Słuchaj
Michał Korościel, Damian Michałowski
Marcin Sońta , Mateusz Ptaszyński
Justyna Dżbik, Kamil Nosel
Hubert Radzikowski
Redakcja Radia ZET
Sprawdź co graliśmy

Teraz gramy

Petru o swoich zarobkach: Jest trudniej. Zamknąłem działalność, bo CBA i urzędy skarbowe utrudniały mi życie

06.09.2018 07:16

„Nie rozmawialiśmy ostatnio z Grzegorzem Schetyną. Nie pamiętam już, kiedy dzwonił. Koalicja Obywatelska? Na razie nie jestem żadnym członkiem żadnej koalicji. KO ma przed sobą sprawdzian i po wynikach ich poznamy” – mówi gość Radia ZET Ryszard Petru, pytany o to, czy wstąpi do Koalicji Obywatelskiej. Były lider Nowoczesnej podkreśla, że na razie nie znamy konkretnych propozycji KO. „Z Prawem i Sprawiedliwością nie wygramy na poziomie abstrakcji, tylko konkretu. Nie wystarczy tylko techniczne zjednoczenie opozycji, ale formuła, w której ma ona kilka wspólnych propozycji programowych” – zaznacza gość Radia ZE. Pytany o to, jak to się stało, że został zawodowym posłem, odpowiada: „Prowadząc działalność gospodarczą, spotkałem się z nieprzyjemnościami ze strony urzędów skarbowych, CBA itd. a biznes lubi ciszę. "Były sytuacje, że utrudniano życie firmom i mnie i doszliśmy do wniosku, że działalność trzeba przerwać. Musiałem przejść na posła zawodowego” – tłumaczy Ryszard Petru.

ezembed

 Beata Lubecka: Były lider Nowoczesnej, teraz  koło Liberalno-Społeczni, od niedawna jest pan też posłem zawodowym. Jak to się stało, co się wydarzyło?

Ryszard Petru: Nie chciałbym do tego za bardzo wracać, ale prowadząc działalność gospodarczą, spotkałem się z nieprzyjemnościami ze strony różnego rodzaju urzędów skarbowych, CBA itd., włącznie z firmami, z którymi współpracowałem.

Ale czuje się pan zagrożony?

Nie, nie. Znaczy biznes lubi ciszę. W sytuacji, w której utrudniano życie firmom czy też mnie, doszliśmy do wniosku, że trzeba działalność przerwać i musiałem w związku z tym przejść na posła zawodowego, czyli takiego, który otrzymuje wynagrodzenie.  Od początku wejścia do Parlamentu wynagrodzenia nie otrzymywałem. Bo wynagrodzenie składa się z dwóch części: jest wynagrodzenie i dieta parlamentarna, która jest znacznie mniejsza. W tym momencie od dwóch miesięcy, lipiec, sierpień, otrzymuję wynagrodzenie poselskie jako poseł zawodowy.

Czyli jest pan na garnuszku podatników. Pogorszyło się panu?

Niestety. No relatywnie tak.

Dlaczego niestety?

Zawsze byłem dumny z tego, że nie jestem na garnuszku podatników i mogłem pokazywać, że właściwy poseł to jest taki, który ma jakieś życie zawodowe i jednocześnie jest posłem, a nie wyłącznie funkcjonuje na garnuszku państwa. Tworzyłem też partię polityczną, która podkreślała, że byliśmy ugrupowaniem dla tych, którzy sobie radzą, którzy nie są na państwowym, którzy próbują brać życie we własne ręce, raz lepiej, raz gorzej, mają problemy, ale z nich wychodzą i walczą.

Teraz u pana jest gorzej?

Trudniej.

Teraz jest pan na peryferiach polityki. Czy jest jakiś plan B Petru?

Teraz są wybory samorządowe, uważam, że w tych wyborach trzeba wspierać kandydatów demokratycznych i będę to robił.

A kogo pan będzie wspierał?

