Słuchaj
Mateusz Ptaszyński, Marcin Sońta
Aga Kołodziejska
Damian Michałowski, Ewelina Pacyna
Marcin Łukasik
Redakcja Radia ZET
Sprawdź co graliśmy

Teraz gramy

Cezary Kucharski: Trzeba pomodlić się i liczyć na cud w meczu z Kolumbią. Nie ta taktyka i nie ci ludzie

20.06.2018 06:53

„Nie ta taktyka, nie ci ludzie i problemy wewnętrzne w drużynie. Było dużo błędów, frustracji i nieskładnej akcji. Wyjście z grupy będzie sukcesem tej reprezentacji. Widzę problemy piłkarzy i wiem, jaki wpływ mają one na grę reprezentacji” – mówi o meczu Polska-Senegal, gość Radia ZET, były piłkarz reprezentacji Cezary Kucharski. Podkreśla, że jest bardzo rozczarowany wczorajszą grą biało-czerwonych. „Widziałem strach i brak pewności siebie, mieliśmy też fizycznie niedostatki. Nie było widać wiary i woli walki” – uważa były piłkarz. Jego zdaniem „nie walczyliśmy jak lwy senegalskie, tylko raczej odpuszczaliśmy w pojedynkach jeden na jeden”. Kucharski uważa, że czołowi polscy piłkarzy nie są w najwyższej formie, ponieważ nie grają regularnie w swoich drużynach. Pytany przez Konrada Piaseckiego o grę Roberta Lewandowskiego, ekspert odpowiada, że widział go w lepszych meczach. „Nie zagrał wczoraj dobrego spotkania i nie może czuć się zadowolony” – komentuje jego były menedżer.

Konrad Piasecki: Niegdysiejszy piłkarz, uczestnik mistrzostw świata, dzisiaj menadżer piłkarski Cezary Kucharski. Ależ to był zły mecz, ależ to była zła reprezentacja!

Cezary Kucharski: Rzeczywiście, rozczarowanie duże. Jednak nie pokazaliśmy w tym meczu nic, co nas do tej pory charakteryzowało. I te eliminacje mistrzostw świata i ten ostatni sparing, którzy rozbudził wielkie nadzieje w narodzie. Dużo było błędów, frustracji, nieskładnych akcji...

Strat piłki, niedobrych podań... Ale to jest kwestia formy piłkarzy i tego, że oni nie za bardzo grają ostatnio w klubach, nie za bardzo są ze sobą zgrani czy brak pomysłu na ten mecz, czy taki paraliż tremą, strachem przed wyjściem na pierwszy mecz mistrzostw świata pańskim zdaniem?

Ponieważ sam uczestniczyłem w mistrzostwach świata i wiem, jaka to jest impreza, jakie emocje towarzyszą, trzeba być perfekcyjnie przygotowanym. Jednak nasza drużyna ma swoje problemy. Dodatkowo wydaje mi się, że też taktyka na ten mecz i ustawienie, jakie było, nie było idealne, ofensywne bardzo. Byłem zdziwiony, że trener Nawałka, do tej pory taki konserwatysta, który raczej zachowawczo podchodził do przeciwników, wystawił tak ofensywny [skład].

To czemu wystawił tak ofensywny skład? Bo liczył, że Senegal będzie tak słaby?

Nie mam pojęcia. Byłem zaskoczony.

Ale to uważa pan za błąd?

Oczywiście, że błąd. Bo Milik z Lewandowskim wymienili podanie w 73. minucie, Milik z Błaszczykowskim - ofensywni piłkarze - nie wymienili żadnego podania między sobą. Wydaje mi się, że to było dla nich też zaskoczenie - dla piłkarzy.

Ale to raczej nie ta taktyka czy nie ci ludzie? I nie ci ludzie tego dnia?

Wydaje mi się, że nie ta taktyka, nie ci ludzie. Też problemy wewnętrzne w drużynie. Kontuzja Glika spowodowała, że ta obrona jest według mnie przynajmniej ze 30% słabsza. Problemy reprezentacji, które wyszły podczas najważniejszej imprezy dla piłkarzy, najtrudniejszej dla piłkarzy.

