Słuchaj
Robert Karpowicz, Marcin Sońta , Aga Kołodziejska
Michał Korościel
Damian Michałowski, Ewelina Pacyna
Mateusz Ptaszyński
Hubert Radzikowski
Redakcja Radia ZET
Sprawdź co graliśmy

Teraz gramy

Marek Suski: Mam wielki żal do prezydenta. Będzie musiał ciężko się napracować, by odzyskać mój głos

03.04.2018 06:47

„Byłem bardzo zdziwiony prezydenckim wetem, rozczarowany i zawiedziony. Andrzej Duda będzie musiał się ciężko napracować, by odzyskać mój głos, bo w sercu i duszy mam wielki żal do niego” – mówi gość Radia ZET Marek Suski, pytany przez Konrada Piaseckiego o prezydenckie weto dotyczące ustawy degradacyjnej. Szef gabinetu politycznego premiera dodaje, że prezydent wetując tę ustawę „odwołał się do swego rodzaju poczucia sprawiedliwości osób, które były bardzo blisko związane z obozem postkomunistycznym”. Pytany o to, czy popierając Dudę w 2015 roku liczył, że będzie on odwoływał się do tego rodzaju wrażliwości, Suski odpowiada: „Szczerze mówiąc nie liczyłem”. PiS poprze Andrzeja Dudę w 2020 roku? „Kogo poprzemy – to jeszcze przed nami” – komentuje polityk. Dopytywany o to, czy może być tak, że nie będzie to Duda, odpowiada: „Wszystko może się zdarzyć, bo prezydent coraz bardziej nas zaskakuje”.

Konrad Piasecki: Szef gabinetu politycznego premiera Marek Suski. Wetem do ustawy degradacyjnej prezydent wymaszerował z obozu dobrej zmiany?

Marek Suski: Myślę, że pan prezydent odwołał się do swego rodzaju poczucia sprawiedliwości osób, które były bardzo blisko związane z obozem postkomunistycznym, no i tyle.

Ale ten prezydent akurat się do obozu postkomunistycznego chyba nie powinien?

Nie wiem, co powinien pan prezydent.

Kiedy Marek Suski popierał Andrzeja Dudę w wyborach prezydenckich, liczył, że będzie się odwoływał do tego rodzaju elektoratu i do tego rodzaju wrażliwości?

Szczerze mówiąc, nie liczyłem. Pytanie zadane celnie. Byłem bardzo zdziwiony tym wetem.

Zdziwiony i rozczarowany? Zdziwiony i zawiedziony?

Rozczarowany, zawiedziony. Też byłem zawiedziony samym umotywowaniem. Pan prezydent powiedział tak, mniej więcej: "Tak, jestem za tym, że trzeba sprawiedliwości, że ci ludzie dokonali bardzo złych rzeczy w stosunku do Polski, że sprawiedliwość trzeba wymierzyć, ale nie w taki sposób". Tego nie rozumiem. A w jaki sposób? Naganą w jadłospisie? Tutaj prezydent rzeczywiście mnie zaskoczył, zadziwił, bo ja sobie przypominam stan wojenny, tę Wojskową Radę tzw. Ocalenia Narodowego, jak ci generałowie kazali strzelać do Polaków, wojsko wyprowadzili  na ulicę, internowali tysiące ludzi, prześladowali, wyrzucali z pracy, były ofiary w ludziach. To była taka symboliczna kara, w końcu to nie jest jakaś kara bardzo dotkliwa, w sensie wsadzenie do więzienia, tylko odebranie tytułów generalskich, żeby ci ludzie, którzy wzywali Moskwę na pomoc przeciwko Polakom, którzy chcieli wolnej Polski, nie byli w jednym szeregu generałów z generałem Andersem.

Tylko ci ludzie po pierwsze już nie żyją, a po drugie im te tytuły generalskie czy te szarże generalskie przyznawało Ludowe Wojsko Polskie, PRL. Czy to ma znaczenie dla współczesnego świata, komu PRL przyznało tytuły generalskie?

Ma, zdecydowanie.

To są generałowie innego porządku!

Owszem, ale ten porządek nadal obowiązuje, ponieważ oni nadal są generałami.

Ale nieżyjącymi. Oni z tego tytułu już nie mają dzisiaj żadnych ani splendorów, ani apanaży.