W zależności od danego miasta, kandydatów, którzy mają dobre propozycje i ważne jest to, żeby z jednej strony nie wygrał PiS, a z drugiej strony wygrali dobrzy kandydaci w poszczególnych miejscowościach, miastach. Ja osobiście nie uczestniczę w wyborach samorządowych, w związku z tym będę wspierał kandydatów Nowoczesnej w różnego wyboru koalicjach czy też w różnego rodzaju wyborach w poszczególnych województwach, dlatego że uważam, że ci kandydaci Nowoczesnej - z których większość znam - są najlepszymi w ramach tzw. Koalicji Obywatelskiej.

Czyli w Warszawie poprze pan Pawła Rabieja?

Paweł Rabiej... A gdzie on startuje?

W Warszawie jako wiceprezydent.

Najpierw musi wystartować, na coś musi wystartować, chociażby na radnego. O ile wiem, listy nie są zamknięte i 14 września zostanie skonstruowana ostateczna forma list wyborczych w ramach koalicji. Zobaczymy, kto będzie startował z jakiego miejsca. Tego jeszcze nie wiemy. Jeżeli chodzi o wybory warszawskie, ja rozważam w pierwszej turze poprzeć pana Wojciechowicza, a w drugiej turze - Trzaskowskiego.

Dlaczego w pierwszej turze Wojciechowicza?

Żeby pokazać, że są też kandydaci, którzy mają pragmatyczne, rozsądne podejście, a w drugiej turze poprzeć Rafała Trzaskowskiego. Tak często głosowaliśmy w wyborach prezydenckich ogólnopolskich.

Słyszał pan materiał przed naszą rozmową. Czy będzie pan członkiem Koalicji Obywatelskiej?

Na razie nie jestem żadnym członkiem żadnej koalicji. Koalicja Obywatelska, która powstała kilka miesięcy temu, ma przed sobą sprawdzian. Sprawdzian wyborczy.

A Grzegorz Schetyna składał panu jakieś propozycje ostatnio czy nie? Dzwonił do pana, SMS-ował, rozmawialiście?

Nie rozmawialiśmy ostatnio, ale...

A kiedy ostatnio dzwonił do pana?

Nie pamiętam, ale to nie było w ciągu ostatnich tygodni, to na pewno. Natomiast mogę powiedzieć tylko tyle - teraz są wybory samorządowe. Koalicja Obywatelska, czy liderzy partii politycznych, którzy w nich startują, są odpowiedzialni za ich wynik. Po wynikach ich poznamy i dopiero będzie można ocenić, jakie perspektywy ta koalicja, która powstała, ma, jeśli chodzi o wybory parlamentarne. Przecież dobrze wiemy, że wynik do sejmików partii politycznych będzie prognostykiem do wyborów parlamentarnych. Będzie to pierwszy prawdziwy sprawdzian od wyborów parlamentarnych trzy lata temu.

Najwyraźniej jednak Grzegorz Schetyna porozmawiał z Barbarą Nowacką. I Barbara Nowacka przyłączy się do Koalicji Obywatelskiej. Pan jest zmieszany, wstrząśnięty?

Każdy ma prawo do takich decyzji. To jest jej decyzja. Trzymam za nią kciuki, uważam, że jest, była zawsze osobą ideową.

Ideową?

Tak. Barbara Nowacka zawsze dotychczas była osobą ideową.

A teraz też jest?

Zobaczymy, jakiego rodzaju ona działania podejmie. Trudno mi ocenić, co ona zrobi w najbliższym czasie. Rozumiem, że kandydaci jej ugrupowania będą startować z list Koalicji Obywatelskiej, natomiast będzie pytanie, jaka będzie formuła programowa. Wejdźmy na poziom meta, dlaczego wygrał PiS lata temu trzy - nie tylko dlatego, że się zjednoczył, ale miał konkretne propozycje: godność, naród, Kościół, 500+.

No właśnie, a Koalicja Obywatelska ma takie propozycje konkretne?

Na razie nie znam, ale rozumiem, że będą mieli. Nie jestem w Koalicji Obywatelskiej, trudno mi się za nich wypowiadać.

A na konwencji sobotniej pan będzie czy nie?

Nie, nie będę.

Nie jest pan zaproszony?

