozmawiać. Myślę, że jego kampania była przede wszystkim oparta na lękach i strachu, i trochę tez na kłamstwach niestety.

Ale kto mógł na niego zagłosować? Młodzi ludzie na przykład? Często są w opozycji do aktualnie rządzących.

No niestety nie mamy takich badań jeszcze dotyczących elektoratu, chętnie się im przyjrzę, dzisiaj rzeczywiście to, co obserwujemy też często w rozmowach z nauczycielami szkół ponadgimnazjalnych, rozmawiamy o tym, że młodzi ludzie wybierają radykalne poglądy. To trudne, ale to też wyzwanie dla nas, dla każdego samorządowca, dla każdego, kto jest odpowiedzialny za edukację. Też wierzę, że pani minister Zalewska pośród licznych obowiązków przeanalizuje programy edukacyjne. Chociaż nie wiem, czy bym chciała, żeby to robiła, tak z drugiej strony.

Za chwilę pani Zalewska raczej wyeksportuje się do Brukseli. Grzegorz Braun powiedział dość mocno, że te wybory w Gdańsku – uznał, że tu nie działa arytmetyka, ale polityka, że nagminnie łamano prawo wyborcze. Czy pani się z tym zgadza?

Tu nie chodzi o to, czy ja się z tym zgadzam, wystarczy spojrzeć na wypowiedzi komisarza wyborczego, bo to jest organ, który przeprowadza i nadzoruje procedury demokratyczne w państwie polskim. Ja rozumiem, że panu Grzegorzowi Braunowi wydaje się, że Gdańsk nie jest Polską, ale zapewniam, że Polską jest. Powiem tylko o jednym: kiedy moja córka zobaczyła billboard Grzegorza Brauna z hasłem: „Tu jest Polska”, powiedziała: „O, ten pan zna się na geografii!”. Natomiast co do łamania procedur łamania wyborczych i robienia hucpy z wyborów,

to niestety mężowie zaufania firmowani przez komitet tego pana łamali procedury demokratyczne i tych zgłoszeń już od siódmej rano było niestety bardzo wiele, więcej niż zazwyczaj.

Ja widziałam, że ma pani ochroniarza. To znaczy, że dostaje pani jakieś pogróżki? Boi się pani?

Ja się nie boję, nie myślę o tym.

Ale ochroniarz jest.

Natomiast ochrona jest, już od jakiegoś czasu. Chyba każdy z nas słyszał o tym też, co się działo wczoraj, co się dzieje niemal każdego dnia. Wczoraj i prezydent Wałęsa, i prezydent Majchrowski, i inni prezydenci miast, Rafał Trzaskowski chyba dostaje do dwa dni jakiś list z pogróżkami.

Prezydenci z opozycji.

Nie wiem, czy tylko z opozycji. Na razie słyszymy tylko o tej grupie prezydentów. Rozsądek nakazuje, żeby tak robić.

Ledwo pani wygrała, już padają pytania ze strony opozycji, ze strony Kacpra Płażyńskiego na przykład, radnego PiS-u, który tez miał apetyt na to, żeby zostać prezydentem Gdańska, przegrał w rozgrywce z Pawłem Adamowiczem świętej pamięci. No i zapytał, czy Gdańsk zerwie z nietransparentnym, całkowicie przestarzałym sposobem prowadzenia relacji z biznesem, szczególnie zaś z deweloperami.

Dosyć dobrze pamiętam jesienną kampanię samorządową, bo miałam honor, zaszczyt, ale też ciężką pracę na sobie, byłam szefem kampanii. Pamiętam, jak zaprosił pan prezydent Adamowicz Kacpra Płażyńskiego, żeby obejrzał umowy, które łączą miasto Gdańsk z inwestorami, dotyczące chociażby tzw. przepisów drogowych, czyli wkładu finansowego w to, co inwestor przebudowując przestrzeń, wnosi właśnie w przebudowę okolicznych dróg chociażby. Nie pofatygował się jeszcze. Ale dopiero radnym jest cztery miesiące.

Czyli pani się z nie zgadza? To jak by w takim razie pani określiła te relacje z biznesem, z deweloperami? One są przejrzyste czy nie są? Są transparentne czy nie są?

W Polsce działają odpowiednie organy, które zajmują się przejrzystością relacji: CBA, prokuratura, itd., itd. Jeżeli pan radny, jako funkcjonariusz publiczny, a często przedstawia się i wszyscy tytułują go mecenasem, to chyba wie, jakie ciążą na nim obowiązki. Jeżeli słyszał o jakimś przypadku nieprzejrzystości, ma podejrzenie popełnienia wykroczenia czy przestępstwa, to ciąży na nim obowiązek, by to zgłosić do odpowiednich organów.