Splendor mają, bo mają tytuły generalskie i są uważani za ludzi honoru, mimo że tymi ludźmi nie byli.

Ale to każdy z nas może sobie odpowiedzieć na pytanie, czy są ludźmi honoru, czy nie.

Poza tym część z nich żyje. A w tej ustawie też jest przewidziane, że można odebrać również tym, którzy przeciwstawili się czynnie dążeniom Polaków do wolności, tylko trzeba im to oczywiście udowodnić i wtedy można ich również w ten sposób ukarać, bo jeśli ktoś mówi: "To trzeba było zrobić w sądach, minęło dwadzieścia parę lat"... Owszem, tylko przez te dwadzieścia parę lat, sądy mamy, jakie mamy. Ja pracując nad Amber Gold widziałem, że to są ludzie, którzy w stanie wojennym skazywali opozycjonistów i ci ludzie nigdy nie odebraliby generałowi Kiszczakowi czy Jaruzelskiemu tytułu generalskiego, więc to był tak naprawdę akt takiej minimalnej sprawiedliwości historycznej. Ja rozumiem, że są osoby, które pamiętają stan wojenny jako dzień, w którym nie było "Teleranka". I być może z tego pokolenia jest pan prezydent, być może dlatego pan prezydent uważa, że to surowa kara. Ja uważam, że to kara bardzo łagodna, że to sprawiedliwość, która powinna być w Polsce, żebyśmy oddzielili zło od dobra, żebyśmy powiedzieli Polakom, co było bohaterstwem, że to Kukliński, żołnierze, ci niezłomni byli bohaterami, a Jazurelski, Kiszczak i, jak to określono zgodnie z prawem, zorganizowana grupa przestępcza, że oni nie powinni być generałami. Nawet pośmiertnie odbiera się tytuły.

W piątek Marek Suski przestał być wyborcą Andrzeja Dudy?

Będzie się prezydent musiał ciężko napracować, żeby odzyskać mój głos.

To głos PiS-u czy wyłącznie Marka Suskiego?

Mój.  Tutaj nie mówię jako rzecznik PiS-u. Mówię to, co mam w sercu, w duszy, wielki żal do pana prezydenta.

Myśli pan, że Jarosław Kaczyński myśli tak samo? Pan z Jarosławem Kaczyńskim ma jakąś więź duchową, transcendentną...

Nie rozmawialiśmy na ten temat.

Ale myśli pan, że Jarosław Kaczyński jest równie rozczarowany jak pan?

Ja sądzę, że najlepiej zapytać Jarosława Kaczyńskiego, a jeżeli będę miał okazję, to może zapytam.

A jeśli Andrzej Duda ubiegałby się dzisiaj o wsparcie PiS-u w kampanii 2020 r., to pan byłby przeciw.

Ale dziś nie ma wyborów.

Ale są przygotowania do wyborów.

Do prezydenckich nie.

Może pan siebie widzi w tej roli?

Nie zamierzam ubiegać się o mandat.

Było kiedyś hasło: "Marek Suski 2020".

Dziękuję tym, którzy mnie poparli, bo nawet wygrałem w sondzie internetowej z Donaldem Tuskiem.  Byłem jeden czy dwa procent za Andrzejem Dudą. Uważam, że to dla mnie wielki zaszczyt.

Ale nie snuje pan takich planów?

Nie, nie snuję takich planów. Tyle mogę powiedzieć. Natomiast kogo poprze PiS, to jest przed nami.

Może tak być, że nie Andrzeja Dudę?

Wszystko może się zdarzyć. Coraz bardziej prezydent nas zaskakuje,

Było kiedyś gorzej, trudniej, smętniej podczas tych 30 miesięcy rządzenia, niż jest dzisiaj?

Nie, nie widzę, żebym miał smętną minę.

No pan nie ma rzeczywiście smętnej miny, ale jak się spojrzy nawet na dzisiejsze tygodniki sprzyjające rządowi: "Zadyszka". Pokazują spoconych, zmęczonych liderów obozu rządzącego i pokazują sondaże, które 8-12% w plecy.

Sondaże rzeczywiście z reguły na wiosnę są niekorzystne dla obozu rządzącego.

Właśnie na wiosnę powinny być dobre, zimą powinny być gorsze!

Nie, ale to jest jakaś taka od wielu lat historia, że sondaże na wiosnę dla rządzących są niezbyt korzystne, a na jesieni...

