Słuchaj
Mateusz Ptaszyński, Marcin Sońta
Michał Korościel
Damian Michałowski, Ewelina Pacyna
Marcin Łukasik
Marcin Wojciechowski
Sprawdź co graliśmy

Teraz gramy

Łukasz Schreiber: Projekt dotyczący podatku VAT wróci do Sejmu bez stawki na soki podwyższonej z 5 na 23 procent

16.03.2019 00:40
xxx zet

W sobotę 16 marca 2019 roku gościem Radia ZET i Joanny Komolki był Łukasz Schreiber, sekretarz stanu w Kancelarii Premiera, poseł PiS.

Joanna Komolka: Gościem Radia ZET jest dzisiaj Łukasz Schreiber, minister w Kancelarii Premiera i poseł PiS. Dzień dobry, panie ministrze.

Łukasz Schreiber: Kłaniam się państwu.

Panie ministrze, chciałam zapytać, wracając do tego, o czym słyszeliśmy przed chwileczką w wiadomościach – wiemy, że polskie służby badają wątek polski w całej tej masakrze ataków terrorystycznych w Nowej Zelandii. Czy wiadomo, że są jakieś powiązania zamachowców czy zamachowcy z Polską?

Tak jak pani redaktor powiedziała, służby badają. Niestety nie jestem najlepszą osobą, która w tej sprawie może szczegółowych informacji udzielić. Natomiast sama sprawa to wielka tragedia.

Panie ministrze, już wracając do sytuacji wczorajszej, sejmowej. Jak to się stało, że posłanka PO Dorota Niedziela zatrzymała zmiany w Vacie? . Bo państwo mieli plan taki, żeby podwyższyć VAT np. na soki z 5% do 23%, i kiedy posłanka zdecydowała się zaapelować do Jarosława Kaczyńskiego, to się okazało, że projekt spadł z harmonogramu.

Nie, pani redaktor, sprawa jest trochę bardziej jednak złożona. Tam chodziło o soki, które mają poniżej 20% soku.

Ale generalnie chodziło o to, że polscy sadownicy by na tym ucierpieli.

Więc z tego powodu i z tego powodu, że ta zmiana nie została wykonana, projekt został zdjęty. Choć to też trzeba przyznać, że tam się znajdowały obniżki na chleb, w ogóle na pieczywo, na część słodyczy, na część owoców, itd., itd.

Kto był autorem tego projektu?

Ministerstwo Finansów.

Ktoś powinien chyba za to, mówiąc kolokwialnie, oberwać? Czy nie?

Pani redaktor, to już nie jest moją rolą wymierzanie kar.

Panie ministrze, ale pan jest odpowiedzialną osobą za współpracę Parlamentu, za prace parlamentarne, za to, żeby między Kancelarią Premiera A Sejmem nie działy się takie rzeczy, jak wydarzyły się wczoraj. To znaczy, że ktoś czegoś nie dopatrzył. Może pan czegoś nie dopatrzył?

Nie, pani redaktor. Ja się zajmuję rzeczywiście koordynacją w jakimś stopniu procesu legislacyjnego m.in., w obydwu izbach, i to jest jedna sprawa, zasadnicza. Natomiast tutaj mówimy o projekcie, który miał tylko pierwsze czytanie. Tak że no nawet tej roli specjalnie mojej jeszcze nie mogło być.

Ale to oznacza, że obniżenia VAT-u na ubranka, a podniesienia na słynne ośmiorniczki, na razie nie będzie? A tak się premier chwalił.

Pani redaktor, spokojnie, wszystko zostanie przeprowadzone, zapewne bez tej jednej rzeczy.

Czyli będzie korekta?

Tak mi się wydaje. Myślę, że niedługo będą państwo mogli poznać szczegółowe informacje.

Panie ministrze, a jakie propozycje ma premier, ma rząd dla nauczycieli, którzy częściowo już protestują, częściowo zapowiadają, że będą protestowali 8 kwietnia, i to już nie tylko ZNP, ale także nauczyciele, którzy należą do Solidarności, choć wydawało się, że Solidarność się do tego nie przyłączy.

