Słuchaj
Robert Karpowicz, Marcin Sońta , Aga Kołodziejska
Michał Korościel
Damian Michałowski, Ewelina Pacyna
Mateusz Ptaszyński
Hubert Radzikowski
Redakcja Radia ZET
Sprawdź co graliśmy

Teraz gramy

Jarosław Kalinowski w Radiu ZET: mamy trzy „jedynki” – ja, Krzysztof Hetman i Czesław Siekierski

02.03.2019 23:21

– Mogę już dziś powiedzieć, że w ramach Koalicji Europejskiej były uzgodnienia co do „jedynek” i „dwójek” w różnych okręgach i znalazłem się w tym gronie. W okręgu warszawskim z ramienia PSL będzie startować prof. Władysław Bartoszewski junior – mówi w Radiu ZET Jarosław Kalinowski, europoseł PSL.

Jarosław Kalinowski w Radiu ZET: mamy trzy „jedynki” – ja, Krzysztof Hetman i Czesław Siekierski fot. RadioZET

Joanna Komolka: Jarosław Kalinowski, europoseł PSL, był wicepremier i były minister rolnictwa, między innymi, oczywiście. I jedynka, jak rozumiem, Koalicji Europejskiej, na Mazowszu na listach.

Jarosław Kalinowski: Mogę dzisiaj już tak powiedzieć, bo tak: tydzień temu – ogłoszenie tej naszej  koalicji proeuropejskiej i w ramach tego porozumienia były uzgodnienia co do jedynek, dwójek w różnych okręgach, a wczoraj mieliśmy posiedzenie zarządu wojewódzkiego – my jesteśmy bardzo demokratyczną partią – który desygnował na przypadające PSL-owi miejsca i w okręgu warszawskim, i w tym mazowieckim, okołowarszawskim, swoich przedstawicieli, i ja znalazłem się w tym gronie. Jestem bardzo dumny, ale to jest wielka odpowiedzialność przede wszystkim.

No i rozumiem, że kontrkandydat ze strony koalicji rządzącej, Adam Bielan, który ma być jedynką na Mazowszu, może być trudnym przeciwnikiem, prawda?

Wicemarszałek, wiadomo, że specjalista od marketingu albo pierwszy przy uchu prezesa w tego typu sprawach, zawodnik, można powiedzieć, na pewno wagi superciężkiej. Ale proszę mi pozwolić jeszcze wspomnieć, bo mówimy o mnie i moim okręgu, ale w tym okręgu warszawskim z ramienia PSL będzie startował prof. Władysław Bartoszewski junior. Jest to też dla nas powód do dumy, że tego typu kandydat zgodził się kandydować z naszej rekomendacji w tych wyborach.

A z którego miejsca?

To jest 10. miejsce zgodnie z uzgodnieniami, ale to jest strzał w dziesiątkę dla wyborców koalicji proeuropejskiej w Warszawie.

Bo pan mówi o tych uzgodnieniach – to one, rozumiem, są zamknięte w ramach Koalicji Europejskiej, wiadomo, ile PSL ma jedynek w ogóle? To będzie pan, Krzysztof Hetman i Czesław Siekierski?

No tak, tak to z uzgodnień wynika. Są dwójki, są trójki, ja nie uczestniczyłem w tych rozmowach bezpośrednio, w części uczestniczyłem. Prezes na radzie naczelnej tydzień temu nam przedstawił efekty tych rozmów. Ja rozumiem, że tam jeszcze na pozycjach trzecich, drugich gdzieś w różnych okręgach mogą się zdarzyć jakieś przesunięcia, ale raczej to nie będzie dotyczyło PSL-u.

Ale trzy jedynki to dużo czy mało, czy liczyliście państwo na więcej?

Ale pamiętajmy, że to nie jest ordynacja, która, jeżeli ktoś ma jedynkę, gwarantuje mu mandat. To jest 10 osób…

Ale wiem, że PSL jednak walczyło w ramach Koalicji Europejskiej i z PO, żeby te trzy minimum dostać.

Nie ukrywajmy, że Koalicja wskazując te trzy jedynki, dwójki, wskazuje jakieś swoje priorytety i stara się równoważyć swoją siłę w tej koalicji. No ale na liście będzie 10 osób w każdym okręgu. Najlepiej, żeby to były naprawdę równorzędne osoby, no bo chodzi o to, żeby lista zebrała głosy, a mandat uzyska ten, który zdobędzie najwięcej głosów, albo tych dwóch, którzy uzyskają najwięcej głosów na liście, jeżeli danej liście przypadną dwa mandaty.

