Słuchaj
Michał Korościel, Damian Michałowski
Marcin Sońta , Mateusz Ptaszyński
Justyna Dżbik, Kamil Nosel
Hubert Radzikowski
Redakcja Radia ZET
Sprawdź co graliśmy

Teraz gramy

Paweł Mucha: Nie wykluczam, że prezydent wybierze się w najbliższym czasie na Ukrainę

28.11.2018 06:49

Prezydent Andrzej Duda może pojechać na Ukrainę. „Nie wykluczałbym tego, jeśli będzie tego rodzaju potrzeba lub okoliczności. Wspieramy Ukrainę, jeśli będą wprowadzone sankcje wobec Rosji, Polska się do nich przyłączy” - zapowiada w Radiu ZET wiceszef Kancelarii Prezydenta RP, Paweł Mucha.

Beata Lubecka: Paweł Mucha, wiceszef Kancelarii Prezydenta Andrzeja Dudy. Taki pan chudziutki.

Paweł Mucha: Szczupły, zdrowy, w dobrym samopoczuciu. W zdrowym ciele zdrowy duch.

No to oby tego zdrowia jak najwięcej. Kiedy pan prezydent otrzymał list od pani ambasador Mosbacher?

To jest list, który nie jest kierowany do pana prezydenta.

Ja wiem, ale do wiadomości.

To jest list, który jest przesłany do wiadomości pana prezydenta.

A pan prezydent przeczytał ten list?

Według mojej wiedzy to jest rzecz z ostatnich dni.

Ale pan prezydent przeczytał ten list? Zdążył przeczytać?

Nie wiem, czy pan prezydent miał możliwość zapoznania się z listem. Pan prezydent wrócił wczoraj w późnowieczornych godzinach z ważnej wizyty w Bułgarii.

Czyli mógł jeszcze nie zapoznać się z listem? Ew. mógł przeczytać w Internecie?

Mógł się nie zapoznać, natomiast nie ma tego rodzaju praktyki, żeby Kancelaria Prezydenta odpowiadała na listy, które są przesyłane do wiadomości. Jeżeli pan prezydent nie jest adresatem danego wystąpienia czy danego listu, to taka wypowiedź nie spotyka się z oficjalną odpowiedzią Kancelarii Prezydenta.

Ale sprawa jednak mocno rezonuje. Taki list pani ambasador powinna napisać do najwyższych władz w państwie, czy też nie?

Jeżeli taki list nie jest kierowany do pana prezydenta i pan prezydent nie jest jego adresatem, tak jak powiedziałem, nie będzie odpowiedzi, to nie ma też komentarzy w tej sprawie.

Pan w żaden sposób tego nie skomentuje? A nazwałby pan panią Mosbacher też nowojorską celebrytką, tak jak były szef polskiej dyplomacji Witold Waszczykowski?

Nie jestem rzecznikiem pana Witolda Waszczykowskiego, nie jestem rzecznikiem ambasady USA w Polsce. Tak jak powiedziałem, list do Kancelarii wpłynął tylko na zasadzie przesłania go do wiadomości...

Ale nie można go zignorować jednak.

...czyli w związku z tym tutaj należałoby oczekiwać wypowiedzi tych, którzy są adresatami tego listu.

Czyli pan prezydent się nie wypowie w tej sprawie?

Pan prezydent się w tej sprawie nie wypowiada publicznie.

A nie zaprosi do siebie pani ambasador, żeby wyjaśnić rozbieżności?

Ale pan prezydent utrzymuje kontakty z ambasadą amerykańską, z panią ambasador, z administracją.

Mamy świetne relacje polsko-amerykańskie i podchodziłbym do tego wszystkiego z mniejszą jednak dozą emocji.

A czy ta sprawa nie pogorszy naszych relacji wzajemnych?

Tak jak powiedziałem, podchodziłbym do tego ze spokojem, natomiast tutaj pani redaktor musiałaby pytać zainteresowanych: adresatów listu i jego autorów – to są ci, którzy powinni w tej sprawie się wypowiadać.

Bardzo jestem ciekawa, co chcieliby w tej sprawie powiedzieć, bo na razie pan premier milczy jak zaklęty. Amerykanie pokazali nam miejsce w szeregu? Bo jednak pani ambasador jasno wypowiedziała się, że w krajach demokratycznych ataki na media są niedozwolone.

Rzeczpospolita Polska jest bardzo ważnym partnerem amerykańskim w Europie, ale myślę, że wymiar jest większy niż tylko europejski, bo także w kontekście bezpieczeństwa i w kontekście globalnym prezydent Donald Trump wymienia Polskę jako wzór dla innych państw i w kontekście NATO, i w kontekście...

Trochę pan ucieka od odpowiedzi.

Jestem konsekwentny. Powiedziałem, że treści listu nie będę komentować. Pani redaktor jest konsekwentna w tym, żeby mnie pytać, a ja jestem konsekwentny w tym, że skoro nie jesteśmy adresatem, to nie będziemy tego listu komentować.

A jeszcze konsekwentnie zapytam, czy skala ataków na telewizję TVN, która teraz należy do Amerykanów, przekracza pana zdaniem wszelkie normy czy nie przekracza?

