Słuchaj
Mateusz Ptaszyński, Marcin Sońta
Aga Kołodziejska
Damian Michałowski, Ewelina Pacyna
Marcin Łukasik
Redakcja Radia ZET
Sprawdź co graliśmy

Teraz gramy

Michał Dworczyk: Wszyscy ministrowie Kancelarii Premiera podjęli decyzję o zwróceniu premii

19.03.2018 07:00

„Uważałem, że praca ministrów w KPRM kwalifikuje ich do otrzymania uznaniowej premii, dlatego uruchomiłem ten mechanizm. Niefortunnie zbiegło się to w czasie z decyzją premiera o wstrzymaniu premii. Ja starałem się wstrzymać rozpoczętą procedurę, ale środki zostały już przelane na konta ministrów” – mówi gość Radia ZET Michał Dworczyk. Szef Kancelarii Premiera tłumaczy, że poinformował ministrów o zaistniałej sytuacji i każdy mógł indywidualnie podjąć decyzję, co zrobi z nagrodą. „O ile wiem, to wszyscy ministrowie podjęli decyzję o zwróceniu premii” – zdradza Dworczyk. „Zamieszanie było spowodowane przeze mnie, przeprosiłem ministrów, bo to była niezręczna sytuacja” – komentuje gość Radia ZET.

Konrad Piasecki: Szef Kancelarii Premiera Michał Dworczyk. To pan chce czy pana chcą zrobić prezydentem Warszawy?

Michał Dworczyk: To, kto będzie kandydował na stanowisko prezydentów, radnych sejmików wojewódzkich zgodnie ze statutem PiS-u jest decyzją władz partii.

A pytam o pańską chęć: chciałby pan być prezydentem Warszawy?

Ja się skupiam na pracy w KPRM dla premiera Morawieckiego i całego rządu.

Ale w tym skupianiu się ma pan czasami zapewne okazję do tego, żeby pomyśleć: "Piękna jest ta Warszawa i chętnie bym tutaj nią porządził".

Tego nikt nie kwestionuje, Warszawa jest przepięknym miastem, mającym olbrzymie możliwości, ale w tej chwili staramy się zbudować sprawnie działające zaplecze rządu i premiera Morawieckiego.

Słyszę, że szansa, że to pan za miesiąc zostanie ogłoszony kandydatem PiS-u na prezydenta Warszawy, jest duża, a nawet bardzo duża.

To pan redaktor wie więcej niż ja.

No tak, ale inni też to wiedzą. Marszałek Senatu się wycofał, Jacek Sasin wprost mówi, że Dworczyk i Jaki mają szansę być kandydatami, więc rozumiem, że te głosy i do pana docierają.

Tak jak powiedziałem - ja pracuję w Kancelarii...

Niech pan nie powtarza. To ja zadam inne pytanie: rozmawiał ktoś z panem o tym?

Myślę, że o wewnętrznych dyskusjach, decyzjach partii nie powinno się mówić w mediach. To są prawy ważne...

Czyli rozmawiał - ja to tak czytam. Bo nie wierzę, żeby nie.

...w każdej formacji politycznej. I w tej chwili nie mam nic więcej panu do powiedzenia.

Chyba nie jest pan jak zdradzany mąż, który dowiaduje się na końcu, jakie są wobec niego plany i co dzieje się za jego plecami?

Zapewniam pana, że w PiS-ie traktujemy się wszyscy po partnersku i takich sytuacji, o których pan mówi, nie ma.

A gdyby zaproponowano panu ten start, to...?

Ja jeszcze raz powtórzę: ja jestem skupiony na pracy w...

Niech pan nie powtarza. Nie odpowiedział mi pan na to pytanie do tej pory: a gdyby zaproponowano panu start?

I nie odpowiem, panie redaktorze.

Czyli coś się dzieje. Bo jakby mnie pan zapytał, czy chciałbym być kandydatem PiS-u na prezydenta Warszawy, odpowiem panu: "Nie, nie chciałbym".

