Beata Kempa o premiach: Ciężko pracowaliśmy, tę pracę warto było nagrodzić. Koniec kropka

21.03.2018 06:52

"Rząd pani premier Szydło nie pracował w Sowie&Przyjaciele i nie płaciliśmy tam rachunków. Ciężko pracowaliśmy i wdrażaliśmy reformy” – odpowiada gość Radia ZET, była szefowa KPRM Beata Kempa, pytana o premie dla ministrów, które podpisywała. Jej zdaniem pracę, którą wykonali ministrowie warto było nagrodzić. „Nikomu niczego nie ukradliśmy, niczego nie zabraliśmy" - dodaje i wylicza, że były premier przyznał 125 nagród w kwocie 416 800 złotych dla ministrów i wiceministrów a Bronisław Komorowski  po przegranych wyborach - od maja do lipca 2015 - pracownikom kancelarii wypłacił nagrody na kwotę 826 750 złotych.

Konrad Piasecki: Przedstawicielka, członkini rządu Minister ds. pomocy humanitarnej Beata Kempa. Widziała pani kiedyś tak dalekie od marzeń i tak mało udane sto dni rządu?

Beata Kempa: To pana ocena.

Mam wrażenie, że powszechna. Miało być o rozwoju, miały być ambitne plany, miało być o samochodach elektrycznych, miała być świetlana przyszłość, a jest gaszenie pożaru ustawy o IPN-ie i tłumaczenie się z premii.

Kwestie dotyczące elektromobilności były przedmiotem posiedzenia rządu...

Ale mało się to przebija. Bardziej się przebija "Jewish perpetrators".

Bo państwo o tym mówić nie chcecie, wszystko, co dobre, to skrzętnie chowacie tutaj pod biureczko, a wszystko, co złe...

A wszystko, co złe, to przez dziennikarzy, ależ oczywiście! My jesteśmy winni całemu złu na świecie.

Zbrojne ramię totalnej opozycji - gdyby nie wy, to już by im całkiem spadło poparcie do zera. Nieuprawnione i dość krzywdzące jest to, o czym pan mówi, ocena bardzo nieuprawniona. Myślę, że przyjęte projekty ustaw - ale nie to jest tylko emanacją pracy rządu - jest to rząd kontynuacji. Najważniejsze jest to, jak oceniają nas nasi wyborcy, Polacy.

Sondażami to wy się nigdy nie przejmowaliście, pani minister.

Ale trzeba zwracać uwagę, jaka jest ocena wyborców.

Ale to oceny sondażowe, a oceny sondażowe to zawsze dla obozu prawicowego było coś bez znaczenia. Bo najważniejsze są wyniki wyborów, a nie sondaże.

Oczywiście, że najważniejsze są wyniki wyborów. I to pewnie niebawem jedne, drugie i trzecie. I najważniejsze jest to, żeby skupić się na tym, żeby realizować program wyborczy. A program wyborczy jest realizowany. Wczoraj przyjęte nowe prawo przez rząd o szkolnictwie wyższym przedstawione przez pana premiera Gowina.

Swoją drogą, co na to szef klubu PiS-u, który był bardzo przeciwny temu prawu... Przyzna pani, że to nie tak miało wyglądać.

Rząd pracuje bardzo intensywnie. Jest to rząd kontynuacji reform. Jeszcze raz powtórzę: akceptacja nie tylko w sondażach, ale również w bezpośrednich rozmowach nie tylko z naszymi wyborcami potwierdza kierunek naszych prac, i tego się będziemy trzymać.

Po stu dniach powie pani, że zmiana premiera była korzystna i opłacalna?

Nie można mówić w kategoriach "korzystnych", "opłacalnych".

Ale ja panią pytam o takie kategorie akurat.

Taka była linia kierownictwa, takie były decyzje.

I to była dobra linia czy niedobra?

Ja pracowałam w rządzie pani premier Beaty Szydło, i był to dla mnie absolutnie wielki zaszczyt, pracuję teraz w rządzie pana premiera Mateusza Morawieckiego, jest to dla mnie również absolutnie wielki zaszczyt...

Ale pytam panią, czy to dobra zmiana była.

...pracowałam w rządzie pana prezesa Jarosława Kaczyńskiego, był to dla mnie powód do najwyższego zaszczytu. Jest to rząd kontynuacji.

