Krzysztof Łapiński: Trudno, żeby prezydent stawał na drodze do szczęścia innych...

06.06.2018 06:55

„Przyszła taka uprzejma prośba. Przeciwstawić się nie wypada. Trudno stawać na drodze do szczęścia innych, zwłaszcza, jeśli proszą o obniżenie pensji” – mówi gość Radia ZET rzecznik prezydenta, pytany przez Konrada Piaseckiego o wniosek o obniżenie pensji marszałkom i wicemarszałkom Sejmu, jaki wysłał do Andrzeja Dudy Marek Kuchciński. „Taka decyzja jest w zasięgu możliwości pana prezydenta. Nie wymaga dużo czasu i nakładów finansowych więc nie sądzę, żeby prezydent stawał im na drodze do szczęścia” – komentuje Krzysztof Łapiński.

Konrad Piasecki: Rzecznik prezydenta Krzysztof Łapiński. Rozumiem, że jak zapytam pana o reformę szkolnictwa wyższego, to pan powie, że jeszcze za wcześnie, żeby cokolwiek powiedzieć, bo tych ustaw jeszcze nie ma u prezydenta?

Krzysztof Łapiński: Dokładnie. A jeszcze ostatnio słyszeliśmy, zdaje się, z ust pana premiera, że zanim ta reforma wejdzie jako ustawa do Sejmu, to też jeszcze będą zmiany. Więc tutaj na spokojnie trzeba czekać.

Więc dzisiaj te protesty przeciwko tej ustawie i żądania czy prośby do prezydenta, żeby ją zawetował, stanowczo zbyt wczesne?

Pan prezydent przygląda się tym dyskusjom. Jest też Narodowa Rada Rozwoju, która też przedstawia pewne opinie. Akurat w tej kwestii prezydent jest też w kontakcie z panem premierem Gowinem, więc tutaj ogląd tej sytuacji jest dość szeroki z różnych stron. Prezydent też ma świadomość tych protestów, nie mówię o tych najnowszych, ale wcześniej, protestów w sensie głosów przeciwnych tej reformie i zobaczymy po pierwsze, jak ta ustawa wyjdzie z Sejmu.

Czy do Pałacu Prezydenckiego wdarł się jakiś niepokój po sprawie posła Pięty i jego romansu słynnego?

Nie, w żaden sposób. Tym bardziej że pan poseł Pięta w żaden sposób nie jest związany z Pałacem Prezydenckim, nie jest ministrem, nie jest doradcą.

Nie, sam poseł Pięta to nie, natomiast ta pani Izabela czy panna Izabela, znajoma posła, bardzo intensywnie jeździła i fotografowała się w Dudabusie z prezydentem. Nawet siedzenie w siedzenie siedzieli.

Mieliśmy ostatnio sporo pytań od mediów, czy ta pani była w jakikolwiek sposób czy zatrudniona, czy miała jakieś umowy podpisywane z Kancelarią, to było dogłębnie sprawdzone, żadnych takich sytuacji nie było.

Ale podobno o pracę się ubiegała.

Żadnej aplikacji nie ma formalnej.

A nieformalne?

Nie mogę odpowiadać za to, czy do kogoś z pracowników Kancelarii nie zadzwoniła i nie spytała, czy są jakieś wolne miejsca. Ja mogę odpowiadać za stronę formalną - żadnych aplikacji nie składała, co więcej, nawet nie zarejestrowano żadnej jej bytności w Pałacu Prezydenckim.

Ale rozumiem, że skoro takie mikrośledztwo zrobiliście, ktoś mógł powiedzieć: "Tak, tak, prosiła mnie o wstawiennictwo".

