Słuchaj
Michał Korościel, Damian Michałowski
Michał Korościel, Damian Michałowski
Marcin Sońta , Mateusz Ptaszyński
Justyna Dżbik, Kamil Nosel
Hubert Radzikowski
Sprawdź co graliśmy

Teraz gramy

Jarosław Sellin: Na razie nie ma planów, by zakaz pracy w niedzielę miał objąć kolejne grupy zawodowe

11.03.2018 08:00

Na razie nie ma planów, by zakaz pracy w niedzielę miał objąć kolejne grupy zawodowe. Twierdzi tak wiceminister kultury i dziedzictwa narodowego, Jarosław Sellin, który był gościem Radia ZET. - Ze względu na pewne przyzwyczajenia Polaków, może warto by było najpierw sprawdzić, jak ta sprawa zmienia nasze życie, jak zostaje przyjęta społecznie - mówił Sellin w Radiu ZET. Według niego lepiej przez jakiś czas nie poszerzać tej grupy. Zwłaszcza, że sprawa wolnego handlu w niedzielę jest wprowadzana stopniowo. Zdaniem ministra Sellina w ciągu pół roku powinna powstać analiza skutków, także ekonomicznych, wprowadzonych zmian.

Łukasz Konarski: Jarosław Sellin, PiS, wiceminister kultury. Zakupy zrobione na dzisiejsza niedzielę bez handlu?

Jarosław Sellin: Zawsze robimy w sobotę z małżonką. Niedziela jest poświęcona na życie rodzinne, na mszę.

A tweeterowicze pytają nieco z przekąsem, dlaczego w niedzielę zamiast w kościele jest pan w radiu?

Ponieważ msze są cały dzień. Również w godzinach popołudniowych i wieczornych.

Czyli rozumiem, że jeszcze dzisiaj...?

Oczywiście.

A teraz posługa medialna?

No tak. Taka jest praca polityka. Macie audycje również w niedzielę i trzeba się do tego dostosować.

Szef "Solidarności" Piotr Duda mówi: "Czas na wolne niedziele dla kolejnych grup zawodowych". To będzie kolejny krok?

Nie wiem, co konkretnie ma na myśli, ale cieszę się z tego kroku, który już zrobiliśmy. Przez kilkanaście ostatnich lat mieliśmy takie poczucie, że duża grupa społeczna jest dyskryminowana, szacowana między milion a dwa miliony osób. Mówię o tych osobach, które były zmuszone do pracy w handlu w niedzielę. I dobrze, że dojrzeliśmy do tego, żeby tę grupę zauważyć i umożliwić im spędzanie niedzieli z rodziną.

Na razie nie będzie rozszerzenia o kolejne grupy zawodowe?

Ja nie wiem, co konkretnie szef solidarności miał na myśli. Projekt, który przeforsowaliśmy i który już obowiązuje od 1 marca, był projektem obywatelskim, był projektem "Solidarności", myśmy go trochę zmienili, w czasie prac w komisji sejmowej doszło do doprecyzowania tego projektu, ale z założeniem tego projektu się zgodziliśmy, dlatego on został przegłosowany. Natomiast jeśli będą jakieś nowe projekty, będziemy się nad nimi zastanawiać, pochylać. Chociaż wydaje mi się, że ze względu na pewne przyzwyczajenia Polaków może warto by było najpierw sprawdzić, jak ta sprawa zmienia nasze życie, jak zostaje przyjęta społecznie. I może lepiej przez jakiś przynajmniej czas nie poszerzać tej grupy, zwłaszcza że nawet ta sprawa wolnego handlu w niedzielę jest wprowadzana przecież stopniowo. W tym roku mamy zasadę, że tylko dwie niedziele są bez handlu, w przyszłym roku będzie ich więcej, a dopiero pełny zakaz z pewnymi wyjątkami jednak też nadal, zwłaszcza przedświątecznymi, będzie od roku 2020.

Czyli rozumiem, że za pół roku będzie analiza tego, jak to wygląda, i może jakieś korekty?

Tak, myślę, że warto to zrobić, również pod względem skutków ekonomicznych.

