Małgorzata Wassermann: Jeśli Tusk nie stawi się przed komisją ds. Amber Gold - będziemy nakładali kary

12.09.2018 06:49

„Przesłuchanie Donalda Tuska 5 listopada. Pełnomocnik byłego premiera o tym, że nie ma takiej opcji? Świadek zostaje wezwany przed komisję a nie proponuje komisji, kiedy może się łaskawie stawić. Za niestawiennictwo są określone sankcje i określone sposoby usprawiedliwienia niestawiennictwa” – mówi gość Radia ZET, szefowa komisji ds. Amber Gold Małgorzata Wassermann. Pytana przez Beatę Lubecką o to, co w sytuacji, jeśli Tusk się nie stawi, przewodnicząca odpowiada: „Jeżeli nie usprawiedliwi niestawiennictwa, to będziemy nakładać na niego kary – będzie wniosek do sądu o ukaranie karą grzywny”. Tłumaczy, że według procedur, za niestawienie się jest 2 razy wniosek o ukaranie a potem doprowadzenie. „Sprawdziliśmy nawet, czy Donald Tusk ma 5 listopada jakieś zajęcia, które prowadzi albo w których uczestniczy - nie ma” – mówi Małgorzata Wassermann. „Liczę na to, że pan Tusk ma więcej empatii niż jego pełnomocnik w stosunku do ludzi, którzy stracili swoje pieniądze i rozumie, jak ważne to jest dla nich. Mam nadzieję, że nie stchórzy” – komentuje szefowa komisji.

Beata Lubecka: Małgorzata Wassermann, szefowa komisji śledczej ds. Amber Gold i kandydatka Zjednoczonej Prawicy na prezydenta Krakowa. Dzisiaj w zielonej sukience, czyli rozumiem, że jest nadzieja. Kiedy dojdzie do przesłuchania Donalda Tuska przed komisją śledczą ds. Amber Gold?

Małgorzata Wassermann: 5 listopada 2018 r.

Ale pełnomocnik szefa Rady Europejskiej mecenas Giertych mówi, że nie ma takiej możliwości. Proponuje inny termin - 23 października.

Świadek zostaje wezwany przed komisję, a nie proponuje komisji, kiedy może się łaskawie stawić. Za niestawiennictwo przed komisją są określone sankcje i są określone sposoby usprawiedliwienia niestawiennictwa. My żeśmy wielokrotnie mieli takie sytuacje. Wielu świadków prosiło o zmianę terminu, ale nie robiło tego w taki sposób jak pan mecenas Giertych przed kamerami. Tylko m.in. pan Wojtunik zadzwonił, poprosił mnie do telefonu, poprosił mnie o zmianę terminu i ja mu ten termin zmieniłam. Natomiast zdając sobie sprawę z tego, co będzie przygotowywał Roman Giertych...

A co będzie przygotowywał?

A nie widzi pani, czego jesteśmy świadkami od kilku tygodni?

Ale co, to reżyseruje pewną sekwencję zdarzeń?

Jeżeli chciałby porozmawiać na temat zmiany terminu, to jest do tego sekretariat. Państwo sekretarze są upoważnieni do tych rozmów.

Czyli mecenas Giertych nie kontaktował się z sekretariatem, nie kontaktował się z panią?

Nie, mecenas Giertych kontaktuje się z państwem, a nie z sekretariatem. W związku z powyższym nie dam mu tej satysfakcji, że będzie robił show, zresztą w jego wydaniu dość kiepskie, co było widać na przesłuchania Michała Tuska w czasie kampanii wyborczej, i przesłuchanie odbędzie się wolne od tych emocji po wyborach.

Czyli 5 listopada. Jest pani nieugięta. Wcześniej była pani bardziej elastyczna.

Szanowna pani, jak wyznaczyłam ten termin, to spotykałam się bez przerwy z zarzutem, że robię to ramach swojej kampanii wyborczej, że będę miała bezpłatny czas antenowy,  że będzie na mnie patrzyła cała Polska, że to jest nie w porządku. I mówili to dokładnie ci sami ludzie, którzy dzisiaj mi zarzucają, że stchórzyłam, odwołując czy zmieniając ten termin.

A nie stchórzyła pani? Bo jednak są takie spekulacje, że to sztabowcy z PiS-u jednak poprosili panią o zmianę terminu, bo w tej konfrontacji z Donaldem Tuskiem pani by, mówiąc kolokwialnie, poległa i pogrzebała swoje szanse na prezydenturę Krakowa.

Tak, jak wyznaczyłam każdy termin komisji, tak wyznaczyłam ten - wyznaczyłam go samodzielnie.

Czyli nikt na panią nie wpływał?

