Michał Dworczyk: Na pl. Piłsudskiego powstaną 2 pomniki — jeden upamiętniający ofiary, drugi L.Kaczyńskiego

16.02.2018 07:34
xxx zet

„Według mojej wiedzy będą 2 pomniki: jeden, który będzie upamiętniał ofiary katastrofy smoleńskiej, drugi pomnik ma upamiętnić pana prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Wydaje mi się, że oba na placu Piłsudskiego” — mówi gość Radia ZET, szef kancelarii premiera Michał Dworczyk. Spór o lokalizację? „Chciałbym, żeby w Polsce wszystkie działania prowadzone były w duchu konsensusu społecznego i politycznego, ale niestety tak nie jest” — odpowiada. Pytany przez Konrada Piaseckiego o to, czy przejęcie placu przez wojewodę służyło tylko temu, by móc postawić tam pomniki, Dworczyk komentuje: „A kto mówi, że tam nie było innych powodów do przejęcia — np. organizacja świąt państwowych ect.?”. Szef kancelarii premiera zaznacza, że jest pełne wsparcie ze strony rządu dla wszystkich działań, których celem jest upamiętnienie ofiar katastrofy smoleńskiej. Zapewnia także, że podczas budowy pomnika nie zostało złamane prawo.

Konrad Piasecki: Szef Kancelarii Premiera, Michał Dworczyk. Czy mocne słowa ambasadora USA rozpraszają rządowe przekonanie, że udało się ugasić pożar po uchwaleniu ustawy o IPN?

Michał Dworczyk: Nikt nie powiedział, że sytuacja już całkowicie się znormalizowała.

Ale rozumiem, że mieliście taką nadzieję, że to już idzie w dobrym kierunku, i oto wychodzi ambasador USA i mówi: wolność słowa i edukacja to najlepsze antidotum na bolesne i nieprawdziwe słowa, a nie ustawy.

Premier Mateusz Morawiecki ciężko pracuje nad budowaniem dobrego wizerunku Polski poza granicami kraju. To napięcie, które powstało w relacjach z Izraelem, również z USA, mamy nadzieję, że będzie opadać.

Ale jak widać, nie opada.

Dzisiaj, proszę zwrócić uwagę, wypowiedzi polityków izraelskich są już dużo bardziej wyważone niż w pierwszych dniach. Cały czas tłumaczymy partnerom, jaka jest istota tej ustawy. I rzeczywiście, mamy pewną rozbieżność interpretacyjną.

Ale nie ma pan poczucia, że takie oświadczenie ambasadora USA to jest jednak rzecz bezprecedensowa i dowodząca, jak marnie jest dzisiaj w stosunkach Polski z USA?

Tego rodzaju oświadczenia nie są czymś bezprecedensowym. Absolutnie nie należy ich lekceważyć.

Pamięta pan takie oświadczenie napominające Polskę?

To jest ważny głos w dyskusji. Natomiast, tak jak powiedziałem, ta ustawa nie ogranicza wolności wypowiedzi, a to jest sprawa, na co Amerykanie najbardziej zwracają uwagę. Dla nich pierwsza poprawka jest świętością, wolność słowa jest świętością, natomiast my wskazujemy, że to prawo, które zostało przyjęte, nie ogranicza dyskusji, nie ogranicza badań naukowych.

No tak, ale ze słów ambasadora amerykańskiego wynika, że oni uznają właśnie, że to jest ograniczenie wolności słowa.

Dlatego mówię o rozbieżności interpretacyjnej. Dziś mamy stan prawny taki, że ustawa przez pana prezydenta została skierowana do TK. W uzasadnieniu prezydent powiedział, że właśnie są wątpliwości, czy ustawa jest precyzyjna. Zaczekajmy na wyrok TK i w zależności od tego wyroku będziemy podejmować dalsze działania.

Rząd rzeczywiście zamierza czekać na wyrok TK, czy też zamierza być może, zanim ten wyrok zostanie ogłoszony, jednak coś z tą ustawą zrobić?

Czekamy spokojnie na decyzję TK...

Jeszcze kamień do pańskiego ogródka: Zofia Romaszewska powiedziała, że ustawa jest idiotyczna.

Ja bardzo szanuję panią Zofię Romaszewską. Mam zaszczyt znać ją od lat, współpracować też z panią Zofią.

Biorąc do serca, może pan pomyśli o nowelizacji?

Pani Zofia formułuje często takie ostre, krwiste opinie. Zaczekamy, aż będzie wyrok TK i zastosujemy się do tego wyroku.