A trudne są te negocjacje w ramach Koalicji Europejskiej? Bo ja mam wrażenie, że oprócz tego, że sama Koalicja Europejska to się w bólach tworzyła i to bardzo długo, no to, jak rozumiem, walka o miejsce dla poszczególnych partii no też jest...

Ja powiem tak, że te negocjacje miały różne fazy.

Ale długie były?

Długie były, dla tego prezes w pewnym momencie dość żartobliwie wręcz, z drugiej strony na poważnie, powiedział, że trzeba skończyć z tym międoleniem i trzeba podjąć decyzję. Natomiast fazy były takie, że i z naszej strony, i wiem, że z SLD i z Nowoczesnej na początku wszyscy zgadzali się z intencją, że te wybory europejskie, same w sobie bardzo ważne, no ale mają swoje powiązania z wyborami jesiennymi, no i stąd dobrze by było tworzyć tę szeroką koalicję.

A pan to nie bardzo był za tym, żeby była Koalicja Europejska, prawda?

Potem był taki etap po tych wydarzeniach między PO i Nowoczesną, i też nie ma co ukrywać, że to miało wpływ na negocjacje, było bliskie wręcz porozumienie, tak jak to ktoś określił, równych z równymi, czyli PSL, SLD, Nowoczesna, Europejscy Demokraci, Zieloni, i uważam, że to rozwiązanie nie byłoby złe, tak to dzisiaj powiem, bo mamy dzisiaj inną decyzję. Ale w momencie, kiedy pamiętamy to spotkanie Grzegorza Schetyny z premierami, ministrami, no to, że tak powiem, panu Czarzastemu zawęziło możliwość podjęcia decyzji, i dzisiaj mamy, tak jak mamy, taką decyzję. Natomiast skoro już dotknęliśmy tego problemu, ja uważam, że europejskie wybory, niezwykle ważne, bo naprawdę miejsce Polski UE od tych wyborów zależy, przyszłość Unii też zależy, bo tych eurosceptycznych ugrupowań w Europie przybywa czy siła ich rośnie, ale najważniejsze będą wybory nasze krajowe jesienne, co tu dużo mówić. I ja bym bardzo chciał, żeby ten d’Hondt nie sprawił, że mniejsze ugrupowania, które by wystartowały jesienią, zdobywając 6-7%, nie zrobiły prezentu PiS-owi, bo niestety d’Hondt może tak sprawić. A jeżeli nam nie wyjdzie, bo to jest test, ta koalicja w wyborach europejskich, gdyby w jakiś sposób nie wyszło dla stron porozumienia w tej koalicji, no to mam obawy, że może być trudniej utrzymać tę koalicję na jesieni.

Czyli tak naprawdę zgadza się pan z Aleksandrem Kwaśniewskim, który powiedział, że przy kiepskim wyniku ta koalicja europejska się rozpadnie, pojawi się myślenie, zwłaszcza w PSL-u i SLD, że warto walczyć o własną tożsamość.

Ja wyrażałem taką opinię już wcześniej, ale nie chcę się ścigać z panem prezydentem na wyrażanie opinii o tym. Dzisiaj musimy zrobić wszystko, żeby wynik tej koalicji proeuropejskiej w wyborach europejskich był jak najlepszy, żebyśmy wygrali po prostu z PiS-em, i to otworzy pole do jeszcze lepszej współpracy jesienią, jestem przekonany.

Ale jak będzie niezadowolenie, bo np. PSL dostanie tych mandatów mniej, Nowoczesna nie dostanie, SLD nie dostanie, no to rzeczywiście istnieje realna groźba, że ta Koalicja Europejska do jesiennych wyborów nie przetrwa. /

Tak czy inaczej z tyłu głowy to gdzieś tam będziemy wszyscy mieli, ale pamiętając o tym i chcąc dobrze dla Polski, a dla Polski dobrze, to znaczy musi być zmiana władzy. Bo ja rozumiem, te programy prospołeczne, gospodarcze, mamy koniunkturę, wszystko dobrze, ale to, co się dzieje w polityce zagranicznej, miejsce polski w UE, ale nie tylko, no i kwestie państwa prawa, to w dłuższej perspektywie jest po prostu katastrofa dla Polski.