Nie mam tutaj wiedzy na temat ataków na TVN i tego, czy miara jest przekroczona czy nie jest przekroczona.

A wie pan, co powiedział np. poseł Horała wczoraj w TOK FM? Że to rosyjska telewizja?

Wiem, że toczy się jakieś postępowanie, w którym mają być wszelkie okoliczności sprawdzone związane z tym wyjaśnieniem, z tym reportażem. Dobrze, niech będą wyjaśnione.

Rzeczywiście, konsekwentnie pan ucieka od tematu, absolutnie. A czy polskie MSZ powinno np. wezwać na dywanik panią ambasador w tej sprawie?

To pytanie do polskiego MSZ, żeby się wypowiadał co do treści listu, tak jak mówię, ja nie jestem rzecznikiem MSZ.

A czy w związku z kryzysem na Ukrainie pan prezydent zwoła Radę Bezpieczeństwa Narodowego?

Pan prezydent bardzo aktywnie reaguje, jeżeli chodzi o sytuację na Ukrainie. Mieliśmy bardzo zdecydowane wypowiedzi pana prezydenta wczoraj. Proszę zwrócić uwagę, że Bułgaria to jest państwo...

Dwa dni post factum.

Nieprawda. Nieprawda. Oczywiście już od godzin wieczornych polska strona monitorowała sytuację. W poniedziałek mieliśmy rozmowę pana prezydenta Petra Poroszenki z panem prezydentem Andrzejem Dudą.

Z inicjatywy Petra Poroszenki.

Mieliśmy potem spotkanie prezydenta RP z premierem polskiego rządu, mieliśmy oświadczenie, briefing przedstawicieli pana...

Jakie są efekty? Jak pomożemy Ukrainie?

Efekty są takie, że dzisiaj społeczność międzynarodowa bardzo zdecydowanie się w tej sprawie wypowiada, a Polska wprost powiedziała ustami prezydenta RP: tak, mieliśmy do czynienia z agresją wobec Ukrainy ze strony Rosji...

I to wystarczy? To są tylko słowa.

…mamy oczekiwanie takie, że ukraińscy marynarze będą uwolnieni, że ukraińskie okręty zostaną zwrócone. Prezydent wprost powiedział, że jeżeli będzie temat związany z sankcjami wobec Rosji, to Polska tutaj będzie się do tego przyłączać. I proszę zwrócić uwagę, że te wypowiedzi, które się pojawiają w przestrzeni publicznej, polskie wypowiedzi, były od razu bardzo mocne, bardzo zdecydowane, pan prezydent nadał tutaj pewien ton. Te wypowiedzi są dzisiaj powtarzane czy podtrzymywane czy to przez Jensa Stoltenberga, sekretarza generalnego NATO, czy to przez przedstawicieli UE, tutaj także mamy wypowiedzi, pojawiły się także wypowiedzi amerykańskie dość zdecydowane. Wszyscy oczekują tego, że suwerenność, integralność Ukrainy musi być utrzymana. Nie ulega żadnej wątpliwości, że… Też powiedzmy zupełnie szczerze: nie powinniśmy dążyć do eskalacji konfliktu.

Prasa ukraińska jednak pisze, że jest nieco zawiedziona i z ubolewaniem jednak dostrzega, że ta reakcja świata zachodniego jest żadna albo za słaba. Powracam do swojego pytania. Czy pan prezydent zwoła Radę Bezpieczeństwa Narodowego? Takie jest oczekiwanie np. lidera największej partii opozycyjnej.

Nie podzielam poglądu, żeby reakcja była żadna – to nieprawdziwa ocena. Natomiast oczywiście, że będziemy Ukrainę wspierać i będziemy liderem wspierania Ukrainy przy założeniu też takim, że w interesie wszystkich jest deeskalacja tego konfliktu, rozwiązanie go na gruncie negocjacji, rozmów.

A jeśli chodzi o RBN? 

Jeżeli chodzi o Radę Bezpieczeństwa Narodowego, pan prezydent ma tego rodzaju kompetencje, żeby Radę Bezpieczeństwa Narodowego zwołać.

To wiemy, ale czy zwoła? Czy wykorzysta swoje kompetencje?

Jeżeli uzna, że jest taka potrzeba, może radę zwołać. Natomiast ja bym powiedział a propos komentarzy opozycji jedną rzecz: nie każda sfera czy nie każda sprawa jest tego rodzaju sprawą, przy której należy formułować bardzo ostre wypowiedzi polityczne na gruncie wewnętrznym. Ja bym bardziej oczekiwał tego, że będą wypowiedzi pana przewodniczącego Grzegorza Schetyny i innych – oczywiście ma prawo komentować, jak chce – takie, które powiedzą: tak, popieramy stanowisko polskiego prezydenta, popieramy stanowisko polskiego rządu. Tak, słusznie powiedział pan prezydent Andrzej Duda, będziemy wspierać, w tej sprawie wszyscy jesteśmy jako Polska konsekwentni…

Tylko, że opozycja jak rozumiem, uważa, że pan prezydent czy też rząd w tej sprawie wykonuje zbyt zachowawcze ruchy. A dlaczego pan prezydent nie idzie śladem śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego i nie chce, mówiąc kolokwialnie, zmontować…?