Możemy sobie dywagować na ten i na inne tematy, ale uważam, że dziś nie ma to sensu.

"Dworczyk to wielka nadzieja prezesa na powtórkę z triumfu Andrzeja Dudy" - to ja usłyszałem od jednego z ważnych polityków PiS-u.

Tak jak powiedziałem, dziś nie ma co na ten temat rozmawiać. Dzisiaj każdy z nas ma swoje zadania, realizuje te zadania, a do wyborów samorządowych przygotowujemy się w całej Polsce, mamy dobrych kandydatów, dobre oferty programowe...

Na razie nie macie kandydatów, słyszałem. Sam pan powiedział, że jeszcze nie ma kandydatów, bo zostaną zdecydowani.

Część kandydatów już w tej chwili mamy wyłonionych, część zostanie wyłonionych i pewnie niebawem o wszystkich, przynajmniej jeśli chodzi o najważniejsze miasta, miasta wojewódzkie, o wszystkich się dowiemy, władze partii zakomunikują swoje decyzje.

Albo widzę w panu nieśmiałość, albo lęk.

Ja jestem człowiekiem, który z pokorą podchodzi do życia, więc może to jest...

Skromność. Skromność skarb ministra.

Nie wiem, w jakim kontekście pan redaktor pyta, natomiast ja podchodzę do życia z pokorą.

Słuchacze bardzo się tym interesują: czy nie bałby się pan, że w kampanii pojawiłby się pan pańskiego pancerfausta w piwnicy?

To nie był pancerfaust, tylko karabin wzór 29, mauzer.

Ale rzeczywiście go pan trzymał w piwnicy.

Rzeczywiście był w mojej piwnicy od czasów licealnych, kiedy kolekcjonowałem militaria polskie z okresu dwudziestolecia międzywojennego.

Za tego mauzera nawet półtora roku więzienia pan dostał w zawieszeniu.

Na polach bitew września poszukiwałem z innymi pasjonatami artefaktów. Błędy młodości, za które ciężko odpokutowałem. Przepraszałem wielokrotnie te osoby, które były na dyskomfort narażone. Będę pamiętał to do końca życia.

Rzeczywiście traktuje to pan jak błąd młodości czy taką fantazję młodzieńczą, wybryk młodzieńczej fantazji?

Niezależnie, jak to opiszemy, konsekwencje tego były takie, jakie były, i ja będę pamiętał o tym do końca życia.

A że studiowaliśmy na jednym wydziale, to wiemy doskonale, że takich, którzy zbierali militaria, było tam co niemiara, pan był, rozumiem, jednym z nich.

To prawda.

Brytyjska premier ma jakiś pomysł na wspólną sojuszniczą, także polską reakcję na otrucie eks-agenta rosyjskiego?

Brytyjczycy bardzo słusznie zakładają, że została przekroczona kolejna granica. Mamy do czynienia z bezprecedensowym wydarzeniem, kiedy gaz bojowy został użyty na terenie jednego z krajów NATO, i oni oczekują solidarności.

Ale czy oni mają przekonanie, że to Rosjanie, że to rosyjskie państwo stoi za tym? Co do tego też są różne głosy. Czy oni mają jakieś dowody?

Premier Theresa May mówiła o tym publicznie. Wiadomo, że wszystkich informacji zebranych przez służby nie ujawnia się publicznie, natomiast Brytyjczycy co do tego nie mają wątpliwości.

Ale kiedy rozmawia z premierem Morawieckim, mówi mu: "Mamy pewność, wiemy, że to Rosjanie, że to państwo rosyjskie, co do tego nie ma wątpliwości"?

Ja oczywiście nie mogę tego rozstrzygać, natomiast Brytyjczycy są przekonani. Rzeczywiście to, o czym mówią, i te dowody, które pokazują, wskazują, że jest wiele przesłanek, by oceniać tak sytuację, i również to jest oczywiste, i Polska podziela ten punkt widzenia, że powinniśmy teraz pokazać solidarność i w ramach UE, i w ramach NATO, i pokazać Rosji, że nie ma zgody na przekraczanie kolejnych granic.

