Słuchaj
Michał Korościel, Damian Michałowski
Marcin Sońta , Mateusz Ptaszyński
Kamil Nosel, Marcin Łukasik
Hubert Radzikowski
Redakcja Radia ZET
Sprawdź co graliśmy

Teraz gramy

Leszek Miller: Afera KNF jest większa od afery Rywina. To poważny rys na wizerunku PiS

20.11.2018 06:43

„To poważny rys na wizerunku PiS-u, który to wizerunek był przez całe lata kształtowany jako obraz partii, która nie ulega żadnym patologiom, a zwłaszcza korupcji” – mówi o aferze KNF dzisiejszy gość Radia ZET, Leszek Miller. Były premier zapytany przez Beatę Lubecką, czy jest to większa afera od tzw. Rywingate odpowiada: „Oczywiście, dlatego że tu mamy do czynienia z przedstawicielami ważnych instytucji państwowych, którzy mają dbać o kondycję sektora bankowego, a sektor bankowy to są interesy milionów ludzi”.

Beata Lubecka: Leszek Miller, były premier, SLD. W jak dużych opałach w związku z aferą o KNF jest PiS?

Leszek Miller: Tego nie wiemy, to wszystko zależy od dalszego rozwoju tej sytuacji, a dzisiaj ona nie jest jasna, tzn. nie jest jasne, jak się dalej będzie rozwijać.

A na ten moment?

Na ten moment to są poważne opały, bo to jest poważny rys na wizerunku PiS-u, który to wizerunek był przez całe lata kształtowany jako obraz partii, która nie ulega żadnym patologiom, a zwłaszcza korupcji.

Mówią, że to taka afera Rywina, ale pan się z tym nie zgadza. Napisał pan na Twitterze, że to bez sensu.

No bo jest bez sensu z wielu powodów. Zacznijmy od tego, że Rywin nie był żadnym przedstawicielem instytucji państwowych, a pan Chrzanowski był. Rywin kontrolował tylko produkcję filmów, a były szef KNF nadzorował olbrzymi sektor finansowo-bankowy. Rywin nie wysyłał do Sejmu żadnych propozycji legislacyjnych, a pan Chrzanowski zdążył wysłać projekt poprawki i ta poprawka została przyjęta.

Czyli pana zdaniem to jest większa afera?

Oczywiście, dlatego że tu mamy do czynienia z przedstawicielami ważnych instytucji państwowych którzy mają dbać o kondycję sektora bankowego, a sektor bankowy to są interesy milionów ludzi.

A co zrobi Jarosław Kaczyński? Nie zgodzi się na powołanie komisji śledczej? Bo na razie jest w defensywie. Bierze na przeczekanie. Dobra strategia? To się rozejdzie po kościach?

Myślę, że kierownictwo PiS-u na to liczy, że nie będzie już żadnych nowych, bulwersujących informacji, że opinia publiczna nie uzyska kolejnych danych i że komunikat, który będzie wysyłany do opinii publicznej typu: „Instytucje państwa działają normalnie, prokuratura prowadzi śledztwo, nikt nikomu nie przeszkadza przecież prowadzić dochodzenia, że to będzie na tyle uspokajające, że notowania PiS-u specjalnie nie spadną.

A pan jest spokojny na śledztwo, kiedy na czele prokuratury stoi pana ulubieniec Zbigniew Ziobro?

Sama pani już odpowiedziała na to pytanie. Poza tym tego rodzaju informacje, że prokurator generalny i minister sprawiedliwości osobiście interesuje się postępowaniem, jednych uspokaja, ale drugich przeciwnie. Drudzy sobie myślą: „No, to znaczy, że to śledztwo będzie objęte specjalnym nadzorem polityka, bo przecież Zbigniew Ziobro jest politykiem”.

Ale to stawia pan tezę, że taki bezpośredni nadzór Zbigniewa Ziobry nie będzie gwarantem solidnego śledztwa?

Nie stawiam takiej tezy, bo nie mam żadnych powodów, żeby tak sądzić, to się dopiero okaże w przyszłości. Natomiast generalnie rzecz biorąc, w takich sytuacjach lepiej, jeżeli prokurator generalny nie jest ministrem sprawiedliwości. Ale jak pani wie, kilka lat temu tak właśnie usytuowano funkcję prokuratora generalnego.

