Grzegorz Schetyna: Nie chcę zamykać się w autobusie i robić ustawek na stacjach benzynowych

07.09.2018 06:41

„Nie chcę zamykać się w autobusie. Nie chcę – jak Morawiecki – patrzeć przez szybę na polską rzeczywistość i udawać, robić ustawek na stacjach benzynowych. To wszystko było, ja to widziałem” – mówi gość Radia ZET, lider Platformy Obywatelskiej Grzegorz Schetyna. Na uwagę Beaty Lubeckiej, że objazd busem po kraju rozpoczął Donald Tusk, polityk opozycji odpowiada, że „jeżeli Tusk przyjedzie i będzie robił taką kampanię, to będzie to sympatyczne i miłe”. „A jeżeli robi to Morawiecki, powtarzając to, co robił Donald Tusk, to jest to śmieszne” – ocenia Schetyna. Przewodniczący PO zaznacza, że nie będzie jeździł po Polsce busem, ponieważ kampania Koalicji Obywatelskiej ma „inną konstrukcję”. „Będzie oparta na aktywnościach lokalnych, regionalnych, wojewódzkich i będzie dużo spotkań z ludźmi” – dodaje.

Beata Lubecka: A gościem Radia ZET jest lider PO Grzegorz Schetyna. Jaka forma olimpijska? Jakaś energia? Ja bym chciała coś zobaczyć przed jutrzejszą konwencją.

Grzegorz Schetyna: Tak, zaczynamy kampanię. Kampania intensywna, wakacje za nami i wszystko się zaczyna.

Mam wrażenie, że pan przewodniczący jeszcze jest w trybie wakacyjnym.

Lubię te pani takie sympatyczne, miłe rozpoczęcia naszych rozmów.

A czego się pan spodziewał? Jakie będzie to hasło kampanii? Z jakim przekazem jedziecie w Polskę?

Chcemy pokazać, jak ważne będą te wybory samorządowe, jak dużo będzie zależeć od naszej aktywności, obecności przy urnach, jak ważne jest, żeby obronić samorząd przed centralistyczną polityką PiS, co może i co powinien robić samorząd, jak warto zostawiać mu nasze pieniądze, żeby decydował o tym, jak je wydać.

Hasło, panie przewodniczący, hasło.

Ciekawe spodoba się pani. Jutro je odsłonimy...

Ale będzie lepsze niż to, które ma PiS: „Dotrzymaliśmy słowa w rządzie, dotrzymamy w samorządzie”?

Tak, bo tamto w bardzo prosty sposób się tłumaczy: „Wzięliśmy pieniądze w rządzie i weźmiemy w samorządzie”.

I już pan straszy Prawem i Sprawiedliwością. Jak będziecie straszyć PiS-em, to nie wygracie.

Ale PiS straszy samym sobą, ja nie muszę niczego robić. On przecież straszy, że zajmie się samorządem...

Jak to nie? Skoro zapowiadacie, że jak wygracie wybory do Sejmu, to postawicie przed Trybunałem Stanu Andrzeja Dudę, to nie jest straszenie PiS-em?

Nie, to jest po prostu powrót do… szacunek dla prawa i porządku prawa. Jeżeli ktoś prawo łamie, czy konstytucję, to musi za to odpowiedzieć, czy jest premierem, prezydentem, czy zwykłym urzędnikiem – to jest oczywiste.

Sześciopak Schetyny ma być odpowiedzią dla piątki Morawieckiego. Jak chcecie przebić tę ofertę?

Będziemy mówić, w jaki sposób wprowadzimy realna zmianę, żeby odczuli ją mieszkańcy, na poziomie miast, powiatów, też wsi, będziemy mówić dużo o polskiej szkole, o młodych ludziach, o polityce senioralnej, o infrastrukturze, o konkretnych rozwiązaniach. My mamy duży program, „Polska samorządna”, rok temu go przyjęliśmy. Mamy 16 załączników regionalnych. Ale teraz idziemy w takie kamienie milowe – te sześć kroków, w których pokażemy, co zrobimy w ciągu pięciu lat, kiedy wygramy wybory do samorządu.

To w sześciu słowach proszę pana przewodniczącego, żeby powiedział, jaki ten samorząd ma być wtedy, kiedy ewentualnie wygrałaby Koalicja Obywatelska?