No tak, i to jest bardzo dobre pytanie. Ja w ogóle tak się składa, że pochodzę z rodziny, w której bardzo wielu było nauczycieli, bo i moja mama, i mój tata na początku swojej kariery zawodowej to nauczyciele. Dwie moje babcie, mój dziadek to nauczyciele, więc jakby no znakomicie staram się rozumieć tę sytuację.

I rozumiem, że pan wie, że nauczyciel nie zarabia tyle, co poseł, prawda?

Nie no, jasne, oczywiście, że tak.

Ale jaka propozycja?

No więc właśnie, przechodzimy do tej propozycji. A propozycja jest taka – wydaje mi się dość uczciwa – w tym roku to jest zwiększenie nakładów o ok. 10 mld na edukację. Na same podwyżki płac około ponad, zdaje się, 6 mld. To jest tak, że po tych wszystkich zmianach, które zostaną wprowadzone, to od 1 stycznia te podwyżki w zależności od tego, o jakim nauczycielu mówimy, czyli od nauczyciela stażysty po nauczyciela dyplomowanego, wyniosą od około 450 do ośmiuset kilkudziesięciu złotych.

No tak, ale zdaje się się, że to nie przekonuje nauczycieli, którzy mówią: „Chcemy 1000 zł”. Bo ofertę, o której pan mówi, przedstawia im również minister edukacji narodowej Anna Zalewska.

Zgadza się.

No i nie ma pozytywnego odbioru. Być może powinien z nauczycielami porozmawiać pan premier. Czy spotka się z nimi?

Pani redaktor, spokojnie. Jest poważna oferta ze strony rządu. Trudno powiedzieć, by podwyżki, które sięgają 16%, nie były zauważalne. Proszę też pamiętać, że prawie 2/3 nauczycieli to są nauczyciele dyplomowani, czyli ci z najwyższym zaszeregowaniem. Proszę pamiętać, że z kolei dla tych najsłabiej zarabiających wprowadziliśmy też takie elementy jak w okresie stażowym właśnie dwa razy po 1000 zł, a więc pewnego rodzaju wyrównanie. Proszę też pamiętać, że np. nasza propozycja PIT-u do 26. roku życia, który będzie zerowy, sprawi, że ci nauczyciele właśnie w tym okresie stażowym nie będą de facto płacili podatków.

No tak, ale to jest dopiero przyszłość.

Nie, to nie jet przyszłość...

A nauczyciele mówią: „Proszę państwa, chcemy teraz tego tysiąca złotych i koniec”. Czy rząd nie ma na to pieniędzy po prostu?.

Ale mówią, co więcej, jeżeli chodzi o te postulaty związkowe, o 1000 zł do kwoty bazowej, czyli to jest dużo więcej, bo to jest w przypadku nauczyciela dyplomowanego prawie 2000 zł.

No tak, tylko wie pan...

Droga pani redaktor...

Jeżeli na konwencji prezes Jarosław Kaczyński czy premier wychodzą i mówią: „Dajemy 500 zł na każde dziecko, mamy na obniżenie podatków, mamy na rozbudowę połączeń”, to znaczy, że nauczyciel słyszy, że te pieniądze są. A z drugiej strony słyszy: „Dla nas nie ma”.

No nie, ale to nieprawda, no bo dla nauczycieli pieniądze są, i to zostały zapisane i przemyślane znacznie wcześniej, niż była ogłoszona i piątka Kaczyńskiego,i piątka Morawieckiego. Pani redaktor, szanowni państwo, to znaczy sytuację mamy taką: w tym roku te 10 mld dodatkowych na edukację i 10 mld dla emerytów. I teraz proponuje się zaś tak: dla emerytów, jak rozumiem, ma być zero, a dla nauczycieli 20 mld? No, to przyznam szczerze, że z tym się nie zgadzam, z takim tokiem rozumowania. Tym bardziej, że nauczycieli mamy 700 tysięcy, a emerytów i rencistów ok. 10 mln.

