Słuchaj
Robert Karpowicz, Marcin Sońta , Aga Kołodziejska
Michał Korościel
Damian Michałowski, Ewelina Pacyna
Mateusz Ptaszyński
Hubert Radzikowski
Redakcja Radia ZET
Sprawdź co graliśmy

Teraz gramy

Witold Bańka w Radiu ZET: Robert Biedroń nie zostanie Vivaldim polskiej polityki

04.02.2019 06:57

„Cały czas patrzę na background polityczny skąd wywodzi się Robert Biedroń. To nie jest nowy, świeży polityk. To parlamentarzysta i samorządowiec związany z Ruchem Palikota. Ciężko mi spoglądać na to, że to będzie siła polityczna” – tak w programie Gość Radia ZET Witold Bańka ocenia nowe ugrupowanie polityczne Roberta Biedronia o nazwie „Wiosna”. Według ministra sportu i turystyki, inicjatywa nie robi wrażenia na politykach PiS. Gość Beaty Lubeckej skomentował też nazwę ruchu politycznego Biedronia. „Nazwa mi nie pasuje, jak »Wiosna« Vivaldiego. Myślę, że Robert Biedroń nie zostanie raczej Vivaldim polskiej polityki” – komentuje Witold Bańka. „Jestem ciepłolubny, ale wolę klimaty letnie” – żartuje.

Beata Lubecka: Witold Bańka, minister sportu, PiS. Poczuł pan już wiosnę?

Witold Bańka: Ja generalnie jestem ciepłolubny, ale bardziej klimaty letnie.

Ale na pewno domyśla się pan, do czego piję. Tak nazywa się partia Roberta Biedronia: Wiosna. Nazwa się panu podoba?

No jakby nie pasuje mi bardzo, bo to jak „Wiosna”Vivaldiego. Myślę, że Robert Biedroń raczej Vivaldim polskiej polityki nie zostanie.

Ale dlaczego pan nie daje mu szans?

To zjawisko polityczne, które teraz obserwujemy, generalnie przypomina mi poprzednie. Wiemy, że Ruch Palikota, z którego wywodzi się Robert Biedroń, jest wychowankiem Janusza Palikota, później była Nowoczesna Ryszarda Petru. Więc jakby nadmiernie mnie ta Wiosna Roberta Biedronia nie ekscytuje, bo mi przypomina te inicjatywy polityczne z przeszłości. Nie dostrzegam dodatkowych plusów, cytując klasyka, plusów dodatnich, które miałyby sprawić, że to będzie jakaś świeżość, jakaś jakość.

Czyli to będzie taki Palikot 2.0, można powiedzieć?

Myślę, że tak, myślę, że taki bardziej wysublimowany, może mniej agresywny, no bo przypominam, że Janusz Palikot przecież zbrutalizował język debaty publicznej i Robert Biedroń był częścią tego środowiska politycznego, natomiast biorąc pod uwagę też ten program, który pobieżnie udało mi się przejrzeć i te postulaty programowe, które pan Biedroń zaprezentował, można powiedzieć, ten akcent bardzo mocno klerykalny, no i postulat, na który bardzo akurat zwróciłem uwagę, przyznam szczerze, z racji tego, że pochodzę ze Śląska, no to ten program...

Likwidacji kopalń.

...likwidacji kopalń. Chyba szybciej musielibyśmy to zrobić niż Niemcy.

Do 2035 roku.

To w ogóle świadczy o jakiejś nieznajomości ani bilansu energetycznego, ani w ogóle tak naprawdę tego, że górnictwo czy węgiel jest takim nieodłącznym elementem naszej gospodarki. No i umówmy się, jeśli ktoś postuluje...

To na pewno należy przemyśleć i chyba jednak zweryfikować te plany rządu i PiS-u, jeśli chodzi o górnictwo. Wracając do Biedronia, na razie sondaże dają tej partii kilka procent. Ostatni sondaż to był 6,4%. Pan uważa, że to są właściwe szacunki?

Pewnie jakiś bonus za świeżość, za nowość będzie, jak to zwykle bywało przy okazji powstawania takich inicjatyw politycznych, natomiast w PiS-ie ta inicjatywa nie wywołuje żadnej ekscytacji, bo zdajemy sobie sprawę z tego, że to jest elektorat, który generalnie jest elektoratem zbliżonym, można powiedzieć, do PO, Nowoczesnej i generalnie nie wywołuje to żadnych emocji, tym bardziej zważywszy na program, więc to jest problem bardziej Grzegorza Schetyny, PO, bardziej opozycji i tam powinna ta emocja inicjatywa wzbudzać emocje. W PiS-ie nie wzbudza żadnych.

