Grzegorz Schetyna: Pomysł referendum konstytucyjnego jest niepoważny. To wyścig między Dudą a Kaczyńskim

05.05.2017 06:53

„Jeżeli polityk nie ma własnego pomysłu na rzeczywistość polityczną i pyta obywateli, tzn., że jest nieprzygotowany do funkcji albo jest niepoważny. Referendum jest niepoważne. Prezydent to głowa państwa, powinien pokazać zarys swojej wizji konstytucji, a nie pytać obywateli” – mówi, o propozycji zmiany konstytucji, Gość Radia ZET szef PO Grzegorz Schetyna. Jego zdaniem „poważnym traktowaniem obywateli – jeżeli chce się rozmawiać o zmianie konstytucji – jest położenie na stole projektu”. Schetyna dopytywany przez Konrada Piaseckiego o to, czy jest gotów usiąść i rozmawiać z rządzącymi o zmianach, odpowiada, że warunkiem do tego jest przedstawienie przez prezydenta swojej wizji, projektu i poważnej propozycji. „Jeżeli głowa państwa składa projekt, to powinna przedstawić szczegóły. Na razie nie ma tam żadnych konkretów. W propozycji prezydenta widzę wyścig między politykami PiS – Dudą a Kaczyńskim. Dlatego nie traktuję tego poważnie” – mówi lider PO. Jego zdaniem nie da się siadać do rozmów z „niepoważnymi ludźmi, którzy traktują to jako wewnętrzną rozgrywkę”.

Grzegorz Schetyna Gościem Radia ZET fot. Radio ZET

 

Konrad Piasecki: Gość Radia ZET to szef Platformy Obywatelskiej Grzegorz Schetyna dzień dobry, witam.

Grzegorz Schetyna: Dzień dobry panu. Dzień dobry państwu.

I jak się ma pańska wyobraźnia panie przewodniczący?

Dziękuję, dobrze.

Czy na tyle dobrze żeby wyobrazić sobie jakąkolwiek zmianę konstytucji, którą Platforma przeprowadziłaby do spółki i pod rękę z PiS i prezydentem?

Nie, nie, nie. Tego sobie nie wyobrażam, szczególnie z tym prezydentem i z tym PiS i w tym sejmie.

Czyli gdyby zmieniono PiS i gdyby zmieniono prezydenta, to pan by mógł się zastanowić?

Tak, to by było dużo łatwiej panie redaktorze.

Ale ten PiS i ten prezydent nie odpowiadają panu bo?

Bo nie szanują konstytucji.

I może właśnie dlatego warto ją zmienić żeby zrobić taką konstytucję, którą będą wszyscy szanować.

Ale nie ma, to nie jest warunek w tym, co robi PiS. Ja nie widzę takiej konieczności, że oni zmienią swój stosunek do prawa i do konstytucji i zaczną ją szanować w przyszłości. Jeżeli nie szanuje się konstytucji i prawa, to jest stan stały, to znaczy, że zawsze tak będzie.

Ale można też mieć taką konstytucję, która się politykom nie podoba i, którą uważają, że należy zmienić żeby właśnie wszyscy mogli ją szanować, bo ta, która jest nie pozwala na swoje szanowanie.

Nie. Oni chcieliby mieć swoją konstytucję, która by realizowała ich wizję Polski i wizję polityki, to wtedy - uważam - mogliby ją szanować.

Ale czy jest jakiś warunek, pod którym Platforma siadłaby do rozmów na temat zmiany konstytucji? Bo rozumiem, zgodzimy się, że zmiana konstytucji by się Polsce przydała, bo ta konstytucja, która jest, jest mocno nijaka, taka pomieszana i właściwie nie wiadomo kto i za co odpowiada.

Podmiotowa propozycja prezydenta, mówiąca o zakresie, czy o wizji nowej konstytucji, nowego ustroju i powołanie komisji konstytucyjnej.

Czyli musi być projekt na stole.

Tak.

Jeśli prezydent przedstawi projekt to zaczniecie o tym rozmawiać.

Jeśli przedstawi wizję, czyli projekt w perspektywie. Tak, to wtedy…

Ale jak odległą wizję, albo jak konkretną wizję.