Bo rozumiem, że zespół polsko-izraelski się nie zebrał?

Mówi pan o spotkaniu bilateralnym?

Tak.

Bo został powołany w Polsce zespół i po stronie izraelskiej...

Syntetyzując, nazywam to zespołem polsko-izraelskim.

Nie, zespoły się ze sobą nie spotkały.

A jest jakaś nadzieja, że się spotkają?

My przekazaliśmy kilkakrotnie informację za pośrednictwem kanałów dyplomatycznych, że jesteśmy gotowi do spotkania, niezależnie, czy ono ma się odbyć w Warszawie, Tel Awiwie czy Jerozolimie. Czekamy na odpowiedź ze strony Izraela.

Ze strony Izraela jest milczenie?

Ze strony Izraela na razie jest brak wskazania terminu.

Milczenie czy brak wskazania terminu? Bo to dwie różne kategorie.

Jest brak wskazania terminu. Dlatego że odbywają się rozmowy zarówno na poziomie dyplomatycznym, zarówno prowadzone przez ambasadorów, jak i przez polityków polskich i izraelskich.

A przy okazji tej debaty o ustawie o IPN-ie pojawia się dyskusja o tym, co dzieje się w Polskiej Fundacji Narodowej. Czy rząd i premier wreszcie zamierzają doprowadzić tam do jakiejś rewolucji?

Ja przypomnę tylko, że to jest organizacja pozarządowa, która działa na podstawie ustawy o fundacjach.

Ale może pan powiedzieć, za jakie pieniądze ona działa?

Za pieniądze fundatorów, czyli spółek Skarbu Państwa.

Może pan powiedzieć, kto wybiera radę tejże fundacji?

Jak pan redaktor doskonale wie, dziewięćdziesiąt kilka procent NGO-sów w Polsce korzysta z dotacji państwowych oraz różnych dotacji fundowanych przez spółki, w tym też spółki Skarbu Państwa.

Tylko że ta fundacja korzysta jeden do jednego i dysponuje naprawdę gigantycznymi pieniędzmi.

Pełna zgoda.

Prawie trzysta milionów złotych. Zna pan inną fundację, która by miała takie pieniądze? Korzystającą wyłącznie ze spółek Skarbu Państwa? Bo ja nie znam.

Nie ma drugiej takiej fundacji, ma pan rację. Ale musi pan przyznać, że ta fundacja działa w oparciu o polskie przepisy. Oczywiście, trzeba pracować nad tym, żeby ta fundacja dobrze funkcjonowała. Ja się cieszę, że Polska ma taki instrument, dzięki któremu może budować dobry wizerunek poza granicami kraju.

Pana zdaniem ona dobrze funkcjonuje i dobrze buduje polski wizerunek poza granicami kraju?

Nie jestem ani rzecznikiem tej fundacji, ani osobą, która jakoś bardzo uważnie śledzi, co tam się dzieje.

Ta fundacja chyba nie ma rzecznika i w ogóle nie chce się kontaktować z mediami. To też dobrze świadczy o działaniach tej fundacji.

Nie, takie generalizowanie jest niesprawiedliwe.

Ja nie generalizuję, ja próbuję zaprosić kogoś z tej fundacji od miesięcy i wszyscy mi odmawiają.

Znam szereg projektów, które są wartościowe, a zawsze można powiedzieć, że można zrobić coś lepiej i szybciej, w sposób bardziej doskonały.

Ale zna pan statut tej fundacji?

Dziś go przeglądałem przed rozmową z panem redaktorem.

I wie pan, kto powołuje radę fundacji i zarząd fundacji?

Zarząd fundacji powołuje rada.

A tę radę powołuje kto?

O ile pamiętam, fundatorzy.

Ale fundatorzy za zgodą czyją?

Za zgodą ministra właściwego do spraw skarbu.

O, i właśnie o tym mówię. Że minister właściwy do spraw skarbu, którym jak rozumiem, jest dzisiaj premier, może zrobić z tą fundacją wszystko.

Nie kwestionuję, że rząd czy państwo polskie ma pewien wpływ na tę fundację, ale jestem przeciwnikiem tezy, że jest to część administracji państwowej, bo niektórzy publicyści i dziennikarze starają się to tak przedstawić...

Ja tego nie mówię. Ja mówię tylko o tym, że premier mógłby z tą fundacją zrobić, co by chciał.

...i rząd może tak jak ministra któregoś z resortów powołać albo odwołać. Nie, tak nie jest. Mamy w polskim porządku prawnym ustawę o fundacjach i w oparciu o tę ustawę ten podmiot działa.

