Słuchaj
Michał Korościel, Damian Michałowski
Marcin Sońta , Mateusz Ptaszyński
Justyna Dżbik, Kamil Nosel
Hubert Radzikowski
Redakcja Radia ZET
Sprawdź co graliśmy

Teraz gramy

Piotr Gliński o odwołaniu Marszu Niepodległości: Decyzja nie miała podstaw prawnych. Sąd będzie musiał przyznać rację organizatorom

08.11.2018 06:46

„Apeluję do organizatorów Marszu Niepodległości o włączenie się do marszu rządowego” – mówi w Radiu ZET wicepremier i minister kultury, Piotr Gliński. To po decyzji  prezydent Warszawy o zakazaniu Marszu Niepodległości. „Nie miała podstaw prawnych. Jeśli jest odwołanie do sądu, najprawdopodobniej sąd będzie musiał przyznać rację organizatorom” – ocenia dzisiejszy gość Beaty Lubeckiej. 

Beata Lubecka: Prof. Piotr Gliński, wicepremier i minister kultury. Marsz Niepodległości jest zakazany, taką decyzję podjęła pani prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz, odchodząca już, po konsultacji z prezydentem elektem i mówiła tak: „Warszawa już się nacierpiała z powodu agresywnego nacjonalizmu”. Jak pan ocenia tę decyzję?

Piotr Gliński: Ta decyzja nie miała podstaw prawnych i najprawdopodobniej jeżeli jest odwołanie do sądu, to sąd będzie musiał przyznać rację organizatorom. To jest decyzja wbrew zasadom demokratycznym. Taka jest moja opinia.

Czyli dla pana jest ta decyzja bardzo kontrowersyjna nieuzasadniona?

Nie kontrowersyjna. No to jest decyzja jakaś tam polityczna, jakaś kalkulacja polityczna za tym stoi.

Jaka?

Nie wiem, to pani prezydent trzeba się spytać. Jest oczywiste, że nie było podstaw do tego, żeby wydać taką decyzję, chociaż ryzyko z Marszem Niepodległości istnieje w związku z tym, że znajdujemy się w Polsce w bardzo ostrym konflikcie politycznym i ten kontekst polityczny jest tego typu, plus wiemy z doświadczenia, że te marsze faktycznie były wykorzystywane, zresztą przez ekipę Gronkiewicz-Waltz właśnie do różnego typu prowokacji. Robi pani zdziwioną minę...

Jakie prowokacje?

Nie pamięta pani ludzi w kominiarkach, którzy prowokowali...?

I za tym stoi Gronkiewicz-Waltz?

Jej opcja polityczna. PO wtedy z PSL-em w Polsce rządzili. Nie pamięta pani budki i zeznań jednego...

Ale nikt niczego w sądzie nie udowodnił. A może teraz trzeba było wziąć byka za rogi?

To jest moja opinia, jeżeli pani uważa, że w sądzie nie było udowodnione. całą Polska wie, że tamte marsze służyły do prowokacji władzy przeciwko swoim przeciwnikom politycznym.

Mamy rok 2018 r. Może trzeba jednak było wziąć byka za rogi, skoro nie ma pewności, czy policja sobie poradzi z zabezpieczeniem marszu.

Co pani ma na myśli z tym bykiem?

Że trzeba było się tym zająć i podjąć taką kontrowersyjną być może, ale zdecydowaną decyzję.

Pani prezydent musi decyzje podejmować zgodnie z prawem. Ja już powiedziałem swoją opinię, uważam, że ona nie ma podstaw prawnych.

A czy ta decyzja to nie jest prezent dla rządu, dla władzy? Bo można przejąć marsz niepodległości i będzie marsz prezydencko-rządowy, jak uradzili pan prezydent z panem premierem.

Nie wiem, czy to jest prezent, bo to są jakieś działania jak bardzo wiele działań obecnej pani prezydent Warszawy, które są dla mnie niezrozumiałe i szkodliwe dla życia publicznego. Natomiast jeżeli chodzi o to, że jest decyzja o marszu rządowym, prezydenckim, państwowym, to wtedy się bardzo cieszę.

A dlaczego rząd nie mógł takiej decyzji podjąć wcześniej, skoro nie było się można dogadać z organizatorami Marszu Niepodległości?

No właśnie dlatego, że kontekst polityczny tego marszu jest bardzo ciężki i ta decyzja nie była łatwa do podjęcia.