Pracownicy handlu mają wolne, a pracownicy Inspekcji Pracy sprawdzają, czy ktoś tutaj nie otworzył sklepu.

Takie są obowiązki. Tak jak pan dziennikarz musi w niedzielę pracować, tak pracownicy Inspekcji Pracy również.

A co pan sądzi o akcji opozycji "Kupuję, kiedy chcę"?

No to niech kupują, kiedy chcą. Jest szereg sklepów mniejszych czy punktów, w których można robić zakupy w niedzielę.

W 2016 r. Węgrzy wycofali się z zakazu handlu, który obowiązywał rok. Państwo też wezmą przykład z braci Węgrów?

Mam nadzieję, że nie, że to się jednak przyjmie, że Polacy tę zmianę zaakceptują. Nie znam przyczyn, dlaczego Węgrzy się wycofali.

Nie było akceptacji.

Aha, nie było akceptacji społecznej. Może jakieś skutki ekonomiczne, tego nie wiem. Mam nadzieję, że w Polsce takiej sytuacji nie będzie, bo wiem, że wielu ludzi jest szczęśliwych z tego, że za kasami w wielkich sieciach handlowych czy sklepach wielkopowierzchniowych siedzieć już nie muszą.

Zmieniając temat, jesteśmy po przedostatniej miesięcznicy smoleńskiej. Jak będą wyglądały ósmej rocznicy katastrofy społecznej?

Tak jak dotąd, dwie msze, i poranna, i wieczorna, przemarsz przez Krakowskie Przedmieście, ale też odsłonięcie pomnika ofiar katastrofy smoleńskiej na pl. Piłsudskiego. On już jest zbudowany, będzie gotowy do 10 kwietnia 2018 r. Wreszcie po 8 latach od katastrofy taki pomnik upamiętniający 1/3 elity politycznej państwa polskiego z głową państwa na czele w godnym punkcie Warszawy będzie odsłonięty.

Czyli to nie będzie kamień węgielny, tylko cała konstrukcja gotowa?

Pomnik. Był konkurs, zresztą wygrał polski artysta wybitny ten konkurs. I to jest normalny pomnik, gdzie będzie można uroczyście też obchodzić te rocznice katastrofy, składać tam wieńce, przypominać po prostu ten polski dramat.

Patrząc na przyczyny katastrofy smoleńskiej - mówi się o raporcie technicznym, o części raportu, jak to będzie wyglądało?

Nie wiem, podkomisja nad tym pracuje. Zapowiada, że jakiś raport za miesiąc będzie. Czy on będzie techniczny, czy dalej idący, to zobaczymy.  Na pewno pełne wyjaśnienie przyczyn katastrofy smoleńskiej jeszcze wymaga czasu.

To teraz najgorsze pytanie, na który żaden polityk nie lubi odpowiadać - czy zachowa pan swoje stanowisko wiceministra kultury?

Jestem na trzech etatach, bo jestem wiceministrem kultury i dziedzictwa narodowego, jestem posłem, i staram się te obowiązki też wypełniać, i  jestem też pełnomocnikiem rządu ds. obchodów stulecia odzyskania przez Polskę niepodległości. Uważam, że praca polityka jest służbą, więc jeżeli na pewne odcinki mnie moje środowisko polityczne wysyła, żebym tę pracę służebną wykonywał, to wykonuję, a jeśli wycofa, to się wycofam. Podchodzę do tego z pokorą.

 

Teraz można zadać sakramentalne pytanie, które pada w tym studiu - czy jest pan zadowolony ze swojej pensji?

Ja uważam, że jak ktoś się decyduje na aktywność polityczną i odnosi w tej aktywności sukcesy, czyli zdobywa jakąś pozycję polityczną, to musi się nastawić na życie na przyzwoitym poziomie pod względem materialnym, ale skromne. I tak w gruncie rzeczy w polskiej polityce jest i uważam, że nie powinien aspirować do niczego więcej, jeśli chodzi o poziom życia materialnego. Uważam, że tak powinno być w kraju na dorobku, bo ciągle takim krajem jesteśmy, żeby też nie drażnić opinii publicznej. Więc ja nie narzekam, jeśli chodzi o zarobki.

