Elżbieta Rafalska o listach do PE: To żadna ucieczka. Dajemy najlepszy skład z możliwych

20.02.2019 06:37

"To żadna ucieczka. Dajemy najlepszy skład z możliwych. Rzeczywistych liderów. Dają nam gwarancję, że zwycięzcą tych wyborów do Parlamentu Europejskiego będzie PiS i Zjednoczona Prawica" - mówi w Gościu Radia ZET minister rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbieta Rafalska. W ten sposób komentuje "jedynki" i "dwójki" na listach kandydatów swojego ugrupowania do Brukseli. "Staramy się dać najlepszych polityków, którzy dają nam gwarancję zdobycia największego poparcia" - mówi Rafalska w rozmowie z Łukaszem Konarskim. Jej zdaniem, kampania powinna skoncentrować się przede wszystkim na wiarygodności PiS. "Naszym wiodącym hasłem będzie to, że wiarygodność jest naszym znakiem markowym. To, co mówimy, zawsze staramy się realizować. Tym się znacząco różnimy od pozostałych ugrupowań" - twierdzi minister rodziny, pracy i polityki społecznej.

Łukasz Konarski: Elżbieta Rafalska, minister rodziny, pracy i polityki społecznej. Komitet polityczny PiS zatwierdził jedynki i dwójki do Parlamentu Europejskiego. Urzędujący członkowie rządu i wicemarszałkowie sejmu i senatu wybierają zamiast Warszawy Brukselę. To wielka ucieczka, jak mówi opozycja?

Elżbieta Rafalska: Żadna ucieczka. Dajemy najlepszy skład z możliwych, rzeczywistych liderów, którzy dają nam gwarancję, że zwycięzcą wyborów do europarlamentu będzie PiS, Zjednoczona Prawica. Proszę zobaczyć, ilu byłych wiceministrów jest teraz eurodeputowanymi po stronie PO i proszę odpowiedzieć na pytanie, co by było, gdybyśmy dali nierozpoznawalnych polityków jako liderów list w okręgach do europarlamentu? To jest naturalne i rzeczywiste, że staramy się dać najlepszych polityków, którzy dają nam gwarancję zdobycia największego poparcia. Poza poparciem, poza zatwierdzeniem jedynek i dwójek do europarlamentu, było też zatwierdzenie szefa sztabu wyborczego. Został nim Tomasz Poręba. A naszym wiodącym hasłem będzie mówienie, że wiarygodność jest naszym znakiem markowym. To, co mówimy, zawsze staramy się realizować. Myślę, że tym się znacząco różnimy od pozostałych ugrupowań.

Nie było jeszcze takiego exodusu, żeby urzędujący członkowie rządu i marszałkowie, wicemarszałkowie sejmu i senatu startowali w wyborach.

Panie redaktorze, jeżeli mówimy o marszałkach, to mówmy tak, jak rzeczywiście jest. Marszałek Kuchciński nie startuje. Marszałek Karczewski też nie.

Wicemarszałek Bielan.

Startują wicemarszałkowie. Myślę, że nie ma żadnego problemu, żeby na stanowiska wicemarszałków znaleźli się kompetentni następcy.

Jest już lista członków rządu, którzy by zastąpili tych, którzy pójdą do europarlamentu?

Proszę pamiętać, że jesteśmy w ostatnim roku rządzenia. Wybory do europarlamentu prezydent ogłosi lada moment, to będziemy wiedzieli, ale to jest pierwsze półrocze, prawie końcówka, drugi kwartał tego roku. Zostaje do kampanii parlamentarnej parę miesięcy. To nie są takie sytuacje…

Czyli ten rząd i tak musi zniknąć?

Rekonstrukcje rządu zdarzały się i będą się zdarzały. Teraz naszym celem są wybory do europarlamentu. To pokazuje, na ile poważnie traktujemy naszą obecność w Brukseli. To, co próbuje nam przykleić opozycja, naszą niechęć do UE, nasze bagatelizowanie znaczenia i roli UE absolutnie nie znajduje tu potwierdzenia. Dajemy najlepszych. Czyli mówimy, że nasza obecność w UE, w Strasburgu jest niezwykle ważna i kluczowa. To jest ten przekaz…

Najlepsi synowie i najlepsze córki PiS do Brukseli.