Ale widział pan strach i paraliż tych piłkarzy czy nie ma takich psychicznych napięć, które sprawiają, że piłkarze wychodzący na boisko, wychodzący po raz setny, tysięczny na boisko, są w stanie być sparaliżowani tym, że to są mistrzostwa świata?

Widziałem strach, widziałem strach pewności siebie. Bo przecież w normalnej sytuacji przy drugiej bramce Grzegorz Krychowiak nieatakowany przez nikogo w zasadzie, tę piłkę normalnie powinien przyjąć na klatkę albo przyjąć spokojnie i rozgrywać do przodu, a on panicznie zagrywa do tyłu, nie widząc, co się dzieje z tyłu, zaskakuje swojego obrońcę, bramkarza, więc w normalnej formie Grzegorz Krychowiak by inaczej zachował.

Kto zawiódł najbardziej?

Kto zawiódł najbardziej... Ja tutaj personalnie nie chciałbym rozliczać. Wydaje mi się, że cały zespół zagrał słabo. Nie było widać też takiej wiary czy też woli walki. My przecież nie walczyliśmy jak jakieś... lwy senegalskie, tylko raczej odpuszczaliśmy w tych pojedynkach jeden na jeden. Dużo pojedynków jeden na jeden przegraliśmy. To też świadczy, że mieliśmy też fizyczne jakieś niedostatki.

Czy to znaczy, że pan, mówiąc wprost, trochę krzyżyk kładzie na tej reprezentacji i na tych mistrzostwach świata?

Ja przed mistrzostwami wypowiadałem się publicznie i chłodziłem te huraoptymistyczne nastroje. Ja uważałem, że wyjście z tej grupy będzie sukcesem tej reprezentacji. Ja widzę te problemy i wiem, jaki wpływ mają te problemy piłkarzy na wpływ reprezentacji.

To nazwijmy te problemy. Jakie to są problemy?

To, że czołowi piłkarze nie są w najwyższej formie, nie grają regularnie w swoich drużynach w ligach, więc oni nie są w najwyższej formie.

Rozumiem, że mówi pan, że to nie jest  ten sam Błaszczykowski, nie ten sam Krychowiak, nie ten sam Milik, którzy np. na mistrzostwach Europy byli w szczytowej formie?

No dokładnie, przecież dwa lata temu Milik był po świetnym sezonie w Ajaxie Amsterdam, teraz po dwóch latach dwukrotnie kontuzjowany w Napoli, nie gra regularnie. Zieliński też nie gra regularnie. Krychowiak przecież, jadąc na mistrzostwa Europy 2016, był po dwóch świetnych sezonach w Sevilii.

A dzisiaj właściwie nie gra.

A dzisiaj w ogóle nie gra.

Błaszczykowski ma kontuzję pleców i też sie odbudowywał, żeby w ogóle zagrać.

Błaszczykowski też przecież nie grał. Jak się spojrzy na statystyki Grosickiego, to też niewiele grał w Hull. Więc tych problemów jest dużo.

Ale czy Nawałka ma w zanadrzu takich piłkarzy, takich rezerwowych, którzy zmieniliby obraz tej gry?

Uważam, że nie.

Ależ pan dzisiaj optymistyczny z rana.

Ja jestem po prostu realistą, znaczy ja nie ulegam tym wszystkim emocjom piłkarskim, które ulegają rozum. Ja muszę trochę inaczej... żeby nie czuć się później rozczarowany.

Tak, tak, zachęcam do tego, żeby włączać rozum i przekłuwać balony.

Dokładnie. Wydaje mi się, że to też jest problem taki, że PZPN, trener Nawałka wspólnie z prezesem PZPN-u Bońkiem chcieli bardzo wywindować naszą reprezentację w rankingu FIFA, przez co nie graliśmy żadnych meczów sparingowych, co spowodowało, że ci zmiennicy nie mieli kiedy grać, kiedy się ogrywać, zdobywać doświadczenie. Oczywiście, awansowaliśmy na ósme miejsce w rankingu FIFA...

I się cieszyliśmy tym wszyscy.

