Prof. Zybertowicz w Radiu ZET: Lepszy dla Polski Andruszkiewicz, niż byli aktywiści SLD i PZPR w PO

03.01.2019 07:22

"Nie mam głębszej wiedzy na temat pana Andruszkiewicza" - mówi doradca prezydenta, zapytany o opinię na temat jego nominacji na wiceministra cyfryzacji. Dodaje, że "patrząc z perspektywy ogólnej strategii politycznej, przypomina to metodę, którą w polityce bardzo często się partie rządzące posługują. Tą metodą posługiwał się także Donald Tusk – poszerzanie skrzydeł. To jest o wiele mniej niedobre dla Polski niż przyciągnięcie gromady byłych aktywistów SLD i PZPR do PO, w tym niektórych zarejestrowanych jako tajni współpracownicy".

Beata Lubecka przytacza opublikowaną przez węgierski think tank Political Capital sugestię, że Adam Andruszkiewicz znalazł się wśród polityków, będących pod wpływem Kremla. "Nie ma żadnego uzasadnienia tej tezy.Think tank – nic nie wiemy o jego reputacji, bo nikt na razie jeszcze nie sprawdził, może porządny, może nie – zalicza kogoś do pewnej kategorii, nie uzasadniając tego. Ja też mogę poprosić kogoś z jakiegoś think tanku w Polsce, jest ich setki, albo znajomych z think tanków zaprzyjaźnionych w UE, żeby podali jakąś informację bez żadnego uzasadnienia, a potem będziemy puszczali to w obieg medialny, powielali i robili z tego faktoid. Nie fakt, tylko fakt medialny" - podkreśla gość Radia ZET.

Andrzej Zybertowicz fot. Radio ZET

Beata Lubecka: Prof. Andrzej Zybertowicz, doradca prezydenta Andrzeja Dudy. Dzień dobry, panie profesorze, wszystkiego dobrego w nowym roku tak na dzień dobry. Na początek roku...

Andrzej Zybertowicz: Ja też powiem dzień dobry.

Od pewnego czasu zmienił pan swój wizerunek – broda...

Ale czy kobiety poza wizerunkiem dostrzegają także to, że mężczyźni posiadają duszę, intelekt?

Oczywiście, intelekt jak najbardziej. Dusza to podstawa, a intelekt to już w ogóle.

Tak?

Początek roku i wpadka, jeśli chodzi o Ministerstwo Rodziny, które przygotowało taki projekt w sprawie przeciwdziałania przemocy w rodzinie właśnie. Według tego projektu jednorazowe bicie nie byłoby uznane za przemoc. Mnie jest trudno zrozumieć takie podejście do sprawy. A panu?

Też. A myśli pani, że będzie to rok bez wpadek?

Nie, oczywiście, że nie. Wpadki są nieuniknione.

Tym się różni demokracja od innych systemów, że władza po otrzymaniu informacji zwrotnych, które są racjonalne, wycofuje się z błędnych decyzji, przyznaje się do błędów.

Czy ktoś w takim razie powinien ponieść odpowiedzialność za ten błąd?

Nie wiem. Nie znam tego przypadku szczegółowo.

Za ten projekt, który powstaje w Ministerstwie Rodziny od lipca 2017 r. – było dość dużo czasu, żeby go dobrze przygotować – jest odpowiedzialna wiceminister Elżbieta Bojanowska. To w takim razie czy ona nie powinna ponieść odpowiedzialności?

Nie wiem, to trzeba by było sprawdzić. Media to najchętniej by ferowały wyroki bez sprawdzenia. A nie wiem, czy pani przeglądała dokumenty oficjalne. One mają taką metryczkę: opracował, sprawdził, zatwierdził, zaakceptował...

Teraz nie mogę tego sprawdzić, bo zostało to wycofane z rządowego...

Ale moment, ja mówię, że jak chcemy bawić się w zdalne rozliczanie… Oczywiście polityków trzeba rozliczać za błędy, zwłaszcza za błędy, które przynoszą nieodwracalne straty społeczne, to procedura obiegu dokumentów jest taka, jak pani mówię – jest tam podpisane pięć osób, a na końcu jest minister. Teraz jest pytanie, czy te wszystkie osoby czytały, czy to jest tak, że ten pierwszy, co podpisał, a potem wszyscy parafy robią.

Ale to nie powinni czytać? Powinni czytać! Przecież to są bardzo ważne sprawy.

Ale jak mogą czytać, jak włączają radio i słuchają, albo włączają komputer i oglądają. Nie czytają, bo oglądają.

Zapytam jeszcze o jedno: czy to był duży błąd, czy to nie był duży błąd pana zdaniem, wpisanie takich nowych rozwiązań do tej…?

Błędem byłoby, gdyby takie niewłaściwe określenie stało się normą prawną. System demokratyczny zadziałał i na pewno będzie racjonalna korekta.

