Teraz gramy

Joanna Kluzik-Rostkowska o zarobkach w NBP: Najwięcej zarabiają ci, których kompetencje są najniższe. To powinno stać na nogach, a stoi na głowie

28.02.2019 06:56

- Jestem zbulwersowana, że ta lista płac jest odwrotnie proporcjonalna do kompetencji – mówi w Gościu Radia ZET o zarobkach w NBP Joanna Kluzik-Rostkowska. Jak stwierdziła wiceprzewodnicząca klubu PO-KO, najwięcej zarabiają ci, których kompetencje są najniższe. Na stronach banku centralnego pojawiła się lista średnich zarobków na wybranych stanowiskach w całym 2018 roku. - Po tym, co zobaczyliśmy wczoraj, można ocenić które departamenty są najważniejsze dla NBP – zauważa Kluzik-Rostkowska.

Beata Lubecka: Joanna Kluzik-Rostkowska, PO, wiceprzewodnicząca klubu PO-KO, była minister edukacji. Ale na początek chciałabym zapytać o te ujawnione przez NBP zarobki dyrektorów, tych najbliższych współpracowniczek też pana prezesa Glapińskiego. Jest pani zbulwersowana?

Joanna Kluzik-Rostkowska: Jestem zbulwersowana tym, że ta lista płac jest odwrotnie proporcjonalna do kompetencji, to znaczy, że najwięcej zarabiają te osoby, których kompetencje są znacznie niższe niż kompetencje...

Ale skąd pani wie, że te kompetencje są niższe? Rzeczywiście nie mamy jakichś dokładnych danych, ale być może jednak ta praktyka i praca długoletnia w NBP to chyba jednak nie da się przecenić.

Można po tym, co zobaczyliśmy wczoraj, ocenić, które departamenty są najważniejsze z punktu widzenia banku centralnego...

Promocji.

No właśnie nie. To znaczy ja mam takie przekonanie, że akurat departament promocji, szczególnie widząc, jak NBP sobie radzi z promocją w ostatnim czasie, nie jest tym departamentem...

Ale przypomnijmy, że najwięcej, okazuje się, zarabia właśnie pani Martyna Wojciechowska, która stoi na czele działu komunikacji i promocji i zarabia prawie 50 tysięcy zł brutto.

To bulwersuje wszystkich od momentu, kiedy zostało to ujawnione, i w moim przeświadczeniu to zbulwersowanie jest absolutnie słuszne, dlatego że bank centralny nie jest od tego, żeby promować sam siebie. W związku z tym ja jakby rozumiem, że z punktu widzenia interesu banku centralnego ci dyrektorzy, którzy zajmują się pracą merytoryczną i szefują departamentom merytorycznym, powinni być wynagradzani dobrze, bo rzeczywiście na nich czyha czy też czeka konkurencja na

rynku prywatnym...

Ale okazują się, że zarabiają mniej niż szefowa departamentu komunikacji i promocji. To jednak jest postawione na głowie.

No więc właśnie, i tu jest problem! Moim zdaniem to jest postawione na głowie i nikt mnie nie przekona, że akurat na szefową departamentu promocji czyha rynek prywatny tak mocno, że powinna zarabiać 50 tysięcy złotych. To jest taka telenowela...

Ale dlaczego pani wątpi w kompetencje pani dyrektor?

Ja po prostu uważam, jak bardzo wielu Polaków, że ta siatka płac jest postawiona na głowie i ona się wiąże z takim, rozumiem, przeświadczeniem prezesa NBP, że on będzie tak nagradzał, jak uważa za stosowne, a nie tak, jak wynikałoby to z kompetencji, które, mam nadzieję, mają szefowie tych komórek merytorycznych.

A czy to w jakiś sposób odbije się w sondażach PiS-u? Czy to PiS-owi może zaszkodzić? Bo jednak Adam Glapiński jest nominatem z ramienia PiS-u, jeżeli chodzi o szefowanie NBP.