Ani nie jestem  zaproszony, ani nie planowałem nawet być. Jeszcze raz: ja nie uczestniczę w tych wyborach, to Grzegorz Schetyna i pozostałe osoby, czy tam Katarzyna Lubnauer, są odpowiedzialni za tę kampanię wyborczą i za wynik. Natomiast wracam do tego głównego wątku - nie wygramy z PiS-em na poziomie abstrakcji, tylko na poziomie konkretu. Oni, zobaczmy, cały czas rozwiązują konkretne rozwiązania dla ludzi, które są populistyczne, ale trafiają do znacznej części społeczeństwa.

Czy ja mam rozumieć, że pan chwali PiS?

 Nie, ja wyciągam wnioski z ich skuteczności. Bo nie można powiedzieć, że nie byli skuteczni, bo byli, bo wygrali dwie najważniejsze tury wyborów, czyli wybory prezydenckie, a potem parlamentarne. Ale wracam - nie wystarczy zjednoczenie na zasadzie arytmetycznego, technicznego zjednoczenia szeroko rozumianej opozycji, tylko formuła, w której opozycja ma wspólnych kilka propozycji programowych. I druga kwestia jest taka - czy wariant małej koalicji się sprawdzi, czy też nie będzie tak, że wnioskiem z tych wyborów będzie szeroka koalicja od SLD przez PSL po PO.

I czy będzie to również Petru.

Ja będę w zależności od tego, czy będę widział możliwość realizacji postulatów, z którymi tworzyłem Nowoczesną trzy lata temu. Nie jestem w polityce po to, żeby być, tylko żeby coś robić. Jestem za młody, żeby tracić czas.

Marzył pan o byciu premierem. Teraz premier Morawiecki jest właśnie premierem. Pan mu zazdrości?

Nie, nie wyobrażam sobie siebie jako premiera rządu PiS-u, który przejdzie do historii jako ten, który naprawdę obniżył siłę polskiej demokracji. Polska jest dużo słabsza na arenie międzynarodowej.

Ale naprawdę nie zazdrości mu pan premierowania? Przecież pamiętam wywiady z panem, w których pan mówił, że chciałby pan być premierem.

Wydaje mi się, że jeżeli ktoś jest szefem partii politycznej i mówi, że nie chce być premierem, to pytanie, po co jest szefem partii politycznej. Tylko podkreślam, że nie jest dla mnie niczym atrakcyjnym czy w ogóle przedmiotem jakichkolwiek marzeń być kimkolwiek w PiS-ie albo w takim rządzie, który przechodzi do historii jako rząd osłabiający fundamenty polskiej demokracji. Morawiecki, tak naprawdę, mówiąc o tym, że robi konstytucję dla biznesu, wprowadza nowe podatki. Ja już nie chcę wchodzić w szczegóły, ale dowiadujemy się, że wprowadza dużo gorsze rozwiązania dla tych, którzy leasingują samochodu, proponuje podatek od emigracji, czyli każda osoba, która wyemigruje, będzie musiała zapłacić podatek od majątku.

Ale to jest akurat dyrektywa europejska.

Nie, dyrektywa europejska nie dotyczy osób fizycznych. To polski rząd rozszerza tę dyrektywę. Dyrektywa europejska nie mówi o wysokości podatku...

Ryszard Petru. Były lider Nowoczesnej, teraz Koło Liberalno-Społeczni.

Dziękuję.

Pytanie o słuchacza. Słuchacz Bój: "Czy nazwanie partii - ja rozumiem, że chodzi o koło - "Liberalno-Społeczni' nie powoduje u jej członków schizofrenii?

W jakim sensie?

No bo rzeczywiście: liberał i społeczny...

Ja rozumiem to pytanie. Powiem tak: czytałem bardzo dokładnie nie tylko program, ale książkę Macrona. I tam dokładnie ta formuła ma miejsce. Nie ma czegoś takiego jak podział na lewicę i prawicę...

Czyli pan jednak polski Macron?

Wyciągam wnioski z tego, co jest skuteczne. Chadecy przejęli postulaty zielonych, np. likwidacji energii atomowej. Czyli to nie jest tak, że wszystko jest sprzeczne. Na czym polega liberalizm, który ma też wrażliwość społeczną. Przypomnę, że Erhard, który tworzył gospodarkę niemiecką po II wojnie światowej...

Pan postanowił się popisać, że czyta. Tutaj Macron, tu Erhard - proszę bardzo.

