Ewa Kopacz do polityków PiS: Zaryzykujcie! Zagłosujcie za naszym wnioskiem, przejdziecie do historii

07.04.2017 06:58
xxx zet

„Ci z opcji rządzącej, którzy zagłosowaliby za naszym wnioskiem o wotum nieufności, przeszliby do historii. Może warto byłoby zaryzykować. Odwołuję się do ich przyzwoitości: Zaryzykujcie” – mówi Gość Radia ZET, była premier i wiceprzewodnicząca PO Ewa Kopacz. Jej zdaniem przegłosowanie wniosku PO może się dziś udać, ponieważ „cuda się zdarzają”. Dopytywana o to czy liczy na Jarosława Gowina, odpowiada, że ten „zgłasza często swoje wątpliwości, ale nie wynika to z tego, że nagle pokazuje żółtą kartkę swojemu pryncypałowi politycznemu, tylko buduje swoją pozycję”.

Ewa Kopacz Gościem Radia ZET fot. Radio ZET

 

Konrad Piasecki: Niedawna premier, pierwsza wiceprzewodnicząca PO, Ewa Kopacz gościem Radia ZET, dzień dobry, witam.

Ewa Kopacz: Dzień dobry, witam.

Atak na bazę armii rządowej w Syrii przyjmuje pani ze zrozumieniem i satysfakcją?

Trudno mówić o satysfakcji wtedy, kiedy giną ludzie. A wiemy, że rzeczywiście każda wojna to ofiary i to ofiary w ludziach. Straszny atak chemiczny na cywilną ludność Syrii. Obrazki wstrząsające, wstrząsające. To każdego, kto nie obserwuje nawet wydarzeń na świecie, te dzieci umierające na rękach swoich rodziców, więc dzisiaj decyzja Trumpa o tym żeby to spróbować zakończyć jest niewątpliwie decyzją, która daje nowy początek.

Chociaż oczywiście pytanie, czy to zakończy, ale jest to sygnał bez wątpienia dla świata, zwłaszcza dla syryjskiego dyktatora bardzo wyraźny: są granice, których przekraczać nie można.

Pewnie tak. Nie można przekraczać, ale jak wiemy może też rozpocząć jakiś nowy konflikt. Ja wiemy Rosja już w tej chwili poddaje w wątpliwość ich relacje, Stanów Zjednoczonych i Rosji.

Też ciekawe jest z punktu widzenia geopolitycznego, że Donald Trump, który tak wiele mówił o tym, że to będzie inna Ameryka, że to będzie Ameryka bardziej taka wsobna i bardziej skupiająca się na tym…

Wtedy, kiedy krytykował nawet Obamę, tak.

I krytykował Obamę, że nie atakują Syrii, bo nie możesz sobie na to pozwolić, dzisiaj pokazuje, że Ameryka niezależnie czy Busha, czy Obamy, czy Trumpa, jak jest przekroczona jakaś czerwona linia to reaguje.

Tak jest.

Wobec czego no z takiej Ameryki chyba się możemy cieszyć, takiej Ameryki, która się aż tak bardzo nie zamyka w swoich wewnętrznych sprawach.

I dlatego też nasza polityka zagraniczna wobec Amerykanów, wobec NATO, ONZ, powinna być bardzo jednoznaczna.

Wejdzie pani, pani premier, do rządu Grzegorza Schetyny?

Jeszcze nie powstał ten rząd.

No tak, ale będzie powstawał, rozumiem od dzisiejszego popołudnia, święcie pani w to wierzy zapewne?

Ha, ha, no tak, będzie powstawał wtedy, kiedy oczywiście uda nam się przegłosować konstruktywne wotum nieufności.

Ale pani wie, że się nie uda.

A skąd pan wie?

Bo liczę, matematykę znam 234 głosy…

Ale cuda się zdarzają.

Tak?

Wie pan, ci, którzy by zagłosowali jednak…

To proszę zagłosować za uchwałą fatimską w takim razie.

…mimo wszystko, mówię z opcji rządzącej, gdyby zagłosowali dzisiaj za tym wnioskiem, oni przeszliby do historii.

No tak.

Może warto by było zaryzykować, odwołuję się do przyzwoitości tych ludzi, zaryzykujcie, może rzeczywiście przejdziecie do historii, jako ci, którzy powiedzieli dość tym szaleństwom, Polska musi jednak kroczyć torem normalności.

Dziesięć minut temu mieliśmy niezwykłą okazję spotkać tu ministra Gowina w drzwiach Radia ZET, który był przekonany, że został na dzisiaj zaproszony, okazało się, że to był ten…

Ale wie pan, to jest pierwsza moja wygrana dzisiaj, bo to ja wygrałam, zostałam w programie.

