Teraz gramy

Beata Szydło w Radiu ZET: Nie wybieram się na emeryturę polityczną; nie próbowałam zablokować startu Jakiego z mojego okręgu

06.03.2019 06:42

- Nie wybieram się na emeryturę polityczną. Ciągle będę aktywna w polskiej polityce – zapewnia w Gościu Radia ZET Beata Szydło, wicepremier do spraw społecznych i jednocześnie kandydatka PiS do Parlamentu Europejskiego. Start do Brukseli traktuje jako nowe doświadczenie. - To kolejne wyzwanie, kolejny etap życia politycznego Beaty Szydło – stwierdza. - Kiedy byłam w Strasburgu w czasie debaty nt. Polski i jako premier musiałam stanąć przed PE, zorientowałam się, że jeśli nie będzie tam ekipy europosłów broniących interesów Polski, będziemy zawsze traktowani jako kraj drugiej kategorii – uważa wicepremier ds. społecznych w rozmowie z Beatą Lubecką.

Beata Lubecka: Pani wicepremier ds. społecznych, przewodnicząca Komitetu Społecznego Rady Ministrów Beata Szydło. Na początek pytanie na rozgrzewkę: kiedy Polska weszła do UE?

Beata Szydło: W 2004.

Brawo. Bo internauci ciągle pamiętają, że popełniła pani gafę. Pytana na korytarzu sejmowym...

Pamiętam. Wyciągam wnioski.

Wtedy podała pani jednak datę z sufitu – 1993 rok. Jak to się mogło stać?

Już nie pamiętam dokładnie tej sytuacji, ale pamiętam, że gdzieś przechodziłam chyba z jednego miejsce na drugie w Sejmie.

Ale wyraźnie miała pani problem w tedy z odpowiedzią na pytanie.

Byłam zaskoczona, przeprosiłam za to, zresztą później zaraz chyba kolejnego dnia byłam w Katowicach na konferencji, również wtedy przeprosiłam. Trzeba wyciągać wnioski.

No na pewno. Dlaczego startuje pani do PE? Jaki będzie pożytek z Beaty Szydło w PE?

Po pierwsze, myślę, że każdy polityk powinien zdobywać różnego rodzaju doświadczenia i to jest jeden z tych celów, który ja przed sobą stawiam. A po drugie, powiem tak: kiedy byłam w Strasburgu w czasie debaty na temat Polski, wtedy, kiedy jako premier musiałam stanąć przed PE w Strasburgu, i to było m.in. wynikiem tego, że koledzy z PO, europosłowie, zajmowali się głównie skarżeniem na Polskę w Brukseli. Ta debata wtedy była zorganizowana.

No dobrze, była pani w Strasburgu i do czego to panią skłoniło?

Zorientowałam się, że jeżeli tam nie będzie ekipy europosłów z Polski, która będzie stała po stronie naszych sprawi i broniła interesów Polski, to będziemy zawsze traktowani jako ten kraj, który jest po prostu drugim krajem...

No dobrze, ale posłowie PiS-u byli obecni, są obecni w PE. To co, w takim razie ta ekipa się nie sprawdziła?

Europosłowie PiS-u świetnie stawali wtedy w tej dyskusji...

Ale są za słabi?

Nie. I świetnie sobie radzą. Natomiast dzisiaj walczymy o to, żeby ta nasza drużyna PiS-u była nie tylko mocna, ale żeby nasza reprezentacja była dużo liczniejsza.

A to nie będzie taka zsyłka do Brukseli? Bo to jest bardzo atrakcyjna finansowo co prawda synekura, jak mówią niektórzy, ale jednak pani znika z krajowej polityki. To nie będzie taka zsyłka?

Ja się na emeryturę polityczną nie wybieram, ciągle będę aktywna w polskiej polityce również.

Czyli nagroda?

Kolejne wyzwanie i kolejny etap życia politycznego Beaty Szydło.