Nie, też nie wszyscy. To nie jest tak. Minister Błaszczak, wielu ministrów zostaje. Przypomnijmy historię Anny Zalewskiej. Anna Zalewska została ministrem w momencie, w którym mogła po Dawidzie Jackiewiczu objąć mandat do europarlamentu. Przeprowadziła skutecznie, udanie reformę edukacyjną. Proszę pokazać takie przypadki, że ktoś rezygnuje z objęcia mandatu. Witold Waszczykowski – podobna sytuacja. To są ludzie, którzy świadomie objęli odpowiedzialne ministerialne obowiązki i dzisiaj startują na listach po długim okresie sprawowania odpowiedzialnych funkcji w rządzie.

Pojawiły się wątpliwości, czy minister Brudziński na pewno obejmie mandat w Brukseli, jeśli wygra.

Jestem przekonana, że taki jest cel startu i że minister Brudziński obejmie ten mandat. Póki co, na pewno będzie jedną z największych lokomotyw na listach wyborczych. Proszę pamiętać, że okręg 13., Zachodniopomorskie i Lubuskie, to dla PiS bardzo trudny okręg. Stamtąd startuje, eurodeputowanym jest, Bogusław Liberadzki, Dariusz Rosati. Ambicje europarlamentarne ma mister Arłukowicz. Myślę, że tam musi być powszechna mobilizacja, żeby zrobić na ścianie zachodniej dobry wynik. Konkurencja też nie zasypia gruszek w popiele.

Rozumiem, że pani gwarantuje, że minister Brudziński, jeśli wygra, to do Brukseli pojedzie.

Minister na pewno do Brukseli pojedzie, ba, ten minister bardzo często jeździ i dobrze dba o nasze interesy.

Na pewno zostanie europosłem?

Na pewno obejmie mandat. Jestem co do tego przekonana. Natomiast to są zawsze decyzje indywidualne i ja za nikogo 100% gwarancji nie dam.

„Jestem absolutnie spełnionym politykiem na gruncie krajowym. Zostawiam tę egzotyczną turystykę za pieniądze europejskich podatników naszym konkurentom politycznym, brukselskim neofitom, którzy trafiają tam i zamiast dbać o polskie interesy, rozjeżdżają się po świecie.” Pani się śmieje, bo pani wie, kto to powiedział?

Nie.

Joachim Brudziński w 2014 r.

Pan wie, że sytuacja jest dynamiczna. Są wyzwania polityczne. Joachim Brudziński… Ja w ogóle nie zgodzę się do końca z tym jego stwierdzeniem, że on jest politykiem spełnionym. Myślę, że przed nim są wielkie wyzwania. To jest polityk bardzo młody, więc byłoby niedobrze, gdyby już teraz był spełnionym politykiem. Myślę, że to wynika z naturalnej skromności ministra Brudzińskiego.

A propos tych zmian politycznych: „PiS kłamał, kłamie i kłamać będzie” – kto to powiedział?

Grzegorz Schetyna? Donald Tusk?

Andżelika Możdżanowska, teraz dwójka na liście wielkopolskiej.

Widzi pan, zmieniła poglądy i myślę, że pani mister mówiła to w czasach, kiedy była jeszcze po drugiej stronie. Wtedy jeszcze nie wiedziała, że jak nastanie rząd PiS, Zjednoczonej Prawicy, to wtedy okaże się, że partia może być wiarygodna, że może realizować swoje obietnice i jesteśmy tą formacją, która mówi, że słowa dotrzymujemy, że słowo jest dla nas niezwykle ważne i nie opowiadamy rzeczy, które nie znajdują odzwierciedlenia w rzeczywistości. Ludzie mają prawo do zmiany poglądów. Cieszę się, że taką długą ewaluację, taką zmianę przeszła pani minister Możdżanowska, rzeczywiście dwójka na liście wielkopolskiej do europarlamentu.

