Teraz gramy

Joachim Brudziński w Radiu ZET: Apeluję do tych, którzy pełnili funkcje kierownicze w BOR, żeby odkolegowali się od SOP

01.03.2019 07:06

- To dobry moment, żeby gorąco zaapelować do tych, którzy kiedyś pełnili funkcje kierownicze w BOR, żeby odkolegowali się od Służby Ochrony Państwa. Chodzi o tych, za kadencji których zginął prezydent RP, a dziś mają setki pomysłów jak uzdrowić SOP – mówi w Gościu Radia ZET szef MSWiA Joachim Brudziński. W ten sposób odnosi się do komentarzy po dymisji gen. Tomasza Miłkowskiego. Jakie były kulisy odejścia dotychczasowego szefa Służby Ochrony Państwa? - Taką decyzję podjął – odpowiada Joachim Brudziński w rozmowie z Beatą Lubecką. - Szef SOP podał się do dymisji, ja tę dymisję przyjąłem i ciszej nad tym tematem. Dajmy funkcjonariuszom pracować w spokoju – dodaje.

Brudziński fot. Kamil Andrukowicz - Radio ZET

Beata Lubecka: Joachim Brudziński, szef MSWiA i numer dwa w PiS-ie, i kandydat na europosła jest z nami. 

Joachim Brudziński: Numerologia jak zwykle na początek, natomiast jeżeli już mówimy o datach, o numerach, to może warto rozpocząć tę rozmowę od przypomnienia wszystkim radiosłuchaczom: dzisiaj 1 marca, dzień bohaterów, bohaterów niezłomnych, żołnierzy niezłomnych. szczególnie młodzi ludzie, pamiętajmy: nasza wolność, nasza demokracja, nasza niepodległość to w dużej mierze tych, którzy pozostali niezłomnymi do samego końca. 1 marca – Dzień Żołnierzy Niezłomnych.

Dlaczego szef SOP-u pułkownik Tomasz Milkowski musiał odejść? Co się za tym kryje?

Dlatego, że podał się do dymisji. Ja tę dymisję przyjąłem.

Ale podał się do dymisji, bo zawalił sprawę, bo wyleciał, bo jednak, jak to się mówi kolokwialnie, źle się dzieje w SOP-ie?

Dlatego, że podjął taką decyzję. Zgłosił się do mnie z dymisją, ja tę dymisję przyjąłem. Natomiast dobra okazja i dobry moment, żeby bardzo serdecznie i gorąco zaapelować szczególnie do tych, którzy kiedyś pełnili funkcje kierownicze w BOR-ze, żeby odkolegowali się od SOP-u.

Kogo pan ma na myśli? Byłego szefa BOR?

Tych wszystkich, chociażby za kadencji których dochodziło do tragedii wręcz niewyobrażalnych, za kadencji których zginął prezydent RP, a dzisiaj są uzdrowicielami, mają setki pomysłów, jak uzdrowić SOP.

Panie ministrze, ale chyba jednak działo się źle, bo jednak widzieliśmy, że były te kolizje z udziałem tych kolumn, gdzie podróżowali najważniejsi ludzie w tym państwie: prezydent, pani premier, pani wicepremier Szydło. No więc chyba jednak źle się dzieje, jeśli chodzi o SOP.

Źle się dzieje w państwie, jeżeli od kilku dni wokół służby co do funkcjonariuszy, [dla] których jestem pełen podziwu i szacunku, bo ci funkcjonariusze niejednokrotnie kosztem własnego zdrowia, czasami życia, tak jak miało to [miejsce] w wypadku tragedii smoleńskiej, chronią najważniejsze osoby w państwie.

Bardzo dobrze, że pan staje murem za swoimi.

Oczywiście, że staję.

Ale jednak pojawiają się różne informacje. Wirtualna Polska podaje, że do dymisji miała się przyczynić bardzo nieprzyjemna sytuacja, do której doszło na lotnisku Okęcie między funkcjonariuszami SOP a agentami Secret Service, bo z góry przyszła instrukcja, żeby sprawdzić agentów Secret Service automatem.