Czyli apel do kolegów: "Nie przesadzajcie z tym mówieniem, że trochę mało zarabiamy"?

Na pewno może być szokujące to, że wiemy o tym, że prawie każdy dyrektor departamentu czy nawet wicedyrektor departamentu zarabia więcej niż ja, minister, jego przełożony, prawie kazdy dyrektor instytucji kultury, która mi podlega, którą ja nadzoruję, zarabia więcej niż ja. Ale trudno, ja się z tym godzę i uważam, że nie powinniśmy tutaj zbyt radykalnych konsekwencji z tego powodu wyciągać.

Decyzja co do tego, którzy wiceministrowie odejdą z rządu, ma być podana jutro. Jakaś nerwowość jest w obozie rządzącym, konkretnie w administracji?

Ta data wynika z tego, że kiedy zmieniał się rządz, zmieniał się premier, każdy minister i wiceminister miał obowiązek złożyć wniosek o rezygnację z funkcji. To, czy będzie pełnił dalej swoje obowiązki, czy nie, zależy od tego, czy premier przyjmie ten wniosek, czy nie. I ten termin mija właśnie dziś.

Czy koledzy odczuwają niepokój?

Już kilka decyzji zapadło, ja naprawdę nie widzę... To jest ciekawe, że wytworzyliśmy środowisko polityczne, w którym tego typu decyzje nie wywołują zbyt dużego napięcia. Proszę zwrócić uwagę odeszły z funkcji głównych ministrów konstytucyjnych, zostali powołani nowi i nic się dramatycznego nie wydarzyło, dalej razem pracujemy. Te osoby, które przestały być ministrami, pełnią ważne funkcje często w Parlamencie teraz. I nic się dramatycznego nie wydarzyło. Mam nadzieję, że zdecydowana większość z nas o tej pracy w kategoriach służby i wie, że jeżeli nie tu, to w innym miejscu też można obozowi Zjednoczonej Prawicy pomagać i dobrą politykę dla Polski realizować w ramach tego obozu.

Ale dlaczego ten rząd tak się rozrósł? Bo to rekordowy chyba rząd, jeśli chodzi o liczbę ministrów i wiceministrów.

Pewnym usprawiedliwieniem może być to, że przestaliśmy być państwem teoretycznym. Ten rząd jest reformatorski, tego pan na pewno nam odmówić nie może. Robimy dużo, zmieniamy dużo. To wymaga pracy, to wymaga analiz, współpracowników i być może z tego powodu. Każdy minister miał poczucie, że potrzebuje jeszcze jakiejś osoby, która ogarnie mnogość spraw, które zaczęliśmy podejmować. Bo my naprawdę nie zajmujemy się tylko ciepłą wodą w kranie, tak jak poprzedni rząd, tylko zajmujemy się  bardzo istotnymi zmianami, korzystnymi dla ludzi, dla Polaków, we wszystkich właściwie obszarach życia publicznego, reformami niezbędnymi, które były nieprzeprowadzane przez lata, i to wymaga pracy. I być może to jest przyczyna, że jednak się trochę ten rząd nadmiernie rozrósł. Zauważyliśmy to w odpowiednim momencie, pan premier Morawiecki powiedział, że jednak tak być nie może i dlatego postanowił, że ten rząd będzie odchudzony.

Monika Jaruzelska mówiła w tym studiu, że ustawa degradacyjna może być początkiem, który doprowadzi do przeniesienia grobu jej ojca Wojciecha Jaruzelskiego z Wojskowych Powązek. Tak się wydarzy?

Nie wiem, czy takie plany są, natomiast dobrze, że porządkujemy sferę aksjologiczną w naszym życiu publicznym, że wyraźnie, gdzie jest dobro, gdzie jest zło w naszej historii, i że ustawa degradacyjna spowoduje, że epolety znikną, takie ważne jak stanowiska generalskie, z ramion osób, które na to nie zasługują, bo nie służyły Polsce, Wojsku Polskiemu, tylko służyły Moskwie.