Można by odwrócić pytanie i powiedzieć: co sugeruje pan przewodniczący Schetyna, jakiego rodzaju działania by oczekiwał, bo ja nie widziałem żadnego komunikatu...

Na razie Grzegorz Schetyna jest tylko w opozycji i może tylko pogadać, nic nie może zrobić. Dlaczego pan prezydent nie pokusi się np. o zorganizowanie takiej inicjatywy, jaką w 2008 r. zorganizował pan prezydent Lech Kaczyński?

Sytuacja jest dynamiczna, ja bym niczego nie wykluczał, jeśli chodzi o działania ze strony pana prezydenta. Natomiast, tak jak powiedziałem, interesem oczywiście jest to, żeby zachować stabilność w Europie. Polska strona wypowiada się bardzo zdecydowanie, przecież i na forum Rady Bezpieczeństwa ONZ także polskie stanowisko było prezentowane i bezpośrednio przez polskiego przedstawiciela, i w wystąpieniu także ambasador USA było odwołanie do kilku państw członkowskich…

i pańskim zdaniem to wystarczy, tak?

Nie mówię, że wystarczy. Mówię, że tej sprawy na pewno nikt nie lekceważy. Mówię, że będziemy konsekwentnie wspierać Ukrainę, tak jak ją wspieramy na forum międzynarodowym. Nie ma zgody na aneksję Krymu, nie ma zgody na blokadę Cieśniny Kerczeńskiej, nie ma zgody na incydenty rosyjskie na Morzu Azowskim.

To jest wszystko strefa werbalna. A czy np. pan prezydent Andrzej Duda wybiera się na Ukrainę w najbliższym czasie? Bo np. wybiera się tam z wizytą w przyszłym tygodniu prezydent Litwy.

Też tego bym nie wykluczał, jeżeli będzie tego rodzaju potrzeba czy tego rodzaju okoliczności, które będą uzasadniały tego rodzaju zachowanie pana prezydenta, też bym tego nie wykluczał. Natomiast to jest sytuacja tego rodzaju, że pan prezydent absolutnie obserwując sytuację, monitorując sytuację, zapewniając wsparcie stronie ukraińskiej, najlepiej świadczy o potrzebie tego wsparcia rozmowa pana prezydenta Poroszenki z panem prezydentem Dudą, będzie reagował adekwatnie do okoliczności. Natomiast na pewno stałą jest to, że dążenia ukraińskie do tego, żeby przywrócić zgodność z prawem także sytuacji, bo nie ulega wątpliwości, wypowiadają się eksperci także od prawa morskiego, prawa nawigacyjnego, że działania Rosji są nieuzasadnione, niezgodne z prawem, niezgodne z prawem międzynarodowym. Dzisiaj bezpieczeństwo ukraińskich marynarzy, zwrot okrętów...

To jest priorytet.

To jest priorytet, ale także deeskalacja tego konfliktu. A to, że środkami związanymi z polityką międzynarodową należy dążyć do tego, żeby Rosja to odczuła, to polska strona mówi bardzo wyraźnie, bo proszę zwrócić uwagę, że jako pierwszy pan prezydent powiedział potencjalnie o kolejnych sankcjach wobec Rosji.

Paweł Mucha, wiceszef Kancelarii Prezydenta Andrzeja Dudy. Ale to nie znaczy, że się rozstajemy, jesteśmy cały czas na Facebooku i na RadioZET.pl, Beata Lubecka, zapraszam.

Będzie mi bardzo miło.

***

"Stefan Żeromski nie ma najbliższej rodziny, tak wynika z przeprowadzonych przez naszych urzędników badań i analiz" - mówi w internetowej części programu minister Paweł Mucha. Beata Lubecka pytała go, dlaczego Roman Giertych i Juliusz Braun nie mogli odebrać nadanego pośmiertnie pisarzowi Orderu Orła Białego.
Zdaniem ministra jest to informacja nieprawdziwa: "Stefan Żeromski nie ma najbliższej rodziny, tak wynika z przeprowadzonych przez naszych urzędników badań i analiz". Przypomina, że zgodnie z ustawą, jeśli Order przyznawany jest pośmiertnie to odebrać go mogą tylko najbliżsi. Jeśli i oni nie żyją, wtedy Order może być przekazany instytucjom muzealnym. Roman Giertych na jednym z portali internetowych napisał, że on i Juliusz Braun są dalekimi krewnymi pisarza, ale Orderu odebrać nie mogli.
"Ani się o to ubiegali, ani nikt się do nich w tej sprawie nie zwracał" - podkreśla Paweł Mucha. Dodaje: "do wypowiedzi pana Giertycha podchodzę z pewną wstrzemięźliwością". Podkreśla: "Według mojej wiedzy, nikt z Kancelarii nie rozmawiał ani z panem Braunem, ani z panem Giertychem". 

RadioZET.pl/BM

Oceń