Ja miałem ten zaszczyt, że towarzyszyłem panu premierowi Mateuszowi Morawieckiemu w spotkaniu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów z wiceprezydentem Stanów Zjednoczonych, prezydentem Pence’em, który osobiście panu premierowi dziękował za znakomitą współpracę służb ochronnych i za znakomite zabezpieczenie tej wizyty i tego szczytu.

Czy naprawdę pan uważa, że szczyt był dobrze chroniony z naszej strony?

No pewnie. A nie był? No więc o co tutaj tak naprawdę chodzi? Kto próbuje zdestabilizować państwo

Ale skoro odchodzi szef SOP-u, to znaczy, że jednak źle się dzieje.

Podał się do dymisji, ja tę dymisję przyjąłem i ciszej nad tym tematem.

Jak uzasadnił swoją dymisję w takim razie?

Dajmy funkcjonariuszom pracować w spokoju. Ci funkcjonariusze, tak jak powiedziałem, chronią najważniejsze osoby w państwie. To, co się dzieje od kilku dni, z udziałem również byłych, skompromitowanych, chcę to powiedzieć, dowódców BOR-u, jest skandalem. Próbuje się wywołać destabilizację, sytuację, w służbie newralgicznej, która chroni najważniejsze osoby w państwie. I chroni je znakomicie.

To dlaczego dochodzi do kolizji? Czy jednak nie jest tak, że mamy słabo wykształconyc kierowców po prostu? 

Szanowne panie i panowie, funkcjonariuszki, funkcjonariusze służby ochrony państwa, składam wam szacunek jako minister spraw wewnętrznych za waszą prace i wasz profesjonalizm. A ci wszyscy, którzy próbują dzisiaj tę służbę destabilizować tego typu wrzutkami, kłamstwami, które również pojawiają się w przestrzeni medialnej, są skrajnie nieodpowiedzialni. Podjęliśmy decyzję jako PiS, Parlament podjął decyzję o zlikwidowaniu BOR i powołaniu nowych służb.

I pana zdaniem to była dobra decyzja, tak?

Moim zdaniem, pani redaktor, wszyscy…

No to dlaczego NIK chce skontrolować to, co się dzieje w SOP-ie?

Bo jest od tego i niech kontroluje, i nie mam nic przeciwko temu. Natomiast wszyscy funkcjonariusze, oficerowie BOR-u, którzy zdecydowali się pozostać w nowej służbie, Służbie Ochrony Państwa, zasługują na szacunek i ten szacunek mój mają. Natomiast tworzymy nową służbę i jestem przekonany, że w niedalekiej perspektywie czasowej będzie to jedna z najbardziej elitarnych służb ochrony.

Ale na razie chyba nie jest. W takim razie czy to była pomyłka kadrowa, jeśli chodzi o byłego szefa SOP-u?

Generał Miłkowski przeprowadził bardzo trudny proces…

Generał czy pułkownik?

Generał. …reorganizacji BOR-u w SOP.

Czyli sprawdził się pana zdaniem, tak?

Dzisiaj podał się do dymisji, ja tę dymisję przyjąłem i ciszej nad tym tematem.

A kto go zastąpi? Czy to będzie jego zastępca pułkownik Paweł Tymiński?

Zarówno wobec pana pułkownika Tymińskiego, jak i pozostałych zastępców generała Miłkowskiego, mam pełne zaufanie do ich kompetencji i doświadczenia.

To kto będzie następnym szefem SOP-u?

Natomiast decyzję o tym, kto będzie kolejnym szefem SOP-u, podejmie pan premier w porozumieniu z panem prezydentem.

A kogo pan wskazuje?

Ja, pani redaktor, będę rekomendował najlepszą z możliwych...

Czyli?

Ale, pani redaktor, przecież ja nie będę powoływał komendanta SOP-u w nawet tak szacownej rozgłośni radiowej, jaką jest Radio ZET.

Bardzo dziękuję za ten szacunek. A kto w takim razie teraz odpowiada za SOP? Kto teraz nią zawiaduje? Zastępca?