Ale jest takie oczekiwanie w państwa środowisku, żeby Jaruzelskiego z Powązek przenieść?

Ja o takiej historii słyszę od pani Moniki Jaruzelskiej. Wśród moich kolegów i koleżanek nigdy nie zauważyłem, żeby była taka rozmowa.

Ale postulaty takie padały w przestrzeni publicznej.

Ja jakoś tego nie odnotowałem.

A jakieś informacje z Pałacu Prezydenckiego, kiedy ustawa będzie podpisana, są?

Myślę, że rychło. Z Senatu chyba już ta ustawa wyszła bez poprawek, więc jest na biurku prezydenta. Myślę, że tylko kwestia techniczna, znalezienia czasu, żeby pakiet podpisów złożyć.

Bo teraz takiego terminu, który byłby symboliczny, w najbliższym czasie nie ma?

No nie, nie kojarzę w najbliższych dniach takiego terminu związanego z historią. Chyba że... Ale to nie wiąże się ściśle - mamy nowo uchwalony Dzień Pamięci Polaków Ratujących Żydów 24 marca, ale to się nie wiąże oczywiście z tym tematem.

Słuchacze pytają: w połowie stycznia mówił pan, że Polska powinna zbudować muzeum chasydyzmu polskiego. Co z tym pomysłem?

Ja uważam, że ten fenomen życia Żydów w Europie, jakim był chasydyzm, który się zrodził na ziemiach Ukrainy i w Polsce, i który jest żywy do dziś, i właściwie stanowi dzisiejszą żywą ortodoksję żydowską obecną silnie w USA, w Izraelu i z tego powodu bardzo dużo Żydów z USA do Polski przybywa, wręcz pielgrzymuje - bo to są pielgrzymki o charakterze religijnym. Ten fenomen warto bardziej szczegółowo opisać, bo on jest ciekawy i dla nas, i dla świata, i taka instytucja by się Polsce, przydała, która by o tym fenomenie zrodzonym na ziemi polskiej w XVIII w. i żywym do dziś opowiedziała. Państwo polskie tutaj nie przejawia żadnej aktywnej inicjatywy, ja tylko mówię o tym, że wiem, że rodzą się takie inicjatywy prywatne, żeby takie muzeum w Polsce powstało, chyba w czterech miejscach. I uważam, że jeżeli już się taki projekt dojrzały pojawi, to państwo polskie mogłoby taki projekt wesprzeć.

Rozumiem, że Muzeum Getta Warszawskiego nie będzie połączone z tym pomysłem?

Nie, nie, to zupełnie dwa różne tematy. Muzeum Getta to opowieść o początku zagłady, Holokaustu i o prawie półmilionowym mieście, gdzie zamknięto polskich obywateli za murami, polskich obywateli, podkreślam, Żydów polskich, polskich obywateli. Tę historię też warto bardziej szczegółowo opowiedzieć, jak to życie tam wyglądało, jak wyglądał opór, jak wyglądały tez nieprzyjemne historie wewnątrz i na zewnątrz getta, jak wyglądała pomoc Polskiego Państwa Podziemnego dla podziemia żydowskiego. I w dodatku mamy oryginalny budynek, który się z terenu getta zachował, co jest absolutnym wyjątkiem, bo przecież getto było po powstaniu w getcie warszawskim całkowicie zniszczone przez Niemców, to był pierwszy etap doprowadzania Warszawy do totalnych ruin.

A czy Muzeum Getta Warszawskiego będzie połączone z Muzeum POLIN?

Nie, to są dwa różne tematy, bo Muzeum POLIN miało opowiedzieć o tysiącletnim życiu Żydów w Polsce. Tego nam zawsze przecież brakowało, mieliśmy poczucie, że Żydzi ze świata do Polski pielgrzymują, przyjeżdżają, oglądają tylko obozy zagłady, obozy koncentracyjne i kojarzą Polskę wyłącznie z jednym wielkim cmentarzem. A my chcemy przypomnieć, i to robi POLIN, że było tutaj wspaniałe, żydowskie życie, ze wspaniałą kulturą, z niesłychanie ciekawymi fenomenami religijnymi, i to jest zadanie POLIN. Tak że tutaj bym tego nie mieszał.