Czyli mam rozumieć, że ta propozycja, którą państwo przedstawili, jest państwa ostateczną propozycją?

Pani redaktor, ja nie składam i nie wyznaczam granic propozycji.

A pan premier zaangażuje się w te rozmowy?

Pan premier, zapewniam panią redaktor i wszystkich z państwa, że jest bardzo zatroskany tym, co się dzieje, myśli o podjęciu kolejnych działań, myśli o tym cały rząd, i na pewno to będzie jedno z kolejnych wyzwań.

Jakich działań?

Bo my jesteśmy przekonani, pomimo tego, że uważamy, iż robimy w tej mierze tyle, co jest możliwe, że należy w kolejnym roku, np. 2020, kontynuować te rozmowy, i dać kolejne propozycje.

A czy 8 kwietnia, kiedy ZNP zapowiada, że zaprosi premiera na rozmowy, pan premier przyjdzie i porozmawia?

Wie pani, trudno mi w tym momencie dywagować na ten temat.

No skoro jest tak zatroskany, jak pan mówi...

Natomiast wiem jedno: sam Związek Nauczycielstwa, niestety jego liderzy w sposób mocno polityczny starają się tę całą sytuację wykorzystywać.

Troszkę rządowi trzeba ten argument wytrącić z ręki...

Tak? A to dlaczego?

Dlatego, że tak jak rozmawialiśmy wcześniej, już nie tylko ZNP, bo przyłączyli się nauczyciele, którzy są zrzeszeni w Solidarności.

Dobrze, pani redaktor, fakty są takie, jakie przedstawiłem. Fakty są takie, i ja nie zamierzam jakby stawiać tezy jakiejkolwiek obraźliwej dla nikogo, bo my mamy pełną świadomość, że nauczyciele powinni zarabiać jeszcze lepiej. To jest dla mnie rzecz bezsprzeczna, żeby to było jasne. Nauczyciele są niezwykle ważni, zajmują się przez wiele godzin naszymi dziećmi i należy im się za to bardzo dobra zapłata. Ale pani redaktor, szanowni państwo, tak jak mówię, jeżeli mamy te pieniądze przeznaczone w tym momencie na ten rok patrząc, tyle samo mniej więcej dla nauczycieli, co dla emerytów i rencistów, co na obniżenie dla wszystkich podatków, na czym także przecież nauczyciele skorzystają, na niższym Picie, na niższym koście uzyskania przychodów, to także będą kolejne dodatkowe pieniądze dla nauczycielami.

Ale rozmowy będą z nauczycielami czy nie?

Ale przecież rozmowy trwają cały czas, nikt z nich nie ucieka.

Ale nic z nich nie wynika, panie ministrze.

Pani redaktor, spokojnie, tak jak mówię. Pani przywołała przykład posłów. No ja powiem też w ten sposób: w ciągu naszej kadencji, podwyższyliśmy w związku z tym wszystkim, o czym mówiłem, jeżeli wejdą jeszcze te zmiany podatkowe, de facto ok. 20% wynagrodzenia nauczycieli, a wynagrodzenia posłów o tyle obniżyliśmy. I ta rozpiętość pomiędzy wynagrodzeniami nauczycieli i w tym wypadku także posłów na pewno się także zmieniła.

Rozumiem, że nie idziemy w tę stronę, że się zbliżyła.

No trochę się zbliżyła.

Czyli pan minister Suski miał jednak rację?

No nie no, pani redaktor, mówię, że się zmniejszyła znacząco...

No to może nie idźmy tą drogą. A kto zastąpi panią Annę Zalewską i przeprowadzi tę reformę, zwłaszcza we wrześniu, kiedy pojawi się podwójny rocznik? Pan się uśmiecha, ale to jest bardzo ważna reforma. Dzwonią do nas nie tylko nauczyciele, dzwonią do nas również rodzice. Pani Zalewska pewnie dostanie się do PE. I co dalej, czy pan premier ma już pomysł, kto ją zastąpi, kto przeprowadzi szkoły, rodziców przez ten trudny czas?

