Jarosław Gowin o proteście os. niepełnosprawnych: Częściowo spełniliśmy postulaty; w Polsce jest wiele grup społecznych, które żyją w złych warunkach

27.03.2019 07:22

Jarosław Gowin komentuje w Gościu Radia ZET protest rodziców osób niepełnosprawnych zapowiadany na 23 maja. - W Polsce jest wiele grup społecznych, których warunki życia nie są odpowiadające standardom XXI wieku - przyznaje wicepremier, minister nauki i szkolnictwa wyższego w rozmowie z Beatą Lubecką. Przekonuje, że część postulatów protestujących półtora roku temu została spełniona, a obietnice w ramach nowej "piątki Kaczyńskiego" to dzielenie się pieniędzmi z jak najszerszymi kręgami społecznymi.

Beata Lubecka: Jarosław Gowin, wicepremier, minister nauki i szkolnictwa wyższego, po pięciu miesiącach nieobecności w Radiu ZET. Niepełnosprawni czują się oszukani przez rząd PiS-u, będzie wielki protest w Warszawie 23 maja, będzie protestować ponad 20 organizacji. Przed wyborami to zaszkodzi wizerunkowi władzy.

Jarosław Gowin: Tu nie chodzi o to, co zaszkodzi, a co pomoże. My sobie zdajemy sprawę z tego, że w Polsce jest wiele uzasadnionych oczekiwań i jest wiele grup społecznych, których warunki życia nie są takie, jakie odpowiadałoby standardom Polski XXI wieku.

Ale mogliście spełnić postulaty osób niepełnosprawnych półtora roku temu. Wtedy okazało się, że nie ma pieniędzy, a teraz okazuje się, że są wielkie pieniądze na piątkę Kaczyńskiego.

Częściowo tamte postulaty spełniliśmy, natomiast teraz, korzystając z bardzo dobrego wzrostu gospodarczego, z bardzo dobrego stanu finansów publicznych, zastanawialiśmy się, jak się podzielić tymi owocami wzrostu...

I dla niepełnosprawnych zabrakło.

I przyjęliśmy rozwiązania, które są adresowane do najszerszych kręgów społecznych, np. coś, z czego się bardzo cieszę, czyli obniżenie PIT-u, tej dolnej stawki, o 1%.

I to nie jest kiełbasa wyborcza?

To nie jest kiełbasa wyborcza.

Jak to nie?

Obniżanie podatków jest zawsze działaniem stymulującym rozwój gospodarczy.

A czy będziecie mieć jakąś nową propozycję…? Bo rozumiem, że żadnej propozycji nowej dla osób niepełnosprawnych teraz nie będzie. A czy jakaś nowa propozycja pojawi się na stole, jeśli chodzi o nauczycieli?

Byłoby rzeczą nie fair w stosunku do nauczycieli, gdyby o takich propozycjach dowiadywali się z mediów.

Ostatnio położyliście tylko ciasteczko, jak mówił Sławomir Broniarz.

Na pewno nie jesteśmy w stanie spełnić tych oczekiwań, które formułują związki zawodowe. One mówią: 1000 zł...

Ale czy będzie jakaś nowa propozycja? Ja nie mówię o 1000 zł.

...1000 zł do podstawy, to oznacza tak naprawdę z dodatkami około 2000 zł, to oznacza w skali kraju w skali roku ok. 18 mld. Takich pieniędzy nie ma ani w tegorocznym budżecie, ani – wedle mojej najuczciwszej wiedzy – także w przyszłorocznym budżecie.

No to co chcecie zaproponować nauczycielom?

Proponujemy przyspieszenie tego wzrostu wynagrodzeń, który przewidziany był na przyszły rok.

Ale to jest nic nowego. To w takim razie jak chcecie powstrzymać strajk nauczycieli?