Ale pani nie odpowiada na moje pytanie.

I ja również uczestniczę w tych pracach.

Ja panią pytam, czy to była korzystna i opłacalna zmiana, a pani mi o zaszczytach.

A kiedy pan mnie zapyta o pomoc humanitarną?

Za trzy i pół minuty.

Bardzo się cieszę. Trochę długo, ale...

Mamy trochę czasu. Czy to dobra zmiana była?

Rząd pana premiera Mateusza Morawieckiego, obóz Zjednoczonej Prawicy działa w sposób skuteczny, konsekwentny, mimo krzyku i histerii opozycji, a także zbrojnego ramienia tejże opozycji.

No i nie może mi pani odpowiedzieć na pytanie, z czego wnoszę, że pani uważa, że ta zmiana nie była korzystna, skoro nie można powiedzieć, że tak, dobra zmiana.

Jakkolwiek bym panu redaktorowi nie odpowiedziała, zawsze będzie źle.

Nie, zawsze lepiej odpowiedzieć na pytanie niż być obok pytania.

Ale w ramach pokuty zniosę te męki dalej. Proszę kontynuować, następny zestaw pytań.

Czyli odpowiedzi na to pytanie nie będzie.

Jeszcze raz powtarzam...

Proszę jeszcze raz nie powtarzać.

Wszelkie statystyki, wszelkie kwestie dotyczące realizacji programu, a na ten umówiliśmy się przede wszystkim z naszymi wyborcami, jest kontynuowany. Jeśli pan popatrzy na wyniki gospodarcze, wzrost PKB, kwestie dotyczące płac Polaków, kwestie poczucia - też to było badane, i to przez niezależne organizacje - zadowolenia Polaków są bardzo wysokie, więc kontynuujmy, oczywiście z wielką pokorą i dokładając coraz więcej starań w tym zakresie.

Chociaż jak ci zadowoleni Polacy spojrzą na premie rządowe, to już zadowolenie w nich mniejsze.  Pani jako szef Kancelarii Premiera podpisywała decyzje o wypłacaniu premii?

A dlaczego pan nie był taki aktywny, pewnie pan pracował w różnych stacjach, kiedy nagrody przyznawał Donald Tusk, czy może inni.

To nie jest prawda, bo Donald Tusk nigdy nie przyznawał systemowo, comiesięcznie czy cokwartalnie premii dla członków rządu.

Ale to nie jest systemowo.

Nigdy tak nie było jak w zeszłym roku.

Rząd pani Beaty Szydło nie pracował w Sowie i Przyjaciele, tylko ciężko pracował, wdrażał reformy, i to wdrażał je w sposób niezakłócony. Były również efekty w gospodarce, więc nie można rządu pana Beaty Szydło porównywać do rządu pana Donalda Tuska...

To jak to się stało, że ten fantastyczny rząd został zmieniony?

...a mimo to, jeśli jest taka potrzeba - nie dlatego, że rząd źle działał. Bo państwo przyjęliście taką dość mało pogłębioną analizę mówiącą o tym, że to może jest za jakąś karę - nie.

W nagrodę.

Oczywiście, że tak. Jesteśmy w tym rządzie.

Ministrów zawsze się wyrzuca z rządu w nagrodę.

W tym rządzie jest pani premier Beata Szydło, jest moja skromna osoba. Państwo przyjęliście zupełnie błędną argumentację. W naszym przypadku wszystko zostało dogłębnie wyjaśnione. Transparentne, nie ukrywaliśmy tego. A najważniejsze - nie pracowaliśmy ani nie płaciliśmy rachunków w Sowie i Przyjaciele. Ciężko pracowaliśmy w gabinetach.

Skoro wszystko zostało wyjaśnione i skoro to był taki dobry system, to dlaczego ten system dziś nie obowiązuje?

Taka jest decyzja pana premiera Morawieckiego.

Za dobrą pracę premier Morawiecki nie chce nagradzać ludzi?

Będzie skierowany projekt ustawy dotyczący kwestii zarobków wiceministrów, przede wszystkim ministrów. doskonale wiemy, niejednokrotnie mówiliśmy, że ministrowie czy wiceministrowie odpowiadający za wielomiliardowe budżety zarabiają mniej niż niejeden prezydent miasta, z całym szacunkiem do prezydentów miast, bo mają również bardzo dużo obowiązków.