No tak, tak, bo tak, tak po prostu była zaproszona pani wicepremier, Gowin miał to źle zapisane, ale byłaby być może okazja do tego żeby przekonać swojego niedawnego sojusznika partyjnego, ale mogła pani w windzie go próbować przekonać do tego.

Tak zaabsorbowany był poszukiwaniem w swoim telefonie czy rzeczywiście na dzisiaj został zaproszony, czy też nie, że nie dawał powodów do rozmowy.

Ale jak pani mówi o cudach, które się zdarzają, to ma pani na myśli na przykład to, że nagle Jarosław Gowin, wicepremier rządu, minister nauki zagłosuje przeciw własnemu rządowi? No w to pani chyba nie wierzy?

Nie, oczywiście, że nie wierzę. Wiadomą jest rzeczą, że każdy z nich, nawet wtedy, kiedy zgłasza swoje wątpliwości, a Gowin to robi dość często w stosunku do różnych projektów ustaw, nie wynika to z tego, że nagle pokazuje żółtą kartkę swojemu pryncypałowi politycznemu, ale jednak mimo wszystko buduje swoją pozycję.

Warto w takim razie składać wnioski, które są z góry przegrane i dowiodą tylko słabości opozycji?

Ale to nieprawda, że dowiodą słabości. One…

Dowiodą słabości przynajmniej jeśli chodzi o arytmetyczną większość sejmową.

No tak, ale pamięta pan ile razy poprzednicy składali wotum nieufności w stosunku do poszczególnych ministrów, my też to robimy.

Dwa razy składali wniosek o zmianę rządu.

Tak jest. Wiedząc, że arytmetyka jest nieubłagalna i, że się tego nie wygra. Ale potrzeba zgłoszenia tego wniosku jest po to, aby pokazać Polkom i Polakom tak naprawdę tą złą, ciemną stronę mocy, która towarzyszy tym rządom.

A pamięta pani, co wtedy mówiliście, kiedy oni składali takie wnioski? Kiedy składali wniosek o to żeby wicepremier dzisiejszy, Gliński, zastąpił ówczesnego premiera Tuska?

Pan wybaczy, ale Gliński nie był wtedy szefem partii.

To co z tego?

Dzisiaj nasz szef partii będzie odważnie reprezentował poglądy PO.

Ale wy ich nie krytykowaliście za to, że zgłaszają akurat Glińskiego.

Nie będzie się zasłaniał tabletem, nie będzie, nie, no przepraszam bardzo, dzisiaj paradoksalną historię mamy, że szef partii nie jest premierem. Jest nim Beata Szydło. Z tylnego siedzenia dowodzi w tej chwili osoba, która nie bierze żadnej odpowiedzialności za swoje decyzje, a ma ogromny wpływ, jeśli nie ostateczny na to, co się dzieje w rządzie, co się dzieje w różnych instytucjach państwowych.

Kiedy premierem miał zostać Gliński wy mówiliście: takie wnioski mają rację bytu tylko wtedy, kiedy dotychczasowy rząd traci poparcie większości. Ten rząd nie stracił. Mówiliście: takie wnioski…

To jest kwestia czasu.

…takie wnioski dowodzą problemu opozycji, która nie akceptuje Polski wtedy, kiedy nie wygrywa wyborów - nie akceptujecie. Dokładnie można by was dzisiaj złapać w te sidła, które zastawialiście na poprzedników.

Ja oczywiście będę opowiadać i nie bronić, ale stwierdzać fakt: pan nie widzi różnicy między naszym rządem, a poprzednim rządem?

Nie.

Pan nie widzi tego, co się w tej chwili dzieje.

Ja wszystko widzę, tylko widzę też, że składanie wniosków, które są skazane na niepowodzenie można o nich dokładnie powiedzieć to samo, co o tych wnioskach, które były przeciwko wam.

To ja jestem przekonana, kolejnym taką próbą odwołania tego rządu będą oczywiście wybory parlamentarne. Do tego żeby do tych wyborów parlamentarnych pójść przygotowanym trzeba zdecydowanie uświadomić tych, którzy zostali w domu i nie poszli podczas ostatnich wyborów. To oni mają zdecydować o powrocie do normalności. To oni mają pójść na wybory i muszą mieć do tego wiedzę. Więc ten wniosek o konstruktywne wotum nieufności będzie taką korepetycją tego, co zrobili w ciągu półtora roku. Ile zepsuli, jak zniszczyli nie tylko demokrację, jak zniszczyli różne instytucje w tym kraju.

Pani była entuzjastką złożenia tego wniosku?

Tak.

Wcześniej?

Też o tym mówiłam.