Zdajemy sobie sprawę z tego, że z każdym dniem możliwość strajku jest coraz większa. Natomiast nasza odpowiedzialność za po pierwsze budżet, po drugie państwo, a po trzecie za młode pokolenie Polaków, za dzieci, młodzież, którzy przystąpią do egzaminów – cała ta odpowiedzialność skłania nas do mówienia: po pierwsze, szanujemy oczekiwania nauczycieli, po drugie, w tym roku nie stać nas na wyższe podwyżki niż te, które proponujemy, po trzecie, egzaminy się odbędą.

Ale czy to nie jest tak, że te postulaty były jednak dużo wcześniej znane i zlekceważyliście to po prostu, czekaliście nie wiadomo na co?

Od dawna znane są i uzasadnione oczekiwania płacowe pracowników uczelni, oczekiwania płacowe administracji państwowej. Kilka ostatnich konkursów u mnie w ministerstwie nie zostało rozstrzygniętych, bo nikt nie zgłosił się za zaoferowane pieniądze. Jeszcze raz podkreślę: mamy świadomość, że jest wiele grup zawodowych, które są opłacane niżej, niż na to zasługują. Rozpoczęliśmy proces podnoszenia zarobków, i wśród nauczycieli, i na uczelniach, ale to jest proces, który musi trwać, w przypadku środowiska akademickiego około trzech lat. Nawiasem mówiąc, to środowisko przyjmuje tę perspektywę ze zrozumieniem, odpowiedzialnością, bardzo jestem środowisku akademickiemu za to wdzięczny.

Nauczyciele po prostu czekali już dostatecznie długo i cierpliwość ich się wyczerpała.

Chcę przypomnieć, że nauczyciele otrzymali podwyżki w ubiegłym roku, środowisko akademickie dopiero w tym.

Ale na rękę to są kwoty od 83 do 115 zł. Czy jednak nie ma czegoś demoralizującego w tym, że pani minister Zalewska, szefowa resortu edukacji, ewakuuje się do Brukseli, zostawiając taki bałagan?

Od trzech lat było wiadome, że będzie kandydować w wyborach do PE...

W nagrodę?

Nie w nagrodę, przypomnę, że pod koniec 2015 r. zrezygnowała z objęcia mandatu europosła właśnie po to, żeby wziąć na siebie odpowiedzialność za tę, jak widzimy, trudną reformę.

Ale czy spełniła zadanie dobrze czy nie spełniła?

Miała jasne oczekiwanie ze strony swojej partii PiS-u, żeby szybko przeprowadzić reformę, szybko doprowadzić do czegoś, co dla mnie jest bardzo ważne jako dla ministra nauki i szkolnictwa wyższego – powrotu do czteroletniego liceum.

Czyli pana zdaniem sprostała swojemu zadaniu. A czy będzie rekonstrukcja rządu?

Czy pani oczekuje, że w ogóle jeden minister będzie recenzował w mediach innego ministra?

Nie.

Byłoby to i nie fair, i głupie.

Ale można by było chociaż powiedzieć, że może nie do końca.

Nie, rząd jest jak grupa komandosów zrzucona na akcję. Tutaj jeden drugiego ciężary nosi.

To ja w takim razie zapytam Jarosława Gowina komandosa, czy będzie rekonstrukcja rządu tych komandosów przed majowymi wyborami, w kwietniu?

O tym będzie decydował pan premier Morawiecki. Parę tygodni temu czy kilkanaście dni temu w wywiadzie dla Polsatu zapowiedział, że przedstawi swoje propozycje w najbliższych tygodniach. Myślę, że w ciągu kilku, kilkunastu dni będziemy wiedzieli, na co pan premier się zdecydował. Rekonstrukcja po wyborach wydaje się nieuchronna, bo część ministrów zapewne obejmie funkcje europosłów.

A przed wyborami?

Proszę zaprosić tutaj pana premiera. Waży argumenty w tej chwili.

Ale czy to dałoby to nową dynamikę obozowi władzy? Pozwoliłoby trochę uciec od problemów? 

Nie uważam wcześniejszej rekonstrukcji za konieczną, ale nie od tego jest wicepremier, żeby podpowiadać premierowi, znowu, w rozmowie z panią redaktor Beatą Lubecką.