Zastępca pana generała Miłkowskiego. I radzą sobie z tym znakomicie. I chcę powiedzieć tylko jedną rzecz: Światowe Dni Młodzieży, szczyt NATO, szczyt klimatyczny COP24 w Katowicach, konferencja pokojowa dotycząca Bliskiego Wschodu. Wszystkie te imprezy wykraczające rangą, skalą poza nawet skalę europejską były perfekcyjnie zabezpieczane przez funkcjonariuszy SOP-u, którzy docierają się dzisiaj, bo tworzą tę nową służbę. Znakomici byli funkcjonariusze BOR-u, funkcjonariusze policji, funkcjonariusze, którzy przeszli do SOP-u, funkcjonariusze Straży Granicznej, służby więziennej i tworzą nową służbę.

Staje pan murem za swoimi ludźmi.

Oczywiście, że tak jest. I tak będzie.

Nie spodziewałam się, że będzie inaczej. Dlaczego pan chce jednak startować do Brukseli? Numer dwa w PiS-ie wyjeżdża do Brukseli?

PiS przeżyło już tylu delfinów i tylu numerów dwa, że naprawdę, jest mi bardzo miło…

Ale dlaczego pan startuje? Wie pan, jakie są komentarze: że albo prezes musi mieć swojego oficera politycznego w Brukseli, albo jednak względy finansowe, że chce pan doposażyć rodzinę. Takie są komentarze.

Jakbym chciał doposażyć rodzinę, to nie byłbym parlamentarzysta, tylko bym trafił do zarządu jakiejś dużej spółki Skarbu Państwa…

Oficer polityczny prezesa w Brukseli?

No ja się czuję politykiem, oczywiście, czuję się osobą absolutnie lojalną wobec mojego lidera, wobec mojego szefa Jarosława Kaczyńskiego. Komitet polityczny podjął taką decyzję.

A kto pana namawiał: prezes Kaczyński, czy może żona, czy może pan jednak podjął taką decyzję? No jednak to było wielkie zaskoczenie.

Pani redaktor, no to jedźmy: żona, teściowa, dzieci, szwagier, szwagierka…

Wiedziałam, że pan to będzie obracał w żart.

Bez żartów. Jestem politykiem, pani redaktor. Od roku pełnię funkcję ministra spraw wewnętrznych i administracji i wiem jedno: jeżeli chce się być skutecznym dzisiaj w polityce krajowej, jeżeli Polska ma zabiegać skutecznie o swoje interesy w ramach U, a PiS – podkreślam to po raz kolejny – jest tą partią, która po pierwsze opowiadała się za wejściem Polski do UE i opowiada się za jej trwałym pozostaniem w strukturach UE, jeżeli chce się być skutecznym, to również trzeba mieć te doświadczenia, które można nabyć, pełniąc funkcję europarlamentarzysty w Brukseli.

A czy na czas kampanii pan w końcu weźmie ten urlop czy pan nie weźmie urlopu? Czy pan potrzebuje tej deklaracji? Bo słyszymy, że są jakieś plany wcześniejszej rekonstrukcji, że jednak nie będzie takiej potrzeby. No to jak będzie?

Jestem ministrem spraw wewnętrznych i administracji. Na moich ramionach spoczywa odpowiedzialność za koordynację pracy służb i innych departamentów podległych...

Ale weźmie pan urlop czy nie?

Jeżeli listy zostaną zarejestrowane, jeżeli ja na tych listach się znajdę, jeżeli taka będzie decyzja pana premiera, w sposób oczywisty będę prosił o udzielenie mi urlopu na ten czas najbardziej intensywnej kampanii wyborczej. Natomiast do tego momentu trudno oczekiwać, żebym ja nagle rzucał swoje obowiązki, ponieważ pojawiło się w przestrzeni medialnej, że mam być kandydatem do PE…

Ale sam pan to powiedział.

Tak, pani redaktor, bo uważam, że jeżeli wejdę, jeżeli po pierwsze, będę zarejestrowany i będę na listach PiS-u z okręgu szczecińskiego i lubuskiego...