A słyszał pan, że mamy nowego wiceministra cyfryzacji?

Słyszałem.

No i jak panu się widzi ta kandydatura?Właściwie już nie kandydatura – ten wiceminister? Adam Andruszkiewicz. Kiedyś poseł Kukiz’15, ostatnio był w kole Kornela Morawieckiego, były prezes Młodzieży Wszechpolskiej.

A dlaczego doradca prezydenta ma wszystkie najdrobniejsze decyzje kadrowe rządu opiniować?

Ale ja jestem ciekawa pańskiej opinii właśnie. Dlaczego nie?

Nie mam głębszej wiedzy na temat pana Andruszkiewicza, natomiast patrząc z perspektywy ogólnej strategii politycznej, przypomina to metodę, którą w polityce bardzo często się partie rządzące posługują. Tą metodą posługiwał się także Donald Tusk – poszerzanie skrzydeł. Donald Tusk przyciągnął… Ja myślę, że to jest o wiele mniej niedobre dla Polski niż przyciągnięcie gromady byłych aktywistów SLD i PZPR do PO, w tym niektórych zarejestrowanych jako tajni współpracownicy.

Ale jeśli chodzi o pana Andruszkiewicza, to zapewne pan słyszał, że był w marcu 2017 r. – była taka lista opublikowana przez węgierski think tank, Political Capital – Adam Andruszkiewicz znalazł się w wśród tych polityków będących pod wpływem Kremla w Polsce. To nie jest obciążenie dla rządu?

Ale zaraz! Ale w tym dokumencie nie ma żadnego uzasadnienia tej tezy.

Czyli pan się z nią nie zgadza, jak rozumiem?

Ale tego nie wiem! Ja tylko mówię, że znowu wchodzimy w niedobry schemat, z którym ja zawsze walczyłem ze studentami, gdy uczyłem ich kompetencji analitycznych – utrwalamy te informacje, które przedtem potwierdziliśmy. A nie, że jak jakaś informacja pasuje nam do jakichś stereotypów, to już ją zapamiętujemy.

Ale Andruszkiewicz nie ma żadnego wykształcenia kierunkowego.

Moment! Jak jeden temat nie… To jest to, czego ja tak nie lubię w rozmowach w mediach: zanim jakikolwiek temat podrążymy, poważnie potraktujemy, przeskakujemy do kolejnego. Otóż jakiś o nieznanej reputacji portal węgierski podaje informacje…

Think tank.

Think tank – nie wiemy o jego reputacji, bo nikt na razie jeszcze nie sprawdził, może porządny, może nie – zalicza kogoś do pewnej kategorii, nie uzasadniając tego. Ja też mogę poprosić kogoś z jakiegoś think tanku w Polsce, jest ich setki, albo znajomych z think tanków zaprzyjaźnionych w UE, żeby podali jakąś informację bez żadnego uzasadnienia, a potem będziemy puszczali to w obieg medialny, powielali i robili z tego faktoid. Nie fakt, tylko fakt medialny.

Ta kandydatura wzbudziła duże kontrowersje. Dlatego też pytam, czy te kontrowersje są uzasadnione pana zdaniem?

Dla mnie ta kontrowersja jest o wiele mniej uzasadniona niż dołączenie do partii posolidarnościowej, jaką była kiedyś PO, ludzi, którzy byli w PZPR oraz zarejestrowani jako tajni współpracownicy SB.

Ale w szeregach PiS-u też są ludzie, którzy kiedyś byli w szeregach PZPR.

Tak.

No tak.

Tylko pytanie jest, kto nadaje ton.

No jeśli chodzi o reformę sądownictwa, to ton nadawał jednak poseł Piotrowicz.

Poseł Piotrowicz nie wiem, czy był w PZPR. Był prokuratorem w PRL.

Był.

No.

To teraz spróbujmy jeszcze, bo wiem, że pan bardzo nie lubi przeskakiwania z tematu na temat, ale to jednak jest… To będzie...

Stary umysł nie jest taki szybki, jak młody.

Myślę, że pan teraz tutaj kokietuje. Spróbujmy antycypować nieco przyszłość, bo teraz mamy podwójne wybory w tym roku. Czy PiS jest w stanie wygrać wybory do PE?

Jest w stanie, chociaż nie będzie to łatwe.

A dlaczego jest w stanie pana zdaniem? No bo jednak niełatwo jest zmobilizować tradycyjny elektorat PiS-u, mieszkańców wsi, za to w tych wyborach uczestniczy przede wszystkim elektorat miejski. A wybory samorządowe pokazały, że elektorat miejski głosował jednak na opozycję.