A jak ze znajomością angielskiego? Czy tak jak u ministra Brudzińskiego, który ostatnio nie chciał odpowiedzieć na pytanie zadane mu po angielsku na konferencji prasowej?

Ja cały czas nad tym pracuję, tak jak zresztą, z tego, co wiem, Joachim, bo o tym mówił, i myślę, że każdy z nas, kto wybiera się do Brukseli, stara się poprawić znajomość języka angielskiego.

Ale jak pani się ocenia, to jest poziom początkujący, średni, zaawansowany, mocno zaawansowany?

Cały czas się uczę.

Jak prezydent.

Jak powiedział klasyk.

A kto płaci za lekcje pani? Kancelaria Premiera czy pani to we własnym zakresie?

Nie, nie płaci Kancelaria Premiera za te lekcje.

To ile ma pani lekcji w tygodniu?

To zależy od tego, jaki mam czas, ile czasu mogę na to poświęcić. Poza lekcjami z lektorem staram się również sama pracować.

To ile razy, cztery razy w tygodniu?

Różnie to bywa, pani redaktor.

A czy boi się pani startu Patryka Jakiego z okręgu, w którym pani startuje? Świętokrzyskie i Małopolskie.

A dlaczego miałabym się bać?

Tak mówią – że pani próbowała zablokować jego start z tego okręgu, bo ma dostać trójkę.

Czytałam takie rewelacje, tak.

No to boi się pani czy nie?

Ja powiem tak: ja w okręgu swoim, małym okręgu, to jest okręg jeden z mniejszych w Polsce w ogóle, w ostatnich wyborach miałam ponad 96tys. głosów. I myślę, że na tyle jestem osobą zaangażowaną w sprawy Małopolski, a wierzę w to, że również będę potrafiła w tej chwili przekonać do siebie wyborców Świętokrzyskiego, że nie muszę obawiać się o to, że te osoby mi zaufają. Natomiast rzecz polega na tym, żeby cała drużyna...
Ale boi się pani startu Patryka Jakiego?

Nie. Bez sensu…

Nie boi się pani i nie próbowała pani zablokować jego [startu]?

Nie, nie próbowałam zablokować.

No to dlaczego w kuluarach mówiono, że jednak tak jest, bo pani by chciała mieć bardzo dobry wynik, blisko pół miliona głosów, a Patryk Jaki może pani te głosy odebrać, jest bardzo popularny jako wiceminister sprawiedliwości?

To też jest taka legenda, pół miliona głosów.

Tak mówią politycy PiS-u nawet w kuluarach.

Ja oceniam swoje możliwości realnie, zobaczymy, jaki będzie wynik, jest bardzo silna, bo to wyborcy będą decydowali. Natomiast lista małopolsko-świętokrzyska jest bardzo silna, w tej chwili zmiany na tej liście być może będą następowały, być może nie.

A Patryk Jaki będzie na tej liście? To będzie ta trzecia pozycja?

Jeżeli ta lista zostanie zatwierdzona, ja jestem zobowiązana do decyzji Komitetu Politycznego, który ostatnio podjął decyzję o ogłoszeniu tylko dwóch pierwszych w każdym okręgu, dwóch pierwszych kandydatur...

Ale Patryk Jaki się na tej liście znajdzie?

Z tego, co na ten moment mogę powiedzieć, pan poseł Jaki, był przez solidarną Polskę zgłoszony jako kandydat do startu z naszej listy.

Ale w tym okręgu?

I ja się Patryka Jakiego nie boję, mam nadzieję, że Patryk Jaki nie boi się Beaty Szydło i jest jedna drużyna PiS-u.

I z tego okręgu wystartuje prawdopodobnie Patryk Jaki, tak można powiedzieć, tak?

W tej chwili mogę powiedzieć tak, że jest duże prawdopodobieństwo, że tak będzie.

Słuchaczka pyta: „Za co społeczeństwo płaciło pani przez ostatni rok? Czy to był rok hibernacji w rządzie?”.