Tylko jak? Bo że trzeba demonstrować solidarność wszyscy wiedzą, tylko nie za bardzo widzę na razie pomysł na to, jak ta solidarność okazywana Wlk. Brytanii miałaby zostać wcielona w życie.

W tej chwili trwają intensywne konsultacje zarówno na poziomie dyplomatycznym, jak i politycznym.

Ale jakie są pomysły?

Wiemy, że Wlk. Brytania wydaliła rosyjskich dyplomatów, więc tego rodzaju sankcje mogą być brane pod uwagę.

Polska też będzie wydalać rosyjskich dyplomatów?

Mówimy też o sankcjach gospodarczych, o szeregu innych pomysłów. Ja teraz nie mówię o stanowisku Polski, ja mówię o tym, o czym Brytyjczycy rozmawiają ze swoimi partnerami. Trwają intensywne konsultacje, na pewno w tym tygodniu zapadną decyzje, jaka będzie reakcja przynajmniej części krajów NATO i UE wobec Rosji, a ja uważam, że powinniśmy skupić się głównie na tym, żeby okazać solidarność, bo Rosja od lat działa na rozbicie solidarności europejskiej, solidarności krajów NATO.

A czy tym okazaniem solidarności sojuszniczej mogłoby być zbojkotowanie piłkarskich mistrzostw świata albo odebranie ich Rosji?

Myślę, że raczej to drugie rozwiązanie byłoby bardziej dotkliwe dla Władimira Putina.

A myśli pan, że to dobry pomysł?

To jest jeden z pomysłów, tutaj musiałby być konsensus...

Ale dobry?

Ja nie jestem ministrem spraw zagranicznych...

Jest pan szefem KPRM, wobec czego co sądzi na ten temat szef KPRM?

Na pewno byłoby to bardzo dotkliwe nie tylko dla prezydenta Rosji, ale wszystkich Rosjan, oni bardzo prestiżowo traktują tego rodzaju wydarzenia, mają duże ambicje w tym obszarze. Na pewno mogłoby to być bardziej dostrzeżone przez Rosjan niż kolejne sankcje gospodarcze.

Pan uważa, że to jest dobry pomysł?

W rozmowach między dyplomatami różnych krajów pojawia się.

I pan uważa, że to jest dobry pomysł?

Myślę, że to jest jeden z pomysłów, nad którym warto dyskutować.

Jak pan może zatrudniać w KPRM osoby, które CBA oskarża o złamanie ustawy antykorupcyjnej, a prokuratura bada, czy nie skłamały w oświadczeniach w majątkowych?

Mam wrażenie, że pan redaktor ma nieprecyzyjne informacje.

A jakie są precyzyjne?

CBA nie prowadzi żadnego postępowania w tej sprawie.

Nie powiedziałem, że prowadzi. Powiedziałem, że oskarża ich o złamanie ustawy antykorupcyjnej.

Materiały po sprawdzeniu przez CBA trafiły do prokuratury i dzisiaj prokuratura prowadzi postępowanie sprawdzające w sprawie, a nie przeciwko komuś. Ale żebyśmy byli precyzyjni...

Ja bardzo precyzyjnie powiedziałem: CBA uznaje, że osoby, które pracowały w Kancelarii Premiera, potem założyły spółkę, robiły kampanię Polskiej Fundacji Narodowej, tę antysędziowską, i teraz wracają do Kancelarii Premiera, złamały ustawę antykorupcyjną.

Ale w jakim zakresie? Bądźmy precyzyjni.

Założyły spółkę, pracując jeszcze w Kancelarii Premiera.

Bądźmy precyzyjni i dopowiedzmy do końca: po złożeniu wypowiedzenia, czekając na odwołanie, rozpoczęli rejestrację spółki.