Mam takie przeświadczenie, że tak właśnie będzie. Tym bardziej, że te zarobki, które zostały pokazane wczoraj, one są ukonfrontowane z zarobkami pielęgniarek, nauczycieli, różnych innych grup społecznych, które oczekują podwyżek i ich nie dostają. Tak że ja myślę, że to jest ta jedna z bardzo wielu rzeczy, które już ma i będzie miało wpływ na sondaże PiS-u. Żeby była jasność: przecież Adam Glapiński, prezes NBP, mógł tę sprawę rozwiązać znacznie wcześniej, przyznać się, ale przede wszystkim tak tymi zarobkami dysponować, żeby ci, którzy rzeczywiście mogą odejść do prywatnego sektora i powinni być dobrze w banku centralnym, bardzo ważnym banku, dobrze nagradzani. No to powinno stać na nogach, a stoi na głowie.

Mnóstwo jest spekulacji, kto kogo zastąpi, jeśli niektórzy ministrowie z ramienia PiS-u, którzy są na jedynkach albo na dwójkach, dostaną się do PE, bo jednak ta obsada jest bardzo silna, jeśli chodzi o pierwsze i drugie miejsca. Rozumiem, że PiS-owi bardzo zależy, żeby jak najwięcej mandatów zgarnąć, mówiąc kolokwialnie, zwyciężyć w tych wyborach do PE, jeśli chodzi o nasze krajowe poletko. Czy pani się wydają prawdopodobne spekulacje, że Jarosław Zieliński, który teraz jest wiceszefem MSWiA, odpowiedzialnym za służby mundurowe, mógłby zastąpić Annę Zalewską na stanowisku ministra edukacji?

Ja przede wszystkim mam takie przeświadczenie, że ta długa lista urzędujących ministrów, która się wybiera do PE, to jest wielka ucieczka.

Tak jakby Donald Tusk nie uciekł.

Donald Tusk nigdzie nie uciekał. Donald Tusk przez siedem lat był szefem rządu i z punktu widzenia kariery politycznej zarówno osobistej, jak i z punktu widzenia Polski, z bycia szefem polskiego rządu Został prezydentem Europy. No nie powie mi pani, że urzędujący minister w momencie, kiedy staje się europarlamentarzystą, że z takiego politycznego punktu widzenia, takiej politycznej mocy jest to awans.

Ale ministrowie z ramienia PO też startowali do PE. np. pani minister Kudrycka, pan minister Zdrojewski, pan minister Boni.

Nie ma niczego złego w tym, że politycy kandydują do PE. Natomiast kiedy te wybory odbywają się kilka miesięcy przed wyborami parlamentarnymi, kiedy minister ma przeświadczenie, że ma przed sobą drugą kadencję, to nie ucieka do PE, ponieważ nie musi uciekać ani przed odpowiedzialnością za to, co zrobił, i może myśleć o drugiej kadencji,robieniu rzeczy w ministerstwie, które robił wcześniej. Akurat przykład Zielińskiego jest bardzo interesujący, dlatego że skala dewastacji w edukacji jest bardzo spektakularna. I rzeczywiście ja osobiście już od dłuższego czasu zastanawiam się nad tym, kto będzie chciał zjeść tę żabę, którą pani minister Zalewska zostawia po sobie.

Czy tę żabę będzie jadł wiceminister Zieliński, teraz wiceminister MSWiA? To się wydaje pani prawdopodobne? Zna pani ministra Zielińskiego na pewno.

Powiem tak: nie zdziwiłabym się. Czy to pomoże PiS-owi przed wyborami parlamentarnymi? Nie. Ale czy to ma wielkie znaczenie? Też nie. Rzeczywiście wiceminister był wiceministrem edukacji w poprzednim rządzie PiS-u, w tym rządzie się nie popisał jako wiceminister spraw wewnętrznych, więc być może przechodząc do edukacji ma nadzieję, że uniknie różnych konsekwencji, które się wiążą z tym jego stanowiskiem dzisiejszym, wycinaniem confetti i tak dalej...

