Jacek Rostowski: Totalna plama polityki gospodarczej rządu. Morawiecki to kompletny fantasta

12.05.2017 07:18

„Wszystkie wcześniejsze stwierdzenia PO (o tym, że na 500+ nie ma pieniędzy) dotyczyły wprowadzenia programu w 2015/16 roku. Wszyscy wiedzieli, że w dłuższym horyzoncie czasowych można sobie pozwolić na 500+” – mówi Gość Radia ZET, były wicepremier i minister finansów Jacek Rostowski. Dodaje, że  Grzegorz Schetyna już na początku 2016 roku mówił o rozszerzeniu flagowego programu PiS, ale „w znacznie dłuższej perspektywie”. Jego zdaniem są bardzo poważne powody demograficzne, aby rozszerzyć program o pierwsze dziecko. „Można takie rzeczy sfinansować, jeśli ma się tylko trochę wstrzemięźliwości, samodyscypliny i robi się to w stosownym momencie” – uważa były wicepremier w rządzie Platformy. Dopytywany przez Konrada Piaseckiego o likwidację programu, odpowiada, że nie byłoby nic gorszego, niż nagła zmiana takiej polityki.

Jacek Rostowski Gościem Radia ZET fot. Radio ZET

 

Konrad Piasecki: Niegdyś wicepremier, minister finansów Jacek Rostowski gościem Radia ZET, dzień dobry. witam.

Jacek Rostowski: Dzień dobry panie redaktorze,  witam państwa.

Pamięta pan taką partię, która nazywała się Platforma Obywatelska?

Jak najbardziej.

Pamięta pan, jak mówiła: koszt wdrożenia w życie 500 plus przekracza możliwości budżetowe Polski?

Tak.

Pamięta pan, jak namawiała do dyscypliny finansowej, protestowała przeciwko rozdawnictwu i mówiła, że obietnice PiS są niesamowicie niebezpieczne?

Tak.

Co się z tą partią dzieje? Gdzie ona przepadła?

Panie redaktorze, pan dobrze wie, że to, co pan mówi jest absolutnie tendencyjne.

Pytania są tendencyjne, to cytat ze znanego polskiego filmu, ale dobrze, zgodzę się, pytania są tendencyjne.

Nie, nie, nie…

Co się stało z PO, gdzie przepadła w polskiej rzeczywistości?

Panie redaktorze, po pierwsze chodziło o to, że to było, wszystkie te stwierdzenia dotyczyły wprowadzenia 500 plus w 2016 r.

15, 16 roku.

W 15, 16 roku. A poza tym, i to ja myślę, że to jest najważniejsza rzecz, i fakt jest, że wprowadzenie w 16, 17 r. jest finansowane przez łatanie tej dziury finansowej. Polska gospodarka jednak zawsze się rozwijała, za naszych czasów szczególnie w relacji do Europy dużo szybciej niż za czasów PiS i trzeba pamiętać…

I nagle się znalazły pieniądze na rozszerzenie programu 500 plus?

Nie, chwileczkę, chwileczkę i wszyscy wiedzieli, że w dłuższym horyzoncie czasowym oczywiście na to można sobie pozwolić.

To dlaczego tego nie mówiliście wtedy? Dlaczego krytykowaliście PiS za obietnice bez pokrycia?

Nie, przepraszam, forma, że nie „ście”, bo…

„Ście” Platforma.

…nie „ście”, jestem członkiem…

Ale pan, panie premierze też atakował PiS za to.

Atakowałem. I słusznie. Bo to nie jest tak, że coś, co może być bezpieczne za jakiś czas jest bezpieczne dzisiaj. Czy się przechodzi przez ulicę też zależy od tego, czy jadą samochody z prędkością stu kilometrów, czy nie.

Ale a propos przechodzenia, to wie pan doskonale, że pan, patrząc na tą dzisiejszą Platformę dwa lata temu powiedziałby, że ona przeszła na ciemną stronę mocy.

Nie, dlatego że już po przegłosowaniu 500 plus, czy w momencie głosowania 500 plus, na samym początku obecnej kadencji, Platforma powiedziała, że nie tylko, że tego nie cofnie, ale w miarę możliwości będzie chciała to rozszerzyć, te 500 plus na pierwsze dziecko.

Ale tych możliwości nie ma. Polska jest krajem, który cały czas się musi zadłużać żeby pieniądze na 500 plus znaleźć. Ja rozumiem, że trudno jest powiedzieć cofniemy 500 plus, ale nagle Grzegorz Schetyna mówi o rozszerzaniu tego programu.