To jest początek do rozmowy. Musi być jakiś projekt. Trzeba o czymś rozmawiać, a nie traktować tego jako fajny, interesujący element wystąpienia na święcie 3 Maja.

Ale jeśli dobrze rozumiem Andrzeja Dudę, a wydaje mi się, że w tej sprawie jakoś potrafię zrozumieć o co prezydentowi chodzi, on chciałby żeby to obywatele powiedzieli czy wolą system kanclerski, czy wolą system prezydencki.

Ale to jest niepoważne.

Ale dlaczego to jest niepoważne? To, że obywatele mają o czymś zdecydować jest niepoważne!?

Nie, ale o czym mają zdecydować, obywatele mają zamiast prezydenta napisać konstytucję, czy napisać tezy?

Nie, obywatele mają powiedzieć jaki wolą system polityczny, czy prezydencki, czy model kanclerski, taki, jakie są w Europie i na świecie.

Ale to jest, to jest właśnie niepoważne. Jeżeli polityk nie ma własnego pomysłu na polityczną rzeczywistość i pyta obywateli, pyta Polaków czego chcecie, jak widzicie ustrój Polski, to znaczy, że jest albo nieprzygotowany do tej funkcji, albo jest niepoważny.

Albo chce oddać władzę w ręce obywateli.

Ale proszę być, to proszę panie redaktorze, to przynajmniej my na użytek naszej rozmowy i szacunku dla słuchaczy bądźmy poważni, to są sprawy zasadnicze, tak jak ustawa jest zasadnicza. Ona ma pisać system państwa polskiego. Jeżeli ktoś otrzymuje zaufanie 8,5 mln Polaków to z tego wynika nie tylko pomysł, ma wynikać nie tylko pomysł na sympatyczne funkcjonowanie przez następne pięć lat, tylko to jest wielkie zobowiązanie w stosunku do wielkiego, dumnego kraju. I dlatego z tego wynika poważne traktowanie obywateli. Ja uważam, że poważnym traktowaniem obywateli, jeżeli chce się rozmawiać o zmianie konstytucji, jest położenie projektu na stole.

Aha, czyli trzeba mieć projekt żeby rozmawiać o czymś poważnie. A pamięta pan ile razy Platforma przedłożyła projekt zmiany konstytucji?

Jeżeli miała, wtedy, kiedy miała większość konstytucyjną i prezydenta?

Nie, wtedy, kiedy zaczynała mówić o zmianie konstytucji. A ile razy mówiła pan to doskonale pamięta zapewne.

Oczywiście. I przedstawialiśmy…

Ile razy mówiliście?

I przedstawialiśmy projekty znanych konstytucji, które nie były podejmowane.

Projekty? Kiedy, jaki był projekt zmiany konstytucji, który przedstawiła Polsce pana partia?

Na przykład zapis o utrzymaniu, o nie prywatyzacji Lasów Państwowych. To zostało przyjęte.

Ten projekt tak. Tylko że zgłaszaliście znacznie poważniejsze pomysły na zmianę konstytucji, natomiast projektu poważnej zmiany konstytucji nie przeprowadziliście ani razu, nie pokazaliście ani razu.

Tak, tylko proszę, z jednej strony partia polityczna, ale prezydent to głowa państwa. Jeżeli on wypowiada się, jeżeli on się zajmuje konstytucją, czy chce powiedzieć coś ważnego o konstytucji i o swojej wizji konstytucji państwa, to uważam, że powinien być projekt, lub zarys tej wizji, a nie pytanie obywateli, jak Polacy chcą.

Ale Donald Tusk jako prezes rady ministrów, kluczowa osoba w państwie, też nieustająco, a co najmniej trzykrotnie, ja pamiętam, mówił o zmianie, pomyśle na zmianę konstytucji takim fundamentalnym, modelowym projekcie zmiany, pomyśle na zmianę konstytucji. Pamięta pan, żeby przedstawił jakiś projekt? Bo ja nie pamiętam.

Ale tylko…

Chyba, że czegoś nie zauważyłem.

Były pomysły rzeczywiście.

A projekty były?