Czyli pan to wszystko wiosną tłumaczy?

Nie, nie, absolutnie.

A jakoś pan inaczej niż wiosną to tłumaczy?

Tłumaczę to w różny sposób. To zbieg różnych okoliczności.

Jaki?

Mieliśmy nawarstwienie różnych problemów.

Które też sami sobie na głowę ściągnęliście, przyzna pan.

Mieliśmy problem z ustawą IPN-u, która z założenia ma bronić Polski przed oskarżeniami. Obozy koncentracyjne, obozy śmierci - tutaj rzeczywiście ta ustawa wydawało się, że nie będzie budzić kontrowersji. W kraju zresztą niespecjalnie budziła, natomiast za granicą - najdziwniejsze to, że w samym Izraelu.

Może się trzeba było zacząć wycofywać z tej ustawy, kiedy zobaczyliście, jak wiele kontrowersji budzi?

Ale to kiedy ona została uchwalona.

W Sejmie. Ale w Senacie, u prezydenta można było zrobić krok wstecz. A nie zrobiliście go.

Nie, nie zrobiliśmy go, dlatego że uważamy, że trzeba bronić dobrego imienia Polski. Polska jest krajem, w którym były najsurowsze kary za obronę, ukrywanie Żydów. To była kara śmierci...

To wszystko wiemy.

Skoro wszystko wiemy, a świat nie wie, to trzeba coś zrobić.

Może trzeba przyjąć taką ustawę, która nie będzie niekonstytucyjna, jak dziś twierdzi prokurator generalny.

TK jest do rozstrzygania...

Nie dziwi pana, że prokurator generalny nagle doszedł do takich wniosków, chociaż ta ustawa z jego rządu wychodziła i z jego resortu w dodatku?

Zdaje się, że zastępca prokuratora generalnego.

Ale Zbigniew Ziobro też chyba bierze odpowiedzialność za swoich zastępców i za pisma, które wysyłają do TK?

Chyba tak. Proponuję zaprosić pana Zbyszka Ziobrę, żeby się wytłumaczył, rzeczywiście to jest trochę dziwne, ale tylko krowa nie zmienia zdania. Jeżeli okazuje się, że coś nie jest najlepszym rozwiązaniem, można je poprawić.

To wystąpienie Beaty Szydło... Bo ja mam poczucie, że to jednak bardziej kwestia premii odegrała znaczenie w tych spadkach sondażowych. To wystąpienie Beaty Szydło z pazurkami i ze stwierdzeniami: "Nam się należało" wydawało się potrzebne?

Myślę, że w bardzo dużym stopniu wpływ na spadek sondaży miała też kwestia dotycząca ustawy aborcyjnej, która jest dziełem stowarzyszenia i która wpłynęła do Sejmu, i ten czarny protest, który zmobilizował bardzo liczne grupy, szczególnie kobiet, które do tej pory jakby specjalnie się może polityką nawet nie zajmowały, zaktywizowały się i to jest też w dużym stopniu kwestia spadku sondaży. A co do wystąpienia pani premier, myśmy byli w Brukseli z panem premierem i tam pan premier zabiegał o to, żeby Polska miała jak najlepszą pozycję przy podziale następnych środków w UE, zabiegał też o poparcie dla Polski przy art. 7...

Jak w tej Brukseli zobaczyliście tę waleczną Beatę Szydło, to biliście brawo czy łapaliście się za głowy?

Prawdę mówiąc, braliśmy udział w spotkaniach...

Ale potem ją zobaczyliście.

Dopiero echa zobaczyliśmy. Pani premier rzeczywiście pokazała pazurki.

I było to potrzebne PiS-owi i rządowi?

Czy ja wiem, czy to było potrzebne rządowi. Jeżeli można powiedzieć, że nagrody poprzedniego rządu spadły trochę na ten rząd, na Mateusza Morawieckiego, który powiedział, że nagród nie będzie, to można powiedzieć, że to rzeczywiście nie było korespondujące z tym, w jaki sposób obecny premier zamierza współpracować z ministrami.

No bo jeśli nagrody były dobre, to czemu ich nie ma, a jeśli były złe, to po co ich bronić?

Dlatego że premier jest inny i nowy premier ma prawo mieć inne zasady.

Ale stara premier broni tych nagród. Ma rację, broniąc ich?