Nie mikrośledztwo, tylko musieliśmy w sposób rzetelny i kompetentny odpowiedzieć na pytania, które redakcje przesłały. A co kampanii, to ja pamiętam ten czas. Prezydent średnio odwiedzał wtedy sześć-siedem miejsc dziennie. Zdaje się, ponad 200 miejscowości odwiedził. I bardzo często towarzyszyła nam młodzieżówka, młodzi ludzie, bo też na to stawialiśmy. Proszę zauważyć, że pewnie przez ten Dudabus przewinęło się pewnie z pół tysiąca czy tysiąc osób.

Ale pan sobie tę pannę Izabelę przypomina?

Nie, akurat właśnie nie, nie przypominam sobie. W większości tych wydarzeń brałem udział, a też nie we wszystkich wyjazdach, ale w większości i nie przypominam sobie.

W robocie politycznej kobiety człowieka nie mogą interesować.

Był taki zwyczaj, że jak młodzież z młodzieżówki najczęściej jechała z prezydentem, to byli wolontariusze, oni za to nie dostawali wynagrodzenia, no to jedynie co, to mogli sobie zrobić właśnie selfie z prezydentem. I wiele osób z tego korzystało.

A prezydent ją sobie przypomina chociaż?

Teraz wszyscy kojarzą tę panią.

Bo prezydent też z nią korespondował na Twitterze, i to publicznie korespondował. Kiedy jeszcze nie był prezydentem.

Jakaś tam wymiana zdań była i tyle. Natomiast w żaden sposób ta sprawa nie dotyczy ani Kancelarii Prezydenta, ani samego prezydenta.

Rozumiem, że prezydent czuje się niewinny jak lilija w tej sprawie.

Przepraszam bardzo, w ogóle jakiekolwiek próby wiązania tego z Kancelarią Prezydenta są już nieuprawnione.

Nie, ja nie wiążę tego z Kancelarią, bardziej z osobą Andrzeja Dudy.

Więc nawet okładka jednego z tygodników poniedziałkowych i podpis, który pewne rzeczy sugerował, no ona była wręcz skandaliczna. I myślę, że ktoś, kto tworzy takie okładki, powinien się pięć razy zastanowić...

Pan mówi o tej okładce, że  prezydent może mieć kłopoty z powodu panny Izabeli?

Tam było takie zestawienie zdjęcia z podpisem pod zdjęciem, to były pewne takie sugestie niewyrażone wprost, ale nawet internauci na Twitterze byli bardzo oburzeni, że w żaden sposób z tekstu to nie wynikało, a te sugestie były.

I pan się oburzył?

Czy ja się oburzyłem... Uważam, że poważny tygodnik, który mieni się tygodnikiem opinii, powinien bardzo dbać o to, czy okładka, to co podpisuje, to, co zestawia, ma jakiekolwiek odzwierciedlenie w tekście, w materiale, którzy przedstawia.

Czy dla prezydenta rocznica 4 czerwca jest jakoś szczególnie wstrętna, niemiła, niegodna i niewygodna?

Nie, dlaczego?

W żaden sposób nie włączył się w świętowanie tego dnia, jakby bardzo szerokim łukiem chciał ominąć ten 4 czerwca.

Nie, prezydent miał też swoje obowiązki.

Ale to jakiś przypadek był czy demonstracja?

Nie, żadna demonstracja.

Czyli przypadek?

Nie była to jakaś okrągła rocznica. To nie jest tak, że w jakikolwiek sposób 4 czerwca wywołuje u prezydenta jakieś negatywne skojarzenia.

Budzi pozytywne? Jest dumny tak jak wielu Polaków z tego, co się wtedy wydarzyło?

Ja o to nie pytałem, ale pewnie prezydentowi byłoby najbliżej do oceny tych zdarzeń, jakie kilka lat temu przedstawił śp. Lech Kaczyński, w tym czasie, kiedy jeszcze prezydent Duda był ministrem.

No i ocena Lecha Kaczyńskiego była entuzjastyczna dla 4 czerwca.

