Słuchaj
Mateusz Ptaszyński, Marcin Sońta
Michał Korościel
Damian Michałowski, Ewelina Pacyna
Marcin Łukasik
Marcin Wojciechowski
Sprawdź co graliśmy

Teraz gramy

Paweł Rabiej o złych sondażach .N: Najciemniej jest przed świtem. Może nie widać światła, ale słońce zaświeci

23.02.2018 06:52
xxx zet

„Jak wygramy, to będziemy mieli dylemat, co zrobić z pomnikami smoleńskimi, ale ja bym je zostawił, wiedząc, że będzie to kość niezgody” – mówi gość Radia ZET, kandydat na wiceprezydenta Warszawy Paweł Rabiej. „Jak ten pomnik, czy inne samowole budowlane powstają w Warszawie, to mam takie obrazy przed oczami, że fajnie byłoby przejechać dźwigiem z kulą i to zburzyć. Ale zarządzanie miastem to szukanie konsensusu i ładu społecznego” – komentuje Rabiej. Jego zdaniem pomnik powinien powstać tuż po katastrofie smoleńskiej. Słabe sondaże Nowoczesnej? „Najciemniej jest przed świtem. Może nie widać mocno światła i nadziei, ale słońce zaświeci” – uważa polityk tej partii. Pytany przez Konrada Piaseckiego o brak sondażowych efektów sojuszu z PO, odpowiada, że będą one „odłożone w czasie”.

Konrad Piasecki: Polityk Nowoczesnej, kandydat na wiceprezydenta Warszawy, Paweł Rabiej. Choć z tym kandydowaniem to jakoś nie najlepiej wygląda, bo sojusz PO i Nowoczesnej zdaje się sypać.

Paweł Rabiej: Nie podzielam tego poglądu. Sojusz Nowoczesnej i PO jest silny. Pracujemy nad porozumieniem w sejmikach, mamy minimum programowe.

Tyle że pojawiła się kość niezgody w postaci kandydata na prezydenta Gdańska. Adamowicz się zgłasza, PO nie mówi nie, a wy się burzycie.

Ja bym powiedział, że w tej chwili to jest raczej kość zgody, dlatego że Nowoczesna, jeśli chodzi o pana prezydenta Adamowicza, ma jasne stanowisko. Ma już pięć kadencji w samorządzie, wystarczy. I myślę, że znajdziemy wspólny...

I mówicie, że gdyby PO chciałaby go poprzeć, oznaczałoby to koniec koalicji, koniec sojuszu?

Tak ostro tego nie stawiamy, ale chcemy wspólnie znaleźć innego kandydata niż prezydent Adamowicz.

A PO rozmawia z Adamowiczem i mówi: "Poczekajmy, aż dym opadnie, trzeba będzie podejmować decyzje za jakiś czas".

Bo do tego trzeba podchodzić spokojnie. My mamy swoją kandydatkę Ewę Lieder, która startowała  w poprzednich wyborach prezydenckich w Gdańsku, dostała dobry rezultat, tak że piłka jest w grze.

A co by się stało, gdyby jednak Adamowicza oni poparli? Bo pan mówi, że tak ostro nie stawiacie sprawy, że oznaczałoby to koniec koalicji - to jak ostro stawiacie?

Trudno mi sobie wyobrazić takie rozwiązanie z bardzo wielu względów. My mówimy od początku, że dwie kadencje w samorządzie wystarczą. Pięć kadencji prezydenta Adamowicza to jest naprawdę wystarczająco dużo. Poza tym sądzimy, że prezydent Adamowicz jednak niezbyt transparentnie wyjaśnił wszystkie kwestie dotyczące swojego majątku mieszkańcom.

Ja to wszystko rozumiem, ale jak polityk mówi sobie, że trudno sobie coś wyobrazić, to ja myślę sobie, że nie takie rzeczy i obrazy wyobraźnia podpowiada.

Zgoda, może tak być, natomiast w tym punkcie będziemy zdecydowanie twardzi: "nie" dla prezydenta Adamowicza.

No tak, a jak oni będą równie twardzi i powiedzą: "Trudno, poprzyjmy tego Adamowicza", to co zrobicie?

Myślę, że nie leży to w interesie PO i w interesie gdańszczan?

A jak oni uznają, że leży?

Ja jednak wierzę w głębokie myślenie strategiczne naszych partnerów z PO.

A jeśli się ta nadzieja i ta wiara okaże płonna?