Ma prawo do obrony swoich decyzji.

Prawo ma, ale czy ma rację?

Jeśli spojrzymy na Polskę i zobaczymy, jak się Polska zmieniła podczas tych ostatnich dwóch lat, jakie są osiągnięcia, ile miliardów dodatkowo zostało w budżecie państwa, to są na pewno osiągnięcia tego rządu. Program 500+, poprawa...

Skoro jest tak dobrze, to  może te premie się dalej należą?

Ja w tamtym rządzie nie byłem, więc nie pretenduję do nagród za tamte lata rządu. Natomiast rzeczywiście teraz pan premier powiedział, że nie będzie dodatkowych nagród.

I dobrze zrobił?

Myślę, że tak.

Czy podpisanie umowy z Amerykanami na zakup Patriotów byłoby możliwe, gdyby ministrem wciąż był Antoni Macierewicz?

Trudno mi powiedzieć.

A co się dzieje z Antonim Macierewiczem? Widzi pan, że jest mocno odsuwany na boczny tor, coraz mocniej.

W jakim sensie? Przestał być ministrem.

Jego ludzie wypadają ze spółek, z rządu, z różnych stanowisk rządowych...

Jego ludzie wypadają ze spółek, z rządu?...

Zbrojeniowych... Nie zauważa pan?

Nie wiem, nie zajmuję się...

Rozmawiał pan ostatnio z Antonim Macierewiczem?

Rozmawiałem z nim jakiś czas temu.

W jakiej jest kondycji psychicznej?

Myślę, że dobrej.

Myśli pan czy pan jest pewny?

Jak ze mną rozmawiał, był w dobrej kondycji. Przynajmniej nie zauważyłem, żeby miał oznaki jakiegoś przygnębienia.

Nie ma oznak chęci wyjścia z PiS-u?

A w jaki sposób to można stwierdzić?

Można go zapytać.

To proszę go zapytać.

Można usłyszeć...

Nie słyszałem.

Czy nie przebąkuje o czymś takim, "Panowie, brzydko się ze mną bawicie, już mam was dosyć"?

A mówił coś takiego?

Pytam, czy panu czegoś takiego nie mówił.

Nie słyszałem.

Marek Suski, bardzo dziękuję.

Dziękuję bardzo.

„Straciłem kilka tysięcy złotych przechodząc do Kancelarii Premiera”

Jak przeszedłem do KRPM-u to straciłem kilka tysięcy złotych, co jest dosyć dziwne. Mówi się, że idąc do rządu się awansuje. Awans kojarzy się raczej ze zwiększonym wynagrodzeniem – mówi szef gabinetu politycznego premiera w internetowej części programu. Jego zdaniem „nielogiczne” jest, że np. wiceministrowie zarabiają mniej niż posłowie. Tłumaczy, że wcześniej wypłacane nagrody były „wyrównaniem do tego poziomu zarobków, które osoby będące posłami otrzymywałyby będąc w parlamencie”.

Pytany o to, jak czuje się w nowej roli, odpowiada: Mam nadzieję, że nie byłem zagubiony. Nie czuję się pewnie ani w tej roli ani poprzedniej. Zawsze zastanawiam się nad swoimi decyzjami i mam wiele rozterek. Żeby wybór był taki, że każda decyzja nie niesie negatywnych skutków… a tu nie ma takich decyzji. Tu zawsze jest wybór mniejszego zła z reguły – tłumaczy gość Radia ZET. Ubolewa nad tym, że w Sejmie posłom wolno więcej i „można sobie czasem pozwolić na czas do zastanowienia się, chwilę wolnego, żeby spojrzeć z boku”.

Relacje z Brukselą? Marek Suski zapewnia, że jest szansa na rozwiązanie konfliktu. Przedstawialiśmy nasz punkt widzenia - spotkało się to z bardzo dużym zainteresowaniem i zrozumieniem. Jest wykonany krok, który może rozwiązać ten problem. W dużym stopniu działania premiera Morawieckiego, który spotykał się z premierami, prezydentami państw UE spowodowało, że Polska została poparta przez wiele krajów – mówi minister.

Marek Suski odpowiada także na pytania o komisję śledczą ds. wyłudzeń VAT, Antoniego Macierewicza i Donalda Tuska.

RADIO ZET/MA

Oceń