Ma być blisko ludzi, ma realizować ich oczekiwania, ma szanować lokalne społeczności, ma być oszczędny, skromny i skutecznie gwarantować to wszystko, co jest niezbędne, żeby żyło się wygodnie i normalnie.

PiS zainaugurowało kampanię już tydzień wcześniej, Koalicja Obywatelska dopiero jutro. Jeszcze byliście na wakacjach. Nie za długo?

Sejm rozpoczyna się dopiero w przyszłym tygodniu. Te wakacje organizowane przez marszałka Kuchcińskiego w Sejmie, w Senacie – Senat ma jeszcze dłuższą przerwę.

To jest wina Kuchcińskiego?

Że tak długie są wakacje? Tak.

Nie, że tak późno rozpoczynacie kampanię?

Wybory są ogłoszone niedawno, są 21, mamy wszystko wyliczone i zakładaliśmy ten początek jeszcze w maju, czerwcu. Pisaliśmy ten scenariusz w ten sposób. Założyliśmy, że ósmego zaczynamy.

Czyli pan uważa, że timing jest dobry?

Tak, szczególnie, że chcemy pokazać coś nowego, proces integracji opozycji. To jest jednak ważne i tego Polacy od nas oczekują, żeby pokazać, że jesteśmy w stanie budować i rozszerzać naszą formułę.

I stąd Barbara Nowacka. I jeszcze wracam do konwencji. Bo konwencja PiS-u jednak bardzo wysoko zawiesiła poprzeczkę. Sztabowcy chcieli pokazać, że to jest zwarta, młoda, dynamiczna drużyna. Jak wy się chcecie zaprezentować?

Ale pani mówi o obrazie.

Ale obraz jest bardzo ważny.

Ale nie tylko obraz jest ważny. Nie można obrazem zamknąć programu, braku wiarygodności…

Musi być równowaga, musi być dobra komunikacja.

Ja mogę pani obiecać – będzie i dobry obraz, i dobry kontent tego, o czym będziemy mówić. Polacy nie dadzą się nabrać. Jeżeli ktoś mówi, że on będzie teraz termomodernizował, ocieplał domy, budował schetynówki i boiska, i orliki, to znaczy, że jest mało poważny, bo przez 2,5 roku słyszeliśmy tylko podważanie tego, co robiliśmy przez ostatnich 12 lat w samorządzie i 8 lat w rządzie.

Czy wsiądzie pan do busa tak jak Mateusz Morawiecki?

Mamy inną konstrukcję kampanii, ona będzie oparta na aktywnościach lokalnych, regionalnych, wojewódzkich. My walczymy o…

Czyi Grzegorz Schetyna nie będzie motorem tej kampanii?

Będziemy organizować konwencje, będzie bardzo wiele spotkań, będzie dużo spotkań z ludźmi. Ja nie chcę uciekać, ja chcę zamykać się w autobusie, ja nie chcę patrzeć tak jak Morawiecki przez szybę autobusu na polską rzeczywistość i udawać, robić ustawki na stacjach benzynowych.

A te ściśnięte ręce wyborców? Tego się nie da przecenić.

 To wszystko już było, ja to wszystko widziałem.

A kto to rozpoczął? Donald Tusk.

Wszystko już było.

Ale najbardziej lubimy te piosenki, które znamy.

Ale powtarzać te wszystkie… Jeżeli Tusk przyjedzie i będzie robił taką kampanię, to rzeczywiście będzie to sympatyczne i miłe. Natomiast jeżeli robi to Morawiecki, powtarzając to, co wcześniej było robione przez Tuska, to jest to po prostu śmieszne.

A czy Rafał Trzaskowski na pewno chce wygrać wybory w Warszawie?

Bardzo. Bardzo chce.

Bo czytam publikację, że jednak nie jest dostatecznie zmotywowany, bo marzy mu się PE.

To jest bzdura. Widzę tych PiS-owskich działaczy, a później dziennikarzy, którzy zaczynają się zastanawiać, że chce się wycofać z wyścigu prezydenckiego, to…

Ale brakuje mu tego drive’u, który ma Patryk Jaki.