Może być taki scenariusz również, że w wielu punktach ta wiara i nadzieja na nasze porozumienie okaże się płonna, ale na razie zakładam, że się porozumiemy i w sejmikach, i w większości miast.

I nawet w Gdańsku?

Tak wierzę i tak zakładam.

Bo miałem wrażenie, że o ile na początku PO na Adamowicza zareagowała źle, to wczorajsze i przedwczorajsze sygnały były już trochę bardziej optymistyczne dla niego, dla jego kandydowania.

Ja myślę, że to, co Nowoczesna wnosi do koalicji opozycji, to dość twarde powiedzenie, że potrzebujemy samorządu i urzędu przejrzystego, i dążenie do zmiany generacyjnej w polskich miastach, ono jest potrzebne.

Z tą przejrzystością wy też macie trochę problemów, choć rozumiem, pan i Trzaskowski jak jedna pięść?

Absolutnie.

Widział pan, co przedwczoraj napisał o Rafale Trzaskowskim były asystent ministra skarbu z PO i, jak rozumiem, kolega znajomy Rafała Trzaskowskiego?

Tak, czytałem, myślę, że takich rzeczy będzie się w tej kampanii pojawiało sporo. Trzeba liczyć się z tym, że ona będzie brutalna, że będą wyciągane różne, z reguły nieprawdziwe rzeczy.

No właśnie, tylko pytanie, czy nieprawdziwe, czy prawdziwe. Tam są sugestie brania pieniędzy na kampanię z biznesu, odpłacania się za te pieniądze pytaniami w Europarlamencie oraz sięgania po narkotyki.

Jeśli te zarzuty są nieprawdziwe, to ktoś, kto je stawia, powinien odpowiedzieć karnie w moim przekonaniu.

Jakoś nie wiedziałem deklaracji Rafała Trzaskowskiego, że pozywa do sądu za ten wpis.

To pojawiło się niedawno.

48 godzin temu. Nie można się do tego odnieść przez 48 godzin?

Wydaje mi się, że takie rzeczy trzeba ostro i szybko przecinać, ale też przypomnę, że Rafał Trzaskowski zapowiadał, że różnego rodzaju ataki mogą się pojawić. Myślę, że też  w momencie, kiedy zadeklarował start, bardzo jasno powiedział to, co wtedy powiedział o swoim życiorysie, więc jest też transparentny i przejrzysty.

Pytanie, czy w tym życiorysie nie ma takich właśnie haczyków, o których pisze ten pan D.

Ja myślę, że ta kampania będzie brutalna. Zresztą sam padłem ofiarą podobnego czy innego pomówienia, myślę, że będą wyciągane różne rzeczy. Trzeba się do tego przyzwyczaić, mieć grubą skórę i szybko dementować.

Ale zapytał pan Rafała Trzaskowskiego: "Rafał, prawda to czy nie prawda? Masz takie historie w życiorysie czy nie?"?

Rozmawialiśmy głównie o sprawach programowych.

Nie wierzę, że pan nie zapytał.

Wtedy, kiedy rozmawialiśmy o kandydowaniu tutaj...

Ale teraz, kiedy się to pojawiło - zapytał go pan czy nie?

Akurat o tym nie mieliśmy kontaktu, nie rozmawialiśmy w ciągu ostatnich dwóch dni. Natomiast kiedy rozmawialiśmy, rozmawialiśmy również o tym, że będzie to kampania brutalna, że musimy się spodziewać ataków i że musimy być na nie dobrze przygotowani, do bólu transparentni, przejrzyści.

A jakieś sygnały o brutalności tej kampanii poza tym wpisem macie?

Jeszcze nie, ale też pamiętajmy, że kampania tak naprawdę się nie zaczęła. Jest oczekiwanie, że ona już trwa, są nawet zarzuty, że za mało robimy, z którymi się nie zgadzam, dlatego że to jest czas gromadzenia zasobów, to jest czas budowania sojuszy, to wszystko robimy, mamy energię, determinację, co rano wstajemy, ja i Rafał Trzaskowski, zastanawiając się, jak te wybory wygrać. Myślę, że ona się rozkręci za kilka miesięcy.

Będzie proces, pozew? Podpowiada pan Rafałowi Trzaskowskiemu proces za ten wpis internetowy?

Ja bym podpowiedział, żeby ostro to przeciąć, ostro zareagować.

Na razie nie ma żadnej reakcji.

Powinna być. Powinna być ostra reakcja. Myślę, że tego oczekuje każdy, kto chce nas poprzeć - ostrej, szybkiej reakcji.

