Słuchaj
Robert Karpowicz, Marcin Sońta , Aga Kołodziejska
Michał Korościel
Damian Michałowski, Ewelina Pacyna
Mateusz Ptaszyński
Hubert Radzikowski
Redakcja Radia ZET
Sprawdź co graliśmy

Teraz gramy

Protasiewicz w Radiu ZET: PO może się przemianować na KO, ale to nie zmieni faktu, że to nie jest koalicja

15.12.2018 00:12

Chodzi o to, żeby PO zaczęła traktować po partnersku już nawet nie liderów innych opozycyjnych środowisk, ale ich wyborców. No bo jeżeli jest 6%, które chce głosować stale i konsekwentnie na SLD, jeżeli jest ponad 10%, które jest przywiązane do PSL-u, a nawet niech będzie trzy, może dwa dzisiaj, ale pewnie bliżej czterech procent Polaków, wyborców, którzy chcą głosować na Nowoczesna mimo istnienia Koalicji Obywatelskiej, no to uszanujmy tych ludzi - mówił w Radiu ZET poseł Jacek Protasiewcz. 

Protasiewicz fot. Radio ZET
 

Joanna Komolka: Jacek Protasiewicz, poseł Unii Europejskich Demokratów i klub parlamentarny Nowoczesna od niedawna.

Jacek Protasiewicz: Precyzyjnie.

Krótką noc trochę ma pan za sobą przez to wotum? Czy szybko się uwinął marszałek?

Uwinął się szybko, debata rzeczywiście była krótka. Bywały dłuższe, bo i bywało, że głosowania trwały do grubo po północy, ale już o jedenastej było po wszystkim.

Ale po co to tak naprawdę było wczoraj? Bo premier Morawiecki opozycję, a konkretnie PO, wyprzedził w środę, kiedy dostał wotum zaufania. I właściwie wczoraj – późna noc, kto to oglądał, nikt tego nie słuchał, więc właściwie to nie miało sensu większego, tym bardziej, że wiadomo, że wynik z góry był przesądzony.

Tu się zgodzę. Tu się z panią zgodzę, bo premier Morawiecki zastosował, skopiował bardzo sprytny sprzed lata zabieg pana premiera Tuska, więc widać, kopiuje dobre wzorce, mimo że wielokrotnie się próbuje odcinać...

Nawet całkiem blisko był Donalda Tuska.

Dokładnie tak. Widać, że nauka nie poszła w las i to, co najlepsze, to jednak wyniósł ze współpracy z premierem Tuskiem. Ale sama debata rzeczywiście po pierwsze moim zdaniem nie dała właśnie efektu, na który PO być może liczyła. Propozycje programowe chyba się nie przebiły…

Mają być podobno doprecyzowane dzisiaj?

No właśnie. Więc raczej…

Niewiele osób miało szansę w ogóle tego posłuchać. Przecież to była godzina 22:00-23:00.

Dokładnie tak. W tym skrócie, który się pojawia dzisiaj od rana obok fragmentów wypowiedzi pana przewodniczącego Schetyny są jednak drugorzędnego, którego PiS wystawił do recenzowania, posła, czyli pana Marcina Horały. To takie bardzo złośliwe pod adresem PO, bo przypominające zarówno tę podwyżkę tę zaskakującą w Radzie Miejskiej Warszawy dotyczącą przekształcenia użytkowania wieczystego we własność, czy te tzw. afery, z tą nową, którą się pojawiła na horyzoncie, a w zasadzie powracającą, tzw. przekręty w służbie zdrowia za czasów ministra Neumanna.

To można powiedzieć, że Grzegorz Schetyna przegrał z Mateuszem Morawieckim czy z PiS-em w ogóle?

Na pewno nie wygrał. Bo wystąpienie było poprawne…

Nie porywające?

Dużo lepsze było wystąpienie Kosiniaka-Kamysza. Naprawdę było podrywające, aż posłowie się poderwali do oklasków, tak spontanicznie i naturalnie.

Ale to pan musi tak mówić.