Była zbilansowana. Ja czytałem ten tekst, nawet jeszcze wczoraj sobie go odświeżałem. Generalnie Lech Kaczyński uważał, jeśli można opierać się na tym tekście z 2009 roku, że to było dobre taktyczne posunięcie, okrągły stół, natomiast można było potem wywalczyć, a co najwięcej, oskarżał pewną część elit, że do tej umowy taktycznej  okrągłego stołu, która miała odsunąć komunistów od władzy, później podeszli na zasadzie takiej, że to jest umowa taka konstytuująca nasze życie społeczno-polityczne i okrągły stół potem był też usprawiedliwieniem do zaniechania pewnych reform w prokuraturze, sądownictwie, służbach specjalnych.

Aczkolwiek pamiętam, że prezydent mówił też, że mamy być z czego dumni, że w '89 roku zaświeciło słońce, że naród powiedział komunizmowi "nie", więc sporo było w Lechu Kaczyńskim entuzjazmu do 4 czerwca.

Pełna zgoda, jak się czyta cały ten tekst, to wiemy, że pan prezydent Lech Kaczyński przedstawiał pozytywne elementy tego, co się wówczas stało, natomiast też w pewien sposób to bilansował. Nie był to huraoptymizm, mówił, że można było więcej, że można było lepiej.

Nie no, oczywiście, że trzeźwo należy patrzeć na historię zawsze.

Ja myślę, że to jest taka data, która jest ważną datą w naszej historii. Pewnie jakieś interpretacje...

Czyli nie jest to "zdrada i zmowa elit", jak piszą "Wiadomości" na pasku?

Akurat w tym kontekście pana prezydenta nie pytałem...

Pytam też o pańskie poczucie.

...ale wydaje mi się, że najbliższa pewnie interpretacja prezydenta to będzie to, co pisał Lech Kaczyński kilka lat temu.

Czy prezydent obniży pensje marszałkom i wicemarszałkom Sejmu? Bo taka prośba wpłynęła od Marka Kuchcińskiego.

Przyszła taka uprzejma prośba.

Chyba prezydent nie może się tak uprzejmej prośbie przeciwstawić.

No raczej nie wypada...

Skoro chcą obniżki.

...tym bardziej, że jest to w zasięgu możliwości pana prezydenta, to nie jest jakaś rzeczy, która wymaga dużo czasu, nakładów finansowych czy jest trudna...

Wręcz przeciwnie - oszczędności powoduje!

Trudno stawać na drodze do szczęścia innych, zwłaszcza jeśli proszą państwo marszałkowie Prezydium Sejmu o obniżenie.

Czyli prezydent powie im: "Tak, zgoda"? I rozporządzenie wyda właściwe.

W tej chwili jest procedowana ustawa obniżająca uposażenie posłów i senatorów.

Choć słabo ona idzie w Senacie, strasznie ciężkie prace nad tą ustawą! Trudna bardzo jest ustawa, skomplikowana materia!

Proszę pytać Senat. Ja rozumiem, że jeśli Senat uchwali tę ustawę, no to potem...

Prezydent ją podpisze, a przy okazji wyda rozporządzenie.

Tak, pewnie czas an wydanie takiego rozporządzenia, no bo rozumiem, że idea tego pisma od Prezydium Sejmu jest taka, żeby wszyscy posłowie mieli niższe uposażenia, żeby nie tylko dotyczyło to posłów, którzy nie zasiadają w Prezydium Sejmu, ale także z Prezydium Sejmu, bo to było podkreślane, że wtedy sytuacja byłaby odmienna dla marszałka i wicemarszałków Sejmu, a inna dla posłów, więc tutaj jest, rozumiem, że wola taka samego Prezydium Sejmu. Pewnie też będzie taka wola Prezydium Senatu i tutaj chyba prezydent... Jeszcze decyzja prezydenta, ale nie sądzę, żeby prezydent stawał na drodze do szczęścia.

Czy pan, panie ministrze, ma w sobie dość siły i odwagi, żeby przyznać, że uchwalenie i podpisanie ustawy o IPN było koszmarnym błędem?