A dałby pan sobie uciąć rękę, że to nieprawda?

Wierzę w charakter Rafała Trzaskowskiego, naprawdę wierzę to jest człowiek z charakterem. Wiem, że jest dobrym kandydatem na prezydenta Warszawy i jestem dumny, że razem startujemy, i myślę, że szybko to przetnie.

Miał 48 godzin i jakoś nie przeciął żadną twardą wypowiedzą ani zapowiedzią pozwu. Ale rozumiem, że ręki pan by sobie nie dał uciąć, bo pan jakoś skręcił po tym moim pytaniu?

Jeśli chodzi o ucinanie sobie rąk po moich różnych zakładach dotyczących wyników politycznych, staram się tutaj zbyt mocno nie deklarować. Cenię swoje ręce.

Boicie się startu Biedronia w Warszawie?

Myślę, że do niego nie dojdzie.

Siedział tu wczoraj i na jedno pytanie odpowiedział, że tylko Słupsk, ale na pytanie o Warszawę na końcu powiedział, że tutaj ciszą zakończy ten fragment.

Było tam trochę niedopowiedzeń, natomiast ja myślę, że jest trochę za późno na deklarowanie się w Warszawie, dlatego że wygranie kampanii tutaj wymaga dobrego przygotowania.

PiS wciąż nie ma kandydata i wciąż wierzy w swoje powodzenie.

Ale PiS ma zasoby, ma partię, która jest w stanie takiego kandydata wesprzeć. Robert Biedroń nie.

Biedroń mógłby zostać kandydatem lewicy, jakby go poparło SLD, które ma pieniądze, Razem, które ma pieniądze, dałoby radę te pieniądze zgromadzić.

Wiem, że jest taka nadzieja, ale też trzeba pamiętać, że to będzie wzmacniało de facto PiS w Warszawie, a jednak stawka jest wysoka. To jest trochę tak, jak w XIII w. najazd Tatarów na Polskę. W miastach będziemy musieli bronić samorządności, bronić tego, co w ciągu ostatnich dwóch dekad zostało zbudowane, bo grozi nam taka siperyzacja polskich miast. Widzimy, co robi wojewoda Sipiera w Warszawie, w jakich okolicznościach staje na pl. Piłsudskiego pomnik smoleński. Tak będą zarządzane polskie miasta, jeśli wygra w nich PiS.

Skoro tatarski najazd, rozumiem, że Legnicą Warszawa może się okazać?

Oby nie Legnicą jednak, tylko inną bitwą, która jest zwycięska.

Gdyby się tak zdarzyło, że pan by był wiceprezydentem, Trzaskowski prezydentem, któregoś dnai zmieniłby się rząd, co zrobicie z pomnikami smoleńskimi na pl. Piłsudskiego?

Będziemy mieli z nimi dylemat. Ja w ogóle uważam, że ten pomnik smoleński powinien powstać tuż po katastrofie.

Nie powstał. Siedem lat po katastrofie pomniki powstają i co dalej?

Bardzo mi się nie podobało działanie miasta, że nie powstał. Tak samo jak teraz mi się nie podoba działanie wojewody, który nagina prawo i tak naprawdę stawia go w postaci takiej samowoli budowlanej.

Tylko że dziś to jest czas deklaracji, co z tym zrobić, jak te pomniki będą?

Ale też nie podoba mi się działanie obecnych władz Warszawy, które nie chcą tam dopuścić ciężarówek, mnożą przeszkody. Ja myślę, że ten pomnik może być kością niezgody dlatego, że staje w takich okolicznościach. Czy naprawdę będzie to sprzyjało pamięci osób, które zginęły w tej katastrofie? Wątpię. Ale czy powinniśmy go rozbierać? Też wątpię.

Bardzo taka rabinacka wypowiedź! "Ci mają rację, ci mają rację", a właściwie: "Ci nie mają, ci nie mają...".

Bo to jest trochę piaskownica, co się dzieje. Tu jest zapiekłość z jednej strony, tu jest zapiekłość i naginanie prawa z drugiej strony.

Ale pan siedzi po uszy w tej piaskownicy.

Ja myślę, że niestety wystarczającą karą dla Jacka Sasina, który jest szefem komitetu budowy tego pomnika będzie to, że ten pomnik zbudowany w takich okolicznościach, bez dogadania się nie będzie łączył warszawiaków jak powinien. Myślę, że inicjatorzy powinni sobie to przemyśleć. Ciągle jest czas na osiągnięcie porozumienia z miastem.