Podpisując tę decyzję o wypłacie premii, naprawdę miała pani poczucie, że to tak powinno wyglądać? Że to jest dobre, modelowe rozwiązanie?

Uważam, że praca, którą wykonali ministrowie i wiceministrowie, była pracą, którą warto było nagrodzić. Jest to transparentne, nikt tego nie ukrywał. Natomiast kwestia krzyku i histerii opozycji...

Ja o tym nie usłyszałem, dopóki opozycja o to nie zapytała.

Miała prawo, dostała odpowiedź.

Kiedy pani się pochwaliła tymi premiami? Pani mówi, że wszystko było transparentne. Ja nie słyszałem, żeby było transparentnie.

Odpowiadaliśmy na wszelkie pytania...

Kiedy zapytała o to opozycja w 2018 r.

A dlaczego pan nie zapytał Donalda Tuska, ile przyznał premii? Ja panu powiem, proszę bardzo: 125 nagród w wyłącznej kwocie 416 milionów (tysięcy - red.) dla ministrów i wiceministrów. Taką mam zbiorczą informację. Mogę się mylić.

To proszę pełną informację przedstawić.

Premie i nagrody przyznawane przez Bronisława Komorowskiego po przegranych wyborach w okresie od maja do lipca 2015 r. - pracownikom kancelarii wypłacał nagrody na kwotę ok. 826 750 tysięcy.

A przypomnieć pani, co pani i pani koledzy wtedy o tym mówili? Jakie to jest złe rozwiązanie?

Pan Aleksander Grad - może o tym porozmawiajmy? Czy widział pan chociaż fundamenty pod elektrownię jądrową? Według doniesień medialnych pan Grad miał zarabiać ok. 150 tys. miesięcznie, a PO mogła wydać na budowę elektrowni ok. 182,5 mln zł. Widział pan tę elektrownię? Widział pan fundamenty pod tę elektrownię?

Nie i wielokrotnie mówiłem o tym, co sądzę o budowie elektrowni atomowej za takie pieniądze i przy takich wypłatach dla byłego ministra skarbu...

Jak się chce kogoś uderzyć kamieniem, trzeba mieć czyste sumienie, również w zakresie odpytywania.

Właśnie!

Również w zakresie odpytywania.

A rządzący dzisiaj czystego sumienia w sprawie premii nie mają.

Mamy czyste sumienie, nikomu niczego nie zabraliśmy, nie ukradliśmy. Moje koleżanki i koledzy pracowali bardzo ciężko, koniec kropka. Możemy o pomocy humanitarnej?

Możemy. Tylko skoro państwo macie czyste sumienie, to nie rozumiem, dlaczego musicie oddawać te premie za styczeń.

A ja nie rozumiem, czemu państwo nie odpytywaliście członków rządu PO-PSL.

A skąd pani wie, że nie odpytywaliśmy?

Bo ja tego nie słyszałam.

To proszę powiedzieć, że pani tego nie słyszała.

Nie słyszałam, a skrzętnie wtedy monitorowałam media.

To mam wrażenie, że nie nadto skrzętnie. Że ma pani w tej sprawie zaniedbania i błędy.

Nie, byliście państwo raczej milczący. Błędy i zaniedbania są po innej stronie. Nie płaciliśmy rachunków w Sowie i Przyjaciele.

Czuje się pan i spełniona jako minister pomocy humanitarnej?

Cieszę się, że otrzymałam szansę zajęcia się tym bardzo poważnym, w wielu momentach też bardzo smutnym odcinkiem, dlatego, że poziom nieszczęść, jakie niesie wojna szczególnie w stosunku do dzieci, do kobiet, do młodych ludzi, to jest coś, w co warto się zaangażować - mówię o pomocy dla tych ludzi.

Czyli czuje pani, że ku temu pani życie polityczne zmierzało?

Tak. Kiedyś zajmowałam się kwestiami - oczywiście nie na taką skalę - pomocy przez 15 lat, znam mechanizmy psychologiczne osób, którym się pomaga. Dziś jestem już na zdecydowanie innym etapie, przede wszystkim bardzo dokładnej oceny, ile zrobiliśmy, co zrobiliśmy, a także tego, co będziemy robić.