Czy partyjne struktury to przyjmą? Czy ktoś nie będzie smutny, że ktoś, kto tak zmienia poglądy, teraz dostał tak dobre miejsce na liście? Nie będzie buntu, może to duże słowo, ale niezgody na tę sytuację?

Trochę tak jest w polityce, że są różne uwarunkowania, które powodują, że konstruowanie listy musi opierać się o realne szanse zrobienia jak najlepszego wyniku. Na pewno te wszystkie czynniki zostały uwzględnione przy formułowaniu listy wielkopolskiej. Musimy zbierać szeroko głosy z tego elektoratu. Pani Andżelika Możdżanowska pokazuje nam, że możliwe jest takie przejście, jakie tu się dokonało. Proszę pamiętać, że jest wiceministrem, jest skutecznym politykiem, który powalczy realnie o ten mandat. Natomiast stworzenie list, które satysfakcjonowałyby wszystkie osoby w partii jest niezwykle trudne i nie wiem, czy komukolwiek się uda to zrobić. Czy pan sądzi, że Koalicja Obywatelska, która jest taką trochę zbieraniną polityków, którzy mają długą historię, która jest takim tylko wielkim anty-PiS-em, że tam będzie akceptacja, że na czołowych miejscach znajdą się politycy, którzy przebywali już na emeryturze politycznej? Wydaje mi się, że to jest problem, z którym mierzą się wszystkie partie, ale tu nasze struktury organizacyjne angażują się w każdą kampanię, jest decyzja komitetu politycznego…

Czy prawdą jest, że po wprowadzeniu ustawy o ograniczeniu handlu zbankrutowało 16 tys. małych sklepów?

Myślę, że ta dyskusja na temat handlu w niedzielę nie do końca jest uczciwa. Jeżeli pan mówi, ile zbankrutowało albo zmniejszyło się, to ja mam takie dane, które są danymi rejestrowymi REGON-u, które wskazują, że spadek liczby podmiotów w handlu detalicznym w 2017 r. był większy niż w 2018 r. Mówmy o tym, że ten spadek następował już wcześniej, że bardzo trudno jest mniejszym sklepom poradzić sobie z konkurencją dużych sieci handlowych. Te wszystkie zmiany, które są dokonywane nie mogą być traktowane jako skutek zmian legislacyjnych, ale raczej jako długofalowa tendencja wynikająca z konsolidacji branży handlowej. Ja bym chciała, żebyśmy pokazywali też takie dane, jak następował ten spadek w latach wcześniejszych, a nie przypisywali ograniczeniu handlu w niedzielę wszystkich skutków, które w obszarze branży handlowej teraz w Polsce się dokonują.

Tu stawiamy przecinek, ciąg dalszy na radiozet.pl.

Elżbieta Rafalska o zakazie handlu w niedzielę: Jeśli okazuje się, że ustawa przynosi odmienne efekty, zawsze jest możliwość zmian

"Nic nie jest dane raz na zawsze. Tak jak jest w życiu, tak jest z ustawami. Przyjmujemy ustawy w przekonaniu, że będą obowiązywały w przyjętym kształcie co najmniej rok, żeby je ocenić. Jeśli okazuje się, że przynoszą efekty odmienne, zawsze jest możliwość ruchów i zmian" - mówi w internetowej części rozmowy Elżbieta Rafalska o możliwych zmianach w ograniczeniu handlu w niedzielę.

Minister w rozmowie z Łukaszem Konarskim zdementowała nieoficjalne informacje "Rzeczpospolitej", że resort pracy wystąpił do wielu firm oraz organizacji o dane pokazujące wpływ zakazu handlu na rynek.