Nigdy na mnie nikt nie wpływał. Ja pani powiem więcej - gdyby była taka sytuacja, w której rozmawiałabym na ten temat zapewne z ludźmi, którzy mają większe przewidywania, jak będzie wyglądało zachowanie Romana Giertycha w kampanii wyborczej, to pewnie by mi od razu zasugerowali zmianę tego terminu. Ponieważ jedynymi osobami, z którymi się konsultuję, to jest prezydium komisji, czyli pan poseł Krajewski i pan poseł Rzymkowski, i takie decyzje podejmujemy, każdą z nich tak podjęłam, każdy ze świadków jest wzywany przez komisję bez konsultacji z kimkolwiek.

Czyli data 5 listopada jest ostateczna. A co będzie - jest 5 listopada, po wyborach samorządowych, po drugiej turze, komisja się zbiera, zasiada w sali sejmowej i nie ma świadka Donalda Tuska.

Jeżeli świadek nie usprawiedliwi zgodnie z przepisami swojego niestawiennictwa, będziemy nakładać na niego kary.

Jakie?

Takie jak przewiduje ustawa.

Czyli?

Tam jest wniosek do sądu o ukaranie karą grzywny o niestawiennictwo.

A to jest wysoka grzywna?

To nie chodzi o to, to chodzi o pewne zasady, jest dwa razy wniosek o ukaranie i potem jest doprowadzenie. Ale ja mam nadzieję, że Donald Tusk zdaje sobie sprawę z tego, jak to jest poważna sprawa dla ludzi, którzy stracili swoje pieniądze i nie będzie tego robił. Liczę na to, że ma więcej empatii dla tych ludzi i rozumie, jak dla nich to jest ważne, w przeciwieństwie do swojego pełnomocnika. Przyznam uczciwie - my żeśmy sprawdzili, czy Donald Tusk ma 5 listopada jakieś zajęcia, które prowadzi lub w czym uczestniczy.

I ma?

Nie ma.

Czyli ma wolne terminy.

Jeden z dziennikarzy, który był w Brukseli, zadał pytanie: czy Donald Tusk ma coś zaplanowane na ten dzień, po ogłoszeniu, ale uzyskał odpowiedź: "Proszę pytać Donalda Tuska" i nawet był taki złośliwy komentarz, że może uprosi swoich kolegów i koleżanki, żeby mu coś wyznaczyli. Mam nadzieję, że tak nie będzie, Donald Tusk nie stchórzy i stawi się 5 przed komisją.

A jest taka możliwość, żeby ostatecznie zarządziła pani doprowadzenie świadka?

Myślę, że nie będzie takiej potrzeby i nie będziemy musieli do czegoś takiego się uciekać. Ja jestem przekonana, że Donald Tusk będzie miał odwagę i stanie.

A czy pani miałaby odwagę, żeby się z nim zmierzyć? Czy pani się boi tego przesłuchania, czy też nie?

Ja w ogóle nie traktuję tego jako zmierzenia się. Proszę zrozumieć, moja rola w tej komisji jest służebna. I chciałabym, żeby bardzo wyraźnie wybrzmiało to, po co powstała komisja - zwłaszcza jak słucham niektórych komentarzy, a zwłaszcza członków komisji, którzy nie wiedzą, co tam robią dwa lata. Komisja nie szuka złota. Komisja nie szuka tego, kto stoi za Marcinem P. Przedmiotem działania komisji jest rozliczenie urzędów i instytucji, które dopuściły się zaniedbań, że ta firma mogła działać trzy lata.

Czyli to nie jest polowanie na Donalda Tuska?

To nie jest polowanie na kogokolwiek, to jest raz. Druga sprawa, proszę zrozumieć - ja mam przed oczami tych ludzi, ich postępowania, które się toczą, materiał dowody, który oni potrzebują zgromadzić. Ja widzę ich krzywdę i chciałabym, żeby chociaż w części odzyskali swoje pieniądze. Najlepszym tego przykładem - oczywiście to był bardzo bolesny przykład dla ministra Rostowskiego, bo to było jego zaniedbanie, jego zaniechanie, zresztą sięgające tak daleko, że z tego jest zawiadomienie do prokuratury. Mianowicie ja odczytywałam szereg dokumentów, które świadczyły o tym, iż należało rozważyć niezastosowanie się do ustawy o przeciwdziałaniu prania brudnych pieniędzy przez banki. Dlaczego to jest takie istotne - bo pokrzywdzeni prowadzą postępowania z bankami o to odszkodowanie. Cały czas mi przerywał, obrażając mnie, że to jest moja kampania, że jestem arogancka, jakakolwiek inna...

Ja byłam arogancka wobec pani.

Ja byłam arogancka wedle pani?

Troszkę tak.

