Słuchaj
Mateusz Ptaszyński, Marcin Sońta
Aga Kołodziejska
Damian Michałowski, Ewelina Pacyna
Marcin Łukasik
Redakcja Radia ZET
Sprawdź co graliśmy

Teraz gramy

Ewa Kopacz w Radiu ZET: Będę namawiała Donalda Tuska do startu w wyborach prezydenckich

29.03.2019 06:40

Była premier Ewa Kopacz komentuje w Radiu ZET spotkanie Donalda Tuska z Grzegorzem Schetyną. Zdjęciem z niego pochwalił się na Twitterze przewodniczący Platformy Obywatelskiej. - Będąc w Brukseli nie spotkać się z przyjacielem i człowiekiem, który przez tyle lat był premierem polskiego rządu? – pytała. Na stwierdzenie Beaty Lubeckiej, że do tej pory lidera PO i przewodniczącego Rady Europejskiej łączyła szorstka przyjaźń, Ewa Kopacz odpowiada: „szorstka, nie szorstka – ale przyjaźń”. W programie "Gość Radia ZET" zadeklarowała, że będzie namawiać Donalda Tuska do startu w wyborach prezydenckich.

Beata Lubecka: Ewa Kopacz, była premier, teraz pani poseł, PO. Jest pani zadowolona?

Ewa Kopacz: Generalnie lubię życie i jestem zadowolona, że dzisiaj jest w miarę cieplejszy dzień niż wczoraj, więc tak.

Ale ja nie pytam o samopoczucie, tylko pytam, czy jest pani zadowolona, że startuje pani z Wielkopolski, a nie z Warszawy, tak jak pani sobie tego życzyła i o czym marzyła.

Wie pani, to są specyficzne wybory, te specyficzne wybory to ukształtowanie takiej delegacji narodowej.

Ale przyzna pani, że chciała pani startować z Warszawy?

Niezależnie od tego, z jakiego okręgu będziemy startować, to najważniejsze, żeby realizować to, co dla nas jest najważniejsze, czyli budowanie silnej pozycji w UE, odbudowywanie, żeby być precyzyjną.

Ucieka pani od tematu. A jakich argumentów użył Grzegorz Schetyna, żeby panią przekonać, żeby jednak pani wystartowała z Wielkopolski? Co prawda jedynka, ale jest tam pani, mówiąc kolokwialnie, spadochroniarzem czy spadochroniarką, jak to się mówi w takim slangu. Wyborcy tego nie lubią.

A jak byłam premierem, to byłam premierem tylko dla Warszawy i dla Mazowsza? Jak byłam ministrem, to byłam ministrem tylko dla Warszawy i dla Mazowsza? Nie, byłam premierem dla całej Polski, byłam ministrem dla wszystkich mieszkających w Polsce, więc dzisiaj jako przedstawiciel w PE…

Czyli chce mi pani powiedzieć, że nie ma pani z tym żadnego problemu, tak?

Ja wręcz pokochałam tę ziemię, jeżdżę tam…

Musi pani jeździć, żeby zdobyć sympatię wyborców.

To tak jak każdy, to nic nadzwyczajnego. Ale jestem w Wielkopolsce i poznaję ich zwyczaje i obyczaje, ale poznaję też ludzi na ulicy i dochodzę do wniosku, że…

Ale pani związki z Wielkopolską są żadne.

No oczywiście, bo nie pochodzę z Wielkopolski, nie mam tam rodziny, ale chcę pani powiedzieć, że

jeśli za wolą i przyzwoleniem wyborców z Wielkopolski będę miała ten mandat, to moje związki będą bardzo ścisłe, bo tam będę miała biura, tam będę przebywać…

No to oczywista oczywistość.

Oczywista oczywistość.

A nie chodziło o to, że w Warszawie drugie miejsce musiał dostać Andrzej Halicki, wierny druh Grzegorza Schetyny, bo okazało się, że jakby startował z Mazowsza, skąd pierwotnie miał startować, to raczej by się nie dostał do PE? Musiała się pani przesunąć?

Ja myślę, że wybory, każde wybory, nie tylko do PE, to są wybory, które się rozstrzygają w dniu wyborów, kiedy każdy wrzuca kartkę.

Ale tak było czy nie było?

Chcę powiedzieć, że decyzje, które podejmowała rada krajowa i zarząd krajowy, nie tylko Grzegorz Schetyna… Oczywiście Grzegorz Schetyna ma swoje sugestie, ale też ma swoje prawa, bo jest przewodniczącym partii, i w związku z tym...