To oznacza tylko tyle, że Jaki ma rzeczywiście problem. I PiS ma problem w Warszawie. Kompromitująca, dosyć już brudna kampania przeciwko Trzaskowskiemu. Obietnice Jakiego, które kompromitują jego samego i całą formację PiS-owską, pokazują, że Trzaskowski bardzo konsekwentnie dzień po dniu idzie w kierunku zwycięstwa w Warszawie. Przekonanie warszawiaków, żeby na niego głosowali, że będzie dobrym gospodarzem miasta - uważam, że jest na dobrej drodze. Jak widzę ten atak na niego, to wiem, że ci, którzy mu źle życzą, denerwują się. I tak powinno być.

A jeśli Trzaskowski jednak przegra, wystartuje w wyborach do PE?

Trzaskowski nie przegra. Nie rozmawiałem z nim ani słowa, proszę mi uwierzyć, w sprawach kandydowania, list do PE. Wybory w Warszawie są bardzo ważne. Tych wyborów w miastach, prezydenckich, jest ponad sto. Te najważniejsze kilkanaście miast jest bardzo ważne, bo będą symbolem tych wyborów.  I my musimy je wygrać, zrobimy wszystko, żeby wygrać.

O jaki wynik będziecie walczyć w tych wyborach?

Te 12-14 największych miast. Chcemy zrobić wszystko, żeby tam osiągnąć zwycięstwo, żeby kandydaci przez nas popierani i wskazani, wygrali. Oni też dadzą gwarancję…

A sejmików ile chcecie wziąć?

Powyżej połowy. To jest takie minimum, które pozwoli nam powiedzieć „tak, zrobiliśmy koalicyjny, wspólny krok w kierunku zwycięstw w następnych wyborach.

No to czekam jutro na tę konwencję, zobaczymy, czy będzie z energią, przytupem, czy będziecie w stanie ten przekaz PiS-u przebić.

To mogę obiecać, natomiast najważniejszy oczywiście wynik wyborów – wtedy wszystko się rozstrzygnie.

Grzegorz Schetyna, lider PO i chyba też można powiedzieć lider Koalicji Obywatelskiej. Bardzo dziękuję.

Dziękuję bardzo.

Beata Lubecka: Jest taki sondaż, z którego wynika jednak, że Prawo i Sprawiedliwość może wygrać nawet w 12 sejmikach, a może rządzić w 6.

Grzegorz Schetyna: Czyli nie będzie rządzić w 10 według pani analizy.

Niech ja to sprawdzę.

Ja uważam, że te badania, te wyniki tych badań są jeszcze mniej korzystne dla PiS-u.

Przepraszam, PiS może przejąć władzę w siedmiu na 16 sejmików. Wygrać ogółem w 12.

Ja liczę te wyniki tych wyborów. Patrzyłem na te dane. One są bardzo optymistyczne dla koalicji i możliwości koalicyjnych po wyborach, bo jednak to będzie najważniejsze. Nie, kto fizycznie osiągnął najlepszy wynik, ale kto ma zdolności koalicyjne, kto może stworzyć większość, która będzie wspierać i wybierać zarząd województwa.

Naprawdę nie zapaliła się panu czerwona lampka, jak pan widział ten sondaż?

Już dwaj pół roku sieci mi się lampka czerwona, raz czerwona, raz zielone. Jak to w życiu.

Nie jest pan nadmiernym optymistą?

Gdyby mię nie był optymistą, tobą to wszystko zostawił. Nie po to dwa i pół roku przebudowywaliśmy, budowaliśmy na nowo najpierw PO, potem Koalicję Obywatelską, żeby teraz nie być gotowym do najważniejszego starcia, pierwszego z cyklu wyborów. One są bardzo ważne i robimy wszystko, żeby je wygrać. Ja nie mogę swoim współpracownikom, wyborcom omówić, że będę się martwił i jestem pełen obaw.

Ależ oczywiście, że ludzie chcą zobaczyć, że są liderzy, którzy mają energię, którzy są w stanie z tą energią zarazić i chcą przekonać do swoich racji i że samorząd, który oni proponują, jest lepszy dla wyborców.

I taki jest.

Ale mam wrażenie, że PO jednak nie rozumie, jak ważna jest komunikacja. PiS cały czas się tego uczy.

Ma się czego uczyć.

A Platforma nie? To ja panu coś przeczytam: „Nasze rozwiązania w różnych dziedzinach powinny być bardzo dobrze przyjęte przez ludzi, jestem o tym przekonanie, mamy doświadczenie samorządowe i z niego czerpiemy”. Dla pana taki przekaz jest sexy?