Ja zawsze czytałem, tylko nigdy o tym nie rozmawialiśmy, pani redaktor. Erhard stworzył pojęcie społecznej gospodarki rynkowej. Polega to na tym, że z jednej strony dajemy ludziom możliwość rozwoju, szansę, nie ograniczamy inicjatywy, dajemy możliwości radzenia sobie, ale jednocześnie wyrównujemy szanse między miastem a wsią. A osobom, które są tymi, którym trzeba pomóc, pomagamy skutecznie. Np. osoby niepełnosprawne powinny dostać jak największą pomoc ze strony państwa, żeby mogły się integrować społecznie. W kontrze do propozycji PiS-u, że 500+ dla wszystkich. Ja nigdy nie byłem zwolennikiem tego, żeby osoby zamożne dostawały 500+. Obciąłbym to i bym np. te pieniądze skierował na potrzeby osób niepełnosprawnych.

Ale nie odpowiedział pan na pytanie, czy jest to schizofrenia.

Odpowiedziałem że nie jest. Da się to połączyć, tylko trzeba to połączyć mądrze. Ja rozdzielam pojęcia: społeczny i socjalny. Socjalny tzn. wszystkim po równo. Społeczny to taki, który pomaga tym, którzy nie są w stanie sobie sami pomóć.

Bardzo dziękujemy za wykład. Tygodnik "Wprost" pisał, że zakłada pan nową partię. Ma pan takie plany?

Powiedziałem parę miesięcy temu, że coś takiego nastąpi po wyborach samorządowych.

No i nastąpi?

Oczywiście, że nastąpi.

Czyli będzie nowa partia Ryszarda Petru?

Nie Ryszarda Petru, będzie grupy osób, natomiast na tym etapie nie chciałbym dużo o tym mówić, dlatego że są wybory samorządowe i uważam, że na tym się należy skupić. Ogłaszanie partii politycznej w wyborach samorządowych, w których się nie startuje, wydaje mi się niewłaściwe.

Czyli nie chce pan spalić swojego projektu?

Nie chcę spalić w sytuacji, kiedy są inne wyzwania.

Ale rozumiem, że mam to przyjąć za pewnik, że będzie nowa partia Ryszarda Petru? Nie będzie nazywać się partia Ryszard Petru ani Nowoczesna, ani żadna inna, ale będzie nowa partia, w której będzie Ryszard Petru i będzie jej liderem?

Współliderem.

A ile trzeba pieniędzy, żeby nową partię wprowadzić do Sejmu?

Trochę zależy od momentu, ale to kosztuje. Nasza kampania Nowoczesnej kosztowała, o ile dobrze pamiętam, według sprawozdania PKW, 11 milionów zł. I to były pieniądze: ponad 9 milionów zebranych, a 2 miliony z tego pechowego kredytu, który potem źle przelał Michał Piechowicz.

I który pan zostawił na głowie Katarzyny, nawet zabierając meble z siedziby.

Ale były moje, czyli biura poselskiego. Biuro poselskim ma swoje meble. I to jest normalne, że się jak się przenosi biuro poselskie, to nie mogę zostawić mebli, bo Kancelaria Sejmu mnie z tych mebli rozlicza.

Pytałam pana, czy pan dołączy do Koalicji Obywatelskiej i tutaj też jeden z internautów, pan Lukrecjusz, pyta: "Kiedy pan Ryszard Petru przedstawi nową formację polityczną i czy dołączy do Koalicji Obywatelskiej?".

 Poczekajmy na wynik wyborów samorządowych.

Potem założymy nową partię...

Wtedy wróćmy do rozmowy, bo od tego wyniku wyborów, od jakości kandydatów będzie dużo zależało. Są dwa warianty. Albo wygrana Koalicji z PiS-em, albo też przegrana i z tej przegranej trzeba wyciągnąć wnioski. W wariancie wygranej ewidentnie oznacza to, że to Koalicja jest rozwiązaniem i do niej się trzeba dołączać, W wariancie przegranej trzeba stworzyć inny twór, szerszy, od lewicy po prawicę, bez totalnych skrajności, która będzie szansą na wygranie z PiS-em. Ale nie wystarczy arytmetyczne połączenie partii politycznych, musi być wspólne minimum programowe, główna idea, która będzie kontrideą wobec idei PiS-u.