Prezydent podpisał ustawę i odesłał ją do TK.

Tak, ale ją podpisał i ona weszła w życie. Dzisiaj kandydatka na ambasadorkę w Polsce amerykańska mówi, że "antysemityzm w Europie niestety został wywołany przez prawo dotyczące Holokaustu, które Polska niedawno uchwaliła". Naprawdę ponosimy potworne koszty tej ustawy.

Dlatego ostateczną decyzję, czy ta ustawa jest zgodna z konstytucją, podejmie TK.

Ale ta ustawa dzisiaj działa. Prezydent wziął na siebie decyzję o tym, że ta ustawa dzisiaj działa i że takie słowa kandydatki na ambasador w Polsce są wypowiadane.

Prezydent podpisał ustawę, która wyszła z Sejmu i z Senatu, natomiast podzielając pewne obawy i zastrzeżenia, formułowane w przestrzeni publicznej także, przez historyków, badaczy, polskich także, skierował ją do TK, skorzystał ze swojego prawa.

A może pan wymienić chociaż jedną namacalną korzyść, która wynikła z działania tej ustawy?

Ale ja nie byłem autorem tej ustawy.

Ale pan jako rzecznik prezydenta powinien bronić jej podpisania. Wobec czego pytam, jaką namacalną korzyść ta ustawa przyniosła?

Ja bronię decyzji prezydenta, że prezydent tę ustawę podpisał, dostrzegając jej pewną wartość w tym zakresie, żeby prawda o Holokauście czy o II wojnie światowej nie była fałszowana.

I uważa pan, że ta ustawa przez te miesiące działania przyniosła właśnie to?

Taka idea przyświecała ustawodawcy. A w zakresie tych pewnych mankamentów czy wątpliwości prezydent ją skierował do TK. I myślę, że to jest dobra decyzja, bo dzisiaj nawet te osoby, które krytykują tę ustawę, mówią, że sam fakt, że ona jest w TK, też daje pewne pole manewru, jeśli chodzi o orzeczenie TK.

A a propos TK, widział pan, co się wczoraj wydarzyło w Dzienniku Ustaw? Że zostały opublikowane te werdykty TK?

Wczoraj mieliśmy bardzo dobrą wizytę prezydenta Niemiec. Zresztą prezydent jeszcze jest dzisiaj.

Tak, tak, ale ja mówię o werdyktach TK, któreście mówili, że nie można ich za wszelką cenę opublikować, bo byłoby to złamanie konstytucji - i proszę, okazało się, że można.

Pomiędzy konferencjami, spotkaniami zerkałem do telefonu, co się dzieje w Polsce i na świecie i faktycznie zgadzam się tutaj z pana tezą czy nie tyle tezą, co informacją, że ta ustawa została...

I widzi pan, jak się potwornie w tej sprawie zaplątaliście, ile błędów i, najdelikatniej mówiąc, niemądrości popełniliście?

Ale w międzyczasie doszło do pewnych zmian ustawowych, które umożliwiły publikacje tych wyroków, z tego, co ja pamiętam, bo już wtedy w Parlamencie nie byłem.

Patrzy pan jako polityk i przedstawiciel prezydenta na TK w jego kształcie obecnym - jest pan dumny z tego, jak on funkcjonuje?

Ale TK funkcjonuje. To nie jest kwestia, czy jest się dumnym.

Czy dobrze funkcjonuje pańskim zdaniem?

Ja nie przyglądałem się, żeby obiektywnie powiedzieć o funkcjonowaniu jakiejś instytucji, trzeba mieć też większą wiedzę o jej funkcjonowaniu, przyjrzeć się, ale ja widzę, że TK funkcjonuje.

Jak?

Funkcjonuje. Wydaje orzeczenia, wydaje wyroki.

Ale ile orzeczeń wydał w zeszłym roku, pamięta pan?

Nie zajmuję się statystyką dotyczącą działań TK.

