Słuchaj
Robert Karpowicz, Marcin Sońta , Aga Kołodziejska
Michał Korościel
Damian Michałowski, Ewelina Pacyna
Mateusz Ptaszyński
Hubert Radzikowski
Redakcja Radia ZET
Sprawdź co graliśmy

Teraz gramy

Beata Szydło o negocjacjach z nauczycielami: Podpiszemy porozumienie z tymi, którzy będą chcieli; Broniarz usztywnia swoje stanowisko

03.04.2019 07:06

Będziemy podpisywać porozumienie z tymi, którzy będą chcieli je podpisać – tak mówi w Radiu ZET wicepremier ds. społecznych Beata Szydło, która prowadzi negocjacje ze związkami zawodowymi w sprawie wzrostu wynagrodzeń nauczycieli. Jak mówi Beacie Lubeckiej, obecna oferta to 15% podwyżki od września. Sugeruje w programie „Gość Radia ZET”, że to ostateczna propozycja. Była premier zapewnia, że szuka porozumienia, ale ZNP nie wychodzi jej naprzeciw. – W tej chwili pan Broniarz cały czas usztywnia swoje stanowisko – mówi o prezesie Związku Nauczycielstwa Polskiego.

Beata Lubecka: Beata Szydło, wicepremier ds. społecznych, teraz główna negocjatorka w sporze nauczycielami. Powrót do negocjacji o 13.00. Bliżej do strajku niż do porozumienia moim zdaniem. No nie zanosi się na porozumienie. „Nie pójdziemy do nauczycieli i nie powiemy im, że proponujemy podwyżkę, która zostanie sfinansowana z obcięcia dodatków” – tak mówi szef ZNP Sławomir Broniarz. To co teraz?

Beata Szydło: Dopóki rozmawiamy, dopóty jest szansa na porozumienie. Myśmy położyli na stole naprawdę dobrą ofertę – pięć punktów, z czego również podwyżkę dla nauczycieli we wrześniu 15% .

To nie jest realna podwyżka, tylko żonglowanie dodatkami.

Nie, nie, to jest realna podwyżka, dlatego że w tym roku...

300 zł brutto dla nauczyciela dyplomowanego.

…to będzie 15%, natomiast proszę zwrócić uwagę, że już w ubiegłym roku była pierwsza transza podwyżki. Więc jeżeli w latach, w których jest podwyżka, nauczyciele podejmują strajk… My nie dyskutujemy i wiemy o tym doskonale, że te wynagrodzenia powinny być wyższe. Ale system wynagrodzeń, i to podnoszą sami związkowcy w czasie naszych rozmów, musi być wreszcie zmieniony. Więc to jest też ten czas, że trzeba o tym zacząć rozmawiać. Ja wczoraj poprosiłam związki zawodowe, żeby zawiesiły strajk w czasie egzaminów.

Poprosiła pani czy naciskała? B nieoficjalnie słyszymy, że pani jednak naciskała na związkowców, a nie prosiła.

Poprosiłam, ponieważ to jest decyzja związkowców, co zrobią i czy będą strajkować w czasie egzaminów, czy nie. Ja uważam, że tych strajków w czasie egzaminów nie powinno być. Powinny być one na ten czas zawieszone. Natomiast rząd jest gotów rozmawiać cały czas ze związkami zawodowymi, żeby to porozumienie podpisać.

Pani mówi, że to są podwyżki, będziemy upierać się przy swoich, moim zdaniem żonglujecie dodatkami. A skąd wezmą się pieniądze na tę podwyżkę?

Są zaplanowane w tej chwili w budżecie te pieniądze, to jest… Jesteśmy w stanie w tej chwili we wrześniu dać podwyżkę, która jest wzrostem środków przeznaczonych na wynagrodzenia w budżecie o 1,4 mld.

Ale skąd te pieniądze? Z subwencji oświatowej?