Bo dzisiaj trochę, wie pani, że za późno?

Dlaczego? Każda pora jest dobra.

Dlatego, że ta fala, na którą chcieliście wskoczyć, fala, która podniosła się po przegranej rządu w Brukseli w sprawie Tuska, dzisiaj już opadła.

A chce pan…

I za późno i nie wskoczyliście na nią.

Ale ja mam wrażenie, że pan rozstrzyga nasze notowania, ocenia nasze notowania po tym, co się wydarzyło w ostatnich tygodniach w Brukseli.

Bo widzę, że nagle wam te notowania wzrosły.

Nie, systematycznie rosło po tym, jak jeździmy po kraju, rozmawiamy z Polakami. A poza tym mając szacunek dla Polaków słucham ich na ulicy, oni przychodzą i mówią, nawet ci, którzy głosowali na PiS, my żeśmy głosowali na PiS, ale wie pani, my nie chcieliśmy czegoś takiego, co teraz obserwujemy. Ludzie chcący zmiany niekoniecznie są już w tej chwili zadowoleni z tego, co widzą, tego, co czują. W związku z tym my dzisiaj mamy moralne prawo do tego żeby stanąć w obronie wszystkich tych, których PiS oszukał.

Przeczytała pani uzasadnienie tego wniosku?

Tak, częściowo.

To ostatnie, nie wiem, dotarła pani do ostatniego zdania?

Nie.

Ostatnie zdanie: „Z pełną stanowczością zaznaczamy, że pan Grzegorz Schetyna jest odpowiednim kandydatem do objęcia zaszczytnego stanowiska premiera Rzeczpospolitej Polskiej”, kto wam to pisał?

Ja na pewno tego nie pisałam.

Jakaś straszna nowomowa.

Oczywiście, wszystkiego się można czepiać, ale to nie o to chodzi. Chodzi o Grzegorza Schetynę, czy rzeczywiście jest gotów do tego i czy jest w stanie wypełniać tę zaszczytną funkcję, jaką jest prezes rady ministrów.

To inne fragmenty: „każda reforma wprowadzana w życie przez ten rząd wiąże się z łamaniem prawa, utrwalonych dobrych obyczajów i standardów demokratycznego państwa”, jakie standardy połamano przy 500 plus, czy obniżaniu wieku emerytalnego?

No dobrze, ale pan widzi w tej chwili tylko to, co dzisiaj jest akceptowalne przez Polaków.

No tak, tylko że mówicie „każda reforma”, każda reforma tego rządu, pytam gdzie jest w 500 plus, obniżeniu wieku emerytalnego jest łamanie standardów i łamanie prawa?

500 plus dlatego, że nie wszystkie dzieci dostały. Dlaczego pierwsze dzieci nie dostały? Dlaczego dzieci z domów dziecka nie dostały, dlaczego dzieci wychowywane przez samotne matki nie dostały? No co, uważa pan to za sprawiedliwe!?

Nie, tylko uważam, że jak się daje pieniądze dzieciom…

Jak się daje, rozdaje się…

Jak się daje, rozdaje pieniądze dzieciom i się jest poprzednikiem, który nie dał ani grosza na takie, na tego rodzaju…

Przepraszam bardzo, my daliśmy…

…na tego rodzaju program…

Oooo!

To mówienie, że a można było dać większej liczbie dzieci jest zabawne.

Nie, można było dać sprawiedliwie. Tak, jak to ta partia, która w tej chwili…

Sprawiedliwie jest każdemu.

Sprawiedliwie. Jeśli już rozdajemy, a rozdają te pieniądze, jeśli rozdajemy to tak samo pierwsze dziecko jest ważne w Polsce, jak i kolejne dziecko jest ważne. Jeśli stać nas na taki wydatek, jeśli zadłużamy to państwo, że nasze wnuki będą te długi spłacać, jeśli zadłużamy to państwo, to dzisiaj przy okazji nie dzielmy społeczeństwa. Nie dzielmy dzieci na gorsze i lepsze.

Pani premier, ale nie stać, pani mówiła „Kosz wdrożenia w życie tego pomysłu zapisanego w ustawie 500 plus przekracza nasze możliwości budżetowe”. No i okazało się, że nie przekracza.

Tak. Nie przekracza.

Dali radę.

No dali radę, ale pan to odczuje. Może jeszcze nie dzisiaj, ale w tym tygodniu będzie pan robił zakupy w sklepie przed świętami, zobaczy pan ile wzrosły ceny. Ile kosztuje masło, mleko, ile kosztuje benzyna, za chwilę ile będzie kosztował prąd.

Inflacja koło 2 proc., pani premier naprawdę.

Chwileczkę, no dobrze inflacja, co tęskni pan do deflacji?

