Słuchaj
Damian Michałowski, Michał Korościel
Konrad Piasecki
Damian Michałowski, Michał Korościel
Marcin Sońta , Mateusz Ptaszyński
Marcin Wojciechowski
Hubert Radzikowski , Justyna Dżbik
Hubert Radzikowski
Sprawdź co graliśmy

Teraz gramy

Kornel Morawiecki: Syn trochę pod publiczkę poszedł z niewypłacaniem premii dla ministrów

07.03.2018 06:46

„Premier trochę pod publiczkę poszedł z tym ograniczeniem administracyjnym, że nie będzie wypłacał premii ministrom, bo problem jest głębszy” – uważa gość Radia ZET, marszałek senior Kornel Morawiecki. Dodaje, że premie dla ministrów to nie jest istota rządzenia Polską. „Powinien być inny podział środków publicznych na wynagradzanie publicznych pracowników. To jest kuriozalne, że np. prezesi w spółkach Skarbu Państwa zarabiają 2 razy tyle, co premier” – uważa Morawiecki.

„Jeśli mam jakieś pretensje do syna, to uważam, że gdyby w Monachium mówił po polsku, to by się nie przejęzyczył. Tam się przejęzyczył. Za dobrze umie angielski. Gdyby mniej umiał, to byłoby lepiej dla Polski” – mówi Kornel Morawiecki. Pytany przez Konrada Piaseckiego o to, czy rozmawiał na ten temat z synem, marszałek odpowiada, że tak i dodaje: „A on mówi do mnie: Ojciec, ale tam nawet tłumacza nie było”. „Powiedziałem synowi, że powinien przeprosić za te słowa. On nawet teraz może to powiedzieć. Nie chodzi o to, że jest dumny, ale boi się, że jego gest będzie odebrany jako ustępstwo Polski” – mówi ojciec premiera.

Konrad Piasecki: Marszałek senior Kornel Morawiecki z Wolnych i Solidarnych. Nie czuł pan wczoraj zakłopotania, widząc peerelowskich prokuratorów i wojskowych głosujących wspólnie z panem za degradacją generałów stanu wojennego?

Kornel Morawiecki: Można powiedzieć: lepiej późno niż wcale. I czułem trochę taki niesmak z tego powodu, że przez te 25, 29 lat po Okrągłym Stole ani rządy, ani sądy, ani panowie prezydenci nie ruszali tej sprawy, a teraz...

Ale skoro za późno, to w ogóle ma ona dzisiaj sens?

Ma jakiś sens, bo to jest taki moralny sens.

Symboliczny?

Tak. Chciałbym pana Hermaszewskiego ocenić przed degradacją, gdybym mógł.

Za to, że był pierwszym polskim kosmonautą?

Nie tylko za to. Bo on jeszcze przed Okrągłym Stołem wyraził krytykę swojej obecności w Wojskowej Radzie Ocalenia Narodowego i miał wiele takich elementów świadczących o tym, że po polsku myśli.

A nie myśli pan, że jednak takie pośmiertne degradowanie wygląda źle, że to jest walka z nieżyjącymi, walka z trumnami?

To prawda, tu się z panem zgadzam. Żałuję, że ta degradacja nie nastąpiła w latach 90.

A co pan czuł, widząc, że posłowie Piotrowicz, prokurator peerelowski, Krasulski, Jakubiak, wojskowi czasów PRL-u, wtedy służyli władzy, dzisiaj głosują za degradacją?

Nie chcę oceniać moich kolegów z Sejmu, ponieważ my, posłowie jesteśmy już tak skrajnie podzieleni, że nie dolewajmy oliwy do ognia. Jak była ustawa, która mówiła o upamiętnieniu tych Polaków, którzy ratowali Żydów w czasie wojny, to dyskusja była taka, że my nie możemy tego robić, bo to wchodzi na czas, kiedy grożą nam jakieś tam reperkusje ze strony Izraela czy USA. Tego typu argumentacja. Więc ja nie chcę powiększać tego zamętu i podziału. Moją rolą, partii Wolni i Solidarni, jest próbować złączyć Polaków, a nie dzielić.