88. A ile wydał w 2015? 173. Jak żeście dezorganizowaliście TK, to mówiliście, że po to, żeby on się wziął wreszcie do pracy.

Pytanie też, jakie to są wyroki, czego dotyczą, jakich spraw. To nie jest tak, że TK nie funkcjonuje, bo TK funkcjonuje.

A zna pan jakiś głośny werdykt TK z zeszłego roku? Trudny naprawdę?

Pan jest dziennikarzem, więc pewnie przygląda się pan pracy TK, ja bardziej się przyglądam pracy urzędu prezydenta.

Tak. A pan jest politykiem, wobec czego też się pan powinien przyglądać

Staram się przyglądać, ale - tak jak mówię - nie jestem tak obeznany w statystykach dotyczących TK jak pan.

TK miał się szybko zająć ustawą o IPN-ie. Od lutego nie potrafi tego zrobić.

Nie tyle szybko, co miał się zająć ustawą o IPN-ie.

Tak, mówiono, że w ciągu mniej więcej dwóch miesięcy się zajmie.

Ale kto mówił?

Mówili ci, którzy twierdzili, że ta ustawa zostanie szybko przez TK zakwestionowania, wobec czego nie ma problemu jej działania. I od lutego nie potrafi się tą ustawą TK zająć, na wokandzie jej w ogóle nie ma.

Szybko ta sprawa została skierowana do TK, a TK ma tryb pracy jaki ma, od organizowania pracy TK jest pani przewodnicząca TK i nie można naciskać na TK, władza ustawodawcza, wykonawcza nie może naciskać publicznie na TK w jakichś konkretnych sprawach.

No tak, zapomniałem, rzeczywiście wy nigdy nie naciskaliście jako władza ustawodawcza i wykonawcza na TK, nie, oczywiście.

Nie, może inne władze.

Rzecznik prezydenta Krzysztof Łapiński, bardzo dziękuję.

Dziękuję.

Krzysztof Łapiński zapowiada: W przyszłym tygodniu prezydent ogłosi pytania do referendum ws. konstytucji

Deklaracja jest taka, że w następnym tygodniu będą przedstawione propozycje pytań do referendum ws. konstytucji. Będzie ich około 10 – zapowiada w internetowej części programu, gość Radia ZET Krzysztof Łapiński. Dopytywany przez Konrada Piaseckiego o to, czy w referendum może pojawić się kwestia prawa aborcyjnego, rzecznik prezydenta odpowiada, że Andrzej Duda „do tej pory nie wskazywał tego tematu, jako taki, który będzie chciał poddać pod referendum”.

Pytany o to, czy prezydent będzie interweniował ws. unijnego budżetu, Łapiński odpowiada, że cały ciężar negocjacji spoczywa na rządzie, ale prezydent będzie o tym rozmawiał tam, gdzie będzie miał taką możliwość, podczas spotkań z przywódcami innych państw. Mamy w piątek wizytę tzw. bukaresztańskiej dziewiątki – Litwa, Łotwa ,Estonia, Czechy, Rumunia, Słowacja, Węgry, Bułgaria i Polska – będą prezydenci tych państw. Podczas rozmów nieoficjalnych mogą się pojawić tematy dotyczące budżetu – komentuje gość Radia ZET.

Tańce w Lednicy? Znam prezydenta jako osobę, która potrafi być spontaniczna i potrafi odnaleźć się w wielu różnych sytuacjach. 5 lat temu Bronisław Komorowski też się odnalazł w tej scenerii – mówi rzecznik Andrzeja Dudy. Jego zdaniem taniec prezydenta „wzbudza radość na twarzy”. Dobrze mu to wychodzi. To wzbudza sympatię i nie jest czymś, z czego rzecznik musiałby się tłumaczyć – dodaje Krzysztof Łapiński.

Gość Radia ZET odpowiada również na pytania m.in. o Grochów, reparacje wojenne i GetBack.

RADIO ZET/MA

Oceń