Najważniejsza jest wiarygodność w wyborach samorządowych, najważniejsza obecność. Program konkretny na moją ulicę, dzielnicy, miasto, województwo.

Ale trzeba też odpowiednia umieć przekazać.

Najważniejsze to być wiarygodnym. Można zrobić tysiące konwencji, może  robić przysiady i salta prezes Kaczyński i to niczego nie zmieni. PiS wziął miliony, rzucił się na pieniądze w agendach rządowych, dzisiaj idzie po pieniądze samorządowe. Taka jest prawda i Polacy to wiedzą. Stąd ta nerwowość i zakłamywanie rzeczywistości.

Jak PO rządziła, to kto dysponował tymi pieniędzmi w sejmikach?

Tysiąc stacji benzynowych można odwiedzić Morawiecki. Pojedzie na stację benzynową i wróci samochodem służbowym.

Jeśli PO współrządzi w sejmikach, to kto dysponuje pieniędzmi? No PO.

W koalicji z PSL-em. Ale przede wszystkim PO to jest partia samorządowa, która wyrosła samorządu, która wie, jak ważny jest samorząd, która samorząd chce wzmacniać, przekazać mu kompetencje i pieniądze, przekazywać mu podatek PIT i CIT, żeby ta pieniądze, nasze pieniądze, były wydawane na dole, a nie w Warszawie. To jest cała filozofia naszego podejścia do samorządu. To jest dla nas partner. Silny samorząd, silny rząd to silne państwo. A nie państwo, które jest zarządzane z Nowogrodzkiej, które musi mieć jednego właściciela i jednego prezesa. To jest zupełnie inna filozofia. Proszę to zrozumieć. My to pokażemy w tej kampanii.

Cały czas się pan odnosi do PiS-u.

Bo ja bronię samorządu, dla mnie samorząd jest istotą. Mówię o zagrożeniach, o szansach, o wielkim wyzwaniu, który stoi przed PO, przed Koalicją Obywatelską i mówię o zagrożeniu. Zagrożeniem jest PiS, PiS chce samorząd ograniczyć. Ja wiem, że pani może tego nie słuchać i mrużyć oczy, ale taka jest prawda. Trzeba  samorząd obronić przed centralistyczną polityką zabierania pieniędzy, kompetencji i władzy.

Cały czas odnosicie się do PiS-u.

Ale do kogo mam się odnosić?

A PiS na tej ostatniej konwencji właściwie was ignorowało.

Do partii konserwatywnej w Wielkiej Brytanii?

Nie sprowadzajmy tego do absurdu.

Ja jestem tu i teraz. Oni są absurdalni. Oni mogą śpiewać piosenki i przychodzić z rodzinami na konwencję.

A co w tym złego? Przecież na całym świecie tak to się robi.

Oczywiście, że tak, tylko że oni w polityce samorządowej w stosunku do samorządów, do mieszkańców, są nieprawdziwi. Oni w ten sposób chcą oszukać rzeczywistość. Nie chcą samorządu, chcą władzę. Chcą zabrać władzę samorządom, chcą samorząd ograniczyć. I o tym mówimy. Ja wiem, że to może – jak pani mówi – nie jest sexy, ale to jest bardzo poważne zagrożenie. My dzisiaj chcemy Polakom mówić, jakie jest zagrożenie ze strony tej władzy. Dlatego obronimy samorządy, dlatego będziemy między ludźmi, dlatego będziemy im mówić: zbądźcie przy urnach 21 października, wybierzcie tych, którzy będą was dobrze, uczciwie reprezentować i będą dbać o wasze bezpieczeństwo i wasze interesy.

Ryszard Petru wczoraj siedział w tym studiów na pana miejscu i zadeklarował, że poprze w pierwszej turze  Jacka Wojciechowicza. Innego kandydata, byłego wiceprezydenta Warszawy.

Wcześniej popieraliśmy razem Rafała Trzaskowskiego.

No to co się wydarzyło?

To on był pani gościem, na pewno go pani zapytała.

Powiedział, że potrzebna jest poparcie dla kogoś, ktoś kompetentny, pragmatyczny.

Szuka swojego miejsca Ryszard Petru polityce tej krajowej i tej aktywności samorządowej przed wyborami samorządowymi. Nie wiem, czy to jest najlepsza droga. Ja nie przesadzam tego. Ale pana to martwi czy nie martwię, że to poparcie się rozejdzie po kościach w pierwszej turze?

