Gen. Roman Polko: Macierewicz dopieszcza żandarmów, którzy pomagają mu przejść przez ulicę. Zapomina o tych, którzy walczyli

06.04.2017 06:55

„Nawet jedno odejście dobrego fachowca jest ciosem w armię. Dobrze tych ludzi trzymać, by wykorzystać potencjał dla bezpieczeństwa Polski” – mówi Gość Radia ZET, były dowódca GROM gen. Roman Polko. Dodaje: „Mam sygnały z jednostki komandosów, że odchodzą podoficerowie z ogromnym doświadczeniem”. Jego zdaniem ci, którzy odchodzą są sfrustrowani, bo bardziej doceniani są żandarmi, „którzy pomagają szefowi MON przejść na drugą stronę ulicy”. „Dopieszczanie Żandarmerii Wojskowej wynika z braku dystansu i myślenia tylko z perspektywy stolicy. Ludzie, którzy są w terenie nie mają czasu, żeby podlizywać się szefowi MON. Dla komandosów to jasny sygnał, że nie ma co starać się i narażać zdrowie, tylko lepiej być dworakiem, który w stolicy usługuje ministrowi” – ocenia gość Konrada Piaseckiego. Dodaje, że Antoni Macierewicz daje dodatki finansowe za zwalczenie terroryzmu żandarmom, którzy są w Warszawie, a zapomina o tych, którzy walczyli i poświęcali życie np. w Iraku, czy Afganistanie

Gen. Roman Polko Gościem Radia ZET fot. Radio ZET

 

Konrad Piasecki: Były dowódca jednostki „Grom”, szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego za prezydentury Lecha Kaczyńskiego, gen. Roman Polko, gościem Radia ZET, dzień dobry, witam.

Roman Polko: Dzień dobry.

Czy to, co dzieje się w Gromie to proces jego zaorywania?

To już gdybyśmy tak wierzyli we wszystko, co można wyczytać w niektórych gazetach, to Gromu już dawno by nie było, bo to, że po Gromie to ja nawet czytałem wtedy, kiedy sam obejmowałem obowiązki dowódcy Gromu, a dwa lata później wykonaliśmy misję w Iraku, w Afganistanie, w Kosowie.

O zaorywaniu mówi gen. Skrzypczak, patrząc na, czy komentując w ten sposób odejścia z Gromu. Rzeczywiście z Gromu odchodzi tak wielu żołnierzy?

Nie wiem dokładnie ilu żołnierzy odchodzi z jednostki Grom.

„Polityka” pisze o 74 żołnierzach, którzy odeszli w ostatnich miesiącach, prawda to?

Pewnie będzie możliwość dzisiaj, podczas uroczystości przyjmowania obowiązków przez nowego dowódcę na ten temat porozmawiać. Z pewnością nawet jedno odejście dobrego fachowca jest ciosem w armię, bo dobrze jednak tych ludzi trzymać po to żeby ten potencjał wykorzystać dla bezpieczeństwa naszego kraju.

Ale ma pan takie sygnały, że odchodzą, że nie podoba się żołnierzom sytuacja w Gromie, że czują się jakoś z niego wypychani, czy się denerwują tym, co się dzieje w armii, co dzieje się w Gromie?

Takie sygnały to ja mam z jednostki komandosów, a nie z Gromu, że odchodzą przede wszystkim podoficerowie z ogromnym doświadczeniem z Iraku, z Afganistanu, a to, co powoduje ich pewne sfrustrowanie to to, że bardziej doceniani są żandarmi, którzy pozwalają ministrowi obrony narodowej bezpiecznie przejść na drugą stronę ulicy, od ulicy Klonowej w stronę Belwederu, niż doceniane są ich misje z narażeniem zdrowia, z narażeniem życia.

Czyli co, ale żandarmi są doceniani w sposób materialny, finansowy, o taką docenę chodzi?

W sposób, konkretnie w sposób finansowy. To dla tych żołnierzy, którzy poczucie honoru naprawdę stawiają sobie wysoko, to nie są tylko kwestie finansowe. Tylko jeżeli minister daje dodatki, za zwalczanie terroryzmu żandarmom, którzy są na miejscu w Warszawie, a zapomina o komandosach, którzy walczyli w Iraku, w Afganistanie, poświęcali swoje zdrowie i życie, to jest dla nich sygnał, że nie ma co starać się i być naprawdę najlepszym i narażać zdrowie, tylko lepiej być takim dworakiem, który gdzieś tam w stolicy dobrze usługując ministrowi, może zasłużyć na te dodatki.