Ale pan, człowiek "Solidarności", lider "Solidarności Walczącej", nie ma pan ochoty czasem powiedzieć kolegom posłom: "Panowie! Krzyczeć >>Precz z komuną!<< trzeba było trzydzieści lat temu. Jak dzisiaj zaczęliście krzyczeć, to jest to po prostu śmieszne".

Prawda. Tu trzeba trochę powiedzieć: "Precz z kapitalizmem", takim kapitalizmem, jaki jest.

Ma pan jakiś pomysł na lepszy kapitalizm?

Mam pomysł na solidaryzm. Mój syn, premier, zmniejsza administrację, ogranicza wypłaty, ale to jest symbolicznie, rzędu 20 mln zł w skali roku, to jest zero, w porównaniu z budżetem, z problemami, które są... To jest paradoksalne: ludzie w spółkach Skarbu Państwa, prezesi, zarabiają dwa razy tyle co premier. Czy to jest normalne, panie redaktorze?

Nie jest.

 

Czy to jest rozsądny kapitalizm?

Ale pański syn jest dzieckiem kapitalizmu, beneficjentem kapitalizmu.

Rozumiem, wszyscy chcieliśmy takiej zmiany. W '89 roku ja chciałem nie takiej zmiany jak Okrągły Stół, tylko chciałem zmiany na inną, lepszą Polskę, na Polskę solidarną.

Czyli nie "precz z komuną", tylko "precz z kapitalizmem" dzisiaj pan wznosi hasło?

Jeżeli, panie redaktorze. Z takim kapitalizmem, który mamy.

Nie uważa pan, że Polska płaci zbyt wysoką cenę za uchwalenie ustawy o IPN, tej nowelizacji?

Nie, nie. Tutaj nie ma ceny, której nie powinniśmy płacić za prawdę.

Ale jakie mamy zyski z tej ustawy? Bo straty widzimy dyplomatyczne.

Ja się wstrzymałem przy tej ustawie, ale to, co się dzieje, że nas, Polaków, naszych ojców, dziadków ustawia się niemal w jednym szeregu z Niemcami...

No tak, tylko że ta ustawa tego nie zmieni. Jak widzimy działanie tej ustawy, to wręcz przeciwnie - ona skłania do mówienia rzeczy niesprawiedliwych i bolesnych dla Polaków.

Zmieni! Zmieni! Niektórzy mówią, że ci, co chcą nas oszkalować, oczernić, mówią rzeczy niesprawiedliwe, nieprawdziwe.  Ale rozmawiałem z koleżanką z Ireną Lasotą, która mówi, że poważne środowiska żydowskie w USA stoją murem za Polską. Państwo redaktorzy szukacie kontrowersji, szukacie sporu i ten spór wyostrzacie. My się wydaje, że nadmiernie ten spór wyostrzacie.

Ale widzimy też, co się pisze prasa. Nie wspomnę o tym, co się wydarzyło dziś w Argentynie, że cała prasa zaczęła pisać antypolskie teksty w geście solidarności z jednym dziennikarzem, który napisał coś nieprawdziwego na temat polskiej historii. Widzimy gazety na całym świecie, które nagle zaczęły o tym temacie pisać i pisać rzeczy nieprawdziwe i niesprawiedliwe.

W dużym stopniu daliśmy się ustawić przez media, przez język. Musimy odwojować tak językowo, semantycznie tę sprawę, musimy nazwać rzeczy po imieniu.

To nazywajmy. Ale bez tej ustawy, która robi tyle szkody.

Ale ona się stała. Czy ona coś źle działa?

Jest płachtą na byka.

Oprócz tego, że robi szum na świecie, czy komuś krzywdę zrobiła?

Krzywdę nie.

No właśnie!

Póki co. Bo być może kiedyś by zrobiła.

Nie...

Nie uważa pan, że z tej ustawy należałoby się jak najszybciej wycofać?

Nie, wycofać się z tej ustawy nie można, bo to byłoby powiedzenie, że nie mówimy prawdy; ta ustawa była źle tłumaczona... Nie, panie redaktorze.

