Słuchaj
Robert Karpowicz, Marcin Sońta , Aga Kołodziejska
Michał Korościel
Damian Michałowski, Ewelina Pacyna
Mateusz Ptaszyński
Hubert Radzikowski
Redakcja Radia ZET
Sprawdź co graliśmy

Teraz gramy

Jan Ołdakowski w Radiu ZET: Lechowi Kaczyńskiemu zależało na dobrych stosunkach z Izraelem; z powodu historii, ale jest to też ważny partner strategiczny

14.03.2019 07:03

- Lechowi Kaczyńskiemu zależało na dobrych stosunkach z Izraelem. Z dwóch powodów: wspólnej historii łączącej nasze narody, ale jest to też ważny partner strategiczny. Stosunki z Izraelem rzutują na stosunki ze Stanami Zjednoczonymi - mówi w Radiu ZET Jan Ołdakowski, dyrektor Muzeum Powstania Warszawskiego i nieformalny doradca Lecha Kaczyńskiego ds. polityki historycznej. W ten sposób komentuje dzisiejsze expose szefa polskiego MSZ. Jacek Czaputowicz ma podsumować w jego trakcie 2018 rok w dyplomacji, a także opowiedzieć o priorytetach na ten rok. Ołdakowski przyznaje w Gościu Radia ZET, że celowo zaprosił ambasador Izraela w Polsce Annę Azari na premierę filmu "Kurier" Władysława Pasikowskiego, którego dyrektor MPW jest jednocześnie producentem. Film ten opowiada o tajnej misji Jana Nowaka-Jeziorańskiego w przededniu wybuchu Powstania Warszawskiego. - Chciałem jej pokazać ten film, żeby zobaczyła jaka jest polska perspektywa okupacji niemieckiej w Polsce - tłumaczy w rozmowie z Beatą Lubecką.

Beata Lubecka: Jan Ołdakowski, dyrektor Muzeum Powstania Warszawskiego. Zacznę od cytatu: „Trzeba zatrudnić Cruise'a, Gibsona czy kogoś, kto jest znany na całym świecie, aktora hollywoodzkiego, który wcieliłby się w postać Polaka w czasie II wojny światowej i pokazał historię”. To były marzenia ministra Błaszczaka. A film „Kurier” o Janie Nowaku-Jeziorańskim, którego współproducentem jest Muzeum Powstania Warszawskiego bez wielkich nazwisk. Ale pierwsza taka duża produkcja historyczna zrealizowana pod rządami PiS-u. Poniżej oczekiwań w taki m razie, jeśli nie ma takich nazwisk?

Jan Ołdakowski: Zrobiliśmy, co mogliśmy. Ten film jest bardzo dobrą produkcją polską, choć trójjęzyczną. Przeprowadziliśmy casting na dobrego młodego aktora, który będzie aktorem pokazującym bohaterów tamtych czasów. I Jan Nowak-Jeziorański był zwykłym człowiekiem, studiował ekonomię...

W Poznaniu.

W Poznaniu. W tym nie ma nic porywającego. Nawet doktoryzował się, był w trakcie doktoratu z ekonomii.

A wybuchła wojna.

I nagle wybucha wojna. I ten człowiek staje się kimś innym.

Ale czy były takie plany, żeby zatrudnić jakiegoś bardziej znanego aktora? Nie mówię, że od razu z Hollywood, ale może liga europejska? Czy budżet był za mały?

Nie, my od razu wymyśliliśmy, że zrobimy film o Janie Nowaku-Jeziorańskim do publiczności polskiej. Dlatego że Nowak, który jest w naszym sercu, ma szczególne miejsce u nas, w Muzeum Powstania Warszawskiego, jest postacią właściwie nieznaną. A uważam, że to jest taki bohater na nasze czasy, bohater...

Który przyczynił się do tego, że np. znaleźliśmy się w NATO.

Ja mam nadzieję, że będzie można zrobić film o następnych jego akcjach, o tych wielkich akcjach specjalnych, jak tworzył Radio Wolna Europa i przez dziesiątki lat je prowadził, pilnując, żeby w polskim domu była obecna polska kultura, prawda o polskiej polityce. A ta ostatnia akcja z wprowadzeniem Polski do NATO była akcją specjalną. On był ze szkoły AK. Oni myśleli tak: jak się nie da, to znaczy, że się da, tylko innym sposobem. On rozpisał wielką mapę, jak dotrzeć do każdego wpływowego kongresmena. Oni budowali ze swoimi współpracownikami sposób docierania do tych ludzi, żeby zmienić ich opinię, bo Polska, uważano wtedy w USA, była za duża i zbyt postkomunistyczna, żeby wejść do NATO.