Ta fundacja ostatnio chwali się, jak fantastycznie dociera do różnych nacji. Zauważył pan, jak skutecznie dociera do mieszkańców Izraela?

Ja widziałem tweeta jakiegoś w przelocie, w którym pokazane były zasięgi kampanii internetowej.

Właśnie o to pytam. Pamięta pan, jaki był w Izraelu zasięg?

Przyznam się, że nie wiem.

Siedem milionów dziewięćset tysięcy.

Świetny wynik.

Ile mieszkańców ma Izrael? Osiem milionów trzysta.

Mam wrażenie, że chodziło o odsłony, a nie o użytkowników unikalnych.

Nie, o unikalnych użytkowników właśnie.

No to w takim razie bardzo dobra skuteczność. Ale jeszcze raz powtórzę: nie jestem rzecznikiem tej fundacji.

Czyli rozumiem, że niewiele w tej fundacji za sprawą premiera dziać się będzie?

Nic nie wiem o jakichś planach, żeby pan premier, który tak jak powiedziałem, ma bardziej niż ograniczone możliwości wpływu na tę fundację, podejmował jakieś decyzje czy miał jakieś plany.

Czy budowa pomnika ofiar 10 kwietnia na pl. Piłsudskiego ma pełne wsparcie i pełną ochronę rządu?

To jest budowa, którą prowadzi komitet społeczny...

Za zgodą?

Przez lata zabiegał o to, żeby upamiętnić ofiary katastrofy smoleńskiej.

Za czyją zgodą?

Jak to?

Kto wydał zgodę na budowę tego pomnika?

Wojewoda.

A wojewoda polega komu?

Rządowi.

Dlatego pytam, czy rząd udziela pełnego wsparcia tej budowie?

Oczywiście jest wsparcie dla wszystkich działań, których celem jest upamiętnienie ofiar katastrofy smoleńskiej. A jeżeli pan redaktor wie coś na temat tego, że zostały złamane jakiekolwiek przepisy przy budowie tych pomników, namawiam do tego, żeby zgłosić to stosownym organom.

Pan powiedział: „pomniki”. Czy tam też będzie pomnik Lecha Kaczyńskiego? Bo o tym do tej pory nie słyszeliśmy.

Według mojej wiedzy jest jeden pomnik, który będzie upamiętniał ofiary katastrofy, a drugi, który ma upamiętnić pana prezydenta.

ZOBACZ KOMENTARZE POLITYKÓW PO DEKLARACJI BUDOWY DWÓCH POMNIKÓW:

I on też powstanie na pl. Piłsudskiego?

Wydaje mi się, że tak, ale ja nie jestem członkiem tego komitetu i przyznam się, że tej sprawy tak precyzyjnie nie obserwowałem.

To ciekawe, bo do tej pory słyszeliśmy, że będzie tylko pomnik ofiar katastrofy smoleńskiej, a nie pomnik Lecha Kaczyńskiego. Może pan wie coś więcej? Natomiast czy złamano prawo — różne są na ten temat zdania. Mając dobrą pamięć i pan, i ja pamiętamy, co działo się, kiedy wojewoda warszawski przejmował ten plac i jakie zapewnienia słyszeliśmy wtedy: że nie chodzi o żadną budowę pomników, że chodzi o sprawne organizowanie uroczystości państwowych. Mam wątpliwość: jeśli się buduje pomnik przy pomocy takich sztuczek i przy pomocy przekonywania, że zupełnie nie o to chodziło, po czym się nagle okazuje, że chodziło tylko i wyłącznie o to, to jeśli chodzi o upamiętnienie tak istotnej, tak fundamentalnej, tak dramatycznej katastrofy, jaka wydarzyła się 10 kwietnia, jest to nie do końca zgodne i godne tego, jak powinno się ją upamiętnić.

Ja bym też chciał, żeby wszystkie działania w Polsce były prowadzone w duchu konsensusu społecznego i politycznego.

To może poczekać na ten konsensus w tej sprawie?

Ale niestety tak nie jest. Ja przez cztery lata byłem radnym warszawskim. Pamiętam szereg dyskusji, które podejmowaliśmy z naszymi partnerami z PO. I tak naprawdę nawet nie dochodziło do dyskusji, ponieważ warszawska PO nie chciała żadnej rozmowy, nie chciała prowadzić żadnego dialogu. A tak jak pan powiedział, była to jedna z największych albo największa tragedia po zakończeniu II wojny światowej i ofiary tej tragedii są godne upamiętnienia.