Jasne, z badań opinii społecznej wynika, że poparcie jest wystarczające także na te wybory. Jeśli się nie mylę, w wyborach z 2014 r. kto wygrał, PO? Jeśli wygrała, to jednym mandatem. Czy PiS wygrał jednym mandatem? Nawet nie pamiętam tego dokładnie. Więc różnica tutaj była wyrównana. Ja sądzę, że jak pominiemy część skłonnych do histerii wyborców wielkomiejskich i wyborcy z mniejszych miejscowości na wsi uświadomią sobie, która partia spełnia obietnice wyborcze, która dba o interesy także Polaków tych środowisk, które w tym wyścigu szczurów transformacyjnym nie były preferowane, to pójdą, zmobilizują się i zagłosują na PiS.

A czy Donald Tusk pana zdaniem wróci do gry?

Ja myślę, że jeśli dobrze wyczuwam profil osobowości Donalda Tuska, to on zrobi to tylko wtedy, jeśli będzie miał z górki. Jeśli sekwencja zdarzeń i notowań będzie dawała mu względnie łatwy sukces polityczny, to wróci. Natomiast gdyby miał wiosłować pod prąd, to jest zbyt leniwy, żeby to zrobić i zbyć ostrożny, żeby podejmować ryzyko.

A Andrzej Duda występuje powtórnie w wyborach prezydenckich? Będzie zabiegać o reelekcję?

Decyzję podejmie, jak wiadomo, w odpowiednim czasie.

Powinien?

Gdyby mnie spytał o radę powiedziałbym, że tak, że nie ma dla Polski lepszego kandydata i dla obozu dobrej zmiany nie ma lepszego kandydata.

A już pana pytał pan prezydent?

Nie, nie, jeszcze nie pytał.

To tyle w części radiowej, prof. Andrzej Zybertowicz, doradca pana prezydenta Andrzeja Dudy, ale jesteśmy cały czas na Facebooku i na RadioZET.pl.

RadioZET.pl/DG 

Andrzej Zybertowicz w Radiu ZET: Zastanawiam się czy znajdzie się taki gajowy, który by ogarnął te środowiska
W internetowej części rozmowy gość Radia ZET, analizuje sytuację opozycji. "Już w 2015 roku zastanawiałem się czy jest ktoś w stanie potrząsnąć rządzącą ekipą, czyli PO i PSL, żeby się skonsolidowali i żeby wystąpili do Polaków z jakimś jasnym przekazem". Sugeruje, że to to rozbicie mogło mieć związek ze śmiercią Jana Kulczyka. "Po wysłuchaniu taśm z restauracji Sowa i Przyjaciele, uważam, że właśnie on dla obozu tamtejszej władzy był takim właśnie gajowym, który ogarniał całe towarzystwo" - dodaje profesor Zybertowicz. 

Nie zgadza się z opinią, że Donald Tusk mógłby teraz spełniać taką rolę. Zdaniem doradcy prezydenta "to, że własnie Donald Tusk wybrał dla siebie dobrze płatną posadę w Unii, przyczyniło się do porażki Platformy w 2015 roku"."Wiele osób w PO mówi, że ten gość wystawił nas na strzał" - uważa gość Beaty Lubeckiej. 

"Władysław Kosiniak-Kamysz jest niewątpliwie miłym, mądrym i kulturalnym człowiekiem. Tylko jakie on ma doświadczenie w zarządzaniu większymi strukturami?"- zastanawia się doradca prezydenta, komentując rankingi popularności polityków, w których lider PSL zajmuje czołowe miejsce. Według gościa Radia ZET, Grzegorz Schetyna ma o wiele większe doświadczenie, ale "ma deficyt charyzmy".

Według Andrzeja Zybertowicza, ubiegły rok był dobrym rokiem dla prezydenta Dudy. Za wielki sukces uznał organizację obchodów 100 - lecia Niepodległości Polski. "Proszę zwrócić uwagę na dziwne, prowokacyjne zachowanie pani prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz - Waltz tuż przed 11 listopada, która zakazuje marszu, tak jakby chciała sprowokować jakieś zamieszki. Błyskawiczna, wspólna reakcja prezydenta i premiera, przejęcie inicjatywy. 72% badanych po uroczystościach mówi, że obchody były łączące, a nie dzielące i jątrzące" - podkreśla profesor. "Zakładam, że prezydentura Andrzeja Dudy jest dobra dla Polski" - dodaje. Pytany o porażki mówi: "Z pewnego punktu widzenia, storpedowanie pomysłu głowy państwa w sprawie referendum konstytucyjnego było fiaskiem

"To nasza opozycja przyczyniła się do nadwątlenia reputacji Polski na arenie międzynarodowej" - uważa gość Radia ZET. "Jest dobrze usieciowiona w Europie. Idzie ręka w rękę z tą częścią Europy, która odwraca się od rodziny, od religii i od narodu" - mówi Beacie Lubeckiej.

Cała rozmowa na radiozet.pl

Oceń