Ale były też groźby pod adresem PiS-u, że wprowadziliście w Polsce „pokrakę demokracji”. I jest zapowiedź powołania takiej komisji sprawiedliwości i pojednania, która miałaby rozliczyć wszystkich łamiących konstytucję, nawet tym z najdalszych rzędów. Więc Biedroń też grozi Trybunałem Stanu.

No właśnie, no i gdzie tutaj mowa o jakiejś nowej jakości czy innym języku debaty publicznej, o który też pan Biedroń apelował? Ciężko mi w to uwierzyć. Ja cały czas patrzę na taki background polityczny tego, skąd wywodzi się Robert Biedroń, i jakby od tego, że on się nie odciął od tej swojej przeszłości politycznej, bo to nie jest przecież świeży polityk, tylko też parlamentarzysta, samorządowiec, który bardzo mocno był związany z Ruchem Palikota, z Twoim Ruchem, a wiemy, jakim językiem posługiwał się Janusz Palikot. Zresztą dwa dni temu chyba też dał popis na Twitterze kultury osobistej i od tego Biedroń się nie odcina, tak że ciężko mi spoglądać optymistycznie na to, że to będzie siła polityczna, mimo że w kontrze do PiS-u, ale posługująca się takim przyzwoitym językiem w debacie publicznej.

Zobaczymy, co z tego wyniknie. W każdym razie Robert Biedroń rusza w Polskę, rusza w objazd po kraju kolejny i będzie promował swoją partię. Dlaczego pan chce zostać szefem Światowa Agencji Antydopingowej?

Przede wszystkim WADA, Światowa Agencja Antydopingowa jest w sporym kryzysie, to jest druga najważniejsza na świecie organizacja w świecie sportu obok MKOl-u, przed którą spore wyzwania i wydaje mi się, jestem przekonany, że potrzebuje też reform, potrzebuje zmian. I jakiś czas temu też podjąłem decyzję, że te reformy, które my przeprowadziliśmy w Polsce na przestrzeni trzech lat, które…

I to pan miałby być tym rycerzem na białym koniu, tym Zbawcą?

No, że Zbawcą – ja bym nie szedł w tym kierunku. Myślę, że najwyższy czas, żeby pewne ruchy tam też przeprowadzić, żeby przywrócić wiarę w ten system. Wielu sportowców straciło wiarę w ten system, a wynika to z błędów Światowej Agencji Antydopingowej i komunikacyjnych... To nie jest tak, że ona podejmuje cały czas złe decyzje, tylko brak komunikacji, brak takiego szacunku do sportowców i brak też transparentności w wydatkowaniu środków finansowych, więc sporo do poprawy.

Na razie Europa na pana postawiła. To jak pan ocenia swoje szanse? Bo ta nominacja jednak stawia pana w roli faworyta?

Można tak powiedzieć. Mandat europejski jest bardzo silny, myślę, że też ta liczba państw, też 28 głosów, które otrzymałem, też zrobiła wrażenie na potencjalnych kontrkandydatach z innych kontynentów, którzy chcieliby się ujawnić. Jednak Europa ma dosyć silną pozycję, zarówno budżetową...

Ale co zdecydowało, że Europa postawiła właśnie na pana? Pana program czy zabiegi zakulisowe, dyplomatyczne?

To jest tak: z jednej strony program i też ciężka praca, i to nie kilka miesięcy, a kilkanaście miesięcy ciężkiej pracy, różnego rodzaju spotkań, ale w ostatniej fazie też zaangażowanie dosyć mocne i w obrębie, tak jak pani redaktor zauważyła, naszej dyplomacji, bo to nie tylko ja byłem zaangażowany czy mój zespół, ale także MSZ i też czołowi polscy politycy w tym zakresie podczas różnego rodzaju rozmów ze swoimi odpowiednikami w Europie i to summa summarum przyniosło taki efekt, który – mówię szczerze – zaskoczył bardzo mocno moich kontrkandydatów.

A pana też zaskoczył?

Znaczy ten wynik trochę mi przywrócił wiarę w ludzi, bo nie ukrywam, że miałem jakieś obawy. Liczyłem na między 25 a 30 głosów. Tyle z rozmów, tyle z tego wsparcia, które otrzymywałem od kolegów i koleżanek ministrów, tak to świadczyło, że mogę w takim przedziale, mogę się spodziewać na taki rezultat. Ale wiadomo, że dyplomacja lubi niespodzianki, tym bardziej jeśli głosowanie ma charakter tajny, a taki miało. Ale okazało się, że koledzy dotrzymali słowa, i to jest budujące.

Czyli ma pan szanse jednak, żeby zostać szefem Światowej Agencji Dopingowej. A czy będzie pan w związku z tym startował do Sejmu?

To jest pytanie otwarte. Nie ma przeszkód...