Czyli nie będzie tutaj zmiany dyrekcji poprzez połączenie muzeów?

Muzeum Historii  Żydów Polskich POLIN to muzeum prowadzone przez trzech organizatorów: minister kultury i dziedzictwa narodowego, miasto stołeczne Warszawa i Stowarzyszenie Żydowski Instytut Historyczny i to w tym gronie tych trzech podmiotów trzeba uzgadniać, kto jest dyrektorem tego muzeum, tutaj nikt nie ma monopolu w tej sprawie.

Bardzo dziękuję.

Jarosław Sellin gościem Radia ZET. Część internetowa 

Wracając do tematu Muzeum Getta Warszawskiego. Wicepremier Gliński mówi, że chciałby, żeby ta instytucja mówiła o wzajemnej miłości dwóch narodów, które spędziły tu osiemset lat.

Było tak, że przez kilkaset lat Polska była najbardziej życzliwym miejscem do życia Żydów, właściwie poczynając już od średniowiecza, od czarnej śmierci, 1348 rok, kiedy z Zachodniej Europy Żydów masowo wypędzano, to w Polsce ich przyjmowano, i nie przypadkiem największa społeczność żydowska wytworzyła się przez 400-500 lat właśnie w Polsce, ponieważ warunki tutaj były najlepsze. Trzeba przypomnieć, ja to zawsze Żydom przypominam, jak się z nimi spotykam, że w Polsce funkcjonował nawet sejm żydowski przez 200 lat, Sejm Czterech Ziem. No takiego fenomenu w diasporze nie było. Żydzi mieli tak daleko idącą autonomię, że nawet mieli swój sejm, który wyłaniał przywództwo, to przywództwo kontaktowało się z królami polskimi. Jak Żyd przechodził na chrześcijaństwo w Polsce, to od razu dostawał tytuł szlachecki. Nigdzie na świecie czegoś takiego nie było. Jest o czym opowiadać, jeśli chodzi o ten fenomen tego życia tutaj i tę tolerancję, która w Polsce była. Były też cienie oczywiście, zdarzały się, zresztą nie tylko w Polsce występujące, absurdalne oskarżenia o mordy rytualne. Pogromy to już raczej była historia czasów zaborczych, bo były bardzo często inspirowane przez zaborców, zwłaszcza Rosjan. W I Rzeczpospolitej pogromów nie było, jeśli były, to z powodu powstania Chmielnickiego, kozaczyzny, buntów Ukraińców itd.

Przechodząc do bieżącej tematyki: ambasador Izraela, pani Azari, mówi, że przez ostatnie półtora miesiąca już wie, jak w Polsce łatwo obudzić i przywołać wszystkie demony antysemickie.

Uważam, że to jest przesada. Ja funkcjonuję w tym powołanym specjalnie przez rząd zespole ds. zwalczania ideologii faszystowskiej i innych ideologii nacjonalistycznych.  Mieliśmy tam przedstawiony raport prokuratora generalniego w sprawie zgłoszeń tego typu aktów i to jest naprawdę margines marginesu. Jeśli w Internecie znajdujemy takie chorobliwe świadectwa o charakterze antysemickim, to wiemy, jaki jest Internet. Wiemy, że bardzo często ludzie, którzy mają dużo żółci na wątrobie, chętniej siadają do klawiszy, żeby coś napisać. W związku z ym mamy pewną dysproporcję w Internecie pod tym względem. Ale ta skaza intelektualna i ta niegodziwość moralna, jaką jest antysemityzm czy głoszenie poglądów antysemickich moim zdaniem w Polsce jest marginalna w porównaniu z innymi krajami Europy, zwłaszcza krajami Europy Zachodniej. Mamy raport wczorajszy w Niemczech np. w tej sprawie.

Tam jest też ten muzułmański antysemistyzm, którego w Polsce nie ma.