To jeszcze chciałam wrócić do kampanii właśnie. Będzie konwencja Koalicji Obywatelskiej w sobotę. Wiemy, że Pan się na nią nie wybiera, nie został zaproszony w żaden sposób. Nie aspirował pan. Ale czego pan się spodziewa, co tam się powinno wydarzyć, żeby ta konwencja się przebiła do opinii publicznej?

 Ta konwencja PiS-u pokazała, że PiS idzie w Polskę i ma jakieś propozycje dla Polaków. Tak samo powinno być po drugiej stronie.

Co więcej, wystartował wcześniej.

To prawda.

A timing ma znaczenie.

Fundamentalne znaczenie. Widzę, że w pełni się zgadzamy. Timing jest najważniejszy.

Nie wiem, czy w pełni przyśle, ale w tym momencie na pewno tak.

W tym momencie. Timing jest najważniejszy.

No więc zastanawiam się, czy Koalicja Obywatelska akurat czegoś nie przespała?

Z punktu widzenia analizy politycznej na pewno ten, kto pierwszy, wygrywa, bo ten drugi się do niego odnosi. Przez ten tydzień jednak PiS jest już w dynamice kampanii wyborczej. Ale jeżeli ktoś ma lepsze propozycje, to PiS powinien się do tych propozycji odnieść. Apelował tylko do nich, żeby to nie była konwencja anty-PiS-owa. Bo na anty-PiS-ie nie wygramy, nie ma szans. Jeszcze raz:  ani na abstrakcji, ani na anty-PiS-ie. Widzę, że część Polaków widzi, jak bardzo jest niebezpieczne psucie konstytucji, KRS, itd., itd., ale dla większości społeczeństwa są to jednak pojęcia abstrakcyjne. Większość z nas nigdy nie była ani w Trybunale Konstytucyjnym, ani w Sądzie Najwyższym, i się raczej nigdy tam nie pojawi.

Za to, jak pojawiają się warunki bytowe, to jest dopiero bardzo wymierne. I z tym nie będziemy dyskutować.

Tak jest. Z konkretem na poziomie abstrakcji nie wygramy.

Pan mówi, że żeby nową partię wprowadzić do Sejmu, to są potężne pieniądze. Organizacja, ludzie, pieniądze i idea.

Ktoś jeszcze panu uwierzy?

Ja nie chcę teraz mówić o tym, co będzie za dwa miesiące, powiem pani tylko tyle, że tworzenie Nowoczesnej było bardzo trudne. Bardzo trudne.

Ale czy ktoś jeszcze w pana uwierzy? Przecież poniósł pan porażkę.

To zależy, jak do tego podchodzimy. Nelson Mandela...

Będzie kolejny wykład.

Tylko krótki przekaz. Powiedział, że on nigdy nie przegrywa, zawsze wygrywa albo się uczy. I to jest najważniejsze. To jest oczywiście takie bardzo amerykańskie podejście.

Mówi pan, że nowa partia będzie. Czy pana coachem jest, tak to nazwijmy, albo PR-owcem jest Michał Kamiński?

Nie, nie jest to prawda, te informacje tygodnia "Wprost" są nieprawdziwe.

Czyli nikt panu nie doradza nad zmianą wizerunku?

Nie, nad zmianą wizerunku nie. Ja uważam, że kluczową kwestią, jeżeli chodzi o wizerunek to jest aktywność fizyczna, taki lekki dystans i dobre samopoczucie. Wtedy człowiekowi to wszystko łatwiej wychodzi. Zmęczenie, jak widziała wczoraj pani we własnym programie, u Patryka Jakiego, spowoduje i wpadki, i błędy, i brak koncentracji, w związku z tym energię, którą mamy, musimy tak rozparcelować, żeby ona wystarczyła na końcówkę maratonu.

Ale Patryk jakieś dwoi się i troi, jest od rana do wieczora na pełnych obrotach.

Ja nie chcę mu doradzać, bo nie jestem zwolennikiem jego kandydatury, ale na pewno zadyszka na dwa miesiące przed końcówką, półtora miesiąca przed końcówką kampanii to jest sygnał ostrzegawczy, że tak dalej nie pojedzie.

Kto ma większą charyzmę, Trzaskowski czy Jaki?