A skąd ta miłość ministra do żandarmerii wojskowej, skąd to dopieszczanie żandarmerii wojskowej?

Myślę, że z takiego braku jednak dystansu i myślenia tylko z perspektywy stolicy. Myślę, że warto popatrzeć na tych ludzi, którzy są w terenie, którzy wykonują zadania poza granicami kraju i, którzy nie mają czasu żeby podlizywać się ministrowi, bo to tak powiem bezpośrednio, którzy w kontaktach są dosyć szorstcy, bo tacy ludzie, oni nie będą używali pięknych, wspaniałych słów po to żeby przedstawić jakąś swoją wizję, tylko będą mówili prostym, ostrym językiem, który ministrowi może nie przypaść za bardzo do gustu.

A wracając jeszcze do tego, co dzieje się w Gromie, o nowym dowódcy Gromu krążą jakieś czarne legendy, że był Hubalem, jest „pontonem”, że żołnierze go nie tolerują, że zabrali mu honorową odznakę, rzeczywiście to jest zła zmiana w Gromie?

Trudno mi znaleźć na stanowisku dowódcy Gromu człowieka, który miałby większe doświadczenie bojowe. Hubal, pułkownik Pawluk, zaliczył jako dowódca dwie misje w Iraku, trzy misje w Afganistanie, był wielokrotnie wyróżniany, odznaczany. Wrócił z całym personelem, zbudował naprawdę, taki kamień milowy położył jeśli chodzi o reputację samej jednostki w tych misjach i dobrze, że tak doświadczony oficer, z takim autorytetem nie tylko wśród własnych żołnierzy jednostki Grom, dowodzi tą jednostką.

A to prawda, że przylgnął do niego ironiczny pseudonim, czy ironiczne przezwisko „ponton”?

Jeżeli ktoś, oczywiście ktoś to wymyślił. To tak jest niestety, że wymagający dowódca czasem napotyka na taki, na ludzi, którzy są złośliwi krótko mówiąc.

To ten „ponton” miał być związany z jego, powiedzmy pewnego rodzaju rozrośnięciem się, czy przytyciem po odejściu z jednostki.

Nie oceniam kompetencji na stanowiskach, a szczególnie chociażby dowódcy jednostki według tego, czy ktoś jest gruby, czy chudy, wysoki czy niski, tylko na podstawie tego, co zrobił. A od dowódcy nie wymaga się, przytyło mu się to prawda, ale od dowódcy nie wymaga się żeby gdzieś tam w polu tylko biegał i realizował zadania, ale żeby w sprawny sposób organizował działania jednostki.

Czyli rozumiem pan panie generale uspokaja, w Gromie nie dzieje się źle.

Nie dzieje się źle, a pułkownik Pawluk z pewnością mimo tego, że mu się przytyło, egzaminy sprawnościowe wykona lepiej niż wielu tak zwanych super herosów, komandosów.

Ale gdyby rzeczywiście 74 żołnierzy, jak pisze „Polityka”, odeszło z Gromu to byłby potężny uszczerbek jeśli chodzi o tę tkankę ludzką w Gromie?

To byłby potężny uszczerbek i z pewnością jeżeli tego typu sytuacja rzeczywiście ma miejsce, a tu jest duży znak zapytania, to trzeba się zastanowić, jakie są motywacje tych ludzi, z jakich stanowisk ci ludzie odchodzą i co zrobić żeby skłonić ich do dalszego funkcjonowania chociażby w tej jednostce. Myślę, że przede wszystkim to, co jest najistotniejsze, to pewna stabilność służby, warunków, bo jednak ta niepewność też często powoduje, że ludzie podejmują takie trudne dla nich decyzje.

Panie generale, czy powiedziałby pan, że polska armia pod wodzą ministra Macierewicza staje się armią silniejszą, sprawniejszą i lepszą?

Ja powiem, że byłem bardzo pozytywnie ustosunkowany do tych pierwszych decyzji, które podjął minister, bo one były dobre. Szeregowi nie wyrzucani po 12 latach za burtę, tak jak to miało miejsce wcześniej, tylko stworzone są warunki dla ich rozwoju, dalszej służby.

Ścieżki awansu.

I wręcz ścieżki awansu. Dwa zapowiedź reformy systemu dowodzenia. No, tylko że za mało się dzieje. Reformy systemu dowodzenia nie ma.