Ale nigdy nie było takiej sytuacji, że premier polskiego rządu, 3 maja, w dniu Konstytucji 3 Maja, święcie narodowym występuje w oficjalny sposób i mówi oczekujemy, chcemy zmienić konstytucję.

Ale gdzież tam, były. Donald Tusk w 2008 r. i w 2009 r. mówił, że chce zmienić konstytucję, że przedstawia poważny pomysł na zmianę konstytucji.

Tak, mówił o strefie, na przykład o wejściu do strefy euro.

Mówił o zmianie systemu politycznego, mówił o zmianie systemu na kanclerski, ani razu nie przedstawił projektu, ani razu nie złożyliście go w sejmie, ani razu nie powołaliście komisję konstytucyjną, chociaż w sejmie mieliście większość, aczkolwiek niekonstytucyjną.

No więc dlatego nie podjęliśmy tego wyzwania.

To po co o tym tyle razy mówiliście? Nawet podpisaliście, zbieraliście podpisy pod wnioskiem o referendum w tej sprawie.

Zebraliśmy podpisy pod zmianami w konstytucji, ponad 800 tysięcy.

Tak, przedstawiliście projekt tych zmian?

Które zostały przez marszałka Cimoszewicza schowane do szuflady, a potem zmielone.

Referendum tak.

Wie pan, jeżeli jest czas taki, jak dziś, że partia rządząca ma większość, walczy o większość konstytucyjną, ma swojego prezydenta, to ja oczekuję od jednego i drugich poważny propozycji jeżeli chodzi o zmianę konstytucji.

Mieliście przez lata dokładnie taką samą sytuację.

Ale dobrze, ja uważam, że to porównanie jest bardzo jednoznaczne. To nie rząd zmienia konstytucję, rząd, który nie ma większości konstytucyjnej.

Ale Donald Tusk był zarazem szefem rządu, jak i szefem partii.

Ale to proszę zaprosić Donalda Tuska, wiem, że pan o tym marzy i go zapytać o to, jakie były…

Ale pan był jego pierwszym zastępcą w partii.

Przez lata.

Przez lata.

I dlatego mówię…

Wobec czego mógł go pan zapytać, drogi Donaldzie mówisz ciągle o tym żeby zmienić konstytucję, przedstawmy projekt.

Tylko proszę też zdawać sobie z tego sprawę, że powołanie, zmiana konstytucji to powołanie komisji konstytucyjnej, czyli konkretny projekt. Czyli pierwszym krokiem jest zapowiedź, a potem powołanie komisji konstytucyjnej. Nigdy nie było takiej sytuacji, że była większość w sejmie gotowa do powołania tej konstytucji. Na przykład ze strony naszego koalicjanta PSL.

Ale komisję konstytucyjną powołuje się zwykłą większością.

Ale nie było takiej zgody.

Z PSL nie byliście w stanie się umówić?

A nie, w stosunku do tych projektów, które proponował Tusk nie było takiej większości. Nie było takiej większości. Nie było takiego głosowania.

Czy jest jakiś warunek, pod którym pan siądzie do rozmów, projekt, projekt przedstawiony przez prezydenta Dudę, projekt przedstawiony przez Jarosława Kaczyńskiego?

Wydaje mi się, że przede wszystkim deklaracja na temat relacji państwo, polityka - konstytucja, to znaczy w jaki sposób PiS chce szanować przepisy prawa i przepisy konstytucji.

Nie, ale to jest taki warunek, pod którym nigdy właściwie się nie siądzie do rozmów.

Ale z kim my mamy siadać do rozmów? Znaczy z Jarosławem Kaczyńskim, który nie szanuje prawa, łamie konstytucję, z prezydentem, z premierem?

Czyli z Jarosławem Kaczyńskim nie siądziecie do rozmów?

Nie, ja mówię tak, jeżeli to będzie sprawa poważna, to znaczy jeżeli ten projekt będzie poważny, bo ja rozumiem, jeżeli głowa państwa składa projekt, czy mówi o wizji zmiany konstytucji to powinien przedstawić szczegóły tego. Nie ma tego, nie ma w tym projekcie, w tym o czym mówił nie ma żadnego konkretu. Po kilku godzinach następnego dnia nie ma żadnej odpowiedzi ze strony partii rządzącej. To do czego pan oczekuje od osoby, która jest szefem partii opozycyjnej? Co, ja mam teraz czekać…

Oczekuję postawienia warunków.