Wydaje mi się, że Rafał Trzaskowski jest ciekawym człowiekiem. Jest na pewno europejski, może mieć charyzmę, tylko to jest kwestia takiego przełamania się i musi po prostu chcieć. Jak się prowadzi kampanię, codziennie rano, jak człowiek wstaje, jest trochę zmęczony, ale musi rano wstawać i myśleć: "Kurczę, muszę ten dzień na maksa wykorzystać, żeby maksymalizować". Trzeba zagryzać zęby i mieć taki bardzo silny wewnętrzny drive. Ja tylko powiem tak dla Rafała Trzaskowskiego, z którym nie rozmawiałem ostatnio, ale mogę powiedzieć tak: musi mieć głębokie przekonywania, że ma szansę wygrać i że musi każdego dnia o tę wygraną walczyć i nie bagatelizować kandydata PiS-u, który jest kandydatem z Opola i co z tego, kiedy trzeba powiedzieć: nie wolno bagatelizować jego kampanii, tak samo jak bagatelizowanego czasu kampanię Andrzeja Dudy.

Czy ja dobrze rozumiem, że pan u Rafała Trzaskowskiego nie widzi tej determinacji?

Nie widzę, ale to nie znaczy, że jej nie będzie, no bo wiem dobrze, że ostatnie tygodnie kampanii są najważniejsze.

A Patryk Jaki ma charyzmę?

Ma drive.

Który jest bardzo ważny.

Bardzo ważny.

Jemu się chce.

Jemu się chce, ale jeżeli źle rozłoży energię, to padnie po prostu przed metą.

Sądzę, że wyciągnie wnioski.

Zadyszka w środku jest czasami dobrym sygnałem: "Uwaga, za ostro jedziemy". To będzie najważniejsza kampania w całej Polsce. Ten wynik ma nie tylko znaczenie warszawskie, ale ogólnopolskiego. Bardzo bym nie chciał, żeby doszło do sytuacji, w której kandydat demokratyczny nie wygrywa. Taka sytuacja wydaje mi się mało prawdopodobna, żeby miała miejsce, żeby wygrał Jaki, ale nie wolno  tego nie brać pod uwagę, i stąd też apel z całej siły o drive tu i teraz.

Goldfinger, użytkownik, pyta: czy potrafi się pan między swoich spadek i lapsusów?

Oczywiście.

Tak? Naprawdę?

No pewnie.

Chce mi pan powiedzieć, że ma pan dystans do siebie?

No pewnie. Nie zauważyła pani tego nigdy?

No wcześniej jakoś nie.

To może powinna mnie pani bardziej szczegółowo obserwować. Wystawiłem koszulkę "Sześciu Króli" na aukcję Orkiestry Świątecznej Pomocy i, o ile pamiętam, została sprzedana za 2500 zł.

A skąd się biorą te lapsusy? Pan ma luki w edukacji?

Rozmawialiśmy tym przez chwilę. Powtarzam: jeżeli pani byłaby uprzejma kiedyś zaangażować się w kampanię wyborczą, to potem zdarzają się takie sytuacje, jakie wczoraj miał pan Jaki.

Ale "Sześciu Króli" to chyba już nie było w kampanii wyborczej.

To było jeszcze gorsze niż kampania, bo to było wejście do parlamentu, bo to była ostra jazda nie tylko z Trybunale Konstytucyjnym, ale z mediami. Pamiętam, że wtedy posiedzenia Sejmu były co tydzień, mało kto pamięta, że były co tydzień posiedzenia Sejmu, nocne. I zmęczenia przekłada się na tego typu sytuacje.

Użytkownik Adam: Po co panu to było? Czy nie lepiej w biznesie niż polityce?

Dużo łatwiej i sympatycznie, i finansowo nieporównywalnie lepiej niż w biznesie. Ale na całym świecie zachodnim osoby z biznesu w wieku 40 plus właśnie wtedy przechodzą do polityki. Tak wygląda polityka amerykańska, tak wygląda też w wielu krajach polityka europejska. W Polsce odwrotnie niestety. Szczególnie do PiS-u, ale i do innych partii, garną się osoby, które sobie nigdzie indziej nie radzą, finansowo i trzymają się kurczowo tych stołków. Mamy zestaw wynagrodzeń w Sejmie: ponad 400 posłów zarabia dzisiaj więcej, niż zarabiało przed wejściem do Parlamentu. Tak że wydaje mi się, że to sytuacja chora.