Pomysły dobre, wykonanie złe?

Nawet mówiąc o wojskach specjalnych, bo w tej chwili rozmawiamy, to był taki dwugłowy smok, bo jedno centrum stworzono w Warszawie, drugie w Krakowie i właściwie nie wiadomo, który z tych generałów był ważniejszy. Teraz mówimy o awansie gen. Marchwicy z wyższego stanowiska na niższe, bo krótko mówiąc był inspektorem wojsk specjalnych, teraz jest dowódcą komponentu wojsk specjalnych, a sama struktura, to że mamy dwuwładzę, nie została jeszcze zreformowana, co należałoby jak najszybciej uczynić.

Czyli Macierewicz postacią pozytywną, negatywną, czy na razie obojętną i gen. Polko patrzy na niego z rezerwą?

Patrzę z dystansu i z niepokojem, bo jednak…

A co pana niepokoi?

Niepokoi mnie przede wszystkim ten dwór, czy raczej niekompetentni urzędnicy dookoła ministra, którzy po pierwsze, to już wiadomo, ten słynny Misiewicz z parasolem, ale już pomińmy to milczeniem, on powinien mieć zakaz zbliżania się do wojska. Ale jeżeli wiceminister mówi, że śmigłowce to jest sprawa dzięsięciorzędna, jeżeli wycofujemy się z Eurokorpusu, który z pewnością nie jest doskonałą strukturą, ale najwspanialszym forum do dyskusji z Niemcami, z Francuzami na temat ich zaangażowania w bezpieczeństwo NATO także na flance wschodniej, to rzeczywiście bardzo mnie to niepokoi.

A co do tego Eurokorpusu, minister Macierewicz tłumaczy to, chodzi o przesunięcie na flankę wschodnią. Flanka wschodnia NATO jest zagrożona i my tymi oficerami, których wycofujemy z Eurokorpusu będziemy jej bronić.

To przyjmując tą filozofię myślenia wycofajmy również wszystkich naszych oficerów, którzy są w strukturach NATO i niech idą na flanką wschodnią. Tam rzeczywiście uzbroimy ich w maczugi i w kałachy i jeżeli nas przeciwnik napadnie, to go tam zadepczemy butami.

A o co chodzi z tymi odejściami generałów, co takiego generałów niepokoi, trapi w armii, że tak masowo z niej odchodzą? I pytanie, czy rzeczywiście masowo odchodzą, bo też obrońcy ministra Macierewicza mówią to są normalne odejścia, zawsze generałów tylu odchodziło, corocznie tylu odchodziło, wobec czego nie ma się czym niepokoić.

To nie są normalne odejścia jeżeli odchodzą generałowie, którzy są właściwie w szczycie rozwoju własnej kariery, którzy mają świetne kontakty międzynarodowe, którzy mogliby w strukturach Sojuszu zajmować coraz wyższe stanowiska, czy przejmować wręcz te stanowiska i wyznaczać strategię działania Sojuszu.

To dlaczego odchodzą?

Odchodzą ze względu na braki komunikacyjne, niestabilność służby, ze względu na to, że tak, jak gen. Głód chociażby, mają problemy z komunikacją z ministrem. Nie wiedzą czego minister od nich oczekuje, nie wiedzą co zrobić żeby rzeczywiście wypełniać cele strategiczne, tym bardziej, że po pierwsze ta strategia nie została określona. Wciąż obowiązującą doktryną jest ta, która została wypracowana przez generała, ministra Kozieja.

Ale czy dzisiaj generałowie nie są się w stanie dogadać z Macierewiczem z powodu jego ekstrawagancji, jakby to powiedział Jarosław Kaczyński, czy z powodu tego, że nie mają dostępu do ministra obrony narodowej?

Są problemy komunikacyjne. Myślę, że nie tylko generałowie mają problem komunikacyjny, jak i wiarygodności i zaufania, ale również prezydent Rzeczpospolitej, skoro już też  nie komunikuje się bezpośrednio przez telefon, bo chyba tam jest dalej, przynajmniej za moich czasów był na biurku szefa BBN taki tajny telefon, drugi był po stronie ministra obrony narodowej, jeżeli był jakiś problem to nie przez prezydenta, ale osobiście kontaktowałem się chociażby z min. Szczygło i pewne sprawy były omawiane. Dzisiaj okazuje się, że wracamy do tej formy takiej bardzo wspaniałej, że piszemy sobie listy, wysyłamy…

Choć nieco archaicznej.