Ale rozumiem, że jak słyszy pan głosy ze strony PO: "Będziemy rozbierać te pomniki", to pana one też mierżą?

Ja mam czasem takie myśli, że jeśli ten pomnik czy inne samowole budowlane powstają, bo przecież mieliśmy słynny samolot na pl. Defilad, to mam czasem takie obrazy przed oczami, że fajnie byłoby przyjechać dźwigiem z kulą i to zburzyć. Jednak pamiętajmy o tym, że zarządzanie miastem to jest szukanie pewnego konsensusu i ładu społecznego.

Proste pytanie: Paweł Rabiej rozebrałby te pomniki, gdyby to od niego zależało, czy nie?

Ja bym te pomniki zostawił, wiedząc, że jednak będzie to kość niezgody, bo zostały zbudowane w taki, a nie inny sposób.

Widział pan ostatnie partyjne sondaże?

Widziałem.

Dlaczego opozycja jest w takiej czarnej dziurze?

Bo najciemniej jest przed świtem. A mówię to jako osoba, która często wstaje rano.

To chyba z Petru pan to wziął, bo to chyba jest jego powiedzenie.

W takim razie może to być moje.

Chyba że pan mu je podpowiedział.

Często zamiennie używam różnych sformułowań. Uważam, że to jest taki moment, w którym rzeczywiście tego światła, nadziei może nie widać tak mocno, ale słońce zaświeci. Jesteśmy przygotowani do wyborów samorządowych, to będzie realny sprawdzian.

Widzi pan, że nadzieje na to, że sojusz Nowoczesnej z PO okaże się punktem zwrotnym, nie wypaliły, bo ten sojusz trwa już półtora miesiąca, a sondaże wciąż marne, a nawet marniejące?

Ja nie uważam, że one nie wypaliły. Myślę, że efekty tego sojuszu będą odłożone w czasie. Jest oczekiwanie, że będziemy współpracowali. Idziemy w tym bardzo szybko, nie zgadzam się z opinią, że nie posuwamy się w rozmowach koalicyjnych. Zamknęliśmy w dwóch tygodni rozmowy programowe, to jest naprawdę bardzo szybko.

Znawcy PiS-u, znawcy sondaży mówią: "Opozycji potrzebny jest jeden lider, bez jednego lidera nie są w stanie wygrać z PiS-em kiedykolwiek".

Ja jestem bardzo sceptyczny wobec różnego rodzaju znawców, więc sądzę, że tutaj takie kilkoosobowe również może się sprawdzić. Jeżeli mamy liderów z charakterem, a mamy liderów z charakterem, to będzie dobrze.

Bardzo dziękuję.

Dziękuję bardzo.

„Wierzę, że smok może mieć kilka głów i może ziać ogniem w różne strony”

My w Polsce lubimy silne przywództwo jednoosobowe i wydaje się, że PiS swoim modelem zarządzania to narzucił, ale wierzę w to, że smok może mieć kilka głów i może ziać ogniem w różne strony – mówi Paweł Rabiej, pytany w internetowej części programu o wielu liderów opozycji. Polityk Nowoczesnej dodaje: Nie podzielam opinii, że nasze porozumienie z PO może skutkować tym, że zostanie wchłonięci, bo jeżeli ma się tożsamość i charakter, to nie należy się tego obawiać.

Kandydaci .N na prezydentów miast? Myślę, że na ponad setkę miast prezydenckich, do 1/3 będziemy mieli kandydatów – odpowiada gość Radia ZET. Zapowiada także, że nazwiska te pojawią się „dosyć szybko”.

Rabiej pytany o rezygnację ze startu na prezydenta Warszawy mówi, że to nie była łatwa decyzja, ale w takich sytuacjach potrzebne jest myślenie strategiczne. Uznaliśmy, że współpraca zmniejsza ryzyko wygranej PiS w Warszawie i że jest warto – komentuje.

Jaką liderką jest Katarzyna Lubnauer? Potrafi budować sojusze, to liderka na trudne czasy dla nas i opozycji – uważa polityk Nowoczesnej. Jego zdaniem Lubnauer będzie „spinaczem, który poderwie partię do kampanii samorządowej”. Zachowuje twardość i otwartość – ocenia gość Radia ZET.

Paweł Rabiej odpowiada także na pytania o pracę w dyskotece Colosseum i zaostrzenie kodeksu karnego.

RADIO ZET/MA

Oceń