Ale patrzę na panią i nie widz takiej super jakiejś euforii, nie widzę tego generalnie, więc może mnie pani przekonywać: „Tak, jestem zadowolona”, ale moim zdaniem chciała pani startować z Warszawy i tyle. A co będzie, jak Leszek Miller panią wyprzedzi? Ucierpi pani ambicja?

Zapytała mnie pani, czy jestem zadowolona, odpowiedziałam pani na tak, a pani mówi, że jednak nie widzi pani we mnie euforii.

No bo pani ciało coś innego tutaj mówi.

Wybory są jednak mimo wszystko dość poważne i są na tyle poważne, że dzisiaj to nie euforia, tylko taka organiczna robota, która jest cechą charakterystyczną dla tych, którzy mieszkają w Wielkopolsce, oni są bardzo pracowici. Nie bez kozery chwalimy Wielkopolan właśnie za taką pracowitość, za takie przywiązanie do porządku, również chwalimy ich za praworządność.

Mhm.

Tak, oczywiście!

Teraz Ewa Kopacz chce troszeczkę się podlizać Wielkopolanom.

Nie, jestem ambasadorem tej ziemi. No w końcu jeśli z ich woli zostanę w PE eurodeputowaną, to będę reprezentować ich interesy.

A jak Leszek Miller będzie miał lepszy wynik od pani, który startuje z dwójki? Ucierpi pani ambicja?

Wszystko się może w życiu zdarzyć, ale po to jest kampania i ciężka praca na to, żeby maksymalizować wynik.

Nie obrazi się pani na rzeczywistość. Jest sondaż IBRiS dla Radia ZET – PiS miażdży was w Małopolsce. 47% dla 30% dla Koalicji Europejskiej.

Ale co z tego niby wynika?

No pogrom, jeśli chodzi o Małopolskę.

Znaczy o tym może będziemy rozmawiać 26 maja, wtedy kiedy komisja wyborcza policzy głosy. Ja jestem przekonana, że wszystkie te sondaże są przede wszystkim dla polityków i dla tych, którzy budują wygodną dla siebie narrację.

Ale nie robi to na pani wrażenia?

Ja uważam, że dzisiaj sondaże są po to, żebyśmy my,którzy w tych sondażach wypadamy nieco gorzej, zabrali się do ciężkiej pracy. I myślę, że ta ciężka praca przyniesie efekt, a pani będzie i pewnie wielu zdziwionych, kiedy się okaże, że te proporcje się odwrócą 26 maja.

Czyli Róża Thun w Krakowie musi się zabrać ostro do roboty.

Róża Thun ciężko pracuje, jest jedną z najlepszych eurodeputowanych.

A jak z pani angielskim, pani premier?

Na podstawowym poziomie.

Na podstawowym.

Ale nie przeszkadzało mi to.

A szlifuje pani ostro angielski?

Oczywiście, każdy będzie szlifował angielski...

Ma pani lekcje?

Jest pani przekonana, że wszyscy, którzy tam trafiają, mówią biegle po angielsku? Nie.

Nie jestem przekonana.

Jest ważne, co się mówi, a nie, w jakim języku się mówi. To nie jest wybór na poliglotów, tylko na polityków, którzy twardo będą stawiać sprawy Polski i walczyć o sprawy Polski w PE.

To już rozumiem, czemu nie chciała pani stanąć do debaty z prof. Krasnodębskim, który to zaproponował.

Ale ja z nim stanę, oczywiście, w tym samym języku, w którym on rozmawia z Kaczyńskim.

Ale po angielsku albo niemiecku.

Z Kaczyńskim, z Szydło… Więc będę rozmawiać z nim w tym języku.

A po co Grzegorz Schetyna spotykał się z Donaldem Tuskiem w Brukseli? Po co poleciał tam?

To proszę zapytać Grzegorza Schetyny.

To pani nie wie jako pierwsza wiceprzewodnicząca PO?

Będąc w Brukseli, nie spotkać się z przyjacielem i człowiekiem, który przez tyle lat był premierem polskiego rządu…

To są przyjaciele? To już nie jest szorstka przyjaźń, tylko przyjaźń?

Ale przyjaźń – sama pani powiedziała. Szorstka, nie szorstka, ale przyjaźń. Czyli spotykają się niewątpliwie...

Ale co oni tam knuli?

To ciekawe, prawda?