Mnie martwi, że osoba z tak wielkim potencjałem, jak Ryszard Petru,  który stworzył partię, która po ofensywnej kampanii weszła do Sejmu z dobrym wynikiem ponad 7%, dzisiaj szuka trzeciej drogi.

I jest na peryferiach.

Dzisiaj w Warszawie wygra albo przedstawiciel PiS, Jaki, albo Rafał Trzaskowski, przedstawiciel Koalicji Obywatelskiej. Taka jest prawda.

To może się założymy, kto wygra.

Na pewno nie wygra nikt inny. O to się możemy założyć.

Możemy się założyć.

Zaraz się założymy. Nie wiem czy to jest możliwe, żeby na antenie się zakładać. Czy to nie jest…

Przesada lekka?

Założymy się po programie.

Jeżeli chodzi o Jacka Wojciechowicza, czy w drugie turze będziecie zabiegać o to, żeby poparł i oddał swoje głosy Rafała Trzaskowskiego?

Będzie na pewno Trzaskowski zabiegał o wszystkie głosy, które zostały oddane na innych kandydatów.

To będzie trudne, bo teraz niektórzy z pańskich współpracowników atakują Jacka Wojciechowicza, np. Marcin Kierwiński.

Jeżeli ktoś te sposób wypowiada się o ratuszu, w którym pracował wcześniej, buduje kampanię opartą na agresji i pomówieniach, trudno nie odpowiadać na to. To jest sprawa Warszawy, to jest sprawa historyczna między ludźmi, którzy pewno mają jakieś inne oczekiwania dzisiaj i wspomnienia z historii swojego funkcjonowania w samorządzie. Zostawiam to. Dla mnie ważne jest, żeby obronić w Warszawie przed PiS-em i żeby pomóc Trzaskowskiemu we wszystkim, bo on jest gwarantem, że Warszawa będzie normalnym europejskim miastem, nie będzie w domenie PiS-owskiej.

Jak patrzę na pana Rafała Trzaskowskiego, to ja nie widzę tego drive’u, tej energii, którą jednak ma Patryk Jaki, co by nie powiedzieć. Widać, że temu młodemu człowiekowi się jednak chce.

Nie kwestia drive’u będzie decydowała o tym, jaka będzie Warszawa, tylko kwestia przytomności, programu i rzetelności. I Jaki wszystko wszystkim obiecuje. Obiecał, że będzie szedł na czele parady równości, obiecał kontynuację parady programu in vitro. Stał się kibicem Legii Warszawa, tylko – to pani wie lepiej, niż ja – nie chodzi na mecze, nie wie, jaki jest wynik jego ulubionej drużyny.

Jaki jest w kampanii, no to przecież się nie rozerwie, nie ma swojego klona.

Ale może zobaczyć jaki jest wynik. Jak ktoś tak kocha swój klub piłkarskiej, mogę to pani powiedzieć po sobie, to na pewno wie…

To pan zna na wyrywki?

Nie na wyrywki, ale…

To takim razie jaka jest pańska ulubiona drużyna?

Śląsk Wrocław.

I jaki był ostatni mecz?

Z Wisłą Kraków. 0:1 we Wrocławiu. Byłem na tym meczu.

Czyli ma pan czas. Czyli zamiast ruszyć w Polskę, zamiast być jak Morawiecki, zamiast gryźć trawę, jak to się mówi, żeby użyć terminologii piłkarskiej, to proszę bardzo – Grzegorz Schetyna idzie na mecz. Brawo.

Można gryźć trawę także we Wrocławiu i między ludźmi.

Rozumiem, pan kibiców namawiał na trybunach: proszę głosować na Koalicję Obywatelską.

Zawsze. Na trybunach też.

Ale wizerunkowo to jednak źle wygląda, kiedy troje radnych z PO w Warszawie odchodzi też przed wyborami.

Proszę zapytać o przyczynę, dlaczego odchodzą.

Słyszałam to tłumaczenie: że z powodów osobistych, bo nie znaleźli się na listach wyborczych. Ale jednak zarzucają PO marazm w Warszawie.

A dlaczego nie zarzucili tydzień temu, tydzień przed decyzją, że nie będą na satysfakcjonujących miejscach?

A może jednak należałoby ich posłuchać, że coś to nie gra, że coś jest nie tak.