"Nie wystąpiliśmy o takie dane. Analizujemy różne raporty" - mówi szefowa tego resortu. Jak dodaje, "trzeba dokonać rzetelnej i uczciwej oceny, zbierając wszystkie raporty i oceniając ten handel w niedzielę w różnych zakresach". Wymienia przy tym skutki społeczne i ekonomiczne. "W tej chwili takich danych jeszcze nie posiadamy" - twierdzi Rafalska.

Dzisiejszy gość Radia ZET bez przekonania podchodzi do danych Związku Przedsiębiorców i Pracodawców. Wynika z nich, że po wprowadzeniu ustawy o ograniczeniu handlu zbankrutowało 16 tysięcy małych sklepów.

"Myślę, że ta dyskusja na temat handlu w niedzielę nie do końca jest uczciwa" - uważa Elżbieta Rafalska. "Ja mam takie dane, które są danymi rejestrowymi REGON-u. Wskazują, że spadek liczby podmiotów w handlu detalicznym w 2017 roku był większy niż w 2018. Mówmy o tym, że ten spadek następował już wcześniej, że bardzo trudno jest mniejszym sklepom poradzić sobie z konkurencją dużych sieci handlowych" - ocenia minister rodziny, pracy i polityki społecznej.

"Ja bym chciała, żebyśmy pokazywali też takie dane, jak następował ten spadek w latach wcześniejszych, a nie przypisywali ograniczeniu handlu w niedzielę wszystkich skutków, które w obszarze branży handlowej teraz w Polsce się dokonują" - apeluje gość Łukasza Konarskiego. Zdaniem Rafalskiej, trzeba to postrzegać jako "długofalową tendencję wynikającą z konsolidacji branży handlowej".

Minister RPiPS o nowelizacji ustawy o przemocy domowej: Nie sądzę, żeby projekt budzący takie emocje udało się przeprowadzić w tej kadencji

"Nie sądzę, żeby projekt który budzi takie emocje, który wymaga jakiejś zgodnej, racjonalnej dyskusji, udało się przeprowadzić w tej kadencji" - mówi minister Rafalska zapytana o nowelizację ustawy o przemocy domowej w tej kadencji Sejmu. "Mamy określony harmonogram prac w Sejmie. Nie chodzi o to, żeby coś szybko procedować, a procedować dobrze i skutecznie" - dodaje w rozmowie z Łukaszem Konarskim.

Poprzednia nowelizacja ustawy o przemocy w rodzinie przygotowana przez rząd spotkała się z falą krytyki. Zakładała ona, że jednorazowy akt przemocy wobec bliskich nie byłby kwalifikowany jako przemoc przez organa ścigania. Decyzją premiera Mateusza Morawieckiego projekt ustawy wrócił do wnioskodawców.

"Przemoc jest bardzo poważnym problemem społecznym. Co do tego nigdy nie miałam wątpliwości. Polityką zajmuję się nie od wczoraj i nie od dzisiaj" - zapewnia w Radiu ZET Elżbieta Rafalska. Jak mówi, problem przemocy w rodzinie zna z licznych interwencji z biura poselskiego.

"Państwo potrafią szybko procedować ustawy. 8 miesięcy do końca kadencji tego Sejmu nie wystarczy?" - dopytywał swojego gościa Łukasz Konarski.

"Chyba już nie osiem" - odpowiada Rafalska. Jak dodaje, Sejm ma określony harmonogram prac. "Nie chodzi o to, żeby coś szybko procedować, a procedować dobrze i skutecznie. Bez społecznej awantury" - twierdzi minister rodziny, pracy i polityki społecznej.

"Jak PiS się potknie, to jest to traktowane jak upadek. W czasie, kiedy jesteśmy niemalże w trybach kampanii wyborczej, wszystko budzi nieprawdopodobne emocje. Musimy przyjąć chłodno i racjonalnie najlepsze rozwiązanie dla tych, którzy cierpią z tego powodu, że są ofiarami różnych niegodnych działań i na to na pewno zgody nie ma" - dodaje Elżbieta Rafalska.

RadioZET.pl/MK/PaNa

Oceń