Bardzo jest to możliwe, natomiast CBA uważa, że jest to złamanie ustawy.

Przez sześć dni, kiedy otrzymali to odwołanie, spółka już była w fazie organizacji.

Pan moralnego problemu z tym nie ma?

Nie jest to zagrożone żadną sankcją. Trudno mówić tutaj o...

To co bada prokuratura w takim razie? Prokuratura zajmuje się sprawami, które podlegają sankcjom.

Było to na pewno niedopatrzenie z ich strony, w tym sensie było to naruszenie przepisów, o którym pan mówi. Natomiast w moim przekonaniu nie dyskwalifikuje ich to do tego, żeby mogli pracować w ramach służby cywilnej w Kancelarii Premiera Rady Ministrów.

Ale nawet jeśli ta sprawa jest, jak pan mówi, szczegółem czy drobnostką - pracowali dla rządu...

Uważam, że to jest burza w szklance wody. To się nie powinno zdarzyć, pełna zgoda. Ale uważam, że to ich nie dyskwalifikuje, jeśli chodzi o pracę w KPRM.

Pracowali dla rządu, odeszli na chwilę, dostali lukratywny kontrakt PFN, która jest utrzymywana za pieniądze Skarbu Państwa. Teraz wracają - wie pan, jak to fatalnie wygląda. Rozmawiam ze zwolennikami dobrej zmiany i oni mówią: "No wstyd nam".

Pan Matczuk i pani Plakwicz wykazali się wielokrotnie w czasie kampanii prowadzonych dla PiS-u swoim profesjonalizmem. I jestem przekonany, że teraz będą wspierać premiera i cały zespół w budowaniu dobrego wizerunku rządu i pana premiera.

Gdzie wysokie standardy dobrej zmiany? Gdzie jest to, że wystarczy nie kraść i trzeba rządzić uczciwie i sprawiedliwie? Takie przeskoki z prywatnego biznesu do rządu z powrotem...

Chciałem zwrócić uwagę, że te rzeczy czy przestępstwa, o których pan mówi, absolutnie nie powinny być wymieniane obok nazwisk dwójki nowych dyrektorów w KPRM, bo są to ludzie uczciwi po prostu.

A ich działalność na rzecz PFN też nie budzi pańskiego zdziwienia? Że oni tak łatwo takie lukratywne kontrakty tam dostawali?

W czasie naszej ostatniej rozmowy wspominałem panu, że nie pracuję w tej fundacji i tym bardziej nie jestem rzecznikiem tej fundacji.

No tak, ale pan tych ludzi zatrudnił.

Nie znam też ścieżki decyzyjnej, jaka była przy podejmowaniu decyzji o zatrudnieniu firm i wyborze firmy, której wówczas właścicielami były te dwie osoby, o których dziś rozmawiamy. Natomiast jeżeli ktoś ma wiedzę o tym, że zostały naruszone przepisy, złamane prawo, powinien zgłosić to do prokuratury.

Prokuratura się tym zajmuje, podejrzewając, że zostały złamane przepisy. Wobec czego już nie ma czego zgłaszać.

Ja nic nie wiem na ten temat, żeby jakiekolwiek postępowanie w tej sprawie było.

Powiedział pan, że prokuratura to sprawdza. Że nie przeciwko nim, tylko w sprawie.

Prokuratura prowadzi postępowanie w sprawie odejścia z Kancelarii i zakładania firmy, a to są dwie różne sprawy, o których w tej chwili rozmawiamy.

A pan mówi, że nie prowadzi postępowania w sprawie PFN. Tak, to prawda. Tam co najwyżej etyka i moralność cierpi. Czy wszyscy ministrowie zwrócili premie wypłacone im w tym roku?

Rozumiem, że wracamy do mojego błędu...

Bo pan podpisał decyzję o tym, że... To po prostu było tak, że to był taki mechanizm, że szef KPRM dostawał na biurko co miesiąc czy co kwartał do podpisania wnioski o premie dla ministrów?