Jeden z prawicowych tygodników tak opisuje teraz sytuację w Gdańsku po pani zwycięstwie: „Układ Gdański istnieje i będzie istniał. Aleksandra Dulkiewicz ma być gwarantem tego, że układ gdański, w którym prym wiodą deweloperzy, nadal będzie istniał. Ma być tak, jak było”. Czy ma być tak jak było?

Układ gdański istnieje i będzie istniał, powiem więcej, będziemy go rozbudowywać. Bo rozumiem, że państwo mają na myśli układ drogowy?

Tutaj chyba chodziło jednak o jakieś niejasne relacje z deweloperami, tak sądzę, cytując tygodnik „Sieci”.

To był mój cały komentarz do tygodnika „Sieci”.

Czyli pani nic więcej na ten temat nie powie. A jak w takim razie będzie wyglądała pani prezydentura? Czym ona będzie się różnić od tego, co robił pani szef? Pani wielokrotnie mówiła w wywiadach, że Paweł Adamowicz był dla pani takim mentorem, takim nauczycielem tego, jak należy działać w samorządzie. Więc jak będzie wyglądała pani prezydentura?

Pracowaliśmy wspólnie w różnych relacjach, w różnych funkcjach niemal 12 lat, to długo. Zmieniał się Gdańsk, zmieniał się Paweł Adamowicz, ja też się przez ten czas zmieniłam. Na pewno program dla Gdańska, który ogłosił pan prezydent Adamowicz, jest też moim programem, bo jestem jego współautorem.

Czyli będzie kontynuacja tego, co robił wcześniej Paweł Adamowicz, tak?

Będę kontynuowała misję prezydenta Pawła Adamowicza, bo zależy mi na Gdańsku otwartym, solidarnym i dynamicznie rozwijającym się, do którego ludzie chcą przyjeżdżać i [w którym] chcą mieszkać i rozwijać się.

A jaki ten Gdańsk będzie za kolejne pięć lat?

Będziemy już chyba powoli w ekstraklasie miast europejskich.

Taki sobie pani stawia cel, tak?

Tak.

Dobrze, to tyle w części radiowej, naszym gościem jest Aleksandra Dulkiewicz, prezydent elekt Gdańska. Prezydent, nie prezydentka, bo wczoraj słyszałam w jednym z wywiadów, że jednak pani woli tę tradycyjną, bardziej konserwatywną formę.

Poprawną.

Kiedy zaprzysiężenie?

To nie do końca moja decyzja, tylko organów wyborczych. Najprawdopodobniej w poniedziałek.

To tyle w części radiowej, jesteśmy na Facebooku i na RadioZET.pl.

Dziękuję.

Aleksandra Dulkiewicz w Radiu ZET: Nie czuję się prezydentem z przypadku

Nie czuję się prezydentem z przypadku. Bardzo świadomie w 2010 roku wystartowałam do Rady Miasta Gdańska. Wcześniej zajmowałam się innymi tematami miejskimi. Właściwie całe moje życie zawodowe, społeczne, polityczne jest związane z Gdańskiem – tak Aleksandra Dulkiewicz odpowiada w internetowej części rozmowy na pytanie słuchacza, czy jako nowa prezydent Gdańska czuje się prezydentem z przypadku. – Pytania, które trzymają się w pewnym kanonie, nie bolą – stwierdza w rozmowie z Beatą Lubecką.Aleksandra Dulkiewicz odniosła się też do słów radnego PiS w Gdańsku. Kacper Płażyński z jednej strony pogratulował nowej prezydent, a z drugiej stwierdził, że gdańszczanie nie wybraliby jej na tak odpowiedzialne stanowisko w zwykłych wyborach. Zauważył, że konkurencją dla Dulkiewicz były osoby mało rozpoznawalne w Gdańsku.
Pan Kacper Płażyński mógł też stanąć do tych wyborów i się zmierzyć. Nie zrobił tego… ale dziękuję za gratulacje Kacprze – odpowiada. – Wydaje mi się, że jest to kwestia stylu i elegancji. Tu trzeba postawić kropkę – dodaje.Kiedy prezydent-elekt Gdańska zostanie zaprzysiężona?
To nie do końca moja decyzja, tylko organów wyborczych. Najprawdopodobniej w poniedziałek – odpowiada gość Beaty Lubeckiej.
Czy Aleksandra Dulkiewicz rozmawiała z Pawłem Adamowiczem o ewentualnym starcie na prezydenta Gdańska za 5 lat?
Wprost o tym nie rozmawialiśmy. Natomiast szef jesienią wydał książkę, w której napisał dla mnie dedykację. Mniej więcej zakończył ją słowami „Olu, udanych pięciu lat dla Gdańska. Za pięć lat w innej roli” – mówi nowa prezydent Gdańska. – Dwa dni po śmierci szefa otworzyłam tę książkę. Szefie, trochę za szybko na mnie to zrzuciłeś – dodaje.Nowa prezydent Gdańska skomentowała też ewentualny start Magdaleny Adamowicz – wdowy po Pawle Adamowiczu – do Parlamentu Europejskiego.
- Rozmawiałyśmy z Magdą na ten temat. Pytała mnie o zdanie. Powiedziałam jej, co myślę, ale to jej powiedziałam. Jeśli Magda podejmie taką decyzję, pomogę jej z całych sił, żeby zdobyła mandat europarlamentarzystki – deklaruje Dulkiewicz.
To byłaby dobra europarlamentarzystka? – dopytywała Beata Lubecka.
Magdalena Adamowicz do doktor nauk prawnych. Osoba, która kocha Gdańsk jak mało kto. Trudno nie kochać Gdańska dzieląc życie z Pawłem Adamowiczem. Jest specjalistą prawa morskiego, są to takie aspekty, które dotyczą także wielu międzynarodowych kwestii i wyzwań, które ma dzisiaj Unia Europejska. Jest osobą szalenie wrażliwą, inteligentną, nadal bardzo młodą kobietą. Na pewno sobie świetnie poradzi – uważa gość Radia ZET.