A dlaczego nie mówili o tym tydzień temu, dwa tygodnie? Nie ma pani takiej refleksji, że w takiej sytuacji powinien alarmować miesiąc temu, rok temu, dwa lata temu?

Czyli dla pana są teraz niewiarygodni?

Wie pani, bo jeżeli ktoś mówi: mam niesatysfakcjonujące miejsce na liście i robię konferencję, mówię: nie, nie zgadzam się z tym, polityka ostatnich lat jest nie do zaakceptowania. Mam bardzo duże dystans do takich wypowiedzi i do ich autorów. Wiem że kampania wyborcza to zawsze są emocje, pisanie list także. Ale jesteśmy odpowiedzialną partią, która tworzy Koalicję Obywatelską. To nie jest proste w Polsce − umawiać się na współpracę budowaną na zaufaniu, otwierać miejsce, rezygnować tego, co już się ma, zapraszać innych. Proszę mi wierzyć, że w ostatnich tygodniach tylko tym się zajmuje, żeby to w dobry sposób koordynować i to się udaje. I wierzę, że to da efekt w najbliższych wyborach i w następnych także.

Wszystko w są czasie. Pomylił się pan. Koalicja Obywatelska może zgłosić swoich przedstawicieli w komisjach obwodowych, a pan alarmował, że nie będzie takiej możliwości. PKW prostuje pańską wypowiedź.

Z tej wiedzy, którą mam, to nie może. Taką mamę interpretację z PKW.

Ja mam tu interpretację z PKW: nie jest prawdą, jakoby koalicyjny komitet wyborczy PO, Nowoczesna, Koalicja Obywatelska nie może zgłosi członków obwodowych komisji wyborczych…

Przekaże pani interpretację, którą otrzymaliśmy z PKW 10 dni temu.

To jest komunikat z wczoraj, ukazał się na Twitterze.

Czyli presję ma sens. Jestem bardzo dumny z tego, że PKW zmienia zadanie. To jest podstawowa rzecz. Jeżeli ktoś mówi, że nie możemy mieć swoich członków komisji dlatego, że Koalicja Obywatelska nie startowała w ostatnich wyborach, to jest absurd, dlatego o tym powiedzieliśmy. Będziemy pilnować tej wyborów. Będziemy ich pilnować na poziomie komisji wyborczej, na poziomie liczenia głosów, na poziomie organizacji.

Jak długo trwało namawianie Barbary Nowacki, żeby przyłączyła się do Koalicji Obywatelskiej? Liderka lewicowa, która wcześniej mówiła, że jest pan konserwatystą i że absolutnie nie ma takiej... 2 lata temu wydawało się, że nie ma takiej możliwości,  żeby kiedykolwiek Schetyna i Nowacka ramię w ramię szli do wyborów, jakichkolwiek.

PO to partia centrowa. Rozmowy trwały długo. Rozmawialiśmy o przyszłości, o możliwej współpracy. Rozmawiam z wieloma liderami, także lewicy i akurat rozmowy z Barbarą Nowacką były najbardziej takie intensywne, ona najbardziej rozumiała, że potrzebne jest rozszerzenie tej formuły partii centrowej, że potrzebny jest sensowny podmiotowy, lewicowy filar. Uważam, że wybory samorządowe to pierwszy krok. Umawiamy się na współpracę z jej środowiskiem, ale uważam, że to jest potrzebne. Że ten mianownik programowy, że ta podstawa programowa będzie wspólna. Bo nie można się umawiać ze środowiskami, gdzie jest zupełnie inny program. Dużo rozmawialiśmy o programie, założeniach.

Widzę ten rozjazd. Nawet Robert Biedroń na to zwrócił uwagę w jednym z wywiadów, że jak to możliwe, żeby jedna z liderek lewicy, z Inicjatywy Polskiej, mogła teraz skoligacić się z Grzegorzem Schetyną, kiedy jego partia doprowadziła do tego, że w pierwszym czytaniu przypadł projekt obywatelskiej pilotowany przez Barbarę Nowacką „Ratujmy kobiety”, który zliberalizował ustawę antyaborcyjną.

W technicznym głosowaniu przekazania do pracy komisji…

To była wtedy kompromitacja PO.

Ale wie pani, PiS głosował i Nowoczesna...

Akurat wtedy PiS zagłosował tak, żeby ten tekst skierować do…

Żeby zrobić nam kłopot.