A będą dymisje w rządzie pana zdaniem?

Nie wiem, na razie z tego, co widzę i słyszę, został zdymisjonowany jeden człowiek...

Sam się zdymisjonował.

Zdaje się, to było tak, że rano mówił, że się nie zdymisjonuje, a po południu już się zdymisjonował.

Ktoś go przekonał.

Nawet wiem kto.

Kto?

Szef komisji podlega prezesowi Rady Ministrów.

Ale prasa tutaj spekuluje. „Fakt” pisze, że jednak brana jest pod uwagę rekonstrukcja rządu „na Mikołaja” - tylko nie wiadomo, czy ten Mikołaj będzie 6 grudnia, czy na Boże Narodzenie. I że jakieś głowy polecą.

Jak pani wie, od czasu do czasu każda ekipa dokonuje zmian, rekonstrukcji, więc nie można tego oczywiście wykluczyć, jeżeli tego rodzaju spekulacje są oparte na jakichś prawdziwych pogłoskach.

A czy czuje się pan uspokojony po słowach pana Adam Glapińskiego, że system bankowy jest bezpieczny?

Chciałbym się czuć uspokojony i ja nie chciałbym niczego zrobić, żeby rozsiewać w tej sprawie wątpliwości, bo wyobrażam sobie sytuację milionów moich rodaków, którzy mają swoje walory w różnych bankach...

„Chciałbym” - tryb przypuszczający?

Wydaje się, że w tej chwili nie ma sygnałów świadczących o jakiejś panice i oby tak było dalej, bo nikt nie powinien czynić niczego, co by spowodowało jakiś krach w polskim systemie bankowym.

Czy Adam Glapiński nadal powinien sprawować swoją funkcję szefa NBP?

To się okaże, czy są jakieś dalsze nagrania, tym razem z udziałem pana Glapińskiego i co on na tych nagraniach mówi, natomiast zastanawia mnie taka silna obrona ze strony szefa NBP pana Chrzanowskiego...

„Człowiek niezwykle uczciwy, szlachetny, honorowy, wybitnie profesjonalny”.

No tak, to jeżeli taka jest opinia szefa NBP, to dlaczego pan Chrzanowski został zdymisjonowany? Bo to, przyzna pani, nie konweniuje ze sobą.

No jest pewien dysonans poznawczy, nazwijmy to eufemistycznie.

Co najmniej. Pięknie to pani ujęła.

„Gazeta Wyborcza” pisze, że syn Mariusza Kamińskiego dostał posadę w Banku Światowym jako doradca. Tak być powinno?

Ja nie znam kwalifikacji syna pana Kamińskiego, ale przypomniała mi pani taką historię, kiedy w 2002 r. ja jechałem do Rzymu na spotkanie z papieżem. Papież zaprosił mnie z całą moją rodziną. Wtedy była dyskusja czy moja wnuczka 6-letnia zapłaci za ten przelot i czy ciastko, które zjadła na pokładzie tego samolotu, to jest część budżetu państwa.

Ale pan to jakoś skomentuje szerzej? Bo z Kacprem Kamińskim skontaktował się portal TVN24 i pan Kacper Kamiński mówił, że w trakcie pracy w PE ukończył szereg szkoleń ekonomicznych, prawnych oraz dotyczących protokoły dyplomatycznego, a „Gazeta Wyborcza” informuje, że taki posady jak Kacpra Kamińskiego przypadają zazwyczaj osobom z kręgu pracowników NBP, a Kamiński takowym nigdy nie był.

Po pierwsze ja nie znam kwalifikacji pana Kamińskiego. To, co tutaj rzuca się w oczy, to to, że w tej konkretnej sytuacji służby specjalne zapewne będą się interesować operacjami, które były wykonywane i przez nadzór, czyli KNF, ale także przez NBP. A ponieważ widzimy tutaj ten kontekst rodzinny, no to może być problem natury etycznej albo moralnej.