Odebranie honorowego obywatelstwa ks. Jankowskiemu? "Jest rysa na życiorysie prałata"

Rzeczy, których dowiadujemy się o księdzu prałacie, bolą. Jest to cały czas żywa rana u wielu gdańszczan, ale trzeba też jasno stanąć po stronie potencjalnych ofiar – mówi Aleksandra Dulkiewicz. W ten sposób komentuje możliwe odebranie honorowego obywatelstwa miasta ks. Henrykowi Jankowskiemu. - Wczoraj spotkaliśmy się z radnymi obu klubów, Jak czytam nastroje w tej sprawie, tak zapewne się stanie – przewiduje.Jest rysa na życiorysie księdza prałata, i to nie jedna jedyna – stwierdza Aleksandra Dulkiewicz w rozmowie z Beatą Lubecką. – Mnie bardzo bolały wypowiedzi dotyczące języka antysemickiego, wykluczającego – zauważa.- Jeśli chodzi o tytuł honorowego obywatela, został on nadany na 25-lecie podpisania porozumień sierpniowych w gronie osób, które były sygnatariuszami porozumień, ale także osób ważnych dla „Solidarności”. W tej grupie ksiądz prałat Henryk Jankowski otrzymał to honorowe obywatelstwo. Myślę, że dzisiaj, kiedy mamy tyle podejrzeń, należałoby tę decyzję zweryfikować. Myślę, że tak się za dwa dni stanie – mówi nowa prezydent Gdańska w Gościu Radia ZET.Aleksandra Dulkiewicz skomentowała też kwestię pomnika prałata Jankowskiego.
Ten pomnik był postawiony zbyt szybko. W zbyt dużych emocjach – uważa.
Jutro Dulkiewicz spotyka się w sprawie pomnika z Krzysztofem Doślą, szefem społecznego komitetu jego budowy, a jednocześnie przewodniczącym Regionu Gdańskiego NSZZ „Solidarność”. Do czego chce go namawiać?
Już w styczniu na prośbę szefa [Pawła Adamowicza] rozmawiałam z członkami komitetu, żeby sami ten pomnik przestawili w miejsce niepubliczne, prywatne. Można to zrobić po prostu w sposób godny, cywilizowany, kulturalny. Każdy z nas gdzieś czuł, że prędzej czy później coś się wydarzy z tym pomnikiem, bo emocje nabrzmiały bardzo od czasu grudniowego artykułu. Myślę, że jednej i drugiej stronie zabrakło wyczucia – mówi Aleksandra Dulkiewicz. 
Jej zdaniem dobrym miejscem na pomnik mogłaby być plebania Kościoła świętej Brygidy.Aleksandra Dulkiewicz odpowiedziała też na pytanie słuchacza, czy weźmie udział w Marszu Równości w Gdańsku i czy to wydarzenie będzie objęte jej patronatem.
Jeszcze nie rozmawialiśmy ze środowiskami organizującymi już od kilku lat Marsz Równości. W zeszłym roku bardzo symbolicznie odbywał się w dzień matki 26 maja. Szłam wtedy z panem prezydentem w pierwszym rzędzie. Na początku poproszono mnie o zabranie głosu – odpowiada nowa prezydent Gdańska. - Jeśli zostanę o to poproszona, myślę że tak zrobię – mówi o objęciu wydarzenia swoim patronatem.

RadioZET.pl/BM/PaNa

Oceń