To był rok pracy w rządzie. M.in. dużo projektów przygotowanych już też przez nas. W tej chwili też pracujemy nad strategią polityki społecznej, ale wszystkie projekty społeczne, które rząd przygotował, również przy moim udziale się działy.

To bez pani udziału by się to nie udało w takim razie? Elżbieta Rafalska by sobie nie poradziła z takimi projektami jak Maluch+ czy matczyna emerytura?

Elżbieta Rafalska jest świetnym ministrem, to jest jeden z najlepszych ministrów i też minister, która ma bardzo dużo pracy w polskim rządzie, ale ja się cieszę z tego, że ten resort kierowany przez panią minister Rafalską ma dużo pracy, bo to znaczy, że dużo projektów społecznych rząd realizuje, tak jak zresztą zapowiadaliśmy. A ponieważ jest dobra koniunktura gospodarcza, tych projektów może być jeszcze więcej.

Czyli rozumiem, że nie zgadza się pani z tą tezą, że brała pani pieniądze nie wiadomo za co?

Nie zgadzam się.

Ale jednak zapamiętamy to, że kiedy był protest osób niepełnosprawnych w Sejmie, to pani się do Sejmu nie pofatygowała, pani premier, a wybrała pani spływ Dunajcem.

Protest osób niepełnosprawnych w Sejmie był m.in… Wiemy przecież doskonale, z jakich powodów był organizowany i też jak był inspirowany. Natomiast myślę, że te postulaty, które wtedy zostały zgłoszone, zostały praktycznie wszystkie wypełnione.

I nie żałuje pani, że wtedy pani się pojawiła w Sejmie? Gdyby teraz miała pani o tym decydować. To nie był błąd?

Taka była strategia i taka była decyzja pana premiera, że to pan premier był wtedy na spotkaniu z osobami niepełnosprawnymi.

I pani miało tam nie być, tak?

Natomiast program Dostępność+, m.in. program Dostępność+, który rząd przygotował i który w tej chwili jest realizowany, jest programem, który spełnia szereg postulatów składanych przez te osoby.

Jeśli posłuchamy opiekunów osób niepełnosprawnych i czy też osób niepełnosprawnych, to mają jednak inne zdanie na ten temat.

To jest oczywiście tak, że każda grupa, która potrzebuje wsparcia, oczekuje, żeby to wsparcie następowało natychmiast. Natomiast trzeba być też uczciwym, że [jest] szereg projektów i programów kierowanych do osób niepełnosprawnych. Zresztą mówiła również o tym ostatnio pani minister Rafalska, również i wzrost różnego rodzaju tych dodatków finansowych, więc to nie jest tak, że osoby niepełnosprawne mogą dzisiaj powiedzieć, że ich sytuacja nie uległa poprawie.

Ale ich postulat nie został spełniony.

Uległa poprawie, natomiast cały czas oczywiście będą następowały kolejne projekty.

Czy to stanowisko, które pani ma teraz, czyli wicepremier ds. społecznych czy też szef Komitetu Społecznego Rady Ministrów, zostanie zachowane czy zlikwidowane?

To jest decyzja pana premiera.

A powinno być zachowane?

To jest decyzja pana premiera w zależności od tego, jak on będzie chciał skonstruować rząd po zmianach, bo oczywiście jeżeli część z ministrów czy wiceministrów kandydujących odejdzie, no to zmiany muszą być. Ja uważam, że w rządzie PiS-u powinna być funkcja osoby, która pełni funkcję wicepremiera mającego właśnie w tece sprawy społeczne.

Czyli co, Elżbieta Rafalska na wicepremiera?

Być może trzeba to połączyć z jakimś resortem.

A nie, ona ma startować.

Ja przypominam, że pani Elżbieta Rafalska, pani minister, również kandyduje. Ze zmianami i dyskusją na temat zmian trzeba poczekać na po wyborach.

