Słuchaj
Mateusz Ptaszyński, Marcin Sońta
Aga Kołodziejska
Damian Michałowski, Ewelina Pacyna
Redakcja Radia ZET
Sprawdź co graliśmy

Teraz gramy

Anna Zalewska w Radiu ZET: Oczywiście, że będą nowe propozycje dla nauczycieli

10.01.2019 06:36
xxx zet

„Będą nowe propozycje. Nie spotykalibyśmy się, gdyby nie było nowej propozycji” - deklaruje w Radiu ZET minister edukacji narodowej Anna Zalewska. Dziś kolejne próby szukania porozumienia między związkowcami a resortem edukacji w sprawie podwyżek. Szefowa MEN nie ujawnia jednak, jakie konkretne propozycje pojawią się na stole w czasie dzisiejszych rozmów. „Z szacunku dla związków zawodowych to właśnie one dowiedzą się pierwsze” – mówi Zalewska w rozmowie z Beatą Lubecką. Zalewska została zapytana przez prowadzącą o manipulowanie danymi ws. wysokości podwyżek. Według MEN nauczyciel-stażysta miałby zarabiać w ub.r. 2900 złotych brutto, a dyplomowany 5336 złotych. Nauczyciele piszą na forach, że są to kwoty z kosmosu. Zdaniem ZNP te stawki nie mają zbyt wiele wspólnego z rzeczywistością, bo do średniej płacy wlicza się m.in. kwotę jubileuszową. Gość Radia ZET zauważa, że ma ograniczone kompetencje w decydowaniu o końcowych zarobkach nauczycieli. Jak mówi: „Jedyna kompetencja ministra edukacji polega na tym, że w drodze rozporządzenia ustala minimalne wynagrodzenie. Parlament ustala kwotę bazową i średnią, którą trzeba wypłacić na poziomie danego awansu”. Dodaje przy tym, że pozostałe dodatki są w gestii samorządu. Przytacza przykład: „Oczywiście zdarza się tak, że w jednym samorządzie jest 20 zł dodatku za wychowawstwo, a w drugim jest 250 zł”.

Beata Lubecka: Anna Zalewska, minister edukacji narodowej. Na początek pozwolę sobie na pewną dygresję. Otóż o to, żeby pani minister przyszła do Radia ZET, do „Gościa Radia ZET”, zabiegaliśmy od września. Wreszcie się doczekaliśmy. Lepiej późno niż później. Czy poda się pani do dymisji, jeśli dojdzie do strajku generalnego nauczycieli?

Anna Zalewska: Bardzo się cieszę po pierwsze, że spotykam się z panią redaktor. To tylko świadczy o tym, że wdrażanie reformy wymaga sporo czasu.

No, w mediach narodowych częściej pani gości.

bardzo się cieszę, że jestem u pani redaktor.

Odpowiadając na moje pytanie...

Te pytania pojawiają się właściwie od drugiego tygodnia mojej kadencji, nie wiem, czy pani redaktor pamięta. Pierwsze takie były, kiedy mówiliśmy o tym, żeby rodzice decydowali, czy sześciolatek idzie do szkoły czy do przedszkola.

Ale nie odpowiada pani na moje pytanie, pani minister. Jeśli dojdzie do strajku generalnego nauczycieli, czy pani weźmie za to odpowiedzialność?

Proszę sobie przypomnieć przy tym sześciolatku, że nawet billboardy były ogromne w dużych miastach. Co się okazało? 96%...

Pani minister, pani nie odpowiada na moje pytanie.

96% rodziców zdecydowało..

Używa pani tej samej metody, co zawsze. Ja wiem, że pani jest bardzo wygadana, jak to się mówi.

96% rodziców zdecydowało o tym, że sześciolatek został w przedszkolu i tam się uczy, i jeszcze samorządy dostały subwencje oświatowe. Dlaczego o tym mówię? Nie o to, żeby nie odpowiedzieć na pytanie pani redaktor, tylko pokazywać, że decyzje o odpowiedzialności czy odpowiedzialność jest wpisana w każdego ministra. Dlatego polski rząd już w 2017 r., waloryzując pensje nauczycieli, zapowiedział podwyżki.