To są pieniądze, które dodatkowo do subwencji oświatowej zostanie dołożonych 667 mln zł, pozostała część jest środkami, które są już w budżecie ministerstwa oświaty i można je przeznaczyć właśnie na wzrost wynagrodzeń.

Czyli to samorządy będą musiały ponieść ciężar tej podwyżki?

Nie, samorządy otrzymują pieniądze z subwencji… w ramach subwencji oświatowej dostają pieniądze na wynagrodzenia dla nauczycieli. Natomiast samorządy i ta próba z odciążenia w tej chwili z odpowiedzialności samorządów, jeżeli chodzi o system oświaty, jest nieporozumieniem, dlatego że część wynagrodzeń, np. dodatki, o których rozmawiamy, są kształtowane przez samorządy. I są takie samorządy – to jest głos wczoraj związkowców w czasie naszych rozmów, którzy również podkreślają, że subwencja oświatowa bardzo często nie jest przeznaczana na to, na co powinna, czyli na wynagrodzenia dla nauczycieli.

Skąd będą te pieniądze? Z budżetu i subwencja oświatowa, tak?

Z budżetu państwa. Subwencja oświatowa jest z budżetu państwa.

Czy będzie potrzebna nowelizacja budżetu?

Nie będzie potrzebna w tej chwili nowelizacja budżetu.

ZNP i FZZ jednak spuściły z tonu i proponują podwyżki 30% od stycznia 2019. Czy te postulaty są możliwe do spełnienia?

Rząd proponuje 15%, bo to jest ten postulat, który jest w tej chwili możliwy.

Czy te postulaty są możliwe do spełnienia?

Natomiast 30% to jest ponad 12 mld w skali roku. Wychodziliśmy z punktu tysiąca złotych, czyli 17 mld zł, z tym że 1000 zł, a w tej chwili 30%, to jest 99,50 zł.

A jakie jest pole do negocjacji, skoro pani mówi, że nie będzie więcej pieniędzy, koniec kropka?

15%, które zostało położone na stole przez rząd, to jest więcej niż 5%. To było i tak przesunięcie...

To jest ostateczna propozycja?

Proszę pamiętać, że my tegoroczną podwyżkę zrealizowaliśmy już w styczniu, zgodnie z zapowiedziami. Natomiast wychodząc naprzeciw oczekiwaniom związków zawodowych, we wrześniu przeznaczymy kolejne środki na podwyżkę i to będzie w sumie 15%. Do tego wszystkiego, zgodnie z postulatami..

Ale te środki na podwyżkę będą z dodatków za ocenę pracy.

Zgodnie z postulatami związków zawodowych skracamy staż, przyspieszamy awans zawodowy, co przekłada się również na wzrost wynagrodzeń dla nauczycieli.

Czy to, co przedstawiliście, to jest ostateczna wasza propozycja?

Na dzień dzisiejszy mamy takie możliwości i z tymi możliwościami możemy się zmierzyć, i o tym rozmawiamy ze związkami. Tym bardziej, że Solidarność zaakceptowała te rozwiązania, więc to nie jest tak, że wszystkie związki zawodowe, wszystkie centrale protestują.

Można przewidywać, że Solidarność pójdzie wam na rękę. A czy bierze pani pod uwagę taką możliwość, że podpisuje pani porozumienie z Solidarnością, natomiast nie podpisuje pani porozumienia z ZNP i z Forum Związków Zawodowych?

Ja chcę podpisać porozumienie ze wszystkimi związkami, bo to gwarantuje, że nie będzie strajku.

A jeśli się nie uda, to co?

Natomiast będziemy porozumienie z tymi, którzy to porozumienie będą chcieli podpisać.

Ale szykujecie się na najgorszą ewentualność, skoro pani minister Zalewska wydała takie rozporządzenie, które umożliwia zasiadanie w komisji egzaminacyjnej praktycznie każdej osoby z doświadczeniem, przygotowaniem pedagogicznym, ale która nigdy nie uczyła w szkole? To będzie łapanka.