Robert Biedroń rozpoczyna długi marsz. Co by mu pan doradził, żeby się tak nie wyłożył jak pan?

Uważam, że popełniłem jakieś błędy i trzeba z nich wyciągnąć wnioski. Główny wniosek jest taki, żeby dobrze dobierał ludzi. To jest najważniejsze.

A pan sobie źle dobrał ludzi?

Jeżeli mógłbym coś mu doradzać, to żeby dobrze dobierał ludzi.

Ale rozumiem, że opiera się pan na własnym doświadczeniu?

Tak, wydaje mi się, że ja wszystkiego nie muszę dopowiadać. Chce pani kawę na ławę czy z niedopowiedzeniami?

Ja chciałabym konkret.

Powiedziałem konkret, tylko nie muszę mówić wszystkiego. Wydaje mi się, że lekkie niedopowiedzenia dla naszych słuchaczy będą zrozumiałe. Musi dobrze wybierać ludzi i druga kwestia: akurat tutaj nie mogę narzekać − timing jest najważniejszy. Akurat ten timing, który ja wybrałem, jeżeli chodzi o tworzenie Nowoczesnej, był właściwy. Wystartowanie z projektem w wyborach samorządowych, w których się nie startuje, jest dla mnie zaskakujące. To nie jest optymalny timing. Przyzna pani, że... No bo on nie startuje w wyborach samorządowych, które są teraz. Zobaczymy, jak sobie poradzi kandydatka na prezydenta Słupska, którą on wskazał. Bo to już nie jest taki samograj. Nie znam Słupska, nie wiem, jakie tam są dokładnie sondaże, nie wiem, jaka tam jest dynamika. Robert Biedroń jest osobą znaną, a jego zastępczyni jest znacznie mniej znana. I pytanie takie, czy ona zdobędzie mandat prezydenta. Gdyby to się nie zdarzyło, to będzie jego olbrzymia porażka, w związku z tym ryzyko podjął. Ja sądziłem, że on wystartuje jednak na prezydenta Słupska.

A jednak nie wystartuje.

No właśnie. A potem dopiero podejmie decyzję, co dalej i w których wyborach chce wystartować, bo nie można wystartować we wszystkich. Z tego, co wiem, teraz będzie startował na radnego w Słupsku, czyli będzie startował we wszystkich wyborach po kolei.

To, że będzie startował na radnego w Słupsku, to trochę taka mała szalupa ratunkowa, żeby nie zostać zupełnie na lodzie.

Tylko potem trzeba to wytłumaczyć jakoś wyborcom. Nie można we wszystkich wyborach startować: na radnego, za pół roku na europosła, za rok do Parlamentu, a potem na prezydenta. To w pewnym momencie ludzie powiedzą: no to gdzie w końcu? Timing jest najważniejszy i ludzie są bardzo ważni. Oczywiście struktury są kluczowe. Akurat tutaj też nie mogę narzekać, jeżeli chodzi o budowę partii. Bo partia bez struktur nie jest dobrą partią. Musimy być pewni, że struktury są ideowe, a nie taktyczne wyłącznie.

Jeszcze powtórzę to pytanie: to na kim się pan zawiódł?

 Mówię tylko tyle, że ludzie są najważniejsi, trzeba mieć dobre grono. Nie chcę wchodzić do tego, co było, pewnego dnia może to skomentuję, ale chciałem powiedzieć tak, że tu się różni polityka od biznesu, że ludzie mogą oceniać sytuację w taki sposób, który w danym monecie wydaje się słuszny, ale nie antycypuje przyszłości. Bardzo wiele osób. Ogólnie mówimy.

Bardzo ogólnie. A z Katarzyną Lubnauer kiedy pan ostatnio rozmawiał?

 Bardzo dawno, z pół roku temu.

A chciałby pan z nią jeszcze porozmawiać?

Na razie mnie. Porozmawiamy po wyborach samorządowych.

Ma pan jakiś uraz?