I ma pani przekonanie, że Polska powinna więcej wydawać na pomoc humanitarną?

Tak. Uważam, że - i takie będą moje wnioski... Jeżeli nas będzie stać - a będzie nas stać, bo nasza gospodarka ma się dobrze i pod rządami premiera Mateusza Morawieckiego rozwija się jeszcze lepiej, i oby tak było. I to też dzięki polskim przedsiębiorcom i ich wysiłkom, ale też ludziom pracy. Zatem w tej sytuacji myślę, że jeśli nas będzie stać, będziemy mogli wydawać więcej. Nie tylko na pomoc humanitarną - bardzo ważna jest pomoc rozwojowa.

No ale to o jaki rząd wielkości powinna się ta pomoc zwiększyć? Dzisiaj wydajemy mniej więcej 200 mln zł, czyli 50 mln euro. Szwecja zza morza wydaje miliard euro.

Jeżeli instrumenty finansowe, a już jestem po rozmowach dotyczących tych skuteczności dużych wpłat, naszych wpłat na te duże instrumenty finansowe. Ale tez musimy wiedzieć, że mamy taki kapitał, jak nasze organizacje pozarządowe, które naprawdę wspaniale udzielają tej pomocy, jeśli tylko wchłoną te środki, które w ramach wniosków, które składają do polskiego rządu, będą mogły zrealizować. Jeśli nie będzie przeszkód, bo też wiemy, że w krajach takich jak Syria jest wojna.

Ile Polska powinna wydawać? Bo cały czas nie mogę tego usłyszeć od pani.

Wszystko pokaże podsumowanie 31 grudnia, jak tylko te projekty, które przeprowadzamy, zostaną zamknięte.

Ale rozumiem, że będzie pani walczyła o podwyższenie polskich budżetowych wydatków na pomoc humanitarną dla innych krajów?

Nie muszę walczyć, bo ten rząd się doskonale rozumie i nie musimy ze sobą walczyć, wręcz przeciwnie...

Zabiegać, starać się, apelować prosić.

...dziś właśnie będą też przedstawione kierunki polityki zagranicznej przez pana ministra Czaputowicza, z czego się bardzo cieszę i zachęcam, żeby posłuchać tej debaty.

My też zachęcamy, ale musimy stanowczo już kończyć.

Jeżeli w ramach środków finansowych w tamtym roku zostało wyleczonych ponad 6 tysięcy osób, wysoko specjalistyczne procedury medyczne wobec ofiar wojny zostały przeprowadzone, a ponad 13 tysięcy osób, i to jest tylko jeden mały projekt, zostało zdiagnozowanych tam na miejscu, to naprawdę widać, że wkład Polski jest bardzo duży. Ja chcę za to bardzo podziękować polskim organizacjom pozarządowym.

Dziękujemy organizacjom pozarządowym. Dziękujemy gościowi. Beata Kempa, dziękuję.

Dziękuję.

„Zagłosuję za projektem zaostrzającym prawo aborcyjne. W sprawie życia i śmierci nie ma żadnych kompromisów”

Jeżeli dojdzie do głosowania w Sejmie, to ja jako Beata Kempa będę głosować za tym projektem ustawy – mówi minister, pytana w internetowej części programu o projekt zaostrzający prawo aborcyjne. Dodaje, że „w sprawie życia i śmierci drugiego człowieka nie ma żadnych kompromisów”. Beata Kempa podkreśla, że w Prawie i Sprawiedliwości nie ma dyscypliny partyjnej ani klubowej a takie głosowania muszą być zgodne z sumieniem.

Patryk Jaki kandydatem na prezydenta Warszawy? Bardzo bym się cieszyła, jeśli nadal będzie członkiem rządu, bo współpracuje się z nim modelowo i fantastycznie, to fantastyczny wiceminister – ocenia Kempa. Dodaje, że jeżeli będzie on kandydatem na prezydenta Warszawy, to będzie go wspierała. Mimo bardzo młodego wieku to polityk o bardzo dużym formacie – mówi gość Radia ZET. Zdaniem Beaty Kempy, Jaki jest „totalnym propaństwowcem i będzie pracował na każdym odcinku, który zostanie mu powierzony”.

RADIO ZET/MA

Oceń