Będzie pan. To jest przesądzone.

...z mojego ukochanego Szczecina, z mojego ukochanego Pomorza Zachodniego...

Lokalny patriota.

No oczywiście. ...to wtedy, pani redaktor, po konsultacji, po rozmowie z panem premierem, jeżeli sytuacja w państwie i w resorcie na to pozwoli, będę prosił, aby wykorzystać te zaległe dni urlopu, żeby na ten czas ostatnich intensywnych dni kampanii z tego urlopu skorzystać.

A wcześniejsza rekonstrukcja rządu po rejestracji tych list wyborczych, przed Wielkanocą, wchodzi w grę czy nie?

Pani redaktor, czy ja jestem premierem?

Nie no, myślałam, że pan coś wie jako numer dwa w PiS-ie. A pozostanie pan w Brukseli przez te bite pięć lat? 

Przecież nie idę do Brukseli po to, żeby – jak czasami czytam na różnego rodzaju portalach internetowych – robić za zająca i żeby wciągnąć z listy kandydatów z dalszych miejsc, a następnie zrejterować. Przecież byłby to brak elementarnego szacunku wobec mieszkańców Szczecina, Świnoujścia, Łobza, Myśliborza, Zielonej Góry, Gorzowa, Koszalina, etc., etc. Niech żyje Pomorze Zachodnie! Najpiękniejsze z… Nie chcę urazić żadnych innych z pozostałych regionów Polski, ale dla mnie jako mieszkańca Szczecina nie ma piękniejszego miasta jak Szczecin i piękniejszego regionu jak Pomorze Zachodnie.

A jak jest u pana ze znajomością języka angielskiego, bo o to pytają też słuchacze? Czy to jest poziom początkujący czy zaawansowany?

Ja jestem byłym marynarzem. Nie mówię w języku angielskim taką piękną angielszczyzną jak profesor Legutko czy pani minister Anna Fotyga, ale proszę mi wierzyć, bywałem w Brazylii, bywałem na Dalekim Wschodzie, w Stanach Zjednoczonych. Radzę sobie. Mój angielski jest mocny jak demokracja w Korei Północnej.

Ale w takich zakulisowych rozmowach pan sobie poradzi?

Poradzę sobie.

Bez tłumacza?

Poradzę sobie bez tłumacza, radzę sobie bez tłumacza podczas moich częstych wizyt czy to w Brukseli, w Strasburgu, w Lyonie, ostatnio w Stambule. Oczywiście nie wpadam tutaj w samozachwyt, mój angielski jest angielskim marynarza, ale w kontaktach bezpośrednich z politykami radzę sobie.

A pobiera pan lekcje jeszcze dodatkowe?

Tak, oczywiście. Uczyć się trzeba zawsze i do końca. Natomiast z akcentem Yorkshire nigdy mówił nie będę ani piękną angielszczyzną Szekspirowską tym bardziej.

Joachim Brudziński, szef MSWiA i kandydat na europosła PiS-u. To tyle w części radiowej, ale pan minister z nami zostaje, jesteśmy na Facebooku i na RadioZET.pl.

Jest mi bardzo miło.

Będziemy rozmawiać po polsku.

Joachim Brudziński o zarobkach w NBP: Potrzebny był nam ten problem jak świni siodło

- Co prawda deklarowałem u pani, że gryzę się w jęzor i nie gadam głupot, ale na jedną głupotę sobie pozwolę. Potrzebny był nam ten problem jak świni siodło. Ktoś do niego doprowadził. Nie jestem daleki od tego, że świecę oczami za znakomitego profesora, finansistę. W sensie komunikacyjnym temat został położony na łopatki – mówi w internetowej części rozmowy szef MSWiA o kwestii zarobków w NBP. Jego zdaniem, pracownicy Narodowego Banku Polskiego odpowiedzialni za komunikację nie byli warci takich pieniędzy.