To na koniec cytat: „Język, którym mówi się o PiS, ma wykluczać, unicestwiać, ma nas odczłowieczać, delegitymizować, mamy być traktowani jak Żydzi przez Goebbelsa”. To jest cytat z wywiadu z wicepremierem Glińskim, ministrem kultury i profesorem socjologii.

No nikt nie powinien tak mówić, a wysoki urzędnik państwa polskiego tym bardziej, dlatego że takie rzeczy są natychmiast zauważane nie tylko w Polsce, ale także na arenie międzynarodowej i polski wizerunek bardzo traci. To jest kolejny dowód, że politycy powinni gryźć się w język. Lepiej czegoś nie powiedzieć niż o jedno słowo powiedzieć za dużo.

Leszek Miller, były premier, SLD. To tyle w Radiu ZET. Ciąg dalszy na Facebooku i na RadioZET.pl. Zapytam pana premiera, czy Robert Biedroń wbije gwóźdź do trumny SLD.

Leszek Miller o Robercie Biedroniu: Mianował się rycerzem na białym koniu, a często stają się oni błędnymi rycerzami

„Czasami mam wrażenie, że Robert Biedroń mianował się rycerzem na białym koniu. Często rycerze na białym koniu stają się błędnymi rycerzami” – mówi w internetowej części programu były premier Leszek Miller, zapytany jak rozwinie się nowa inicjatywa Roberta Biedronia. Przyznaje, że odejście Krzysztofa Gawkowskiego z SLD można odczytywać jako ucieczkę z tonącego okrętu.

„Zdaje się, że pan Biedroń zapowiada początek programowy swojego ruchu gdzieś w okolicach lutego. Zobaczymy, co nowego zostanie powiedziane i czego polska polityka jeszcze nie słyszała” – mówi były premier w rozmowie z Beatą Lubecką.

Leszek Miller skomentował przejście Krzysztofa Gawkowskiego z SLD do nowego ruchu Biedronia. „To jest poważny sygnał. To jest wartościowy polityk średniego pokolenia. Miałem okazję z nim pracować w ciągu ostatnich czterech lat i obserwować go z bliska” – twierdzi były premier. Dodaje: „To bardzo niedobry sygnał dla aktywistów Sojuszu, którzy wahają się co dalej zrobić. To taka zachęta aby przejść z SLD do innej partii, innego ugrupowania, bo tam czekają lepsze perspektywy”. Zgadza się, że odejście Gawkowskiego można porównać do ucieczki z tonącego okrętu.

„Rozmawiałem z Gawkowskim, kiedy podejmował tę decyzję. Powiedział że ma kłopoty z przewodniczącym Sojuszu. Po drugie, uważa że Biedroń to bardzo atrakcyjna perspektywa dobrze służąca Polsce i on chce w tym uczestniczyć” – twierdzi Leszek Miller. Jak mówi gość Beaty Lubeckiej, nie ma co udawać, że wynik osiągnięty przez SLD w ostatnich wyborach to sukces: „Sojusz stracił około 30 tysięcy wyborców, przede wszystkim stracił bardzo dużo w sejmikach wojewódzkich i w radach powiatowych”.

Twierdzi: „Z tego co słyszę, jest bardzo mocna krytyka kierownictwa SLD, zwłaszcza przewodniczącego. Próbowano przyjąć jakieś uchwały w tej sprawie, nie wiem dokładnie czy już je przyjęto, czy dopiero będą przyjmowane”. Na pytanie, czy Włodzimierz Czarzasty powinien sam zrezygnować z pełnionej przez siebie funkcji, Miller odpowiada: „Włodzimierz Czarzasty czegoś takiego nie zrobi. Uważa że to skromny, ale jednak sukces”.

„To jest dobre hasło na kampanię wyborczą, ale nie jest to dobre określenie partii politycznej” – mówi Leszek Miller o nowej partii politycznej Ryszarda Petru „Teraz!”. „Co oznacza słowo +teraz+? Zwykle partie polityczne starają się, żeby za pomocą nazwy coś wyrazić” – komentuje były premier. „Pewnie tak będzie że jakaś część sympatyków pana Petru. Jeśli pani zapyta mnie, jakie szansę daję tej partii, odpowiadam: bliskie zeru” – mówi w Radiu ZET.

RadioZET.pl/DG/PaNa

Oceń