Nie, powinienem czekać na następną wypowiedź prezydenta Dudy, czy polityków PiS, to jest śmieszne, to jest niepoważne. Dlatego mówię nie można z niepoważnymi ludźmi, którzy traktują taką wewnętrzną rozgrywkę, czy jakby zorganizowanie, zarezerwowanie sobie miejsca kto będzie miał prawo za rok w setną rocznicę odzyskania niepodległości, mówić o zmianie konstytucji. Bo ja widzę w tym jakiś wyścig między politykami PiS. Wyścig między prezydentem Dudą a prezesem Kaczyńskim. I dlatego nie traktuję tego poważnie.

Pamięta pan, jak Platforma Obywatelska reklamowała się hasłem „PO - pełna odpowiedzialność”?

Tak, pamiętam.

Pamięta pan szefa Platformy, który mówił „Koszt wdrożenia w życie 500 plus przekracza nasze możliwości budżetowe”?

Tak.

Pamięta pan, albo nie, inaczej, to jak pan oceni szefa PO, który mówiąc na jednym oddechu „Tak szybko, jak w 2016 r. nie zadłużaliśmy się od dziesięciu lat”, jednocześnie obiecuje trzynastą emeryturę i 500 plus dla każdego?

Jako osobę, która wyciąga wnioski z tego, co odbyło się w kampanii wyborczej odnośnie polityki społecznej.

Wasz główny ekonomista mówi „500 plus utrwala biedę”, pan mówi, że program 500 plus „utrzyma, wzmocni i rozszerzy”, czyli będzie pan wzmacniał i rozszerzał program utrwalania biedy?

Nie, nie, to źle pan zapisał…

Ja sobie nie zapisałem, ja to nawet odsłuchałem.

To proszę jeszcze raz odsłuchać. Ja słyszałem i wielokrotnie rozmawiałem z profesorem Rzońcą…

Znaczy źle prof. Rzońcę zrozumiałem, czy pana?

Tak, źle pan cytuje prof. Rzońcę. On nie powiedział, że utrwala biedę. Skutecznie walczy z biedą w rodzinach wielodzietnych, to powiedział prof. Rzońca.

Dokładny cytat: „Ten program utrwala biedę. Trwała bieda jest bowiem tam, gdzie nie ma pracy, a 500 plus dezaktywizuje, bo trafia także do tych rodzin, w których nikt nie pracuje, ani nie szuka pracy”. Jeśli dobrze pamiętam „Dziennik. Gazeta Prawna”.

Tak. Dlatego bardzo wyraźnie mówimy, że ten program powinien zostać rozszerzony, przede wszystkim o pierwsze dziecko, czyli dotrzeć, czyli walczyć skutecznie o lepszą demografię, a z drugiej strony powinien dotyczyć tych Polaków, którzy pracują lub poszukują pracy.

Ale w tym waszym pomyśle ktoś straci na tym programie, czy wszyscy zyskają? Bo jak ktoś ma zyskać to ktoś musi stracić, albo trzeba dużo więcej pieniędzy na ten program. No więc więcej pieniędzy, czy strat.

Na pewno trzeba spowodować, zbudować sytuację, w której będziemy mówić o wzroście gospodarczym, o jego zwiększeniu, to jest jasne.

To jest jasne, dla każdego.

Natomiast jeżeli chodzi o wariant taki, że rodzice nie pracują, żaden z rodziców nie pracuje, nie szuka pracy, to uważamy, że tych ludzi nie powinien dotyczyć program 500 plus, tylko oni…

Czyli tym ludziom trzeba zabrać?

Nie, nie, oni powinni być finansowani z innej częściej polityki społecznej.

No tak, ale to jest przekładanie z jednej kiszeni do drugiej.