Nie, nie!

Tu się proszę za mną nie kłócić, bo dokładnie znam tę prowokację PiS-owską.

A może jednak wyciągnęli wniosek z poprzedni głosowań w takich sprawach światopoglądowych?

Wyciągamy wniosek i z tego głosowania, i ze współpracy ze środowiskami lewicowymi. Uważam, że ta współpraca ma sens. Wierzę w nią. Wierzę, że Koalicja Obywatelska rozszerza się o ważne środowisko. Szczególnie w programie samorządowym, gdzie trzeba być blisko ludzi, mówić o ich problemach, o pomysłach na ich rozwiązanie. To jest bardzo dobra współpraca.

Jeden konkret. Co was spaja? Oprócz tego, że chcecie wygrać z PiS-em.

Na pewno kwestia spraw in vitro Uważamy, że nie tylko to musi być część polityki samorządu, ale przede wszystkim program rządowy. Rząd premier Kopacz wprowadził program państwowy in vitro i my do tego wrócimy.

A ustawa antyaborcyjna?

Ale nie ma tego tematu. Ja zawsze szukam tego, co łączy, a nie dzieli.

A związki partnerskie?

Będzie projekt, będziemy o tym rozmawiać.

Bo pan zawsze był taki dość sceptyczny jako taka rasowa konserwa.

Ja nie jestem rasową konserwę. Kwestię równościowe, kwestia edukacji seksualnej, tego wszystkiego, o czym dzisiaj mówimy, kwestia bezpłatnej komunikacji dla uczniów czy kwestia bezpłatnych obiadów, pilotaż robimy w wielu samorządach, gdzie rządzą ludzie PO. To są rzeczy, które są bardzo podobne.

Czyli PO chce być bardziej prosocjalna?

Jesteśmy tacy, jak oczekują obywatele, chcemy pomagać tym... mówimy o równym starcie, o różnych szansach, to jest coś oczywistego. Świat się zmienia, widzimy te wyzwania. Polska się zmienia. Chcemy, żeby dziecko, który idzie do szkoły poza wielkimi miastami, miało takie same szanse rozwoju jak te z metropolii.

Czy na listach wyborczych PO do samorządu mogą się znajdować kandydaci zarzutami i toczącym się procesem na koncie?

My jesteśmy na etapie pisania tych list...

Ale są taki osoby czy nie ma?

Nie wiem tego, bo będą przewodniczący regionów składać relacje. We wtorek mamy zarząd i będziemy przechodzić wszystkie, takie też przypadki, które są trudne czy kontrowersyjne, będziemy takie osoby eliminować.

Jeden z portali opisuje nawet taki przykład. Jedynka w okręgu słubicko-świebodzińsko-międzyrzeckim w Lubuskiem, starosta ze Słubic ma proces sądowy. Zdaniem prokuratury w lipcu 2016 roku wbrew decyzji wojewody odbił budynek urzędu. W trakcie bijatyki została ranna lokalna radna. Sprawa trafiła do ogólnopolskich mediów.

Tak, on wygrał tę sprawę w sądzie, bo sąd uznał prawomyślność i zasadność tej decyzji tego starosty, starosty Jabłońskiego. Ja znam tę sprawę. Ale jeżeli są nowe okoliczności, to oczywiście pochylimy się nad tym. Dużo będzie rzeczy. Dużo będzie oskarżeń. Ja się przyzwyczaiłem do takiej polityki, którą tworzy PiS. Ale każdy taki przypadek będzie rozpatrzony indywidualnie.

Na forum w Krynicy pan i Katarzyna Lubnauer, pańska sojusznika z Koalicji Obywatelskiej, musieliście się zmierzyć z pytaniami o charyzmę.

Była pani na tym panelu?

Nie byłam, ale czytałam o nim. Ciągle panu zarzucają, że nie ma pan charyzmy.

Mówiłem, że Kaczyński ma charyzmę i przegrał się wyborów z rzędu.

Za to wygrał ostatnie i rządzi.

Ale przegrał osiem wyborów z rzędu.

A PO zawsze wygrywała? Też nie.

Ale wygrała osiem wyborów z PiS-em.

PiS jest na początku tej drogi.

Tak pani uważa? O to się możemy założyć − że na końcu tej drogi. Możemy się założyć o Warszawę…

Bardzo pan pewny siebie.