Lewicowy również. Bo ze względu na to, że generalnie się popiera np. roszczenia Palestyńczyków i siły lewicowe są tym bardzo przejęte na Zachodzie, nie lubi się Izraela, i często anytyizrazelizm na lewicy europejskiej przybiera charakter antysemityzmu. Proszę pamiętać, że lewica na Zachodzie postuluje i często udaje im się takie postulaty zrealizować: bojkot towarów izraelskich - z czym nam to się kojarzy? Albo bojkot naukowców izraelskich na uczelniach zachodnich - z czym nam się to kojarzy? To są już akty, które są na pograniczu antysemityzmu i to się dzieje na Zachodzie, nie u nas. Przypominam pani Azari, że Polska jest najbardziej bezpiecznym krajem dzisiaj w Europie dla Żydów. Żyd przyjeżdżający do Polski z USA czy z Izraela,  z jarmułką na głowie, z symbolami identyfikującymi narodowo, np. z gwiazdą Dawida na piersi, może na ulicach polskich miast się czuć bezpiecznie. A niech wejdzie do metra berlińskiego czy metra paryskiego, czy przejdzie się ulicą w dużym mieście na zachodzie Europy - jest problem. I to nawet przywódcy zachodni przyznają, że muszą chronić instytucje żydowskie karabinami i żołnierzami. U nas takiej sytuacji nie ma i warto o tym pamiętać, żeby jednak oddawać Polsce sprawiedliwość.

Profesor Żaryn w wywiadzie dla „wPolsce.pl” mówi, że może trzeba poprosić panią Azari, by opuściła to państwo.

To przesada, to są kwestie jednak delikatnych relacji dyplomatycznych. My chcemy z Izraelem mieć dobre relacje, to jest w polskim interesie narodowym, zawsze to podkreślam, żeby mieć z Izraelem, ze Stanami Zjednoczonymi bardzo dobre relacje. Mało tego, wiadomo, że warunkiem też dobrych relacji ze Stanami Zjednoczonymi jest też posiadanie dobrych relacji z Izraelem, o tym należy też pamiętać, bo tak się to ułożyło. Więc nie przesadzałbym. Uważam, że raczej trzeba szukać płaszczyzn porozumienia, dialogu. Widzimy, że jest dużo ignorancji niestety w społeczeństwie izraelskim, jeśli chodzi o polską historię, przekonaliśmy się o tym, ale nie wyciągajmy wniosków restrykcyjnych z tego powodu, tylko zacznijmy pracować nad tym, żeby tej ignorancji tam było mniej. Pomysły ku temu są.

Czy będzie zmiana ustawy o IPN-ie?  Widać nawet, że ze strony środowisk bliskich Prawu i Sprawiedliwości są takie głosy, że jednak polska racja stanu wymaga tego, by to zmienić, bo straty wizerunkowe są za duże.

Czekamy cierpliwie na werdykt Trybunału Konstytucyjnego. Czytałem chyba wczoraj, czy przedwczoraj, że już jakaś część Trybunału zaczęła się tą ustawą zajmować. Mam nadzieję, że to nastąpi w związku z tym rychło, że to nie będzie się nadmiernie przeciągać w czasie. Dostosujemy się do wyroku Trybunału Konstytucyjnego. Jeśli Trybunał uzna, że pytania, które zadał prezydent do tej ustawy w trybie następczym wymagają takiej odpowiedzi, że jednak należy coś w tej ustawie zmienić, to zmienimy.

A pan widzi jakieś zyski z tej ustawy?

Widzę jedno. Przekonaliśmy się, być może albo z tego, albo z innego powodu i tak byśmy się prędzej czy później o tym przekonali, jak dużo pracy mamy do wykonania, jeśli chodzi o polską politykę historyczną, jak mało świat wie o tym, jak wyglądała polska rzeczywistość w czasie II wojny światowej. Kolejna inspiracja do tego, żeby budować trwałe instytucje, które się taką polityką zajmują, i na szczęście to robimy. Niedługo szereg takich instytucji będzie otwieranych, zwłaszcza muzeów. I musimy systematyczną pracę wykonać w świecie, żeby tej ignorancji było mniej.