Należy się szacunek tej postaci, jak najbardziej tak. Jedna z gazet napisała: „Z Nowaka-Jeziorańskiego miał być polski Bond, a z postaci granej przez Philippe Tłokińskiego – to jest aktor, który wcielił się w tytułową rolę – wychodzi grzeczny, wygładzony harcerzyk”. I co pan na to jako współproducent, inicjator?

Trzeba pójść do kina i zobaczyć, czy to rzeczywiście jest grzeczny harcerzyk. Moim zdaniem jest trochę grzeczny, a trochę niegrzeczny. Trzeba zobaczyć, kim byli ci ludzie. Oni zostali żołnierzami z wyroku historii, z pewnego przypadku nieplanowanego, ale radzili sobie wyjątkowo. I dlatego Nowak jest jedną z dziesiątek postaci, którą należy pokazać młodemu Polakowi i zapytać młodego Polaka o to, czy należy tych ludzi naśladować, czy oni nas czegoś uczą, czy mają nam coś do pokazania wyjątkowego.

A pana zdaniem ten film trafi do młodego widza, który jednak ogląda filmy na różnych platformach filmowych, ogląda na tabletach, na smartfonach. Ten film jest jednak nakręcony w bardzo klasyczny sposób, bardzo klasyczny.

Władysław Pasikowski ma swoją stylistykę, ale to jest film spod znaku Władysława Pasikowskiego. Tam sceny drastyczne, sceny poruszające są przeplecione ze scenami luźniejszymi, jest trochę humoru i jest trochę tak jak w życiu. My przesłuchaliśmy wywiady z wieloma uczestnikami, rozmawialiśmy z setkami powstańców, setkami żołnierzy AK. I mam nadzieję, że ten film ma coś do zaproponowania dzisiejszemu młodemu pokoleniu, nie tylko w wersji ideowej, nie tylko w takiej wersji, że po obejrzeniu tego filmu chcemy z nimi podyskutować o historii, ale też sam jako film, jako całość.

No właśnie chciałam pana zapytać, czy to będzie nasze przedsięwzięcie eksportowe, ale już wiem, że nie będzie, że to jest jednak film nakręcony dla polskiego widza. Ministra Błaszczaka nie było na uroczystej premierze, ale był wicepremier Gliński. Rozmawiał pan z nim? Wicepremierowi się ten film podobał, ministrowi kultury?

Minister kultury dał nam na ten film pieniądze...

No właśnie dlatego pytam.

Był zadowolony. Nie pytałem go o recenzję.

Ale nie było ochów i achów?

Powiedział, że film mu się podobał, natomiast premiera to nie jest taki moment, w którym można uzyskać od gości jakąś skomplikowaną i długą recenzję. Powiedział, że mu się podobał. Ten film rzeczywiście powstał przy wsparciu również Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej, znaleźliśmy na niego sponsorów. Ten film poprzedził wieloletnie kwerendy i starania. Jesteśmy bardzo zadowoleni.

Czyli on jest bardzo dobrze zdokumentowany, tak?

Tak. To, co widzimy na ekranie, jest bardzo wiarygodne. Każda z rzeczy, każde z ubrań, każdy z przedmiotów codziennego użytku, który jest na ekranie, pochodzi z epoki albo jest identyczna z tymi z epoki.

Jeszcze wracam do ministra Glińskiego. Czy nie przeszkadzał mu reżyser? Bo pamiętamy, że Pasikowski swego czasu nakręcił „Pokłosie”. No, ten film się prawicy bardzo nie spodobał, właściwie można powiedzieć, że był znienawidzony. Więc czy tutaj nie było jakichś zgrzytów?

Nie wiem. Przygotowaliśmy film, w którym występował jako reżyser Władysław Pasikowski, współproducentem i producentem wykonawczym, czyli za stronę filmową odpowiadało Scorpio Studio, producent zresztą przyjętego bardzo dobrze przez publiczność „Jacka Stronga”. Ten film był z Władysławem Pasikowskim na pokładzie, czy się komuś to podobało, czy nie. Znaleźliśmy budżet, udało się ten film skończyć. Jesteśmy z tego bardzo zadowoleni.