To wszystko już znamy. To zależy od pani. Czy ma pani jakieś nowe propozycje dla nauczycieli. Bo nauczyciele, związki nauczycielskie mówią: „1000 zł podwyżki, koniec kropka. Jeśli tak nie będzie, dojdzie do strajku generalnego. Jesteśmy przy ścianie, nie ma z kim rozmawiać, z panią się nie da rozmawiać, to jest mur-beton,  pani ciągle powtarza to samo jak zdarta płyta. W związku z tym jakie nowe propozycje ma pani dla nauczycieli?

Pani redaktor, oczywiście te propozycje zostaną przedstawione na spotkaniu kolejnym, które przed nami dzisiaj.

1000 zł nie wchodzi w grę, tak?

Policzyliśmy te propozycje, które przedstawiły związki zawodowe: 17,5 mld zł Forum, 14,5 mld zł ZNP.

Wcześniej pani mówiła o 20-30 mld.

Ja nie mówiłam, pani redaktor.

Mówiła pani.

Mówiłam na konferencji prasowej, kiedy dostałam informację, nie liczyłam tego.

Czyli podsumowując, taka podwyżka jest nierealna. To jaka podwyżka byłaby realna? Na jakim poziomie?

Polski rząd przygotował 6,5 mld zł. To podwyżka, której nie było, dla nauczycieli. To jest 16% w ciągu roku i 9 miesięcy, którą właśnie realizujemy.

Czy teraz będzie jakaś nowa propozycja?

Oczywiście, że tak.

A jaka to będzie propozycji?

Nie spotkalibyśmy się, gdyby nie było nowej propozycji. No z szacunku dla związków zawodowych, to właśnie związki zawodowe pierwsze dowiedzą się...

Czyli ugasi pani ten pożar czy nie ugasi pani tego pożaru?

Myślę, że z szacunku dla nauczycieli, którzy byli lekceważeni przez moich poprzedników. Przypominam, że ostatnia podwyżka w 2012 r. była i ona wynosiła trochę powyżej 3%. Przez wiele lat zabierane przywileje i m.in. dodatkowe obowiązkowe za darmo godziny.

Ale pani przecież też zabrała szereg przywilejów nauczycielom.

Wszystkie przywileje oddałam. Po pierwsze zlikwidowałam godziny karciane, zablokowałam likwidację małych szkół. Ustabilizowałam pensum logopedy, psychologa. Nie wiem, czy pani redaktor wie, ale przede mną było tak, że jeden psycholog pracował 35 godzin, drugi pracował 18,  w zależności od samorządu. 28 tysięcy dodatkowych miejsc pracy, umowy o pracę w niepublicznych placówkach.

No dobrze, pani minister, ja wiem, że pani doskonale potrafi się chwalić tym, co pani robi, co innego uważają rodzie, nauczyciele, samorządy. Dlaczego pani manipuluje danymi w sprawie wysokości podwyżek?

Proszę powiedzieć, na czym polega manipulacja.

Już mówię. Bo ministerstwo pochwaliło się podwyżkami, że według tych danych nauczyciel stażysta miałby zarabiać w ubiegłym roku 2900 zł brutto, nauczyciel dyplomowany, czyli najwyżej w hierarchii, miał zarabiać w ubiegłym roku 5336 zł, to też jest kwota brutto. A nauczyciele piszą na forach, ze to jest manipulacja, że to są kwoty z kosmosu, oni takich pieniędzy nie widzą.

Musimy to wyjaśnić. Bardzo spokojnie. Jedyna kompetencja ministra edukacji polega na tym, że w drodze rozporządzenia ustala minimalne wynagrodzenia. Parlament ustala kwotę bazową i średnią. Bo z ustawy wynika, że kwota bazowa przekłada się później na tzw. średnią, którą trzeba wypłacić na – uwaga – poziomie danego awansu, czyli w gminie, pani redaktor...