Ale nie, właśnie nie. Ale właśnie nie. Bo 500 plus to jest program, który miał dotyczyć, skutecznie walczyć o demografię i wspierać tych, bo uważam, że to ciągle będzie najważniejsze, poszukiwanie, tworzenie nowych miejsc pracy i poszukiwanie pracy, aktywność na rynku zawodowym.

Panie przewodniczący, ale to konkretne pytanie, jeśli mówicie o 500 plus dla każdego dziecka, pierwszego dziecka, czy nie wiem dla każdego, czy także dla pierwszego.

Także dla pierwszego.

Ale dla każdego dziecka, czy będą takie dzieci, którym zabierzecie 500 plus wtedy?

Ale tłumaczę panu redaktorowi…

Że one będą z innej puli.

Tak, bo w takiej części, jeżeli nie będzie poszukiwania pracy, jeżeli ktoś będzie uważał, że z pieniędzy przeznaczonych na dzieci może funkcjonować rodzina, która nie pracuje i nie szuka pracy, to uważam, że to nie powinno być finansowane z tego programu, mówię bardzo wyraźnie o tym. I uważam, że Polacy rozumieją ten argument.

Jak te rodziny wynaleźć? Odszukać, jak je wskazać?

Jeżeli to będzie elementem decentralizacji całego systemu, także podatkowego i finansów publicznych, o którym mówimy i, który chcemy wprowadzić, jeżeli te decyzje będą bliżej obywateli, to wtedy jest to możliwe. Ale to musi być na poziomie województw, powiatów, gmin. To jest kwestia, że te pieniądze powinny docierać do tych, którzy naprawdę je potrzebują.

To ostatnie pytanie, bogatszym by pan zabrał 500 plus, czy nie?

To jest kwestia możliwości systemu.

A pan uważa, że ten system ma takie możliwości, że należy im zabrać, czy nie?

Na razie ich nie ma. Jest trudno podzielić…

Tych pieniędzy, czy tych bogatszych.

Nie, trudno podzielić to w taki sposób żeby go ograniczyć ze względu na dochód w rodzinie.

Ale docelowo by pan raczej bogatszym zabierał.

Nie, uważamy, że przede wszystkim aktywność zawodowa, to jest pierwszy krok. I to będziemy liczyć i to będziemy przedstawiać. Panie redaktorze, może pana redaktora nie przekonamy, że ten system będzie bardziej uczciwy, bardziej sprawiedliwy. Ale uważam, że naprawdę trzeba promować poszukiwanie pracy i pracę i tworzenie nowych miejsc pracy. Dzisiaj to jest najważniejsze dla nas zadanie.

Grzegorz Schetyna, ciąg dalszy na radiozet.pl, dziękuję bardzo.

Dziękuję.

Ryszard Petru na mównicy podczas Marszu Wolności? Schetyna: Wpuszczę go zawsze

Ryszard Petru wpuszczę zawsze na mównicę. Partie opozycyjne muszą pokazać, że potrafią być koło siebie, iść razem i razem protestować przeciw złym rządom PiS. Nie ma równych i równiejszych – mówi lider PO, pytany w internetowej części programu o „Marsz Wolności” i przemówienia na nim. Liczę, że przyjdzie sporo osób, więc nie wszyscy będą mogli się wypowiedzieć – dodaje. Pytany przez Konrada Piaseckiego o to, czy wpuściłby na mównicę Jarosława Kaczyńskiego, odpowiada, że nie, ponieważ prezes PiS „tworzy złe prawo, złe państwo i zły rząd”.

Dopytywany o spot PO z udziałem dziecka, odpowiada, że nie widzi w tym nic złego. Widziałem wiele spotów z udziałem dzieci – dodaje.

Polityka gospodarcza Mateusza Morawieckiego? To jest fake economy. Tworzenie prezentacji, która ma pokazać coś, czego nie ma – odpowiada Schetyna. Jego zdaniem wicepremier ma „do przesady dobre samopoczucie i wysoką samoocenę”. W polityce trzeba czuć odpowiedzialność, a ja jej tam nie widzę – komentuje.

Gość Radia ZET odpowiada również na pytania o 13. emeryturę, wiek emerytalny i koszykówkę.

 

RADIO ZET/MA

Oceń