Nie, tak było, po prostu rzeczywiście tak było. Poprawne wystąpienie pana posła Schetyny, ale z odwoływaniem się do prezesa Kaczyńskiego takie wprost, „panie prezesie”, którego nie ma na sali, w celu zademonstrowania lekceważenia dla lidera opozycji, ten nieprzyjemny, można uznać nawet, że bardzo, że tak powiem, nieelegancki, ale rechot, wtedy kiedy marszałek Kuchciński wypowiadał formułkę o powołaniu nowego premiera w osobie Grzegorza Schetyny, więc z punktu widzenia takiej socjotechniki to nie rozumiem, czemu PO upierała się przy tym wniosku, kiedy już wiedziała, że będzie przesunięty po pierwsze na nocne godziny w piątek, kiedy ludzie nie zajmują się polityka, jak słusznie pani zauważyła, a po drugie, będzie to już po wcześniejszym wotum zaufania.

Nie pała pan miłością do Grzegorza Schetyny. A przełamał się z nim pan opłatkiem podczas tego spotkania opłatkowego wczoraj w Sejmie?

Nie, nie było go chyba na tym spotkaniu opłatkowej.

Nie miał pan okazji?

Nie miałem okazji.

To on jest chyba autorem określenia „wyleasingowanie posła”? No bo pan stał się posłem, który został wypożyczony Katarzynie Lubnauer.

Oddelegowany, tak bym powiedział.

Nie lubi pan tego słowa wyleasingowany?

Po pierwsze, wolę używać poprawnych, ładnych, pięknych polskich słów. I ono też bardziej oddaje to, jaką decyzję wspólnie podjęliśmy, bo to nie jest moja osobista decyzja wbrew temu, co sugerują różni politycy PO, ale to była decyzja przedyskutowana zarówno z całym klubem, wspólnym klubem PSL i Unii Europejskich Demokratów, jak i z zarządem Unii Europejskich Demokratów, a tam zasiadają naprawdę osoby nietuzinkowe, chociażby Janusz Onyszkiewicz czy pani Elżbieta Bińczycka, które głęboko zastanawiały się i uznały, że to jest sens, jest sens i jest coś dobrego w tym, że…

A co dała państwu… Widziałam, że sam pan wrzucał zdjęcia z tego spotkania z Katarzyną Lubnauer, no ale ona też rozmawiała z Kosiniakiem-Kamyszem. Co Katarzyna Lubnauer musiała dać w zamian? W polityce nic nie ma za darmo.

Nic nie musiała dać w zamian, proszę mi wierzyć, nic.

Czyli to taki gest prosto z serca, żeby pomóc jej?

Tak i to jest dokładnie to, co któregoś dnia wypowiedział też chyba na konferencji prasowej Kosiniak-Kamysz. Ja będę tu komplementował, nie dlatego że współpracujemy blisko, ale naprawdę to jest nowa jakość w polityce, że może być inna, nawet ta teraz, nie trzeba czekać na tę nową jakość, którą wprowadzi Robert Biedroń, jak zapowiada, ale już nawet w tym Parlamencie ta polityka może być inna, bowiem, ładnie to też nazwał Kosiniak-Kamysz, przynajmniej na opozycji – świetnie, gdyby szerzej, ale przynajmniej na opozycji – zamiast podstawiać sobie nogi wyciągajmy pomocną dłoń wtedy, kiedy trzeba. I ta pomocna dłoń była wyciągnięta bez żadnych warunków, bez żadnych negocjacji, była po kilku rozmowach, bo to nie było tak, że w pięć minut podjęliśmy decyzję...

Rozumiem, że tak naprawdę warunkiem było to, żeby z Nowoczesnej więcej posłów, bo wtedy ten cały zabieg nie miałby szans.

To nawet nie był warunek, to była prośba o to, czy dają gwarancję, bo rzeczywiście żeby ten dobry gest, sensowny gest nie obrócił się w swoją własną karykaturę.

No dobrze, ale czy ten dobry gest przełoży się na coś w przyszłości? To już mamy za sobą, już jest decyzja podjęta przez PSL, przez Nowoczesną, przez UED i idziemy do przodu, mamy wybory parlamentarne, co dalej? To prawda, że ma się pojawić szeroki front podpisania jakiejś umowy w przyszłym tygodniu?

Na pewno będą rozmowy w przyszłym tygodniu. Po pierwsze mam poczucie sensu, że udało się zachować pewną siłę opozycji, i tak słabszej niż blok rządzący, ale jednak, gdyby Nowoczesna zmieniła się w koło, to już w przyszłym tygodniu nie byłoby członków komisji śledczych obu z Nowoczesnej.

Wicemarszałek pewnie.