Jak pan widzi syna premiera, który od ponad miesiąca uwija się jak w ukropie, żeby jakoś zminimalizować straty wynikające z tej ustawy - naprawdę pan sądzi, że to jest zadanie premiera rządu?

To jest zadanie rządu. I on to robi.

Ale ponad miesiąca to jest właściwie jedyne zadanie premiera Mateusza Morawieckiego.

Życzę mu powodzenia, ale myślę, że my tę batalię o Polskę, o prawdę, o Europę wygramy. Bo to jest sprawa moralna, to nie jest sprawa o interesy. Koleżanki i koledzy z Nowoczesnej wczoraj mówili, że Rosja będzie nas atakować, a USA ma nas bronić, więc powinniśmy się pod Amerykę ustawić. To jest sprawa ważniejsza dużo niż ta bieżąca sprawa naszej polityki. To jest sprawa o to, jaka była ta degradacja moralna i zbrodnicza ideologia jest gorsza niż zbrodniarz, więcej zła robi.

To bez wątpienia, należy mówić o tym, kto był ślepym wykonawcą, kto był głupim wykonawcą, kto był okrutnym wykonawcą...

Kto zaplanował, kto współdziałał, a kto był indywidualnie odpowiedzialny. My chcemy to mówić i trzeba to mówić. Trzeba robić trzy podziały: Niemcy, inne nacje, które kolaborowały z Niemcami i wydawały Żydów Niemcom instytucjonalnie, albo szaulisów czy UPA, które ich rozstrzeliwały. To nie znaczy, że jakiś polski policjant nie zabił Żyda, granatowy policjant - zabił.  Ale żadne komando policjantów granatowych nie rozstrzeliwały Żydów. A oddziały UPA rozstrzeliwały Żydów. To jest zupełnie co innego. Instytucjonalnie!

Dokładnie trzy miesiące od dnia, w którym PiS rekomendowało Mateusza Morawieckiego na stanowisko premiera - tak surowym ojcowskim okiem: jak mu idzie?

Nie najgorzej mu idzie. Myślę, że ta rola jego łączenia naszego społeczeństwa jest cały czas naczelną rolą.

Co mu pan podpowiada: co nadrobić, co poprawić, gdzie być lepszym?

Jeżeli ja mam do niego jakieś pretensje, to uważam, że gdyby mówił po polsku w Monachium, toby się nie przejęzyczył. Bo tam się przejęzyczył.

Czyli za bardzo uwierzył w swoją angielszczyznę?

Za dobrze umie angielski, tak bym powiedział. Gdyby mniej umiał, byłoby lepiej dla Polski.

Czyli powinien bardziej uważać z językiem angielskim?

Polski język jest na tyle ważny, że...

A jeśli chodzi o sprawy poza Monachium, kuleje gdzieś czy wszystko mu wychodzi tak, jak powinno?

Uważam, że trochę pod publiczkę poszedł trochę  - ale społeczeństwo to dobrze odczytało - z tym ograniczeniem administracyjnym, z ministrami, że nagród nie będzie wypłacał.

Pod publiczkę, pan uważa?

Troszeczkę tak. Bo problem jest głębszy.

A nie uważa pan, że ostrzej powinien zareagować na tę historię z premiami?

Właśnie zareagował. Podobne premie wypłacano za PO.

Ale jednak nie ministrom. I nie było nigdy tak, że premier sam sobie wypłacał premię.

Układ pieniądza, bogactwa jest po drugiej tronie. Władza to nie tylko polityka, władza to stosunki, to pieniądze. I pieniądze niestety - w dużym stopniu po Okrągłym Stole Polska została zawłaszczona, okradziona - i pieniądze są po tej drugiej stronie.

Czyli pan uważa, że słusznie wypłacano te premie ministrom i premierowi?

Mniej więcej tak. To nie jest istota sprawy rządzenia Polską.

To może należałoby je wypłacać dalej za dobrą robotę?