Roman Giertych, który był ministrem edukacji, jak pani pamięta doskonale, bo była pani wtedy jeszcze w PiS-ie, skwitował to na Twitterze, że „nie nadaje się nawet na woźnego”. Tak dość obraźliwie chyba trochę, chyba przesadził pan Roman Giertych.

Pan minister Zieliński pokazał się od złej strony jako wiceminister spraw wewnętrznych. Nie pamiętam, żeby miał jakieś wielkie sukcesy jako wiceminister edukacji narodowej w latach 2005...

Ale tam był krótko.

Nie pamiętam, przez jaką część tej kadencji był...

Panowie się trochę różnią w zeznaniach. Jeden mówi, że został wyrzucony, a drugi mówi, że wcale nie chciał być, czy sam się wypisał...

Ale to jest trochę drugorzędne. Czy wiceminister spraw wewnętrznych, który zapisał się i zostanie zapamiętany z confetti i salw w swoim rodzinnym mieście o godzinie 4.50, będzie dobrym ministrem edukacji? Nie. Czy da radę jakby skutecznie naprawić to, co zepsuła minister Zalewska przez pół roku? Nie.

No właśnie, czy można przez pół roku naprawiać to, co zrobił resort edukacji.

Tylko że ja myślę, że żaden rozsądny polityk tej żaby nie chciałby zjadać, więc być może to jest taki absolutnie rozpaczliwy gest: poszukamy wśród tych, których już mamy, nic tam się dobrego nie wydarzy, ale jakoś trzeba przetrwać. Przypomnę – ten punkt kulminacyjny to będzie 1 września.

Będzie. Joanna Kluzik-Rostkowska, PO. Ale pani była minister, a teraz posłanka PO, zostaje z nami. Ja tylko chciałam zapytać, czy pani je pączki w tłusty czwartek, czy w ogóle pani unika takich rozkoszy podniebienia?

Ja generalnie nie przepadam za słodyczami, ale oczywiście dzisiaj zjem. Widzę przed sobą.

Tak. Częstujemy. To tyle w części radiowej, a jesteśmy na RadioZET.pl i na Facebooku.

"Jeśli ABW nie zajmie się sprawą Macierewicza, będzie mieć na sumieniu bezpieczeństwo Polski"

Joanna Kluzik-Rostkowska komentuje w internetowej części rozmowy wniosek premiera Mateusza Morawieckiego złożony przez Platformę Obywatelską dotyczący kontroli Antoniego Macierewicza przez ABW. Jej zdaniem, jeśli agencja nie zajmie się sprawą, „będzie miała na sumieniu bezpieczeństwo Polski”.Posłowie Platformy Obywatelskiej chcą, aby ABW sprawdziła, czy byłemu szefowi MON nie powinny zostać odebrane poświadczenia bezpieczeństwa, uprawniające do dostępu do ściśle tajnych informacji po jego wystąpieniu na sejmowej mównicy z 2016 roku.- Mówił o naszej zdolności bojowej. Nie powinien upubliczniać takiej informacji. MON przyznał, że są to informacje których ujawniać nie powinien nikt – wyjaśnia Kluzik-Rostkowska. Jak dodaje, nie jest to pierwsza taka sytuacja, a recydywa.- Mam nadzieję, że ABW zajmie się tą sprawą, bo Antoni Macierewicz zrobił w swoim żywocie politycznym wiele rzeczy, które na pewno nie służą polskiemu bezpieczeństwu – dodaje gość Radia ZET. Przypomina, że SKW już w 2008 roku uznała, że Antoni Macierewicz nie daje gwarancji dochowania tajemnicy.
Przy okazji mam nadzieję, że sięgną do dokumentów z procedury sprawdzającej z 2008 roku – dodaje wiceprzewodnicząca klubu PO-KO.- A jeśli ABW nie zajmie się sprawą, będziecie mieli możliwość coś w tej sprawie zrobić? - pyta Beata Lubecka.
Myślę, że jak nie teraz to po wyborach będziemy mieli wpływ – odpowiada jej gość.Joanna Kluzik-Rostkowska przypomina, że Platforma Obywatelska wystosowała też pismo do IPN w sprawie ponownej lustracji Antoniego Macierewicza.
Zrobiliśmy to 7 lutego. 9 lutego przedawniała się kwestia procedury lustracyjnej – wyjaśnia gość Radia ZET.Procedura lustracyjna Macierewicza była przeprowadzona w 2009 roku, ale zdaniem PO, pojawiły się nowe okoliczności i nieznane wcześniej dokumenty.- Można prosić o to, żeby tę procedurę jeszcze raz przeprowadzić. Chcemy żeby został jeszcze raz zlustrowany. Czekamy na odpowiedź IPN w tej sprawie – mówi posłanka Platformy Obywatelskiej. - Ja mam przeświadczenie, że IPN musi się do tego ustosunkować. Zobaczymy, jeśli się nie ustosunkuje, nie będzie to pierwsza sytuacja w której będzie chciał coś ukryć – dodaje.