Ale nie można było podjąć wcześniej takiej decyzji?

Cieszmy się, że ta decyzja została podjęta. Środowiska kombatanckie wsparły w jakimś sensie...

Ale na ostatnią chwilę.

Może na ostatnią, ale szczęśliwie taka decyzja została podjęta. Ja apeluję...

To, że taki Marsz Niepodległości będzie w 2018 r. z okazji 11 listopada, można było przewidzieć jeszcze rok temu. Organizatorzy marszu będą odwoływać się do decyzji. A jeśli sąd uchyli decyzję prezydent Warszawy, pan zresztą tak sugerował – to co wtedy? Będą dwa marsze?

Ja apeluję do organizatorów marszu, bo trzeba im przyznać, że to oni organizowali te marsze od wielu lat i w związku z tym mają prawo obywatelskie do tego – zresztą nie tylko obywatelskie, bo ustawa o zgromadzeniach cyklicznych też o tym mówi – apeluję o rozsądne podejście do tego i włączenie się do marszu rządowego, ponieważ jeszcze w Polsce jest tak, że państwowe wydarzenia mają pierwszeństwo nad innymi.

Organizatorzy mówią, że marsz i tak się odbędzie.

Organizatorzy mówią i być może mają na myśli to, że zrobimy wspólny marsz wszystkich, którzy chcą w tym dniu radośnie, wspólnotowo świętować. I nie szukajmy dziury w całym, nie dzielmy Polaków, to jest radosne, wspaniałe święto i bardzo się cieszę, że będzie tak, jak być powinno – poważny państwowy marsz, w którym wszyscy będziemy mogli, pod biało-czerwonymi flagami, żadnymi innymi emblematami, żeby właśnie nie dzielić, nie prowokować, nie dawać pretekstów do tego, żeby to było wydarzenie agresywne.

A jaka jest gwarancja, że uczestniczy nie będą używać rac, transparentów z hasłami, których byśmy nie chcieli oglądać, które mogą nas kompromitować jako państwo?

W życiu publicznym w wolnej demokracji nie ma gwarancji, że ktoś nie nadużyje swojej wolności. Nigdy takiej gwarancji nie ma.

Ale co wtedy będzie? Czy ten marsz będzie dobrze chroniony? Czy mamy takie siły?

Mamy siły, państwo jest poważne i mam nadzieję, że nie będzie niepoważnych prowokatorów, którzy znowu będą tutaj chcieli upiec jakąś swoją pieczeń polityczną na naszych wspólnych radosnych obchodach stulecia odzyskania niepodległości – bo to jest najważniejsze i o tym pamiętajmy. Ja myślę, że przyjdą tłumy Polaków, którzy swoją postawą powiedzą, że my chcemy być razem godnie i spokojnie i chcemy to święto obchodzić właśnie w takiej atmosferze.

Czyli jest pan optymistą. Ratusz będzie miał tu coś do powiedzenia? Będzie proszony o pomoc?

Ratusz ma tam do wykonania swoje administracyjne obowiązki, bo nadzoruje takie wydarzenia, ale jako wydarzenie państwowe to raczej ratusz ma niewiele do powiedzenia. Jest prawo, które reguluje takie rzeczy, natomiast oczywiście to jest wydarzenie przede wszystkim państwowe, będzie odpowiednia ochrona, są do tego służby.

Czyli odpowiedzialność spadnie na rząd?

To jest nasza wspólna odpowiedzialność, całej Polski, całego polskiego społeczeństwa.

Trzy lata miał rządzący PiS, żeby zaplanować obchody stulecia odzyskania niepodległości. Jak to będzie wyglądało 11 listopada? Będzie festyn z pokazem starych samochodów, będzie piknik z dmuchanym placem zabaw i będzie Stachurski w Kancelarii Premiera na pikniku, a nie będzie głów państw. To nie jest jednak blamaż?

To, co pani mówi, to jest karykatura, która nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Będzie wielki koncert na Stadionie Narodowym...

Dzień przed.

Wieczorem. Na 50 tys. ludzi z występem takich artystów jak Natalia Sikora, Maryla Rodowicz, Aleksandra Kurzak, Kamil Bednarek, Jan Pietrzak, to będą polskie piosenki od '18 roku do '18 roku, pomiędzy którymi będą spoty historyczne, wspaniale zmontowane, bardzo dynamiczne. Będzie Tulia, będzie Mazowsze, będzie cała polska kultura.