Niech pan mnie nie łapie za język. Inny powinien być podział środków publicznych na wynagradzanie publicznych pracowników. Bo ci, co są w spółkach Skarbu Państwa prezesami, w sposób nieuzasadniony otrzymują dużo większe pieniądze. To jest tort, jest walka o ten tort w obozie rządzącym, obóz rządzący bierze te stanowiska i daje je ludziom, i tych ludzi uzależnia potem od siebie, i to nie jest uzależnienie ideowe, tylko uzależnienie finansowe, i to jest patologia. A nie to, że pan minister zarabia na tyle, że mu starczy akurat.

Choć nie wszystkim starcza, jak wiadomo. Ale powiedział pan synowi, że on się potknął w tym Monachium?

Tak, o Monachium rozmawialiśmy.

I on też ma tego świadomość?

Mówi: "Tam nie było polskiego tłumacza". Być może powinien pan premier jeździć z polskim tłumaczem.

Czyli trudności techniczne zdecydowały. Ma świadomość, że...?

On nie powinien w jednym szeregu zestawiać Polaków, Żydów, Ukraińców z Niemcami.

Może powinien to od razu powiedzieć, przeprosić?

Tak uważam, tak mu powiedziałem. "Może za późno". Tak, on nawet teraz może to powiedzieć. Ja się zgadzam z panem redaktorem.

Czyli w sposób zbyt dumny się zachował?

Nie to, że dumny. Boi się, że jego gest będzie odebrany jako takie ustępstwo Polski. A tutaj w zasadniczych sprawach, ja tutaj też się z nim zgadzam, i myślę, że pan redaktor z nami, nie powinniśmy ustępować, bo to jest sprawa o prawdę i o moralność.

Ja uważam, że czasami lepiej ustąpić niż się głupio upierać.

To prawda, tylko że to jest upór dotyczący spraw tak ważnych, tak fundamentalnych, i od tego uporu naszego zależy również los... Np. Ukraińcy budują pomniki mordercom - oni krzywdzą siebie. My na to się nie możemy zgodzić.

Bardzo dziękuję.

Dziękuję bardzo.

„Mój syn ma zadatki na lidera polskiego narodu”

Pan premier, mój syn ma zadatki na lidera narodu polskiego – mówi Kornel Morawiecki w internetowej części programu. Jego zdaniem Morawiecki junior jest premierem wszystkich Polaków. Proszę go, żeby podkreślał  w swoich wystąpieniach jedność, żeby szukał siły w moralnym zjednoczeniu. Myślę, że on też rozumie, że jego rola na polu odpowiedzialności wspólnej jest większa niż rola odpowiedzialności partyjnej  – dodaje gość Radia ZET. Podkreśla jednak, że premier powinien uważać, bo jak się nie spodoba partii, to może zostać odwołany. Ja bym chciał, żeby Mateusz przejął trochę moją retorykę i żeby mówił o solidaryzmie, żeby nie mówił tylko o kapitalizmie. Świat potrzebuje przemian – mówi gość Radia ZET.

Ustawa o IPN świnią podłożoną Mateuszowi Morawieckiemu? Jakiś tam konflikt między ministrem Ziobro a moim synem był i nie wiem na ile on teraz jest, ale nie uważam, żeby to była sytuacja rozgrywki wewnętrznej w PiS – komentuje Kornel Morawiecki. Jego zdaniem ustawę o IPN należało  „głębiej przygotować” i „przemyśleć”. Mam pretensje do ministra Ziobro, że nie do końca było to przypilnowane – dodaje polityk.

Pytany o to, czy Wolni i Solidarni połączą się z PiS, odpowiada, że nie ma takiego zamiaru. Jeśli chodzi o wybory samorządowe na szczeblu sejmików wojewódzkich, to Jarek powiedział nam, że tak, żebyśmy mieli jednego kandydata w każdym okręgu – mówi Morawiecki. Tłumaczy, że gdyby jego ugrupowanie startowało osobno, to jest „za słabe” i nie przekroczyłoby progu wyborczego. Wybory parlamentarne? Gość Radia ZET zapewnia: Chcemy startować sami i przekroczyć ten próg. Przydamy się Polsce i będziemy dla PiS poważnym konkurentem i może współpracownikiem – dodaje.

RADIO ZET/MA

Oceń