Joanna Kluzik-Rostkowska odpowiedziała też na pytania słuchaczy.

- Ciągle tylko krytykujecie PiS. Nie macie pomysłów na rządzenie? Czy i kiedy wprowadzicie euro? Konkretna data – Beata Lubecka czytała pytanie pana Mariusza.

- Panie Mariuszu, po pierwsze nie jest prawdą, że nie mamy pomysłu na rządzenie. W tej chwili jesteśmy w trakcie konstruowania list do PE. Wbrew pozorom nie musimy w panice nagle z poniedziałku na wtorek zajmować się czymś, bo chcemy przykryć coś innego, jak Jarosław Kaczyński musi przykryć wszystkie swoje kłopoty związane ze spółką. Czas na pokazanie list jest do kwietnia. Jak będziemy mieli listy, będziemy mieć program na wybory europejskie. Nikt nie odpowie na pytanie [kiedy wprowadzimy euro] w tej chwili. Mam jednak poczucie, że pan Mariusz zadając to pytanie zdaje sobie sprawę, że to długa procedura. W tej chwili nikt nie odpowie na to pytanie. Od momentu kiedy pierwszy raz rozmawialiśmy o ewentualnym wejściu do tej strefy euro o tyle zmieniła się sytuacja, że ta Europa, która ma euro nam odjeżdża – odpowiada wiceszefowa klubu PO-KO.

 

Padło też inne pytanie od słuchacza: Czy Rafał Trzaskowski byłby lepszym liderem/premierem od Grzegorza Schetyny?

- Grzegorz Schetyna jest bardzo dobrym liderem w bardzo trudnej sytuacji. Myślę, że każdy kto trochę interesuje się polityką wie, że rozmowy w których buduje się koalicję, nie są łatwe. W związku z tym Grzegorz Schetyna radzi sobie bardzo dobrze – mówi gość Radia ZET.

- Wcześniej skonsumował Nowoczesną – wytknęła Beata Lubecka.

- Nikogo nie konsumował. Żeby była jasność. Mieliśmy wybory, w Platformie Obywatelskiej szefa partii wybierają wszyscy członkowie i został wybrany Grzegorz Schetyna, koniec kropka. Jest bardzo dobrym liderem, radzi sobie bardzo dobrze w czasach niełatwych, ma olbrzymią odpowiedzialność. To budowanie koalicji jest w tej chwili dla nas bardzo ważne, ale ten ciężar budowania spadł na Grzegorza. Rafał Trzaskowski został w bardzo dobrym stylu w pierwszej turze prezydentem Warszawy i dzielnie walczy – odpowiada Kluzik-Rostkowska.

RadioZET/JZ/PaNa

Oceń