Komandos Gowin bardzo ostrożny, bardzo ostrożny. A czy szefową resortu finansów może zastąpić premier Morawiecki?

Nie tyle ostrożny, co uczciwy, bo jeszcze raz mówię: polityka jest grą zespołową, zwłaszcza jak się jest w rządzie, jak się ma przed sobą bezmiar problemów do rozwiązania.

Pamiętam, że jak był pan w PO, to bardzo często pan kontestował swoje środowisko polityczne, a tutaj jest pan jednak bardzo lojalny.

Nie przypominam sobie, żebym to robił jako minister poza jednym przypadkiem, gdzie z mównicy sejmowej powiedziałem zgodnie z prawdą, że wszystkie rozważane wówczas projekty instytucjonalizacji tzw. związków partnerskich, czyli mówiąc innym językiem, uznania tzw. małżeństw homoseksualnych, są sprzeczne z Polską konstytucją. To była jedyna publiczna polemika. Nawiasem mówiąc, pan premier Tusk wtedy nie zorientował się, że sam mnie wytypował do prezentowania stanowiska rządu.

A wracając do pani minister Czerwińskiej, czy były takie oczekiwania w obozie władzy, że powinna odejść, bo nie cieszy się z piątki Kaczyńskiego?

Absolutnie nie ma takich oczekiwań. Wszyscy w rządzie uważamy panią minister Czerwińską za wybitnego fachowca. Ja mogę mówić o tym z tym większym przekonaniem, ze przecież przez półtora roku była świetnym wiceministrem nauki.

Gdzie będziecie szukać pieniędzy na finansowanie piątki Kaczyńskiego? Bo pani minister mówiła tak dwa dni temu: w tej chwili szukamy możliwości sfinansowania. Przeglądamy stronę wydatkową, ale też stronę dochodową”. Czyli dopiero „szukamy”.

Generalnie rzecz biorąc, szacunki przeprowadził przed konwencją, na której ogłoszono ten program, pan premier Morawiecki, i swoim autorytetem, autorytetem kogoś, kto odnosił spektakularne sukcesy w prywatnym biznesie, a potem bardzo duże sukcesy jako wicepremier, minister rozwoju, następnie premier w sektorze publicznym. Szczegóły oczywiście są do dopracowania przede wszystkim w Ministerstwie Finansów, ale także w innych minsiterstwach, bo na rząd i na budżet trzeba patrzeć jako na całość.

No bo „Rzeczpospolita” pisze, że koszt tej operacji, przynajmniej 13. emerytury, to jest prawie 11 mld zł, większość ma zostać sfinansowana z bieżących wpływów ZUS-u, KRUS-u, ale też np. część pieniędzy, ponad 1 mld zł, będzie pochodziła ze środków przeznaczonych w tegorocznym budżecie na obronę narodową, sprawiedliwość, sprawy wewnętrzne. To znaczy, że jednak nie macie zapiętego na ostatni guzik finansowania piątki Kaczyńskiego.

Ależ oczywiście, że nie ma dopiętego na ostatni guzik, dlatego że gospodarka jest przestrzenią dynamiczną. Dużo zależy od tego, jakie będzie tempo rozwoju gospodarczego, czy to będzie tak jak w roku 2018 tempo pięcioprocentowe czy czteroprocentowe. Tego nie wie...

I to, że się zadłużamy, panu jako wolnorynkowcowi odpowiada?

Częściowo się zadłużamy, ale częściowo to zadłużenie wynika z obniżenia podatków. Jak pani redaktor pamięta, zawsze byłem zwolennikiem obniżania podatków. Oczywiście, w ślad za obniżaniem podatków państwo musi trochę zaciskać pasa, bo tych pieniędzy siłą rzeczy w budżecie jest mniej. Jestem przekonany, że w roku 2019 i w roku 2020 deficyt trzyprocentowy jest niezagrożony, chociaż premier uczciwie zapowiada, że dojdziemy do tej bariery. Na przyszłość te duże transfery społeczne realizowane przez nas, a zapowiadane przez opozycję jeszcze większe te transfery społeczne, co mnie się wydaje nieodpowiedzialne i nieprawdziwe, ale te transfery będą możliwe tylko wtedy, jeżeli postawimy na rozwój, postawimy na gospodarkę, zaczniemy inwestować w naukę, w nowoczesne technologie, innowacje.