Cieszyliśmy się bardzo, natomiast te mistrzostwa świata to zweryfikowały, bo przegraliśmy z 27. zespołem rankingu FIFA, Senegalem, gdzie wydaje mi się, że Senegal zasłużenie wygrał. Ale to spowodowało, że my nie mamy teraz pewniaków na... Oczywiście jest Kownacki, który dobre akcenty daje, jeśli wchodzi z ławki, ale wydaje mi się, że ja w obecnej sytuacji, na miejscu trenera Nawałki, postawiłbym na piłkarzy, którzy grają regularnie w swoich drużynach ligowych.

Nie słyszę w pańskim głosie zachwytu nad geniuszem trenerskim Adama Nawałki.

Byłem bardzo zaskoczony tym ustawieniem, wydaje mi się, że piłkarze również byli zaskoczeni, bo jednak od trenera oczekuje się więcej w takiej sytuacji.

Czyli nie miał dobrego pomysłu na ten mecz?

Wydaje mi się, że nie miał dobrego pomysłu, a tego chyba wszyscy po tym trenerze oczekiwali, po tych peanach, które na jego cześć tutaj wszyscy mówili.

Pachnie mi to wszystko wizją tego, że to będą kolejne mistrzostwa świata niespełnionych marzeń i wielkiego zawodu.

No niestety tak to w tym momencie wygląda. Wydaje mi się, że trzeba liczyć na cud, który w niedzielę... Pójść do kościoła, pomodlić się i liczyć na cud w meczu z Kolumbią...

Tylko że Kolumbijczycy do tego samego Kościoła pójdą, bo to też katolicy, więc Pan Bóg może mieć problem.

Tak. Nie widzę takich symptomów, które dają mi nadzieję. Oczywiście to, że wytrzymaliśmy fizycznie ten mecz, że w drugiej połowie coś tam się działo, jakieś sytuacje stwarzaliśmy, to jest jakaś tam nadzieja. Natomiast patrząc realnie, trzeba liczyć na ten cud, na coś fantastycznego, coś, czego nie możemy wyobrazić sobie dzisiaj, po tym wczorajszym spotkaniu.

Tylko raz padło nazwisko Roberta Lewandowskiego, człowieka, który miał wczoraj poprowadzić tę reprezentację do zwycięstw. Był wczoraj słaby?

Widziałem go w lepszych meczach. Wydaje mi się, że nie zagrał dobrego spotkania, nie może czuć się zadowolony. Też wydaje mi się, że też tak komunikował po meczu.

A pan umie obiektywnie spojrzeć na Roberta Lewandowskiego?

Umiem.

Nie pan do niego takie silnego osobistego żalu? Nie mówię o grze w piłkę. Mówię o waszych relacjach osobistych.

Ale ja jestem Robertowi Lewandowskiemu bardzo wdzięczny.

A nie jest tak, że kiedy pan przestał być jego menadżerem, jednak jakieś są zaszłości, rachunki krzywd między wami?

To na pewno nie jest kwestia publiczna i nigdy nie będzie, przynajmniej z mojej strony.

On mówi: "Na Czarka źle działało, że ja się rozwijam jako człowiek, jako firma. Nie tylko gram w piłkę, ale rozwijam też inne sfery życia. I dlatego się rozstaliśmy”.

Ja zawsze piłkarzom, nie tylko Robertowi Lewandowskiemu, ale wszystkim piłkarzom, z którymi współpracowałem, których reprezentowałem, zawsze mówiłem, że koncentracja w 100% na piłce to jest najlepsza inwestycja w firmę, najlepsza inwestycja w siebie, która daje najlepsze korzyści też finansowe. Kiedyś Guardiola powiedział mi takie fajne zdanie, że różnica między piłkarzem klasy światowej a tym klasy europejskiej to jest 3-5%. A ja wiem z własnego doświadczenia, że jednak dekoncentracja i myślenie o biznesach, o innych sprawach, te 3-5% może zabrać z piłki.

Uważa pan, że Robert Lewandowski rozmienia się na drobne, choć na grube, jeśli chodzi o finanse?

Nie, chodzi mi o to, że…

Że za dużo go jest, tak?