Priorytetem są egzaminy. Jeżeli związki zawodowe chcą wziąć odpowiedzialność za to, że nie będzie możliwości przeprowadzenia egzaminów, rząd musi zareagować.

Ale to będzie łapanka!

I nie może być tak, że uczniowie są zakładnikami związków zawodowych i przez protest, do którego mają prawo nauczyciele – nikt tego nie neguje ani nikt tego nie podważa. Zgodnie z prawem można w Polsce strajkować i protestować.

Jeszcze by tego brakowało, żeby nie można było.

Związki zawodowe to w tej chwili wykorzystują. Natomiast my musimy zapewnić młodzieży możliwość zdania egzaminów i promocji. Proszę zwrócić uwagę, co powiedział kiedyś pan przewodniczący Broniarz, wycofał się potem z tych słów, ale te słowa padły. Powiedział, że ZNP ma potężne oręż w ręku i to jest promocja uczniów. My się z tym nie zgadzamy. Uczniowie nie mogą być stroną w tych protestach.

Czy Anna Zalewska zawaliła, mówiąc kolokwialnie, sprawę?

Ja się koncentruję w tej chwili na przeprowadzeniu tych negocjacji...

Chciałabym jednak, żeby pani odpowiedziała… Chyba jednak tak, skoro pani została wyznaczona do tych negocjacji. Słyszałam, że pani dowiedziała się z mediów, że będzie pani negocjować z nauczycielami.

Nie no, to bzdura jest zupełna, totalna.

A mogła pani odmówić?

Pan premier poprosił mnie, żebym się włączyła do tych negocjacji, tym bardziej, że nie jestem tylko ja z rządu w naszej grupie – jest przecież pani minister Rafalska, jest wiceminister Szwed, jest wiceminister finansów, jest pan minister Dworczyk, szef Kancelarii Premiera...

Ale czy to nie jest tak, że premier jednak trochę wsadził panią na minę, mówiąc kolokwialnie? Bo negocjacje mogą się zakończyć fiaskiem.

Rząd jest drużyną. I jeżeli trzeba, to wtedy ministrowie i członkowie rządu włączają się i realizują swoje zadania.

Ale pani nie wygląda na wniebowziętą.

To, że te negocjacje nie są łatwe, nikt tego nie ukrywa. Natomiast żeby się porozumieć, musi być wola porozumienia z drugiej strony. Rząd dzisiaj naprawdę składa kolejną propozycję, jest otwarty na dialog i chcemy to porozumienie podpisać ze względu na dobro nauczycieli, ze względu przede wszystkim też na dobro uczniów, bo to jest w tej chwili, tak jak powiedziałam, najważniejsze. Natomiast wola porozumienia musi też być ze strony ZNP. A w tej chwili pan Broniarz, mogę powiedzieć tak, cały czas usztywnia swoje stanowisko.

A kiedy dojdzie do rekonstrukcji rządu?

Nie chcę brać udziału w tej dyskusji medialnej, która toczy się co jakiś czas w mediach. O tym będzie decydował pan premier Morawiecki, on jest szefem rządu i myślę, że jest jedyną osobą, która powinna w tej chwili odpowiadać na to pytanie.

Teresa Czerwińska, minister finansów odejdzie z rządu?

Pani Teresa Czerwińska jest ministrem finansów, który pracuje w tej chwili, dzisiaj chyba również będą prezentowane rozwiązania podatkowe w ramach piątki programowej PiS-u ogłoszone. M.in. te rozwiązania podatkowe wychodzą również naprzeciw nauczycielom. I ponieważ są to projekty powszechne, te projekty, które złożyliśmy w ramach piątki, one obejmują szerokie grupy i wszyscy pracownicy skorzystają na tych rozwiązaniach podatkowych.