Dobrze, pani minister...

Nie, nie, bo musimy to wyjaśnić.

Ja pytam o konkrety.

To jest konkretne.

A ja pytam o te konkrety, o te konkretne kwoty. Pani ma rację czy nauczyciele mają rację? Ja wierzę nauczycielom.

Wszyscy mają rację. Popatrzmy na gminę. Dlatego popatrzmy na gminę. Gmina poziomie wszystkich nauczycieli dyplomowanych musi taką średnią, o której mówimy, wypłacić. Ale co to znaczy? To znaczy, że jeden zarabia 3 tys., a drugi dwa razy więcej. Mało tego, samorządy ustalają pensje nauczyciela. My odpowiadamy czy ja odpowiadam tylko i wyłącznie za minimalne wynagrodzenia i to wszystko, co wynika z tego minimalnego wynagrodzenia. Pozostałe dodatki to samorząd. I oczywiście zdarza się tak, że np. w jednym samorządzie – i stąd rozgoryczenie zrozumiałe nauczycieli –  w jednym samorządzie jest 20 zł dodatku za wychowawstwo, a w drugim jest 250 zł. Dlatego też słuszny jest postulat Solidarności...

Ale to, co pani podała, to pani podała średnie zarobki. Widzę, taka maniera.

To nie jest maniera, to wynika z przepisów.

Powołam się na oświadczenie ZNP, że stawki te nie mają wiele wspólnego z realnymi zarobkami nauczycieli. Do średniej płacy wlicza się np. dodatek za pełnienie funkcji kierowniczej, nagrodę jubileuszową, dodatkowe wynagrodzenie za pracę w porze nocnej. Żaden nauczyciel nie osiąga poziomu wynagrodzenia wskazanego przez MEN w średnim wynagrodzeniu – tak mówi ZNP.

Inaczej wszyscy łamaliby prawo. Dlatego że w Karcie Nauczyciela, w ustawie jest wyraźnie napisane, że musi być na poziomie każdego stopnia awansu zawodowego właśnie taka średnia uzyskiwana. Jeżeli nie jest uzyskiwana...

Czyli pani nie ma sobie nic do zarzucenia, działa pani zgodnie z prawem, nauczyciele są roszczeniowi?

Bezwzględnie działam zgodnie z prawem. Mało tego, ja się podpisuję pod wszystkimi postulatami związkowców, rozkładam je, dlatego że 17 mld zł to jest cały program 500+.

Ale jak to się dzieje, że policjanci mogli dostać podwyżkę w wysokości 650 zł w tym roku? To znaczy, że minister Brudziński jest bardziej skuteczny niż pani.

Pani redaktor, w tym roku nauczyciel otrzyma w minimalnym wynagrodzeniu nauczyciel dyplomowany, a tych jest 63%, 334 zł.

Brutto.

Natomiast już za rok, czyli w rok i 9 miesięcy – 508 zł.

Tę kwotę, którą pani podała, ponad 300 zł, to jest dzisiejsza propozycja? Czy to są dotychczasowe propozycje?

Nie, to jest na stole, pani redaktor. To jest to, co rząd bez żadnego nacisku, 6,5 mld zł, zapowiedział już w 2017 r. Wypłacił...

Czyli pani nie ma nic nowego do zaproponowania w takim razie?

Ale pani redaktor, tak jak powiedziałam, najpierw związki usłyszą te propozycje.

A pani jak się ocenia jako minister edukacji? Jest pani zadowolona z tego, co pani zrobiła?

Jestem odpowiedzialna za przeprowadzenie reformy.

A jaką ocenę by pani sobie wystawiła za to, co pani zrobiła?