To teraz całkowita zmiana tematu. Poseł Tarczyński chce, by minister sprawiedliwości objął nadzorem złożone przez niego zawiadomienie do prokuratury w sprawie Adama "Nergala" Darskiego. Pan pewnie widział filmik.

Nie, nie widziałem, bo ja takich rzeczy nie lubię oglądać.

W każdym razie pan Nergal śpiewał piosenkę z okazji Dnia Kobiet i tam miał…

Ja pamiętam pana Nergala z aktu antysemickiego. Mianowicie on podarł Biblię. Ja przypominam, że Biblia to jest w 2/3 Stary Testament, to jest Tora, to jest Pięcioksiąg Mojżeszowy, i on podarł tę księgę. Jeżeli jest taki odważny, to niech przyzna, że zniszczył świętą księgę żydów.

Nergal przeprosił za ten filmik.

Ale za tamto nie przepraszał. Ten skandalista dokonał aktu antysemickiego. Podarł świętą księgę żydów, rzucił w tłum i krzyknął, przepraszam, „Zjedzcie to gówno!”. Przepraszam za to słownictwo, ale to jest jego słownictwo, więc pamiętajmy o tym skandaliście, że on takie rzeczy robi.

Jeszcze marszałek Karczewski zaraz pana będzie ścigał. Dobrze, w każdym razie Nergal przeprosił za te słowa, za ten filmik, to może mu odpuścić? Czy nie?

Jak przeprosił, to być może należałoby tak zrobić.

Zawiadomienie poszło.

Warto by było, żeby ten człowiek się zastanowił nad tym, co czyni, bo jednak darcie świętej księgi  żydów i chrześcijan, bo jemu byś może się wydawało, że on tylko profanuje chrześcijan, ale sprofanował też żydów, bo podarł ich księgę i tak potraktował. No i teraz ten akt - ja nie wiem, co tam w tym filmiku było, ale wiem, że było dużo zbulwersowania w opinii publicznej.

Tak, może nie musimy koniecznie o 8.00 rano w niedzielę przypominać.

Smutne jest to, wie pan, że o tym człowieku mówimy, bo to jest takie nagłaśnianie też. Być może skandaliści tego typu robią to po to, żeby dużo o nich mówiono, bo to jest jakiś ich marketing. Taką pewnie mają strategię.

To teraz może nieco prowokacyjnie. Grafik, Rafał Wechterowicz, który tworzy grafiki dla Lady Gagi, dla Behemotha, czyli grupy pana Darskiego,  dla Rolling Stonesów, w wywiadzie dla "Polityki" mówi, że Behemoth jest najskuteczniejszym promotorem polskiej kultury.

Jeżeli to jest kultura. Niech się pan, nie pamiętam nazwiska, zdecyduje, gdzie są granice kultury, co jest prawdziwą kulturą. Dla mnie kultura to jest ta dziedzina działalności, która uszlachetnia człowieka, a nie wprowadza go w jakieś błoto, w jakieś odmęty.

Pan Wechterowicz także mówi, że w Norwegii black metal, czyli ten gatunek muzyki, którą Behemoth uprawia, jest promowany przez tamtejsze Ministerstwo Kultury.

Wie pan, ja też lubię mocnego rocka, mam swoje ulubione kapele w tej dziedzinie, ale też w tym zjawisku są nurty, są zespoły, są teksty, które przekraczają  pewne granice, gdzie kultura się już naprawdę kończy, gdzie zaczyna się subkultura, bardzo często niebezpieczna, ocierająca się na przykład o satanizm, bardzo niszcząca też umysły młodych ludzi.

Czyli rozumiem, że promowanie przez Ministerstwo Kultury zespołu nawet bardzo popularnego za granicą w grę to absolutnie nie wchodzi.

Promowanie dobrego, polskiego, rocka, pięknego, nawet mocnego jak najbardziej. Ale nie tego, który się już osuwa w kierunku subkultury, która niszczy umysły młodych ludzi.

Jarosław Sellin, wiceminister kultury, dziękuję za rozmowę.

Dziękuję bardzo.

RadioZET.pl/DG 

Oceń