Nie można tutaj odpuszczać. Jeżeli pani chce mi powiedzieć, że ja jako lider największej partii opozycyjnej nam powiedzieć, że PiS jest na początku jakieś drogi, to powiem wprost − zrobię wszystko, żeby PiS były na początku drogi porażki wyborczej, bo uważam, że warto wszystko zrobić, żeby obronić i samorząd, i PE, i Sejm i Senat, bo jest po prostu zagrożenie.

Szereg sondaży, bo to nie jest przecież jeden ani dwa, ani trzy, cała seria pokazuje, że cały czas niekwestionowanym liderem jest PiS.

3 lata temu były wybory. Poczekajmy na te wybory, to jest zawsze najprawdziwszy sondaż. Zobaczymy. To wymaga wielkiej pracy, wielkiego zaangażowania. Zrobimy wszystko, żeby wygrać te wybory. Musimy sobie dać szansę.

A co z tą charyzmą?

Zbudowaliśmy Koalicję Obywatelską, która ma ponad 30% po 3 latach bycia w opozycji. PiS-owi nie rosną sondaże, udało nam się to zatrzymać. Wynik wyborów ocenia każdego polityka, to jest prawdziwa ocena, ja uważam, że trzeba wygrać wybory i wtedy można rozliczać każdego, kto jest odpowiedzialny za polityczny projekt. Mnie będą rozliczać wyborcy i ludzie PO, który powiedzą: „Tak, wybraliśmy go po to, żeby zatrzymał PiS, żeby PiS-owi odebrał władzę”. Jeżeli nam się to uda, to będzie nasze wspólne zwycięstwo.

To jaki to ma być wynik w procentach, jeżeli chodzi o wybory samorządowe?

Ja jestem przekonany, że uda nam się zbudować wynik w okolicach 30%. To jest ważne – mówię o wyborach do sejmików – bo będą też o komitety samorządowe niezależne…

30%. A w ostatnim sondażu z sierpnia też pan wypadł blado – cieszy się pan najmniejszym zaufaniem wśród Polaków.

Tak jak powiedziałem, pracuję nad zaufaniem i wsparciem dla Koalicji Obywatelskieji tutaj nie mam sobie nic do zarzucenia.

Ale wizerunek też jest ważny.

Tak, ale jeżeli to musi się kosztem odbywać mojego wizerunku czy komfortu mojego funkcjonowania, to czasami tak jest. Biorę to na siebie. Polityka nie jest czymś miłym i sympatycznym zawsze, szczególnie będąc w opozycji.

Dziennikarstwo też, nie zawsze miłe i sympatyczne. Dostaje się mocno po głowie.

Tak, ale będąc w opozycji, tym bardziej to boli, tym bardziej trzeba być konsekwentnym i staram się takie być.

A jeśliby wybory samorządowe nie pójdą po myśli PO i okaże się, że PiS jest lepszy? Że miał lepszą kampanię, złożył lepsze obietnice, co wtedy? Co wtedy się stanie z Grzegorzem Schetyną?

Wtedy rozpoczniemy przygotowania do wyborów europejskich, które odbędą się 27 maja, a później do wyborów parlamentarnych, które będą w październiku przyszłego roku.

Czyli Grzegorz Schetyna w takim razie jest przewodniczącym PO do końca 2020 roku.

Nie, do końca kadencji, która jest jesienią 2019 roku. I potem to ludzie PO będą decydować.

Czyli gdyby PO przegrała wybory w 2019 roku, to wtedy Grzegorz Schetyna mówi: „bye, bye”? Tzn. PO mówi panu: „bye, bye”.

Nie, wtedy kończy się kadencja. Ja generalnie się nie lubię żegnać. Wolę się witać.

To już ostatnie pytanie. Jeden konkret. Jedna propozycja, o której może pan powiedzieć.

Szkoła. Otwarta...

Co to znaczy otwarta?

Nie chcę mówić programie, bo będę go jutro przedstawiać. Szkoła, otwarta, podmiotowa, demokratyczna, niepolityczna, niepartyjna, zarządzana przez komisję edukacji narodowej.

Teraz musimy się żegnać, chociaż pan woli się witać. Ryszard… Jaki Ryszard! Oczywiście Grzegorz Schetyna, lider PO. Dziękuję bardzo.

RADIO ZET/MA

Oceń