Nie, właśnie

Do deflacji tęsknią ci, którzy by mniej płacili w sklepach.

Nie, to nie rozumiem pani pytania. Czy ja tęsknię do deflacji, z punktu widzenia konsumenta lepsza jest deflacja niż inflacja.

Bo twierdzi pan, że inflacja 2 proc.

Ale inflacja 2 proc., to naprawdę dla gospodarki kraju raczej jest ożywcza niż problematyczna.

Ale chcę panu powiedzieć, że ci, którzy będą te zakupy robić odczują, odczują to we własnym portfelu rzeczywiście te podwyżki.

Czyli uważa pani, przepraszam, że 2 proc. inflacja i podwyżki ceny masła są wynikiem polityki rządu PiS?

Ja uważam, że dzisiaj cała polityka fiskalna, cała polityka finansowa tego rządu prowadzi niestety do tego, że to państwo będzie się zadłużać, staniemy się bankrutami za chwilę i nie będziemy w stanie wypłacić nawet 2 złotych, nie tylko 500 złotych.

Ale co ma z tym wzrost cen przed świętami wspólnego?

Ja mówię, że z jednej strony dają do jednej kieszeni 500 złotych, a z drugiej kieszeni wyjmują to, co w cichych podwyżkach dzisiaj oferują Polkom i Polakom.

Ale to w cichych podwyżkach to rząd podwyższa ceny masła?

No dobrze, rynek to wymusza, ponieważ taka jest polityka rządu, a nie inna. Wiadomą jest rzeczą, że nie siedzi tam minister finansów każdego dnia i nie oblicza sobie ile powinna kosztować kostka masła. Ale całość polityki finansowej tego rządu powoduje, że niestety nam się te pieniądze, które dostają dzisiaj pracujący, na pełnych etatach, zdecydowanie na mniej starczają niż jeszcze rok temu.

Nie czuję się przekonany.

No trudno.

Nie pamiętam dokładnej tabeli inflacyjnej…

Niech pan zapyta żony w takim razie.

Ale jestem dziwnie przekonany, że na pewno w czasach rządów PO bywały takie lata, kiedy inflacja była nieco wyższa niż 2 proc.

Wie pan, za rządów PO to mieliśmy globalny kryzys ekonomiczny i jakoś z tego żeśmy wyszli i nie zadłużali państwa.

Ale inflację też mieliśmy.

Natomiast ci nie mając dzisiaj wielkiego kryzysu gospodarczego, geopolitycznego powodują, że zadłużamy się systematycznie.

Ewa Kopacz ciąg dalszy na radiozet.pl, dziękuję bardzo.

"Jestem gotowa stanąć przed Trybunałem Stanu za Smoleńsk. Będę miała argumenty, żeby skutecznie się bronić"

 

Jeżeli ci, którzy nie mieli odwagi i nie byli na tyle humanitarni i wrażliwi, żeby pojechać na miejsce katastrofy smoleńskiej,  będą stawiać taki wniosek, to ja będę się bronić. Będę miała argumenty, żeby bronić się skutecznie – mówi była premier Ewa Kopacz, pytana w internetowej części programu „Gość Radia ZET” o możliwość stanięcia przed Trybunałem Stanu. Zaznacza, że nie pojechała do Smoleńska po to, żeby robić politykę. Nie dzieliłam bliskich na tych z PiS-u i tych nie z PiS-u. Wiedziałam, jak bardzo ważną rzeczą dla nich jest, by ktoś za nich pomyślał o tym, żeby mieli jedzenie, transport, żeby mieli gdzie się pomodlić itp. – tłumaczy Kopacz. Dodaje, że jeśli ma dziś za to odpowiadać, to jest gotowa. Jeśli będzie taka konieczność, to oczywiście stanę przed Trybunałem Stanu – mówi gość Konrada Piaseckiego.

Wiceprzewodnicząca PO, pytana o opozycję odpowiada, że dziś cała opozycja powinna być w jednej wielkiej koalicji. Chciałabym, żeby w wyborach samorządowych ci z opozycji, którzy się dziś ścigają, próbują udowodnić, kto jest lepszy, usiedli z nami i powiedzieli: sprawdźmy w których miastach możemy wystawić wspólnych kandydatów – dodaje Ewa Kopacz. Dopytywana o to, z kim byłaby w stanie usiąść do stołu, wylicza Nowoczesną, PSL, całą lewicę i Unię Europejskich Demokratów. Miałaby wątpliwości tylko co do Kukiz’15.

Ewa Kopacz odpowiada również na pytania o 500+ i ministrów w rządzie Beaty Szydło.

 

RADIO ZET/MA

Oceń