Ale nie, nie o to chodzi.

Grzegorz Schetyna mówi o trzynastej emeryturze, Grzegorz Schetyna mówi o nie przywracaniu starego wieku emerytalnego.

Grzegorz Schetyna mówił o rozszerzeniu 500 plus już na początku 2016 r., ale w perspektywie znacznie dłuższej. Można takie rzeczy sfinansować jeżeli ma się tylko trochę wstrzemięźliwości, trochę samodyscypliny i robi się to w stosownym momencie.

Nie wierzę, nie wierzę panie premierze, że nie widzi pan w tym niekonsekwencji. Że nie widzi pan w tym zaprzeczania własnym słowom.

Panie redaktorze, ale jest ważniejsza rzecz, o której trzeba też zapamiętać. Nie jest tak, i to pan by chciał żeby tak, żeby można było tak robić i tak myśleć o polityce gospodarczej, bo to byłoby na pewno zabawniejsze z punktu widzenia dziennikarzy i mediów, ale polityka gospodarcza, polityka demograficzna, polityka rodzinna są, to są poważne rzeczy. I trzeba szanować fakty dokonane i zastałe. I ja bym chciał tylko, jeżeli pan by mi pozwolił dać dwa przykłady. Pierwszy przykład to właśnie 500 plus. 500 plus ma głównie być i powinno głównie być z naszego punktu widzenia, z punktu widzenia Platformy na pewno jest głównie polityką demograficzną, Polska, pan się zgodzi, zgodzi się pan ma poważny problem demograficzny.

Ale to oczywiście nie będę z panem polemizował.

I teraz, co z tego wynika, panie redaktorze. Wynika to, że 500 plus aby zadziałało musi wpłynąć na decyzje rodzin, szczególnie kobiet, decyzje, które mają skutki przez następne dwadzieścia lat.

To oczywiście.

Wobec tego, skoro, ale chwila, pan pozwoli żebym dokończył, nie byłoby nic gorszego niż nagła zmiana, czy zmiana co kilka lat takiej polityki. Nie tylko zaprzepaściłoby jakiekolwiek pozytywne skutki programu 500 plus, ale także by oznaczało, że wszelka przyszła polityka demograficzna nie miałaby efektów, bo ludzie byliby przekonani, rodziny, kobiety, że no nie wiadomo, co naprawdę.

Panie premierze, to że partia opozycyjna mówi będziemy dotrzymywać zobowiązań rządzących to jest dla mnie zrozumiałe. Ale że nagle ta partia opozycyjna mówi, że rozszerzymy program 500 plus, w dodatku nie za bardzo wie w jaki sposób rozszerzy, w jaki sposób znajdzie pieniądze na to rozszerzenie, zaczyna mówić o trzynastej emeryturze, no przyzna pan, że z konsekwencją ma to niewiele wspólnego.

Zostawmy na boku trzynastą emeryturę, która jest pomysłem jeszcze zupełnie niedopracowanym. Ale jeśli chodzi o 500 plus na pierwsze dziecko, to są bardzo ważne powody demograficzne, aby było 500 plus na pierwsze dziecko. Bo to właśnie pierwsze dziecko, jeżeli jest urodzone wcześniej, ułatwia urodzenie następnych dzieci. Także tutaj…

Ale nie czuje pan, że partia, która przez całą kampanię wyborczą mówiła, że inna partia, opozycyjna, która składa takie zobowiązania prowadzi Polskę do katastrofy i, że te jej opowieści, obietnice są niesamowicie niebezpieczne, nagle przyłączają się do chóru, który mówi dajmy jeszcze na pierwsze dziecko, nie wystawia sobie dobrego świadectwa.

Bo to było niebezpieczne, dlatego że jednak w międzyczasie mamy sytuację, zresztą paradoksalną, sytuację taką, w której gospodarka europejska rozwija się szybciej i lepiej niż można było się obawiać, a gospodarka polska w porównaniu z tą europejską gorzej. Ale jednak jesteśmy przekonani, w porównaniu z europejską, no tak, w ubiegłym roku mieliśmy zaledwie pół punkta procentowego przewagi nad wzrostem gospodarczym w Niemczech.

Ale to znaczy, że się rozwijamy lepiej niż Niemcy.

Normalnie mamy, ale to zawsze było półtora, dwa punkty procentowe.