Nie, ja uważałem, że osoby, które pracują w KPRM, sekretarze i podsekretarze stanu, ich praca kwalifikuje ich do otrzymania takiej uznaniowej premii, dlatego uruchomiłem ten mechanizm.

Czyli to był pański pomysł?

Niefortunnie to się zbiegło w czasie z decyzją pana premiera. Pan premier podjął decyzję o wstrzymaniu wszystkich premii. Ja, kiedy poznałem tę decyzję, starałem się wstrzymać rozpoczętą procedurę. Niestety te środki zostały już przelane na konta ministrów w KPRM, dlatego poinformowałem ich o zaistniałej sytuacji. Każdy z nich indywidualnie mógł podjąć decyzję o tym, co zrobi z tą nagrodą.

I wszyscy podjęli decyzję o zwrocie?

O ile wiem, to wszyscy podjęli decyzję o zwróceniu tych środków.

Czyli pan wyszedł na tego, kto daje i odbiera.

No, było to zamieszanie spowodowane przeze mnie, za które przeprosiłem ich, bo to była niezręczna sytuacja, i mogę tylko tyle powiedzieć.

Bardzo dziękuję.

Dziękuję.

"Część przepisów ustawy o służbie cywilnej może wejść w życie od przyszłej kadencji. Chcemy o tym rozmawiać z opozycją"

Chcę rozmawiać z przedstawicielami opozycji na temat ustawy o służbie cywilnej. Jesteśmy gotowi rozważyć propozycję, aby wejście większości zapisów tej ustawy przesunąć na kolejną kadencję a dziś wprowadzić tylko obostrzenia – ustawowy zakaz wypłacania nagród i innych świadczeń finansowych dla wiceministrów i ministrów. Żeby nie było zarzutów, że chcemy coś dla siebie – mówi gość Radia ZET, szef Kancelarii Premiera Michał Dworczyk. Minister tłumaczy, że ustawa o służbie cywilnej ma zmienić filozofię funkcjonowania rządu. Do tej pory był wyłącznie ciałem politycznym. Teraz chcemy, by rząd miał charakter polityczno-urzędniczy. Chcemy poprzez przeniesienie podsekretarzy stanu do służby cywilnej, doprowadzić do tego, że zacznie być budowana pamięć instytucjonalna – wyjaśnia Dworczyk. Dodaje, że podsekretarze stanu „nie będą mogli być nominantami politycznymi, nie będą to mogli być też czynni politycy”. Część tych ludzi będzie skupiona na pracy i będzie pracowała niezależnie od tego, czy będzie taka czy inna większość parlamentarna. To już jest dużo, bo zmusza ich do wyłącznie skupienia się na pracy merytorycznej a nie chodzenia po mediach i utarczkach z oponentami – mówi szef KPRM. Zdradza także, że nie wszyscy mogą te rozwiązania zaakceptować – „część z nich to radni, część jest aktywnie zaangażowanych w życie partii a urzędnicy służby cywilnej mają ustawowy zakaz uczestnictwa w życiu formacji politycznej, więc będą musieli podjąć trudne decyzje”.

Udało się zrobić wiele dobrych rzeczy w polityce zagranicznej. Oczywiście to nie są same sukcesy, bo błędów nie popełnia tylko ten, kto nic nie robi – mówi gość Radia ZET. Jeśli chodzi o dialog z partnerami w UE – jest znaczna poprawa, jest szereg obiecujących rzeczy – dodaje.

Pełnomocnik premiera ds. smogu? Z tytułu tego, że jest pełnomocnikiem premiera, nie pobiera żadnego wynagrodzenia. Jest zatrudniony w gabinecie politycznym minister Emilewicz – komentuje gość Radia ZET.

Michał Dworczyk odpowiada także na pytania o plan Morawieckiego, kandydowanie na prezydenta Warszawy i nagrody dla ministrów.

RADIO ZET/MA

Oceń