A w samym PSL-u udało się uspokoić nastroje? Jest pan przewodniczącym rady naczelnej tego ugrupowania. Myślę o nastrojach No bo pojawiały się… Pan też nie był, jak sam pan powiedział, zwolennikiem Koalicji Europejskiej. Był Marek Sawicki, który mówił: Nie, nie idźmy razem, nie tędy droga. No i chyba było dość ostro w samym ugrupowaniu. Te nastroje już trochę opadły?

Tydzień temu mieliśmy bardzo odpowiedzialną debatę na posiedzeniu rady naczelnej, która poprzedziła głosowanie. Głosowanie: 86 za tą koalicją, 8 przeciw, ale my naprawdę jesteśmy ugrupowaniem, które tego typu decyzje demokratycznie podejmuje.

Wie pan, że wtedy się mówiło nawet o tym, że Władysław Kosiniak-Kamysz być może będzie musiał ustąpić ze stanowiska szefa PSL-u?

A ja pani powiem, zresztą nie powiem nic odkrywczego, że naprawdę mamy szczęście jako PSL, że w tych trudnych warunkach, po wyborach ostatnich parlamentarnych, zdarzył nam się ktoś taki jak Władysław Kosiniak-Kamysz, taki prezes. On nie tylko w PSL-u ma olbrzymi autorytet i poparcie, ale też w całym społeczeństwie jest postrzegany jako coś w rodzaju nadziei na przyszłość.

No nawet też chyba bardzo pozytywnie wypowiadają się o nim przedstawiciele rządu PiS-u. Bo był taki jęk zawodu, nie ma pan wrażenia, że jak państwo dołączyli do Koalicji Europejskiej, to trochę ze strony PiS-u taki jęk zawodu się pojawił, bo chyba tam była jakaś nadzieja na szerszą koalicję razem z państwem pewnie na jesieni?

A ja myślę, że była nadzieja w PiS-ie jednak na to, że pójdziemy samodzielnie i że nie będzie też koalicji przed wyborami jesiennymi. Przecież oni doskonale wiedzą, że takim prawdziwym zagrożeniem dla nich to jest ta duża koalicja. I nie przypadkiem ta konwencja tydzień temu się odbyła i taka, że tak powiem, bombowa propozycja dotycząca 500+…

Ale też nie przypadkiem pytani za każdym razem, czy widzą siebie w roli koalicjanta z PSL-em, mówią: Nie można tego wykluczyć”.

Tylko że pamiętajmy, że jesienią, w wyborach samorządowych, ustami rzecznik PiS-u pani Mazurek PiS mówił, że trzeba wyeliminować PSL z życia publicznego.

Wie pan, jak jest w polityce. Już kilka miesięcy minęło.

Nie, nie, w polityce jest twardy rachunek, również w tych wyborach, i nie jest tajemnicą, że nasze elektoraty, i PiS-u, i PSL-u, są w jakiś sposób styczne w wielu kwestiach. I PiS wie, że próbując eliminować nas ze sceny politycznej, zyskując na nas 2, 3 punkty procentowe, to jest droga do ich wygranej. Nie udało im się to w wyborach samorządowych, a przynajmniej nie tak, jak to sobie założyli, ale uważam, że strategia ich nadal będzie taka sama, będą nas bardzo atakować, bo wiedzą, że w wyborach i europejskich, i w wyborach jesiennych zdecyduje nawet nie kilka procent głosów poparcia, ale kilka, podejrzewam, mandatów.

A nie ma pan wrażenia, że już zaczęli dbać o elektorat i zabierać wasz elektorat? Ja myślę np. o wczorajszym Europejskim Forum Rolniczym w Jasionce, gdzie był premier, który mówił, że jakośćżywności to nasze oczko w głowie, będziemy dbać o rolników, zapowiedział bardzo ważną ustawę, która ma utrudnić sklepom sprzedaż produktów pod ich własną marką i to wszystko dla rolników.

Mogę powiedzieć tak: słowa, słowa, słowa. Nawet diagnoza słuszna, tylko co z realizacją?

Czyli uważa pan, że to dobry pomysł?