I tu stawiamy kropkę. Jarosław Gowin, wicepremier i minister nauki i szkolnictwa wyższego jest z nami.

Bardzo dziękuję.

Ale cały czas jesteśmy na Facebooku i na RadioZET.pl, zapraszam.

***

Wicepremier Jarosław Gowin ocenia w internetowej części rozmowy prawdopodobieństwo startu Donalda Tuska w wyborach prezydenckich. - Gdybym miał postawić pieniądze, to postawiłbym na to, że wystartuje – deklaruje. Chwali umiejętności obecnego przewodniczącego Rady Europejskiej. Stwierdza jednak przy tym, że Tusk wykorzystuje je dla własnego interesu.

Jakie jest prawdopodobieństwo startu Donalda Tuska w wyborach prezydenckich?

- Uważam to za bardzo prawdopodobne i mówię to konsekwentnie od lat. Dobrze znam i doceniam Donalda Tuska. Uważam, że to uzdolniony i utalentowany polityk. Żałuję tylko, że swoje talenty wykorzystuje do własnego interesu. Moim zdaniem jest człowiekiem, który nie powiedział ostatniego słowa. Będzie chciał tutaj wrócić – ocenia minister nauki i szkolnictwa wyższego.

Gość Beaty Lubeckiej przyznaje, że w związku z zakazem handlu w niedzielę toczą się dyskusje w rządzie pod kątem możliwego złagodzenia.

- Toczą się dyskusje, żeby były oparte na rzetelnych danych, a nie badaniach finansowanych przez duże sieci handlowe – stwierdza. – Pani minister Emilewicz zamówiła raport. Wczoraj mi mówiła, że ma wyniki. Wkrótce przedstawi je premierowi. Mogę uchylić rąbka tajemnicy, że elementem tego raportu jest informacja o tym, że wyraźnie wzrosła turystyka weekendowa. Wygląda na to, że zmieniają się postawy konsumpcyjne Polaków. Mniej robimy zakupów, zamiast tego jest informacja o tym, że wyraźnie wzrosła turystyka weekendowa. Wygląda na to, że zmieniają się postawy konsumpcyjne Polaków. Mniej robimy zakupów, zamiast tego jeździmy i podróżujemy za miasto, rozwija się agroturystyka. Dane są złożone – wyjaśnia. – Wiem, ze wzrasta też ruch w restauracjach – dodaje.

Jarosław Gowin skomentował też unijną dyrektywę o prawach autorskich na jednolitym rynku cyfrowym zwaną potocznie „ACTA2”. Ma ona zmienić zasady publikowania i wynagradzania twórców za treści publikowane w sieci.

- To początek cenzury w internecie? – pytała Beata Lubecka.

- Jako minister sprawiedliwości w rządzie Donalda Tuska byłem przeciwnikiem ACTA1. Jestem też przeciwnikiem ACTA2 – zapewnia. - Jeszcze nikt nie wie, jak te przepisy będą implementowane. Pole do ograniczania wolności w internecie jest bardzo duże. Zdaję sobie sprawę, że racje są na jednej i na drugiej szali. Nie zmienia to faktu, że internet jest przestrzenią wolności, którą być może nie da się ograniczyć regulacjami – uważa Gowin.

- Ale dyrektywa nie dotyczy zwykłych internautów. Dotyczy gigantów jak Facebook i Google, które będą musiały dzielić się zyskami z treści które udostępniają, a które wytworzone są przez artystów i naukowców – zauważa prowadząca Gościa Radia ZET.