Czy start pani minister Zalewskiej do PE jest zagrożony?

Nie widzę powodów, że miałby być zagrożony.

A jest to brane pod uwagę, że pani minister mogłaby zostać wykreślona z listy?

Pani minister otwiera listę dolnośląską, jestem przekonana, że zdobędzie mandat i zrobi bardzo dobry wynik.

Ale wszyscy macie już jej dosyć w PiS-ie?

Pani redaktor, pani minister Zalewska jest ministrem edukacji i otwiera listę dolnośląską do PE, a w tej chwili mierzy się z niełatwym problemem protestu nauczycieli.

Głównie to teraz pani się mierzy.

Jest wspierana przez rząd i wszystkim nam zależy, żeby ten protest został zakończony.

Do kiedy będą trwały te negocjacje?

Dopóki trzeba, rząd jest gotów rozmawiać, dopóki podpiszemy porozumienie.

Beata Szydło, wicepremier ds. społecznych, jest z nami. To tyle w części radiowej, jesteśmy cały czas na Facebooku i na RadioZET.pl. Zapraszam, będzie ciąg dalszy tej rozmowy.

***

- Nie jestem awanturnicą – mówi Beata Szydło w internetowej części rozmowy komentując spekulacje dotyczące jej niezadowolenia ze startu Patryka Jakiego z tego samego okręgu w wyborach do PE. Kandydatka na europosłankę PiS stwierdza, że nie wie kto i w jakim celu je tworzy. – Mam czasami takie wrażenie, że można stosować różne metody, żeby promować własną osobę. Być może nagłaśnianie również takich rzekomych konfliktów czy podkręcanie atmosfery jest częścią jakiejś strategii wyborczej któregoś z kandydatów – zastanawia się.

- Którego z kandydatów? – dopytywała Beata Lubecka.

- Kończę ten wątek – ucina Beata Szydło.

- Patryka Jakiego? – drążyła prowadząca „Gościa Radia ZET”.

- Kończę ten wątek – powtarza wicepremier ds. społecznych.

Czy Beata Szydło obawia się Patryka Jakiego w walce o europarlament?

Ma jednak dużo pomysłów, ma power. Jest zdeterminowany. Już rozpoczął objazd po Małopolsce i będzie tam co każdy weekend, albo co prawie każde popołudnie. Może odebrać pani ileś głosów, a pani podobno zależy na bardzo dobrym wyniku – zauważa Beata Lubecka.

- Ja nie mam tego problemu, że muszę jeździć w każdy weekend po Małopolsce, bo jestem tam od wielu lat parlamentarzystą. Natomiast każdemu chyba zależy na tym, żeby mieć dobry wynik. Myślę, że głosy odbierze mi Arek Mularczyk, Dominik Tarczyński, Ania Krupka, profesor Legutko który jest na liście. Każdy z nas musi zrobić dobry wynik – stwierdza była premier w Radiu ZET.

Czy w trakcie rozmów dotyczących poprawy sytuacji nauczycieli został wzięty pod uwagę pomysł prezydenta? Andrzej Duda chciał, żeby nauczyciele byli traktowani jak twórcy i płacili podatek tylko od połowy swoich dochodów. 

- Rozmawialiśmy wczoraj na ten temat. W czasie rozmów ze związkami pan minister Andrzej Dera na prośbę przewodniczącej Rady Dialogu pani Gardias przygotował taką informację - przyznaje gość Radia ZET. - Nie jest to w tej chwili propozycja rządowa, więc nie mogę zajmować stanowiska, czy ta propozycja będzie przez pana prezydenta przedłożona oficjalnie, czy nie. Rozmawialiśmy na ten temat, ale ani związki zawodowe wcześniej takich oczekiwań nie zgłaszały, ani rząd nie przygotował takiej propozycji. Natomiast ze strony związków zawodowych, ze strony społecznej, komentarz był taki, że to ciekawa propozycja i można o niej w przyszłości rozmawiać - dodaje.