Powiedziała pani redaktor przed chwilą, że będziemy dbać o jakość naszych produktów, a 400 etatów inspekcji weterynaryjnej nieobsadzone, m.in. stąd problemy związane z tymi wpadkami w eksporcie. To jest rzecz straszna. 2,5 tys. dla osoby, która kończy studia bądź co bądź medyczne. No i stąd m.in. te wakaty. No więc co innego pan premier mówi, a co innego robi.

No dobrze, ale ta ustawa, w której, tak jak rozumiem, premier będzie chciał, żeby w ramach tej ustawy nałożona zostały wysokie marże na sklepy wielkopowierzchniowe po to, żeby serków, jogurtów nie sprzedawały pod swoją marką, to dobry pomysł czy nie, pana zdaniem?

Zbliżają się wybory, przed wyborami obiecano zwiększenie dopłat bezpośrednich, a póki co jesteśmy na ostatnim miejscu w wykorzystaniu środków na drugi filar rozwoju obszarów wiejskich. Ostatnie miejsce w UE, razem z Węgrami chyba ex aequo. Średnia w UE to 50% wykorzystania, w Polsce poniżej 30%. Co do samego pomysłu, kierunek jest słuszny, bo rzeczywiście problemem zwłaszcza polskiego rolnictwa jest to, że w tym, jak to fachowo się określa, łańcuchu dostaw produktów żywnościowych, to ogniwo rolnicze jest coraz słabsze. Żeby zobrazować – lat temu jeszcze 15 w cenie tej, która jest produktu spożywczego na półce w sklepie, rolnikowi przypadało 30% z tej ceny, którą tam na półce konsument płaci. Dzisiaj to jest poniżej 20%, a w Polsce jeszcze mniej, bo te więzi poziome, pionowe na Zachodzie rolników są większe, spółdzielczość tam jest bardziej rozwinięta. Rolnicy są nie tylko producentami, ale również operatorami na rynku, a u nas tylko pośrednicy.

Czyli jest szansa, że PSL taką ustawę by poparło?

Myśmy różnego typu, tego typu podobne również inicjatywy proponowali, natomiast diabeł tkwi w szczegółach, pytanie, kiedy ta propozycja będzie i jak ona będzie wyglądała.

Rozumiem, że lada moment, bo to chyba przed wyborami jeszcze nastąpić.

Jak mówię, kampania mija, przed każdą kampanią wyborczą pan premier, a wcześniej pani premier, ministrowie poszczególni oferowali cuda… No, cuda na kiju się okazały.

Wczoraj ekonomiści, kiedy premier zapowiedział przedstawienie tej ustawy, powiedzieli: Hmm, to może się okazać, że żywność w sklepach nam zdrożeje przez taki ruch. Siłą rzeczy te produkty pod markami dużych sklepów są tańsze po prostu dla konsumenta.

Pozycja sieci wielkopowierzchniowych w całej Europie wzrosła do poziomu nieprawdopodobnego. To już naprawdę jest patologia i stąd uważam, że nie tylko na poziomie krajowym, ale powinny być rozwiązania. Zresztą w tych nowych propozycjach dotyczących przyszłej perspektywy wspólnej polityki rolnej pewne działania są przewidziane. To musi być zmienione, bo nie można tolerować tego, co jest dzisiaj. Rzeczywiście pani wspomniała, że bardzo często jest tak, że finalny odbiorca się cieszy, bo to jest tanio, ale to za chwilę się może okazać złudne dla nas wszystkich, no bo jeżeli popadają nam nasze własne gospodarstwa, no to skąd my tę żywność będziemy mieli. Będziemy tylko potem dotować w jakiś sposób, na zasiłki wyślemy tych rolników?

A pan jeszcze w swoim gospodarstwie pracuje, tak jak kilka lat temu, pan sam w żniwach uczestniczy?

Oczywiście, że jest to mniej, niż wcześniej to bywało.

Ale rozumiem, że jeszcze kosi pan zboże sam?

Ale wakacje są… To już jest domena syna, operowanie kombajnem. Natomiast ja się zajmuję ciągnikiem i prasą, zwożeniem, orkami... Nadal na tyle, ile to możliwe, jestem w gospodarstwie.

Jarosław Kalinowski, dziękuję bardzo, pozostajemy na RadioZET.pl.

Bardzo dziękuję.

RadioZET.pl/MK

Oceń