Każda rozmowa musi mieć albo przyjemność, albo sens. Na razie Katarzyna Lubnauer odpowiedzialna za wynik samorządowy Nowoczesnej, będę wspierał osoby z Nowoczesnej w tych wyborach. Pytanie, ilu się z nich dostanie, mam nadzieję, że to będzie porządna grupa, nie tylko w radach miejskich, inne również w sejmiku i wtedy będziemy mogli porozmawiać. Na razie ani prowadzoną kampanię, jak kampanii nie prowadzę. Pracuję nad programem, rozwiązaniami, które będą atrakcyjne dla naszego elektoratu, dla naszej bazowej części, dla tych, którzy wahają się między PiS-em a częścią demokratyczną. To, uważam, jest kluczowe, no i kumuluję też energię na przyszłość.

Czyli rozumiem, że wierzy pan w siebie i że będzie jak feniks z popiołów?

Wszystkie ciekawe przypadki polityków, od polskich zaczynając, pokazują, że takie porażki bardzo ich dużo nauczyły. Dam dwa nazwiska: Donald Tusk i Jarosław Kaczyński. Pierwszy utworzył KLD, nie wszedł do Parlamentu, był cztery lata poza parlamentem, bardzo dużo go to kosztowało.

Tak, jest pierwszym szefem Rady Europejskiej z Polski.

 Drugi nazywa się Jarosław Kaczyński, stworzył Porozumienie Centrum, było w niebycie zupełnym przez dobrych parę lat.

Teraz zmienia Polskę.

Na gorsze niestety.

To pan tak uważa, są też tacy, którzy uważają, że  zmienia na lepsze.

Może pani teraz mówić, jak pani uważa , ale ja jestem przekonany, że na gorsze.

Nie powiedziałam, że ja tak uważam, tylko że patrząc na sondaże, widać, że jednak ma wielu zwolenników ta koncepcja Polski.

Tak długo, jak gospodarka się kręci, to ludzie są zadowoleni, jak gospodarka zwolni, dużo z tych elementów, które wydają się fantastyczne w PiS-ie, pryśnie. Włącznie z finansowaniem wielu programów. Ja tylko dałem dwa nazwiska. Margaret Thatcher przegrywała wiele razy, Ronald Reagan przegrał, zanim został prezydentem. Ważne jest tylko, czy taka porażka kogoś zabije, czy wzmocni. Ja raczej na porażkach staram się uczyć, natomiast przyszłość pokaże.

To jeszcze jedno pytanie a propos kampanii wyborczej w Warszawie:  "Gazeta Polska" napisała, że matka Rafała Trzaskowskiego była tajnym współpracownikiem SB.

Po pierwsze uważam, że jest chamówą odnoszenie się do tego, kim byli poszczególni rodzice. Nikt nie rozpatruje tego, kim byli rodzice Jarosława Kaczyńskiego. Rafał Trzaskowski jest Rafałem Trzaskowskim. A dwa, tego typu szczury wyrzucone przez "Gazetę Polską", często mogą być nieprawdziwe. W związku z tym tyle mogę na ten temat powiedzieć.

A sądzi pan, że to może zaskoczyć Rafałowi Trzaskowskiemu?

Na pewno to będzie dla niego przykre, nie wiem, czy to jest prawda, czy nie. Na pewno jest to sytuacja, która osłabia jego sytuację, dla jego rodziców na pewno jest to nieprzyjemne i to tworzy taką nieprzyjemną atmosferę też w najbliższym otoczeniu. Uważam, że to jest słabe, że to jest poniżej pasa. Nie wiem, co ma to wspólnego z rzeczywistością. Tylko tyle. Gdyby Rafał Trzaskowski, podobnie jak Patryk Jaki, załatwiał coś mamie teraz, no to oczywiście jest to temat do dyskusji. Uważam, że drzewo genealogiczne i rzucanie się na to, kim byli rodzice, uważam, że dzisiaj jest niewłaściwe, no bo jeszcze raz podkreślam, nikt nie pyta, co robi dokładnie ojciec Jarosława Kaczyńskiego i czy był porządnym Polakiem.

Ryszard Petru, założyciel, teraz były lider Nowoczesnej już. A teraz koło Liberalno-Społeczni.

Dziękuję bardzo.

Bardzo dziękuję.

 

RADIO ZET/MA

Oceń