To jeszcze pytanie od słuchacza, Dane Publiczne pytają: „Czy to prawda, że zarówno pani, jak i cała ekipa BOR z dnia wypadku kolumny rządowej w Oświęcimiu na pytanie, czy były włączone sygnały dźwiękowe, zeznała zgodnie >>Nie pamiętam<<?

Ponieważ moje zeznania były utajnione i to była decyzja Sejmu, więc proszę mnie zwolnić z odpowiedzi na antenie na to pytanie.

Czyli nie może pani podpowiedzieć na to pytanie?

Taka była decyzja sądu, więc póki trwa, ja nie komentuję tego wypadku. I robię to konsekwentnie, ponieważ uważam, że politycy opozycji próbują wykorzystać i politycznie ten wypadek ówczesny, niestety wykorzystać. Ja byłam osobą poszkodowaną, to nie był dla mnie też łatwy moment.

To na pewno.

I wolę… Po prostu nie chcę komentować tego do decyzji sądu. Niech sąd rozstrzyga.

To tyle w części radiowej. A części pozaradiowej, czyli na Facebooku i na RadioZET.pl, z panią premier Beatą Szydło porozmawiamy m.in., jak rozwiązać spór z nauczycielami.

***

W internetowej części rozmowy Beata Szydło została zapytana, czy powtórzyłaby na mównicy sejmowej słowa „te pieniądze im się po prostu należały”, które powiedziała broniąc nagród dla ministrów?
Wtedy być może to jedno zdanie padło zupełnie niepotrzebnie. Wtedy rzeczywiście było dość duże napięcie na Sali. Natomiast nigdy nie wycofam się z przekonania, że za uczciwą i ciężką pracę powinno być godne wynagrodzenie – odpowiada wicepremier ds. społecznych. 
- Ale wysokość nagród była adekwatna, czy przesadziła pani z nagradzaniem ministrów swojego rządu? – pytała Beata Lubecka.
Myślę, że ten temat zamknęliśmy, wyjaśniliśmy. Nie chcę do niego wracać. Za uczciwą pracę wszyscy byli… powinni być uczciwie nagradzani. Być może to jedno zdanie padło niepotrzebnie – dodaje gość Radia ZET.
Za które pani jednak zapłaciła stanowiskiem, czy nie? – dopytywała prowadząca program.
Nie przesadzajmy – śmieje się Beata Szydło. 
Co wicepremier zrobiła ze swoją premią?
Przekazałam na cele charytatywne – odpowiada.Czy Beata Szydło ma pomysł, jak rozwiązać spór z nauczycielami? 
Podwyżki dla nauczycieli są realizowane od 2017 roku. Ja osobiście z panią minister Zalewską ogłaszałyśmy ten program podwyżek i wówczas zaprezentowałyśmy te 3 etapy, które będą. Ten ostatni etap to będzie końcówka tego roku. W tej chwili pani minister Zalewska zaproponowała jeszcze dodatkowe środki dla nauczycieli stażystów – mówi gość Radia ZET.- Nie zrobimy wszystkiego na raz. Krok po kroku. Rozumiem, że oczekiwania są dużo większe. Mam nauczycieli w rodzinie, mój mąż jest nauczycielem. Wiem, że jest to bardzo ważna grupa, ale dzisiaj mamy takie możliwości i w ten sposób proponujemy – dodaje. Wicepremier skomentowała też szykowany strajk.
Cały czas chcemy rozmawiać. Mam nadzieję, że nauczyciele jednak nie podejmą takiej decyzji, bo to będzie kosztem dzieci. Jesteśmy otwarci na rozmowy. W tej chwili to ze strony pana przewodniczącego Broniarza nie ma takiej otwartości. Prosimy nauczycieli, żeby zaufali, że ich uposażenia będą rosły. Musimy darzyć się wzajemnym zaufaniem – mówi w Radiu ZET.

RadioZET.pl/DG/PaNa

Oceń