No bo Grzegorz Schetyna chyba nie przez przypadek pochwalił się zdjęciem z Donaldem Tuskiem w Brukseli. Podpisane: „Tymczasem w Brukseli...”. No to rozumiem, że to zwiastuje ciąg dalszy.

Ale pamięta pani też taką deklarację ze strony przewodniczącego Rady Europejskiej, który powiedział, że będzie bardzo wspierał, nawet tworząc taki ruch obywatelski, opozycję, po to, żeby wygrać w jesiennych wyborach parlamentarnych.

Może wspierać jako szef Rady Europejskiej? Powinien być niezależny.

Ale nie będzie szefem Rady Europejskiej, kiedy skończy swoją kadencję w Radzie Europejskiej.

Z końcem roku.

No dobrze, ale jednak mimo wszystko wokół niego środowiska obywatelskie, te, które pamiętają jego działalność jeszcze tu, w Polsce, sprzed nieomalże pięciu lat, pamiętają, że to jest ten polityk, którzy rzeczywiście ma swój instynkt polityczny, jest zdeterminowany jeśli chodzi o sprawy polskie, jest wyjątkowym patriotą i pilnuje interesów Polski również w UE.

No na ten temat są różne zdania. PiS na pewno by się z panią nie zgodziło.

Wiadomo, że gdzie dwóch Polaków, tam trzy zdania, ale niezależnie od tego moje zdanie na temat Donalda Tuska jest bardzo jednoznaczne od wielu lat i myślę, że przedstawicieli PO, w tym również Grzegorza Schetyny, też jest jednoznaczne, jeśli chodzi o Donalda Tuska. Wielki przyjaciel, twórca PO, ale wielki przyjaciel PO teraz.

Który zostawił PO i się wyeksportował do Brukseli.

Ale jak to zostawił? Jak zostawił?

No, trochę zostawił.

A sądzi pani, że gdyby zaproponowano komukolwiek z PiS-u czy komukolwiek innemu, bo to jest najwyższe stanowisko, jakie Polak w tej chwili piastuje w UE. Więc to jest duma i powód do dumy dla Polaków, a nie powód do tego, żeby atakować za to Donalda Tuska. Doceniono go jako tego, który uczestnicząc w posiedzeniach Rady Europejskiej jako przedstawiciela naszego kraju, jako premiera przez siedem lat, doceniono jego zdolności i dyplomatyczne, ale też zdolności do zawierania kompromisów, ale też dbałości o interes Polski.

Dla pani to jest wzór. A czy pani zdaniem Donald Tusk wystartuje w wyborach prezydenckich?

Czas pokaże. Jeszcze nie zbieramy. Sama pani powiedziała, że jego działalność w Europie nie pozwala mu mówić o jego planach.

A czy namawiałaby pani Donalda Tuska…?

Tak. Na takie pytanie odpowiem: tak, jednoznacznie tak.

Żeby startował w wyborach prezydenckich?

Tak.

A dlaczego powinien wystartować?

Bo uważam, że to jest świetny kandydat, najlepszy, który może być. Mamy dzisiaj prezydenta, który jest uzależniony od swojego zaplecza politycznego. Mamy prezydenta, który dzisiaj, niezależnie od deklaracji, które słyszymy od niego i propozycji, które składa, a do tego ma prawo legislacyjne, sam potem próbuje kierować do opinii publicznej wątpliwości, czy rzeczywiście tak powinno być, a partyjne interesy jego zaplecza politycznego są dla niego priorytetem. No i tak to właśnie wygląda.

Ewa Kopacz, była premier jest naszym gościem, to tyle w części radiowej, ale jesteśmy cały czas na Facebooku i na RadioZET.pl.

***

- Gdyby trwał ten czas, czyli rządzilibyśmy na następną kadencję, uważam że ustawę o związkach partnerskich mielibyśmy już w tej chwili uchwaloną – mówi Ewa Kopacz. W internetowej części programu „Gość Radia ZET” tłumaczyła dlaczego część europosłów Platformy Obywatelskiej głosowała za przyjęciem dyrektywy ws. praw autorskich i kiedy poznamy program Koalicji Europejskiej na eurowybory.

- Kiedy byłam premierem i mieliśmy przygotowany projekt ustawy o związkach partnerskich, byłabym w stanie, gdyby rzeczywiście nie ten krótki czas, tę ustawę naszego posła Dunina procedować na sali – stwierdza Ewa Kopacz w rozmowie z Beatą Lubecką. – Byłam po długich rozmowach z moimi parlamentarzystami – dodaje.

Jak zauważa była premier, związki partnerskie dotyczyłyby nie tylko par jednopłciowych.