- Nie gdzie indziej jak u pani w studiu powiedziałem, że w tej sprawie pan prezes Glapiński komunikacyjnie tę sprawę rozłożył na łopatki. Jeśli dowiaduję się, że ze wszystkich dyrektorów najwyższe zarobki pobierały panie, które odpowiadały za strategię komunikacyjną, odpowiem pani szczerze: Ich praca nie była warta tych pieniędzy, skoro jest taki komunikacyjny „kociokwik” – mówi Joachim Brudziński w rozmowie z Beatą Lubecką.

- Skoro mamy taki komunikacyjny, przepraszam za określenie, „jazgot” wokół tego tematu, to panie odpowiadające za PR, sferę komunikacyjną, tych pieniędzy nie były warte – mówi w Gościu Radia ZET szef MSWiA.

- A może powinny pożegnać się w ogóle z pracą? – pytała Beata Lubecka.
- No ale ja nie jestem prezesem NBP. Mogę powiedzieć tak: za diametralnie mniejsze pieniądze moi najbliżsi współpracownicy odpowiedzialni za komunikację i departament komunikacji społecznej w MSWiA biją na głowę. Mam nadzieję, że nie będzie to skutkowało żądaniami podwyżki – zastanawia się Brudziński.

Czy wysokość zarobków w Narodowym Banku Polskim powinna być skorygowana?
- NBP jest tak samo jak inne urzędy państwowe i centralne w troszeczkę innej rzeczywistości – twierdzi Joachim Brudziński. - Marzy mi się sytuacja, żeby w NBP w sposób oczywisty pracowali najlepsi fachowcy w sensie merytorycznym. Na szczęście te panie odpowiadały tylko za strategię PR, komunikacyjną i marketingową – dodaje.

- Jak uważam profesora Glapińskiego za znakomitego finansistę. Tak samo mam nadzieję, jestem o tym przekonany, że w tych pionach merytorycznych, w tych departamentach newralgicznych dla NBP i dla każdego Polaka, pracują wyjątkowo kompetentne i merytoryczne osoby. Gdy pani mnie zapytała, czy zasługują na bardzo dobre zarobki, odpowiadam: tak – stwierdza Joachim Brudziński.

Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar napisał do szefa MSWiA, że umieszczenie w nowym wzorze paszportu hasła „Bóg, Honor, Ojczyzna” narusza wolność sumienia i wyznania.
- Ja tak nie uważam. Wzór nowego paszportu był konsultowany bardzo szeroko. Nie sądzę, aby pod wpływem listu Rzecznika Praw Obywatelskich podejmował decyzję [na temat korekty]. Może pan rzecznik powinien zaapelować do banku centralnego USA, żeby wycofał banknoty na których jest również odniesienie do Boga. Nie popadajmy w szaleństwo. Hasło „Bóg, Honor, Ojczyzna” towarzyszy naszej historii od setek lat. Nie upatruję w tym haśle jakiejś indoktrynacji religijnej – stwierdza Brudziński.

Jak gość Radia ZET ocenia sto dni prezydentury Rafała Trzaskowskiego?
- Znaczną część swojego czasu mieszkam w swojej ukochanej stolicy. Przyglądam się temu, co się w niej dzieje. Pan prezydent Trzaskowski jest na pewno językowo erudycyjnym, świetnym, młodym politykiem. Natomiast jest dramatycznie słabym prezydentem. Po tych stu dniach widać, jak rozjeżdżają się obietnice pana Trzaskowskiego co do rzeczywistości. Chciałbym wierzyć, bo ma przed sobą pięcioletnią kadencję, że ta jego prezydentura będzie ewoluowała w dobrym kierunku. Spór polityczny jest istotą demokracji, pełna zgoda. Pomimo swojego czasami niewyparzonego jęzora, jesteśmy do szpiku kości demokratami. Skoro warszawiacy w tak zdecydowanej większości wybrali Rafała Trzaskowskiego, życzyłbym mu żeby miał sukcesy, bo życzę dobrze mojej stolicy – stwierdza Joachim Brudziński.

RadioZET/JZ/PaNa

Oceń