Znaczy tak, jeżeli mówimy o starcie pani minister Zalewskiej do PE, to pamiętajmy, że ona zrezygnowała z mandatu, który mogła objąć w PE, już w roku 2015. Zdecydowała się pozostać w kraju i przeprowadzić szereg tych ważnych reform. To jest jedna rzecz. Druga – bardzo dziękuję, że pani tak tutaj mnie docenia, bym mógł jakby ferować wyroki, kto ma zostawać kolejnym ministrem i dymisjonować jednocześnie ministrów – no tak nie jest.

Ale rozumiem, że pan premier ma jakiś obraz tego, kto dalej będzie ciągnął ten wózek pod hasłem Ministerstwo Edukacji Narodowej?

Jestem przekonany, że tak i że pan premier tę informację w stosownym czasie ogłosi. Natomiast ja jestem w tym wszystkim najbardziej zatroskany i najbardziej mi smutno z jednego powodu – że słyszy się, że strajki mają przypaść na czas egzaminów dla ósmoklasistów, egzaminów maturalnych. Mam nadzieję, że to są jakieś groźby i że do tego nie dojdzie.

No wie pan, w szkołach toczą się referenda i wiele wskazuje na to, przynajmniej patrząc na wyniki tych plebiscytów, że gros szkół jest za tym, żeby tak właśnie było. Dlatego problem mają też samorządy.

Ja myślę, że wielu nauczycieli akurat tego nie chce, choć jest nawet przekonanych, że te zmiany powinny dalej postępować. Natomiast w takim wypadku byłoby to największe uderzenie w młodzież i mam nadzieję, że do tego nie dojdzie. A swoją drogą oczywiście rząd zrobi wszystko, by te egzaminy mogły się odbyć. A co do innych rzeczy, no to, pani redaktor droga, poczekajmy jeszcze chwilę.

Czyli rozumiem, że rekonstrukcja rządu będzie dopiero po wyborach?

Tak jak mówię, nie ja ją będę przeprowadzał, więc byłoby niestosowne, abym ją ogłaszał.

A już wiadomo, czy pan Patryk Jaki wystartuje i skąd wystartuje?

Myślę, że tak, myślę, że ona będzie ogłoszona, tak że nie ma powodów tutaj do niepokoju.

Ale znalazło się miejsce gdzie: w Małopolsce, na Śląsku dla pana ministra Jakiego?

Myślę, że pan minister przecież już o tym mówił, tak że będą listy ogłaszane sukcesywnie. Myślę, że pan minister będzie dużym takim wzmocnieniem naszej listy, ale to jest oferta szeroka dla Polaków, całe listy PiS-u. Tak że nie ma powodów chyba tutaj do niepokoju. No większy niepokój można mieć, jak się spojrzy na listy po drugiej stronie, naszej tzw. Koalicji Europejskiej.

O tym też porozmawiamy, ale ja bym się na pana miejscu też zastanawiała, co się u państwa dzieje.

U nas co się dzieje?

Bo podobno pani premier Beata Szydło nie bardzo była zadowolona, że gdzieś tam na liście niedaleko pojawi się Patryk Jaki. Stąd też moje pytanie.

Nie, nie sądzę, żeby pani premier należała tutaj do osób, które są niezadowolone z tego, że lista będzie silna. Ja jestem przekonany, że pani premier sobie doskonale poradzi i osiągnie rewelacyjny wynik, więc nie wiem, czemu miałaby być z powodu kandydatów na dalszych miejscach niezadowolona. Nie znam jej z takiej strony. Myślę, że to jest raczej jakiś efekt medialnych tutaj wrzutek.

Minister Łukasz Schreiber jest gościem Radia ZET. Pozostajemy na RadioZET.pl.

RadioZET.pl/BM/JŚ

Oceń