Niemcy przyspieszyły.

Niemcy przyspieszyły, a w porównaniu z Niemcami my mamy tą przewagę znacznie mniejszą.

Ale jesteśmy jedną z tych gospodarek, które w Unii Europejskiej rozwijają się najszybciej. W porównaniu z …

Ale zawsze tak było, panie redaktorze, ale zawsze tak było.

Rozwój polskiej gospodarki, dostęp do rozwoju strefy euro jesteśmy prymusem.

Panie redaktorze zawsze było, że rozwijaliśmy się szybciej. Byliśmy krajem, który się najszybciej rozwinął w tym okresie tego kryzysu europejskiego. A teraz ta różnica dramatycznie zmalała w 2016 r., co jest totalną plamą polityki gospodarczej PiS.

Czyli, kiedy Mateusz Morawiecki mówi jestem zaskoczony…

Ale panie redaktorze…

Ale panie premierze, pan mi musi też czasami pozwolić zadać pytania.

Ale pan mi musi też dać czasami, pozwolić odpowiedzieć na pana pytania.

Kiedy Mateusz Morawiecki jestem zaskoczony tempem realizacji tego, co udało się zrobić, bezrobocie najniższe w historii, wzrost produkcji, wzrost konsumpcji, przyspieszenie to pan kiwa…

Ale wszystkie te rzeczy były za naszych czasów też, poza najniższym bezrobociem, które było już w 15 r., pod koniec naszych rządów, więc bardzo proszę, znaczy Mateusz Morawiecki jest kompletnym fantastą, więc zostawmy go.

Chyba realistą, bo wskaźniki gospodarcze rzeczywiście nie są złe.

Nie, nie, ale on wybiera. Znaczy zawsze polskie wskaźniki były dobre, za naszych czasów w porównaniu z Europą Zachodnią, z Niemcami, z innymi krajami europejskimi były znacznie, znacznie, znacznie lepsze.

I dzisiaj takimi pozostają.

Nie! Są trochę lepsze, a były znacznie lepsze i to jest ta różnica i to jest jakby miara niekompetencji PiS. Ale wracając panie redaktorze do kwestii 500 plus i wieku emerytalnego. Nie można nie szanować zastałych warunków. Są bardzo poważne powody demograficzne, aby rozszerzyć 500 plus na pierwsze dziecko i to jest kwestia priorytetowa.

A są warunki budżetowe na to żeby je rozszerzyć?

Ale nie, panie redaktorze…

Panie premierze są warunki budżetowe, czy nie?

W jakimś momencie będą. I dlatego, jak się mówi, że rozszerzenie na pierwsze dziecko jest polityką na przykład jakiej partii opozycyjnej, no to tutaj jakby zakreśla się priorytety. To jest kwestia kolejności.

A pan by wracał do starego wieku emerytalnego, gdyby to od pana zależało, czy nie? 60, 65, czy 67 dla wszystkich.

To ja mam do pana takie pytanie: czy pan uważa, że to ma sens zmieniać wiek emerytalny, co parę lat?

Uważam, że nie powinno się zmieniać wieku emerytalnego. W tej sprawie powinna być konsekwencja, państwo powinno rozmawiając, rządzący rozmawiając z opozycją powinni ustalić jakiś modus vivendi na lata.

Dziękuję, odpowiedział pan na moje pytanie i odpowiedział pan na to, jaka powinna być sensowna polityka. Platforma podjęła bardzo politycznie, dramatycznie kosztowny krok, licząc na to, co zawsze w historii i tradycji polskiej od początku transformacji było jakby pewnym konstansem, że jak na siebie wziął bardzo wysoki koszt na rzecz jakby uporządkowania państwa, to następcy, jakkolwiek by nie byli wrogo nastawieni do swoich poprzedników, to tego nie cofali. PiS tą zasadę zdeptał.

I teraz tylko pytanie, co uznać za kotwicę, czy zobowiązania sprzed czterech, pięciu lat, czy zobowiązania, które dzisiaj zaciąga PiS?

Ale wiemy bardzo dobrze, że jakiekolwiek podwyższenie wieku emerytalnego, czy powrócenie do poprzedniej ścieżki, do tej bardzo, bardzo, bardzo łagodnej ścieżki wzrostu wieku emerytalnego dzisiaj nie ma żadnej gwarancji, że to będzie trwałe. Wobec tego…

Może tak być, że jedni będą rządzili i przywracali 67, następni będą rządzili…

Bez sensu, no chyba pan się zgodzi.