A to jak pani oceni zachowanie pana Chmaja i pana Rostowskiego w stosunku do mnie, jeżeli pani mówi, że ja byłam arogancka? Ale wróćmy do meritum, bo to jest dla mnie ważniejsze.  Więc ja ujawniałam ten materiał, który powinien być zebrany i ujawniony przez Ministerstwo Finansów i powinna być kontrola  w bankach, która się nie odbyła, zresztą banki się tej kontroli się bardzo bały, z tego, co wiem, ale pan minister Parafianowicz...

A zmierzając do konkluzji?

On mi cały czas przerywał, nie rozumiejąc, że ja komunikuję się ze społeczeństwem i z pokrzywdzonymi a on tylko widział swój interes, że to jest ciemna strona jego ministerstwa. I obrażał mnie cały czas, jak ja to mówiłam. Ja mówiłam do niego, żeby wytrzymał, że ja nawet już mu zarzutu z tego nie zrobię, bo są inni, którzy na to czekają bardzo.

Jakie będzie pierwsze pytanie, które pani chciałaby zadać Donaldowi Tuskowi?

Pytania to będziemy ujawniać w czasie przesłuchania. Jest wiele wątków, o które będziemy pytać, będziemy pytać głównie o nadzór, i czy to się komuś podoba, czy nie, wiadomo, że będziemy pytać o syna, bo to jest sytuacja bardzo szczególna, w której jednak syn premiera ma kontakt z przestępcą o takiej skali od sierpnia 2011 r. I moje pytanie cały czas, na które oczywiście nikt nie chciał odpowiedzieć, to jest to, gdzie były służby specjalne. Jeżeli Marcin P. zostaje aresztowany 30 sierpnia 2012, a Michał Tusk nawiązuje z nim kontakt udokumentowany od sierpnia 2011, gdzie są służby, które przyjdą i powiedzą: "Proszę pana"...

Czyli nadal nie mamy odpowiedzi na to pytanie.

To znaczy ja się domyślam, natomiast  proszę wziąć pod uwagę, że...

Domyślam się, czyli?

Opiszę to w raporcie.

A raport kiedy będzie?

Raport jest praktycznie gotowy, bo raport był pisany na bieżąco. Ja zdawałam sobie sprawę z tego, że nie można takiego materiału zostawić na skończenie komisji i pisanie przez wiele miesięcy, więc my żeśmy kończąc dany wątek, robili raport. To nie jest oczywiście raport gotowy do publikacji.

Ale prawie gotowy.

To jest po prostu coś, co będzie wymagało dopracowania.

Małgorzata Wassermann, szefowa komisji ds. Amber Gold, komisji śledczej, i kandydatka na prezydenta Krakowa z ramienia PiS-u. Dziękuję bardzo.

Bardzo dziękuję.

"Nie chcę być marszałkiem Sejmu. Chciałam i bardzo chcę zostać prezydentem Krakowa"

„Nie chcę być marszałkiem Sejmu. Te informacje płyną z różnych miejsc, które starają się osłabić moje szanse na prezydenta Krakowa” – mówi gość Radia ZET Małgorzata Wassermann, pytana w internetowej części programu o informacje, jakoby miała zostać marszałkiem Sejmu za Ryszarda Terleckiego. „Chciałam i bardzo chcę zostać prezydentem Krakowa” – zapewnia kandydatka Zjednoczonej Prawicy. Wassermann podkreśla, że robi wszystko, by to pragnienie się spełniło i walczy o głos każdego krakowianina. „To nie jest kwestia ambicji. Kocham swoje miasto i chciałabym, żeby było inne – bardziej sprawiedliwe, bardziej zielone, żeby były mieszkania…” – komentuje gość Radia ZET.

Pytana o przesłuchanie Jacka Rostowskiego odpowiada, że były minister finansów „zaczął od manifestów politycznych” i „obrażania” jej. „My sobie prognozujemy, jak świadek się zachowa. Nigdy nie wpadłabym na to, że profesor Rostowski może zachowywać się w taki sposób, w jaki się zachowywał. Nigdy nie wpadłabym też, że mecenas Chmaj mógłby się tak zachowywać” – komentuje. Wassermann dodaje, że np. Tomasz Arabski zachowywał się w porządku, w związku z czym przesłuchanie było spokojne. „Jeżeli świadek z pełnomocnikiem nie prowokują, to przesłuchania są bardzo spokojne” – mówi szefowa komisji ds. Amber Gold.

„Nie ma takiej możliwości, by bez parasola ochronnego tyle to trwało i na taką skalę” – komentuje Małgorzata Wassermann, pytana o sprawę Amber Gold. „Wiem, że można powiedzieć, że Marcin P. to oszust przestępca itp., ale ja bym podzieliła to na 2 części – tam, gdzie mówi kompletną nieprawdę i tam, gdzie mówi prawdę. Jeżeli mówi, że miał przecieki ze służb, wszyscy przeczą, ale z jego zachowania wynika, że on naprawdę ma te przecieki” – dodaje.

RADIO ZET/MA

Oceń