I trwa to miesiącami.

Ale po listach zostają ślady, więc można by odnieść wrażenie, że prezydent właśnie chce żeby były dowody tego, że zgłasza wotum separatum wobec tego, co robi minister Macierewicz.

Po poczcie elektronicznej też zostają ślady, także jeżeli rzeczywiście zdarza mi się spotykać z człowiekiem, który mówi mało konkretnie to proszę go o e-maila, on dociera w ciągu sekund i ślady również zostają.

Ale uważa pan, że to jest taki moment w dziejach polskiej armii, kiedy jej zwierzchnik, zwierzchnik sił zbrojnych, czyli prezydent Duda powinien walnąć pięścią w stół i powiedzieć panie ministrze, nie podoba mi się to, zmieńmy to, nie pozwalam.

Zdecydowanie tak. Pan prezydent ma silne atuty. To od pana prezydenta zależą nominacje generalskie, wyznaczenia na najwyższe stanowiska w wojsku polskim, to pan prezydent ma możliwość zagospodarowania tych ludzi, którzy odchodzą i korzystania z ich wiedzy instytucjonalnej i z ich kontaktów międzynarodowych, ale to, co najistotniejsze, to pan prezydent przede wszystkim powinien zadać konkretne pytanie, kiedy będzie zreformowany system dowodzenia. Bez prezydenta Rzeczpospolitej reforma systemu dowodzenia i wypracowanie kluczowych dokumentów strategicznych nie jest możliwa.

Myśli pan, że w Andrzeju Dudzie jest na tyle siły żeby zadrzeć z Antonim Macierewiczem poważnie i żeby pójść z nim na wojnę?

Znam ministra Solocha, bo pracowałem z nim i w urzędzie miasta i BBN, wiem że ma potężny potencjał intelektualny, jest pistoletem w ręku prezydenta i dobrze żeby pan prezydent dał mu możliwość takiego twardego rozmawiania o tym, co dla Polski jest bardzo istotne.

Pytanie, czy prezydent jest takim żołnierzem, który po ten pistolet sięgnie?

No, chyba nie ma innego wyjścia. To jest nie tylko… zwierzchnictwo sił zbrojnych to jest odpowiedzialność przede wszystkim i z tych prerogatyw pan prezydent musi skorzystać.

A na koniec pana zapytam, czy pan uważa, że dla polskiej armii lepiej by było żeby Antoni Macierewicz odszedł z funkcji ministra obrony, albo został zdymisjonowany?

No nie czuję się pierwszym kadrowym Rzeczpospolitej, ale dobrze by było żeby jednak dwór pana ministra składał się z ludzi, którzy troszeczkę większe pojęcie mają o tym, czym armia żyje i co dla armii jest priorytetem.

Gen. Roman Polko, ciąg dalszy na radiozet.pl, dziękuję bardzo.

Dziękuję.

„Oficer, który prowadzi ludzi do walki, trzymał parasol na jakimś urzędasem.  To uderzenie w honor jednostki”

 

Oficer, który prowadzi ludzi do walki trzymał parasol na jakimś urzędasem, co jest uderzeniem w honor jednostki. Boli mnie to do tej pory – mówi gen. Roman Polko w internetowej części programu. Chodzi o parasol, który oficer trzymał nad Bartłomiejem Misiewiczem. Były szef GROM dodaje: Gen. Różańskiego ogromnie cenię za doświadczenie bojowe, ale powinien korzystać ze swoich prerogatyw i rozliczyć tego dowódcę brygady, który pozwolił upokorzyć kapitana.

Gość Radia ZET pytany o to, czy zgodziłby się objąć tekę szefa MON, odpowiada: Nie marzę o synekurze. Jeżeli pojawiłaby się możliwość zrobienia cokolwiek dla bezpieczeństwa kraju, to nie są mi potrzebne stanowiska i uposażenia – komentuje. Dodaje, że jest mu przykro, bo za prezydentury Bronisława Komorowskiego był zapraszany na konferencje dotyczące bezpieczeństwa, a za prezydentury Andrzeja Dudy już nie. Teraz nawet nie rozmawia się na tematy bezpieczeństwa – uważa gen. Polko.

Gość Radia ZET odpowiada również na pytania o dymisje generalskie, BBN, Syrię i Ministerstwo Obrony Narodowej.

 

RADIO ZET/MA

Oceń