No więc teraz pytanie, jaki model wybrać docelowo.

Wobec tego jedyny sposób, w który można by w ogóle, to musi być, cokolwiek by się nie zrobiło, musi być zrobione na zasadzie consensusu.

A, czyli uważa pan, że Platforma, PiS, .Nowoczesna powinny, PSL, Kukiz powinny się dogadać, podjąć wspólną decyzję.

Musi być consensus w sensie takim, że jest ogólna akceptacja w społeczeństwie. Niekoniecznie z partiami, ale w społeczeństwie, bo jeżeli będzie consensus w społeczeństwie, to partie już, także te populistyczne, także te, które niszczą państwo i, które stawiają taką groźną hipotekę można by powiedzieć jeśli chodzi o przyszłość naszych dzieci, także akceptowały. Więc musi być ten consensus w społeczeństwie. Jeśli nie ma tego consensusu, to PiS, to PiS podjął tą decyzję. PiS twierdzi, że to jest bezpieczne. Zobaczymy, co się stanie. W październiku ma przejść 600 tysięcy ludzi dodatkowych na emeryturę. PiS mówi, że wielka część tych ludzi będzie dalej chciała pracować, że w następnych latach ludzie będą chcieli, zobaczymy, co się stanie. Musimy to obserwować. Ale na pewno nie ma sensu zmieniać wieku emerytalnego, ani ścieżki, co kilka lat.

Z dnia na dzień.

No nie, co kilka lat, nie z dnia na dzień, co kilka lat. Bo nie było żadnej mowy o z dnia na dzień. Przecież to było stopniowe, to był jeden, podwyższenie wieku emerytalnego o jeden miesiąc, o cztery miesiące.

Tak jest. Panie premierze, rozumiem, że dzisiaj patrząc na politykę zapowiedzi liderów Platformy pan im przyklaskuje.

Uważam, że odpowiedzialnie podchodzą do tych bardzo trudnych problemów, a tymczasem musimy się skupić, bo to jest naprawdę przerażające, na tym, co PiS robi, te niesamowite przekręty, które dzieją się na przykład w MON, ucieczka pana Berczyńskiego, skandal z kontraktami wojskowymi na 13,5 mld złotych…

Można skupiać się i na jednym i na drugim, a można się skupiać pozostając konsekwentnym w polityce i zapowiedziach.

Ja bym powiedział PiS, jeśli chodzi, zgadzam się, ale też musimy szanować fakty. Fakty, które dokonał rząd może nieodpowiedzialnie musimy jakoś z tym pracować. One mają swoje konsekwencje. A tymczasem powiem tak: patrząc się na to, co dzieje się w MON i co stało się w MON, to powiem tak, wiele można poprawić, po to żeby poprawić starczy nie kraść.

Jacek Rostowski, ciąg dalszy na radiozet.pl, dziękuję bardzo.

Dziękuję bardzo.

Rostowski do Piaseckiego: Czy pan wierzy, że wszystkie rzeczy dzieją się tylko dlatego, że mamy do czynienia z wariatami, a nie ze złodziejami?

 

Czy pan wierzy, że wszystkie rzeczy dzieją się tylko dlatego, że mamy do czynienia z wariatami, a nie ze złodziejami? Fakty wskazują na to, że to jest jedyna alternatywa – albo wariaci albo złodzieje – mówi Rostowski, pytany w internetowej części programu o rząd PiS. Jego zdaniem „rządy autorytarne prowadzą do korupcji a w Polsce widać już przerażające oznaki tego”. Dlaczego PiS nie chce niezawisłych sądów? Nie dlatego, żeby móc łatwo represjonować swoich przeciwników politycznych, tylko żeby nie było niezawisłych sądów, które by ich skazały za przekroczenia i potencjalną korupcję – uważa gość Konrada Piaseckiego.

Polska w Unii pierwszej prędkości? Zdaniem byłego wicepremiera niebezpieczne jest, aby Polska była zepchnięta na margines, a potem wypchnięta z UE. Póki rządzi PiS, to idziemy w tym kierunku – dodaje. Dopytywany o euro w Polsce odpowiada, że powinniśmy dążyć do „naprawionej” strefy euro.

Jacek Rostowski odpowiada również na pytania o politykę gospodarczą i społeczną.

 

RADIO ZET/MA

Oceń