- Teraz przedstawia pani argumenty jednej strony. Proszę wsłuchać się w argumenty tych, którzy uważnie to przeanalizowali z punktu widzenia milionów normalnych użytkowników. Ja widzę tutaj zagrożenie, poza tym jest to dla mnie przejaw czegoś, czego nie lubię w UE. Proces integracji jest wspaniałym procesem. Polska w swoim położeniu geopolitycznym powinna być w trwały sposób członkiem unii europejskiej, to nie ulega wątpliwości. Możemy jednak dyskutować o kształcie tej integracji. Mnie nie podoba się w obecnym kształcie przeregulowanie. Wpychanie się z przepisami w wolną przestrzeń. Internet jest jak ocean, nie da się tego ująć w żadne sztywne ramy – mówi wicepremier w Radiu ZET.

Jarosław Gowin skomentował też sondaż IBRiS dla Radia ZET. Wynika z niego, że 47,5 proc. badanych deklaruje oddanie głosu na Koalicję Europejską, na PiS – niespełna 30 procent. Na granicy progu wyborczego znalazła się Wiosna Roberta Biedronia z wynikiem 5,3 proc.

- Wynika z niego, że mandat może przypaść Jarosławowi Sellinowi startującemu z drugiego miejsca, a nie Annie Fotydze – zauważa Beata Lubecka.

- Nie ma w tym nic zaskakującego. Na listach Zjednoczonej Prawicy i Koalicji Europejskiej jest wielu mocnych kandydatów. Spodziewam się wielu przetasowań na listach. Wcale nie jest tak, że którakolwiek z jedynek ma pewny mandat – odpowiada Gowin.

- Gdyby Anna Zalewska nie dostała się do europarlamentu, to dopiero byłby hit – stwierdza Lubecka.

- Ale pani minister Zalewska ma groźną konkurentkę na liście, minister Beatę Kempę. Bardzo szanuję Jankę Ochojską, bo się dobrze znamy. Pojawienie się takiej osoby na liście Koalicji Europejskiej jest wzmocnieniem tej listy. Tak jak nieobecność Bogdana Zdrojewskiego jest osłabieniem – zauważa minister nauki i szkolnictwa wyższego. - Są regiony w których my poniesiemy porażkę, a są regiony w których dotkliwą porażkę poniesie Koalicja Europejska. Sądzę, że na moim rodzinnym Podkarpaciu proporcje będą dużo korzystniejsze. Proporcje zwycięstwa PiS nad KE będą jeszcze wyższe niż nasza porażka na Pomorzu – dodaje.

Czy Jarosław Gowin ma więcej niezależności w Zjednoczonej Prawicy, czy może w Platformie Obywatelskiej przy Donaldzie Tusku?

- Zdecydowanie więcej samodzielności mam w obecnym obozie rządowym. Po pierwsze stoję na czele własnej partii, a po drugie mamy jako partia obszary z pełną autonomią. Myślę o nauce, przedsiębiorczości i nowoczesnych technologiach, innowacjach. Uważam, że nie ma w tej chwili partii w Polsce, która byłaby lepiej niż Porozumienie przygotowana do budowy nowoczesnego państwa właśnie w tych obszarach – mówi wicepremier Gowin.

Gość Radia ZET odpowiedział też na pytanie internauty jak wspomina czasy studenckie. Czy więcej czasu poświęcał na naukę, czy na podrywanie dziewczyn?

- Szczerze mówiąc wtedy leczyłem się jeszcze z traumy nieszczęśliwej miłości licealnej. Rzeczywiście filozofia w moim przypadku niosła pocieszenie dla strapionej duszy…

- Cierpienia młodego Gowina?

- Cierpienia. Tak jest.

- Nie wierzę!

- Proszę sobie wyobrazić…

- Czyli nie znajdował pan pocieszenia w kolejnych ramionach tylko uprawiał emigrację wewnętrzną?

- Nie emigrację wewnętrzną. Skupiałem się na wymiarze wiecznym, w który wprowadza nas filozofia.

- Czyli więcej czasu poświęcał pan nauce i filozofii.

- Nie będę temu przeczył – potwierdza gość Beaty Lubeckiej.

RadioZET.pl/MK/PaNa

Oceń