Bo rozumiem, że można łączyć te dwie funkcje, tak?

Nie można łączyć funkcji rządowej z funkcją prezydenta Światowej Agencji Antydopingowej, ale parlamentarną można. Nie można pełnić funkcji w firmach publicznych, tak jest w statucie Wady, czyli w spółkach Skarbu Państwa, ale można pełnić funkcję parlamentarną.

Ale do końca kadencji ministrem sportu pan zostanie?

To pytanie do premiera, nie mnie o tym decydować.

Nic na razie nie słychać, żeby miał pana wymienić.

Natomiast formalnie od 1 stycznia 2020 roku przyszły prezydent Światowej Agencji Antydopingowej obejmuje urząd i do tego czasu musi zwolnić, kimkolwiek on będzie, wszystkie swoje funkcje rządowe.

Czyli na ten moment wiemy, że Witold Bańska pozostanie prawdopodobnie do końca kadencji ministrem sportu, a czy zostanie szefem Światowej Agencji Antydopingowej, to się dowiemy najwcześniej w listopadzie.

W maju.

W maju?

Już w maju rządu podejmą decyzję w Montrealu, wybiorą swojego kandydata nieformalnie, ale to już będzie nazwisko znane...

Czyli to głosowanie na początku listopada w takim razie to już jest taka formalność?

Tak, to jest przez aklamację. Przynajmniej tak rządy się umówiły, nie powinno być żadnych niespodzianek, taki jest zwyczaj, że powinno się uszanować ten zwyczaj, tę umowę, którą zawarliśmy wszyscy jako przedstawiciele kontynentów. W maju w Montrealu będzie już wszystko jasne.

Za Polaka należy trzymać kciuki. Witold Bańka, minister sportu, PiS. To tyle w części radiowej, ale jesteśmy cały czas na Facebooku i na RadioZET.pl.

***

W internetowej części rozmowy kontynuowano temat kandydatury Witolda Bańki na szefa WADA. Jak mówi, pomogły w niej również zabiegi dyplomatyczne, a sukces zawdzięcza też Jarosławowi Kaczyńskiemu. „Bardzo interesuje się sportem. Nawet uczestniczył w tej mojej kampanii częściowo. Jeśli chodzi o głos i poparcie Włoch, pan prezes podczas rozmowy z panem premierem Salvinim jakby też był mocno zaangażowany i Włosi mnie wsparli” – zauważa.

Jakich zarobków może spodziewać się szef WADA? „Do tej pory była to funkcja społeczna, natomiast w nowym statucie jest przewidziane jakieś wynagrodzenie. To do 100 tys. franków szwajcarskich [rocznie]. Nie jest określony pułap wynagrodzenia, to dopiero będzie określane” – przewiduje gość Beaty Lubeckiej.

Minister sportu i turystyki odniósł się również do ogłoszonej w piątek Koalicji Europejskiej oraz konferencji prasowej byłych premierów i byłych szefów MSZ (m.in. Grzegorza Schetyny, Leszka Millera, Kazimierza Marcinkiewicza, Ewy Kopacz, Marka Belki). "Egzotycznie, od lewa do prawa" - komentuje Witold Bańka. "Wydaje mi się, że jedynym czynnikiem łączącym tych wszystkich państwa jest czynnik ekonomiczny ich własnych gospodarstw domowych. Parlament Europejski to dobre miejsce pod kątem finansowym, gdzie można spokojnie funkcjonować" - stwierdza gość Beaty Lubeckiej.

Czy i kiedy zostanie ogłoszony program OSA (Otwarte Strefy Aktywności) na 2019 rok? Minister odpowiada: "Chyba 2 czy 3 dni temu podpisałem nową edycję. Niebawem będzie ogłoszenie naboru. Chcemy na przestrzeni 2,5 roku dofinansować około 3 tys. takich Otwartych Stref Aktywności dofinansować".

Jaka będzie przyszłość trenera polskich skoczków, Stefana Horngachera? W jednym z wywiadów przyznał, że praca dla niemieckiej federacji narciarskiej byłaby "dużym zaszczytem". "Rozmawiałem zarówno z prezesem Tajnerem, jak i Adamem Małyszem. Decyzja ma zostać podjęta po mistrzostwach świata w Seefeld przez trenera Horngachera. Trzeba wziąć pod uwagę, że na tę decyzję nie będzie wpływać żaden czynnik ekonomiczny. Horngacher ma zapewnione fantastyczne warunki, także finansowe zapewnione w Polsce. Z naszej strony, ze strony związku, niczego mu nie brakuje. Natomiast inne czynniki - pozafinansowe - mogą odegrać ważną rolę. Poczekajmy" - apeluje Bańka.

RadioZET.pl/MP/PaNa

Oceń