No dobrze, będziemy świętować…

Tak, będziemy świętować.

Ale czy rząd chciał zaprosić światowych przywódców?

Ja mógłbym powiedzieć, bo to, co pani powiedziała, nie chcę używać słowa „propaganda”, ale to była karykatura, która nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Ponieważ pani zarzuciła rządowi polskiemu, że obchody są nieprzygotowane. Więc już odbyło się i odbywa się 2300 wydarzeń w Polsce i jeszcze w tym roku się 1200 wydarzy, w tym 400 zagranicznych z takimi wydarzeniami jak wystawa Kobro-Strzemiński w Centre Pompidou, jak tournée Krzysztofa Pendereckiego.

Jest jakiś gwóźdź programu 11 listopada?

Rano jest tradycyjnie msza w Świątyni Opatrzności Bożej, to jest ta tradycyjna msza, jesteśmy państwem czy społeczeństwem w dużej mierze katolickim, jak pani wie, i jest msza w Świątyni Opatrzności Bożej. Później są prezydenckie wydarzenia takie jak wręczanie orderów, to jest szczególnie ze stuleciem odzyskania niepodległości związane, to będzie także takie symboliczne wręczenie Orderu Orła Białego postaciom historycznym zasłużonym dla Polski...

To takie nadzwyczajne pana zdaniem?

Myślę, że tak. Będzie także kilka innych takich jak toast niepodległości, ale przede wszystkim o godzinie 12.00 na pl. Piłsudskiego będą obchody państwowe prezydenckie, wspólne śpiewanie hymnu w całej Polsce o 12.00, od godziny 13.00, bo pani mówiła coś o jakiś występie czyimś, od godz. 13.00 do 21.00 na całym Trakcie Królewskim będzie festiwal „Niepodległa” i to nie są zjeżdżalnie dla dzieci, tylko to są trzy sceny muzyczne i najróżniejsze inne imprezy związane z niepodległością centralne. Będzie marsz państwowy o godz. 15. Będą dwa wydarzenia muzyczne skali światowej, czyli Polska Opera Królewska w kościele Świętego Krzyża, ale przede wszystkim główny koncert galowy w Teatrze Wielkim, który będzie kończył projekt „100 na 100”.

Prof. Piotr Gliński, wicepremier i minister kultury. To tyle Radiu ZET.

O obchodach 11.11: Zaproszenie głów państw? Nie było takiej możliwości. To nie tylko nasze święto

„Nie było możliwości szczytu głów państw” – mówi w internetowej części rozmowy o obchodach stulecia niepodległości wicepremier i minister kultury Piotr Gliński. W rozmowie z Beatą Lubecką tłumaczy: „W tym samym czasie są obchody zakończenia pierwszej wojny światowej i obchody odzyskania niepodległości przez wiele innych krajów”.

Jak mówi Gliński: „To prezydent organizowałby ewentualnie tego rodzaju szczyt głów państw”. Zapewnia, że były prowadzone rozmowy, ale nie zdradza szczegółów: „Po pierwsze nie zajmowałem się tym, bo nie jestem Ministrem Spraw Zagranicznych ani premierem, a po drugie takiej kuchni dyplomatycznej spotkań się nie sprzedaje”.

„Tak to jest, że kalendarz głów państw jest związany z wieloma innymi sprawami. Trzeba zrozumieć, że 11 listopada to nie tylko jest nasze święto, a święto całej Europy. Zakończenie pierwszej wojny światowej, stulecie tego zakończenia” – mówi Piotr Gliński.

"To czysto polityczny strajk" - mówi Gliński o konflikcie w policji. Jego zdaniem, nigdy polska policja nie otrzymała tylu środków i takiego wsparcia jak od rządu Prawa i Sprawiedliwości. "Policjanci wiedzą, że podwyżki są planowane - także wstępne - w przyszłym roku" - twierdzi. Wicepremier i minister kultury uważa, że za strajkiem stoi opozycja. "Tak jak w LOT" - mówi Piotr Gliński.

Gość Radia ZET odniósł się też do sytuacji w operze, gdzie został wybuczany. "Zawsze mi jest przykro w takich sytuacjach. Tym bardziej, że jest to tania odwaga. Bardzo chętnie porozmawiałbym z tymi ludźmi, dlaczego buczeli" - deklaruje Gliński.

RadioZET.pl/BM/PaNa

Oceń