- Związki partnerskie to przecież też konkubinat. Pani wie, że tym ludziom należą się takie same prawa jak każdemu innemu – mówi gość Radia ZET.

- Czyli powinny być zalegalizowane związki partnerskie? – pytała Beata Lubecka.

- Powinny – odpowiada Kopacz.

- A równość małżeńska dla par homoseksualnych? – dopytywała prowadząca Gościa Radia ZET.

- Ale ja uważam, że związki partnerskie to nie tylko konkubinat, ale też związki par homoseksualnych…

- Czyli, jeśli dobrze rozumiem, to powinniśmy poprzestać na związkach partnerskich?

- Nie wiem jak je będziemy nazywać – stwierdza była premier. - Wtedy musielibyśmy jednak mimo wszystko zmienić konstytucję. W konstytucji mamy zapis co jest małżeństwem. Ja uważam, że nie ma w tym niczego złego – uważa.

- Jestem zwolennikiem tego żeby ludzie, jeśli dobierają się w pary, to mają być parami którym nie utrudnia się życia w Polsce. Które będą miały prawo do tego, żeby dowiedzieć się o swoim partnerze, jego stanie zdrowia, wglądu do dokumentacji, czy ewentualnie dziedziczyć. To jest to, co powinno być w obowiązkach państwa, żeby nie utrudniać życia swoim obywatelom – dodaje dzisiejszy gość Radia ZET.

Ewa Kopacz została też zapytana o głosowanie dotyczące unijnej dyrektywy ws. praw autorskich. Dlaczego kilkoro europosłów Platformy Obywatelskiej zagłosowało za tym rozwiązaniem?

- Po pierwsze dlatego, że rozmawialiśmy z naszymi przedstawicielami w PE mówiąc, że pierwszy etap, który będzie dla nich najistotniejszy, to wykreślenie z tej dyrektywy artykułu 13., który uważam, że w mniejszym już w tej chwili stopniu niż na początku powoduje cenzurę w internecie. My jesteśmy zwolennikami wolności w internecie – deklaruje Kopacz. – Jeśli udałoby się w procedowaniu tej dyrektywy pozbyć artykułu 13., czyli go wykreślić, wtedy przy tym wykreślaniu byłaby dyscyplina partyjna. Każdy jak jeden mąż głosowałby za wycięciem artykułu 13. z tej dyrektywy. Jeśli chodzi o głosowanie całości, każdy głosował wedle własnego uznania i wiedzy jaką posiadał na ten temat. Nie było dyscypliny w głosowaniu – dodaje.

- Jeszcze w ubiegły piątek Platforma Obywatelska umieściła na Facebooku plakat wzywający do odrzucenia dokumentu: „nie dla ocenzurowania treści w internecie. ACTA2 nie może być przyjęte” – cytuje Beata Lubecka.

- Platforma Obywatelska stoi murem za wolnością w internecie – powtarza była premier. – Dokument oprócz tego artykułu 13. ma wiele rozwiązań dotyczących chociażby praw autorskich. Cała dyrektywa niezależnie od tego, gdyby była pozbawiona artykułu 13., byłaby niewątpliwie jednomyślnie przyjęta przez wszystkich – stwierdza w Radiu ZET.

Czy zdaniem Ewy Kopacz nie będzie cenzury w internecie?

- To wszystko będzie zależało. Dyrektywa to akt prawa pochodnego – tłumaczy posłanka PO. - Czyli państwa członkowskie będą musiały dążyć do tego, aby cel zapisany w tej dyrektywie został osiągnięty. Jeśli dziś Polska będzie przygotowywać odpowiednie uregulowania prawne, mówię o ustawach, to te ustawy będą musiały zminimalizować to, co znalazło się w artykule 13. Jeśli Platforma dojdzie do władzy, to będzie to takie minimalizowanie artykułu 13., które spowoduje, że dotrzymamy słowa dotyczącego wolności w internecie – zapowiada.

Kiedy poznamy program Koalicji Europejskiej?

- Szóstego kwietnia będzie duża konwencja, na której będziemy prezentować swój program. Platforma Obywatelska, cała Koalicja Europejska. Tam będą nie tylko Grzegorz Schetyna i PO, ale i przedstawiciele wszystkich ugrupowań, które weszły do Koalicji Europejskiej – zapewnia Ewa Kopacz. – To, co nas łączy, to przede wszystkim euroentuzjazm – dodaje.

RadioZET.pl/DG/PaNa

Oceń