A pozwoli pan, że zapytam o to, co się dzieje tu i teraz, właściwie dzisiaj się wydarzy, bo dzisiaj w Sejmie będzie wystąpienie szefa polskiego MSZ-etu, który będzie mówił o priorytetach polityki zagranicznej na ten rok. Nie da się nie zauważyć, że polityka historyczna tutaj odgrywa bardzo dużą rolę również w naszych poczynaniach. I te relacje np. z Izraelem są zaognione właśnie na tle polityki zagranicznej, czy też z Ukrainą. I pytam, jaka byłaby postawa w takim momencie Lecha Kaczyńskiego, bo z tego, co pamiętam, to pan był takim nieformalnym doradcą do spraw polityki historycznej pana prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Czy tak prowadzona polityka historyczna w relacjach z partnerami zagranicznymi prezydentowi by się podobała?

Prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu bardzo zależało na tym, żeby mieć dobre stosunki z Izraelem. Z dwóch powodów: z powodu wielosetletniej wspólnej historii łączącej nasze narody, ale też dlatego, że to jest ważny partner strategiczny, że stosunki z Izraelem rzutują na stosunki ze Stanami Zjednoczonymi...

Co widzieliśmy przy okazji ustawy o IPN-ie.

Ja zaprosiłem i była na naszej premierze filmu ambasador Izraela. Chciałem jej pokazać również ten film dlatego, żeby zobaczyła, jaka jest polska perspektywa okupacji niemieckiej w Polsce. Ta perspektywa, która pokazywała, że oczywiście naród żydowski w czasie II wojny światowej miał los absolutnie wyjątkowy, III Rzesza zdecydowała o zabiciu ich wszystkich, ale Polacy również byli w kolejce do anihilacji. Oczywiście nie da się niczego porównać z tym, co spotkało Żydów w czasie II wojny światowej...

Ale trzeba pamiętać, że Polakom groziła śmierć.

...ale wstrząsający los w czasie II wojny światowej Polaków też warto upamiętniać i szczególnie Warszawę, miejsce, gdzie ponad około 20 tys. ludzi zostało rozstrzelanych na skutek łapanek ulicznych, na skutek rozstrzelań ulicznych tylko po to, żeby tu był terror, żeby ludzie się bali, żeby złamać ducha.

To tyle w części radiowej, Jan Ołdakowski, dyrektor Muzeum Powstania Warszawskiego jest z nami. Jesteśmy cały czas na Facebooku i na RadioZET.pl. Zapraszam.

***

Dyrektor Muzeum Powstania Warszawskiego zdradził w internetowej części Gościa Radia ZET, że przypadające na ten rok obchody 75. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego będą miały specjalny charakter. - Będą bardziej wyjątkowe – zapewnia Jan Ołdakowski. – Miasto Stołeczne Warszawa, prezydent Rafał Trzaskowski zdecydował, że wesprze również finansowo przyjazd każdego powstańca spoza Warszawy – dodaje w rozmowie z Beatą Lubecką.Powstańcy będą mieli swój transport, będą mieli zapłacone bilety kolejowe. Będą zaopiekowani, każdy z powstańców będzie miał swojego opiekuna – wymienia Jan Ołdakowski.
Dla nich już największy problem to jest logistyka, przemieszczanie się z miejsca w miejsce– stwierdza w Gościu Radia ZET. - No to są starsi ludzie – przyznaje Beata Lubecka.
Średnia wieku jest już dużo powyżej dziewięćdziesięciu – odpowiada Ołdakowski. –Oczywiście są ludzie wyjątkowi. Ostatnio w Muzeum Powstania Warszawskiego obchodził swoje urodziny 105-latek, powstaniec warszawski, żołnierz Armii Krajowej, żołnierz kampanii wrześniowej.  Skoro są bohaterami i wzorcami, odwróciłem trochę i nie pytałem o patriotyzm i zapytałem co jest najważniejsze w życiu. Pan [pułkownik Kazimierz] Klimczak odpowiedział mi świetną rzecz, aż mnie zatkało z wrażenia. Powiedział, że najważniejsze aby pamiętać, że wszyscy żyjemy pod tym samym słońcem, że wszyscy jesteśmy równi. Wszyscy jesteśmy tacy sami. Oni walczyli o to, żeby każdy żył pod tym samym słońcem. Powiedział to prosto, zupełnie przytomnie. Podziwiam, że mając 105 lat można coś tak zaskakującego powiedzieć– mówi w Gościu Radia ZET dyrektor Muzeum Powstania Warszawskiego.

RadioZET.pl/MK/PaNa

Oceń