Skąd wezmą się pieniądze na trzynastą emeryturę?

- Pieniądze przeznaczone na projekty społeczne w ramach "piątki", czyli 500 złotych dla każdego dziecka, trzynastą emeryturę... to są pieniądze zabezpieczone w budżecie państwa dzięki temu, że udało się uszczelnić system podatkowy, że jest niezła sytuacja gospodarcza. Potrafiliśmy wygospodarować dodatkowe środki, które są w tej chwili kierowane do emerytów - mówi Szydło. - Myślę, że ta grupa społeczna, czyli emeryci i renciści, jest kolejną która ma bardzo niskie dochody i wsparcie tym projektem jest na pewno bardzo przez nich oczekiwane - dodaje.

- Czy pieniądze pochodzą z Funduszu Pracy? - pytała Beata Lubecka.

- Część tych środków jest również przesunięta w ramach Funduszu Pracy - przyznaje wicepremier ds. społecznych.

- Czyli zabraknie na zasiłki dla bezrobotnych?

- Nie zabraknie - zapewnia Beata Szydło.

Komu będzie przysługiwać emerytalna "trzynastka"?

- Czy byli esbecy dostaną taką emeryturę? - pytała prowadząca "Gościa Radia ZET".

- W tej chwili są objęte tym projektem wszystkie osoby pobierające świadczenia emerytalne i rentowe. Jeśli będą następowały jakiekolwiek zmiany, to w wyniku prac parlamentu - odpowiada wicepremier Szydło. - Może się zdarzyć, że w czasie prac parlamentarnych poprawki zostaną zgłoszone do projektu. Teraz mówię o stanie, który został przyjęty przez rząd - dodaje.

- A emerytowani sędziowie i prokuratorzy stanu wojennego też powinni dostawać taką trzynastą emeryturę?

- Uważam, że nie powinni - stwierdza gość Radia ZET.

- W takim razie Stanisław Piotrowicz lat 67 też chyba nie powinien dostawać... - sugeruje Beata Lubecka.

- To są decyzje, które będą podejmowane przez Sejm - odpowiada Szydło.

Co dalej z OFE?

- Czytamy, że będzie likwidacja OFE i pieniądze zostaną przekazane do Funduszu Rezerwy Demograficznej... - mówi Beata Lubecka.

- Pan premier Morawiecki zgłosił taki pomysł, pracujemy nad tym. Natomiast to, że PiS miało w swoim programie likwidację OFE i przekazanie tych środków właśnie dla osób, które są ubezpieczone... to nie ukrywamy - odpowiada jej gość. - Fundusz Rezerwy Demograficznej jest funduszem będącym jednym z elementów zabezpieczenia emerytalnego - dodaje. Zachęca, aby zaczekać na projekt dotyczący tej kwestii.

Beata Szydło odpowiedziała też na pytanie kiedy dostała propozycję startu w wyborach europejskich od Jarosława Kaczyńskiego.

- Rozmawialiśmy z panem prezesem na temat mojego startu w wyborach do PE dość dawno. Nie przypomnę sobie dokładnej daty, ale myślę że ponad rok temu - szacuje. Dodaje, że nie miało to związku z jej dymisją.

Ile broszek ma wicepremier ds. społecznych?

- Muszę policzyć - zastanawia się Szydło.

- 500? - strzela Beata Lubecka.

- Wiem że 500 plus to liczba kojarząca się z Prawem i Sprawiedliwością, ale 500 na pewno nie. Raczej w tej chwili otrzymuję, jeśli otrzymuję, to są bardzo miłe sytuacje. Zdarzało mi się, że otrzymywałam je również. Broszki przydają się też i robią dużo dobrego, ponieważ są bardzo często jako podarunki przekazywane przeze mnie na aukcje - zapewnia wicepremier. 

RadioZET/JZ/PaNa

Oceń