Lepiej przedłużyć sobie karierę o jeden rok, koncentrując się tylko i wyłącznie w 100% na piłce, niż robić 10 czy 20 innych biznesów czy jakichś interesów, które tylko zaburzają koncentrację na piłce. To jest moja teza i to niezależnie, czy to jest Robert Lewandowski, czy to jest Konrad Michalak, czy to jest inny piłkarz...

I rozumiem, że do tego starał się pan przekonywać Roberta Lewandowskiego, a on nie za bardzo chciał słuchać?

Nieskutecznie.

Bez pana Lewandowski trafi do Realu? Bo rozumiem, że w całym tym zabiegu pozbycia się pana i związania z nowym menadżerem jest taka myśl z tyłu.

Ale mnie podchodzisz. Nie.

Nie trafi do Realu?

Nie.

Czemu?

To jest know-how, którym nie chciałbym się  z nikim dzielić.

A z panem by trafił?

Pomidor.

Ale co, ten Real to jest realna perspektywa dla Roberta Lewandowskiego? Bo rozumiem, że to jest jego wielkim marzeniem. Chyba nie mamy tego co ukrywać i pan tego też nie będzie ukrywał?

To jest bardziej skomplikowana sytuacja. To jest tak, że Bayern Monachium to jest wielki klub i on nie potrzebuje sprzedawać swoich największych klejnotów i musi zajść jakaś sytuacja, która zmusi ich albo pozwoli odejść wielkiemu piłkarzowi,  jakim jest niewątpliwie Robert Lewandowski dla Bayernu Monachium. Trzeba też patrzeć na historię tego klubu. Tam nikt...

Czyli Bayern go nie wypuści?

Nie.

Ale pan by mu radził pójść do Realu? Czy nie uważa pan, że to jest dobry pomysł i dobry klub dla niego?

Ja już nawet publicznie mówiłem, że ja uważam, że Bayern Monachium to dla Roberta jest najlepszy klub. Cała drużyna ułożona pod jego umiejętności, które dobre wykorzystuje w Bayernie.

A w Realu przez Ronaldo, Bale’a i Benzemę się nie przebije i nigdy nie będzie tym numerem jeden?

Zmiana jest zawsze ryzykiem.

Cezary Kucharski, bardzo dziękuję.

Dziękuję.

"Tusk był sępem pola karnego. Jaki dobrze biegał na skrzydle, ale był nieskuteczny. Schetyna miał dobrą wizję gry, gorzej z przygotowaniem fizycznym"

Donald Tusk intuicyjnie wyczuwał, gdzie powinien ustawić się pod bramką. Wyczuwał, że jak ja ofensywnie jestem dobrze przygotowany, idę w prawo, to on powinien stać po lewej stronie i czekał na moje podanie. Robił to mądrze – mówi gość Radia ZET Cezary Kucharski w internetowej części programu. Dodaje, że Tusk był „sępem pola karnego i w sumie nawet miał niezłą skuteczność”. Lepiej mądrze stać niż głupio biegać – komentuje Kucharski. Grzegorz Schetyna? Miał dobrą wizję gry, gorzej z przygotowaniem fizycznym. Biegał z jakimś hamulcem – wspomina były polityk PO. Gość Radia ZET analizuje, że „nawet nieźle” prezentował się Patryk Jaki, który biegał na skrzydle. Tylko był nieskuteczny pod bramką. Nie wykorzystywał prostopadłych podań – dodaje Cezary Kucharski.

Pytany o piłkarzy, którzy grają w reklamach, Kucharski odpowiada, że ma to wpływ na grę na boisku, bo „w jakiś sposób dekoncentruje piłkarzy”. Podobnie było w 2002 roku – piłkarze byli na kubkach, na zupkach… Teraz trochę poważniej to wygląda. Jak nie wyjdzie, to na pewno piłkarze będą rozliczeni z tych reklam – komentuje. Kucharski tłumaczy, że polscy piłkarze otrzymują z reklam między 5 a 10 proc. tego, co zarabiają na boisku.  

RadioZET.pl, RADIO ZET/MA

Oceń