Ale upamiętnienia przy pomocy sztuczek czy postępów także?

Nie sztuczek czy podstępów, tylko obowiązującego w Polsce prawa. Jeśli ktoś twierdzi, że prawo zostało złamane, powinien to zgłosić stosownym organom.

Dlaczego wojewoda od razu nie powiedział: „chodzi o to, żeby na pl. Piłsudskiego zbudować pomnik, dlatego go przejmuję”?

A kto mówi, że tam nie było różnych powodów, m.in. powody, o których pan sam dzisiaj wspomniał, kwestie organizacji świąt państwowych, etc., etc.

Jak widać, właśnie nie było tych powodów, bo się okazało, że chodzi o budowę pomnika.

Wszyscy działamy w ramach obowiązującego prawa i powinniśmy zgłaszać fakty jego łamania. Ja uważam, że to jest podstawową sprawą. Prawo jest przestrzegane, prawo nie zostało złamane. I bardzo dobrze, że ten pomnik powstanie.

Czy ministrowie wciąż dostają comiesięczne premie od premiera?

W styczniu takie premie nie zostały wypłacone.

I nie będą wypłacane tak, jak działo się to w roku 2016?

Te decyzje zależą od pana premiera.

Ale pan jest szefem jego kancelarii, więc może pan wiedzieć więcej.

Tutaj takich decyzji jeszcze nie było, o ile wiem. I tylko tyle w tej sprawie mogę dziś powiedzieć.

A może pan premier powalczy o podwyżki? Tak uczciwie, z otwartą przyłbicą powie: „Tak, ministrowie muszą zarabiać więcej”.

W tej chwili nie ma takich dyskusji w rządzie na temat jakichkolwiek podwyżek, więc rozmowa na ten temat jest bezprzedmiotowa.

A pan uważa, że by się przydały?

Ja uważam, że być może kiedyś warto będzie porozmawiać o niektórych wynagrodzeniach urzędników państwowych, bo mamy do czynienia z sytuacjami, które chyba nie są zdrowe. Dobry przykład: wiceminister obrony narodowej, odpowiedzialny za zakupy sprzętu, ważny urzędnik państwowy, który dysponuje budżetem paromiliardowym, zarabia dużo mniej niż którykolwiek z dyrektorów przez niego nadzorowanych czy jakiś najniższego szczebla menadżer w korporacji.

To może lepiej o tym dyskutować z otwartą przyłbicą, a nie wypłacać po cichu premie?

Taka sytuacja chyba nie jest zdrowa i być może kiedyś będzie czas, żeby o tym rozmawiać, ale teraz takich dyskusji nie ma.

Nie w roku 2018.

Tak jak powiedziałem: ani w rządzie, ani  w naszym środowisku politycznym w tej chwili taka dyskusja się nie toczy.

Bardzo dziękuję.

Dziękuję.

Szef kancelarii premiera o ustawie reprywatyzacyjnej: Pojawiły się wątpliwości dotyczące zgodności z prawem polskim i międzynarodowym

Dokument został odesłany z kancelarii premiera do Ministerstwa Sprawiedliwości, bo pojawiły się uzasadnione wątpliwości dotyczące zgodności zarówno z prawem polskim, jak i międzynarodowym — mówi gość Radia ZET, Michał Dworczyk, pytany w internetowej części programu o ustawę reprywatyzacyjną. Szef KPRM zaznacza, że „w kalendarzu prac Rady Ministrów nie ma daty posiedzenia, na którym ten dokument będzie rozpatrywany”.

Dopytywany o premie, odpowiada, że jak był wiceministrem obrony narodowej, to dostawał premię co miesiąc. To mechanizm zgodny z przepisami. Głębsze ocenianie tej sytuacji nie ma sensu. Dopóki wszystko jest transparentne i zgodne z przepisami, to nie ma co tych spraw komentować — uważa Michał Dworczyk.

Premier będzie rozmawiał z Angelą Merkel o reparacjach? Premier nie unika żadnych rozmów, nawet na najtrudniejsze tematy — mówi szef KPRM. Dodaje, że Mateusz Morawiecki będzie rozmawiał z kanclerz o „współpracy politycznej i gospodarczej”.

Pytany o poszerzenie 500+ zapewnia, że nic mu na ten temat nie wiadomo. Nie ma w tej chwili tego rodzaju planów — komentuje.

Michał Dworczyk odpowiada także na pytania m.in. o spotkanie Morawiecki-Tusk, departament ds. cyberbezpieczeństwa i wyroki TK.

RadioZET.pl/ RADIO ZET/MA

Oceń