Oczywiście powinni oceniać inni, pani reaktor. Natomiast mam wiele satysfakcji z tego, że kolejne etapy już są za nami. To oczywiście są bardzo trudne reformy, które mogą budzić różnego rodzaju zaniepokojenie, ale wracając do owego sześciolatka i przedszkola. Jeszcze niedawno sześciolatka już nie było w przedszkolu, były tajne komplety, nie wolno było uczyć, a trzylatka jeszcze nie było. Teraz sześciolatek to 96%, 3-latek – 80%, a KE wskazuje nas jako wzór tzw. dynamiki uprzedszkolnienia. I myślę, że tak będziemy rozliczani po kolejnych etapach.

Czy ma pani apetyt na Brukselę? Czy wystartuje pani w wyborach do PE?

W systemie edukacji nic nie dzieje się z dnia na dzień. Na efekty trzeba czekać.

Tylko szkoda, że cierpią na tym uczniowie, rodzice, samorządy...

Nikt nie cierpi.

Proszę odpowiedzieć na moje pytanie.

Przypominam pani redaktor, że subwencja oświatowa...

Czy wystartuje pani do PE, pani minister? Czy będzie pani uprzejma odpowiedzieć na moje pytanie?

Chciałabym odpowiadać pełnymi zdaniami na każde pani redaktor pytanie. Więc tylko jeszcze kończąc tę myśl, mamy nowoczesne podstawy programowe, ogromne pieniądze na wyzwania

czy na cywilizacyjne zmiany, jak szerokopasmowy Internet, jak multimedialny sprzęt, jak gabinety przedmiotowe, jak również na projektową edukacje dzieci. Na to, żeby uczono m.in. przy pomocy multimedialnych tablic, bo przygotowaliśmy 50 tys. e-zasobów.

I tu kropka. Proszę odpowiedzieć na moje pytanie. Czy wystartuje pani w wyborach do PE?

To są decyzje komitetu politycznego.

Ale chce pani?

Ja jestem zajęta wdrażaniem reform. Codziennie...

A nie chciałaby pani wrócić do szkoły, żeby na własnej skórze przetestować czy to jest reforma, czy jednak deforma?

Codziennie jestem zajęta. Mam stały kontakt ze swoimi koleżankami i kolegami.

Dobrze. To tyle Radiu ZET, pani minister Anna Zalewska, minister edukacji, jest z nami.

Dziękuję bardzo.

Ale jesteśmy cały czas na Facebooku i RadioZET.pl.

Zniknie zapis dopuszczający lekcje w soboty

Minister edukacji zapowiedziała też, że z rozporządzenia zostanie wykreślony zapis pozwalający na organizowanie lekcji w soboty, o co apelowała oświatowa "Solidarność". "To rzeczywiście absurd" - przyznała w rozmowie z Beatą Lubecką. Zapytana kiedy wspomniany zapis zniknie, odpowiada: "Proszę wybaczyć, ale nie pamiętam czy za tydzień czy za 3 dni kończą się konsultacje. Będziemy już rozporządzenie pokazywać po konsultacjach". Jak twierdzi, nie ma i nigdy nie było groźby, aby lekcje odbywały się w sobotę.

Anna Zalewska przyznaje, że zadawała sobie sprawę z kumulacji roczników, które po reformie edukacji pójdą do pierwszych klas liceum w 2019 roku. "Nie podjęłabym decyzji w 2016 roku, gdyby nie zostało to zaprognozowane i policzone. Mamy system informacji oświatowej, widzimy w nim wszystko. To liczba sal, szkół, uczniów, ich orzeczenia i potrzeby". Podaje przykład: "W Warszawie w tzw. renomowanych liceach, a do nich idzie 45 procent uczniów, są podwójne miejsca. W jednym liceum było ich 200, będzie 400". Zalewska przypomina, że w 80% liceów w Polsce były gimnazja. Gwarantuje, że nie będzie sytuacji że uczniowie z większych miast będą jeździć do szkół w mniejszych miastach.

RadioZET.pl/MK/PaNa

Oceń