Mogłoby nie być wicemarszałek, to w styczniu pewnie już by była odwołana. Nie byłoby posła z Nowoczesnej w komisji ds. służb specjalnych. Pewnie w nowym roku nie byliby już zapraszani do studiów telewizyjnych na na debaty, czyli liczba tych głosów broniących polityki rządu byłaby w stosunku do przedstawiciela opozycji większa...

Wróćmy do tego szerszego porozumienia, o którym pan mówi. Szersze porozumienie, to znaczy kto z kim?

Powiem pani, że ja poza tym, że rozmawialiśmy z PSL-em, z Nowoczesną, ja również o radę zapytałem przewodniczącego SLD. Usłyszałem: „Warto pomóc, bo warto się porozumieć na opozycji, nawet jeżeli dzisiaj największa opozycyjna partia do tego porozumienia nie jest ani gotowa, ani chyba skłonna”.

No właśnie, czyli będziemy mieć coś takiego po stronie opozycji w wyborach parlamentarnych, że będzie PO... Bo jak rozumiem, pan już nie wierzy w Koalicję Obywatelską. Czyli PO, po drugiej stronie, czyli niejako państwa porozumienie razem z SLD?

PO może się przemianować na Koalicję Obywatelską, ale to nie zmieni faktu, że to nie jest koalicja. Słusznie mówi Katarzyna Lubnauer, że do koalicji trzeba dwóch partnerów co najmniej, a lepiej więcej, w realiach, w których się znajdujemy. Więc to może być Koalicja Obywatelska, czyli de facto PO z grupą polityków Nowoczesnej, którzy z Nowoczesnej odeszli...

I obok?

Plus, albo obok, pewne porozumienie, które funkcjonowało we Wrocławiu przed wyborami samorządowymi i przyniosło pozytywny efekt. Otóż przed wyborami samorządowymi PO próbowała narzucić pozostałym opozycyjnym środowiskom swoich kandydatów, nieszczególnie fortunnych, bo pani pani Chybicka sama się wycofała po słynnym głosowaniu, później Kazimierz Ujazdowski, a z drugiej strony powstało porozumienie formalne, spisane nawet na piśmie, z udziałem Nowoczesnej, SLD, UED oraz prezydenta Wrocławia, które wystawiło Jacka Sutryka.

Którego Grzegorz Schetyna poparł.

I na końcu okazało się, że PO poszła po rozum do głowy i zrozumiała, że proponowanie kandydatów, którzy…

Czyli rozumiem, że państwo chcą powtórzyć ten mechanizm z Wrocławia i stworzyć szeroką koalicję PSL, UED, Nowoczesna i SLD?

Będziemy rozmawiać.

Bo rozumiem, że Włodzimierz Czarzasty nie powiedział nie?

Nie powiedział nie, powiedział nawet, że uważa, że można by nawet było doprosić inne podmioty, z którymi SLD współpracuje, czyli startowało do wyborów samorządowych z tej koalicji Lewica Razem, więc to zaczyna wyglądać naprawdę bardzo interesująco i nie chodzi o to, żeby robić na złość PO.

A nie wygląda to trochę tak?

Nie. Chodzi o to, żeby PO zaczęła traktować po partnersku już nawet nie liderów innych opozycyjnych środowisk, ale ich wyborców. No bo jeżeli jest 6%, które chce głosować stale i konsekwentnie na SLD, jeżeli jest ponad 10%, które jest przywiązane do PSL-u, a nawet niech będzie trzy, może dwa dzisiaj, ale pewnie bliżej czterech procent Polaków, wyborców, którzy chcą głosować na Nowoczesna mimo istnienia Koalicji Obywatelskiej, no to uszanujmy tych ludzi. Jest jakiś powód, dla którego wolą być przy swoich wyborach. I uszanujmy ich, i zaprośmy ich do wspólnego frontu, a nie próbujmy zmusić do tego, że po likwidacji klubu zagłosują na PO.

Może być tak, że państwo w tym szerokim porozumieniu zmuszą Grzegorza Schetynę tak jak we Wrocławiu do tego ruchu podobnego, żeby to on do was przyszedł?

Czy to słowo zmusić jest właściwe? Nakłonić, może tak powiedzmy, przekonać, jeżeli nie słowami, bo nie trafiają, no to trzeba faktami, trzeba dokonaniami i okazuje się że to jest możliwe pod warunkiem, że jest partnerska współpraca przynajmniej na części opozycji.

Teraz jej nie ma, jak rozumiem?

Teraz jej nie ma, bo rzeczywiście było tak, co tu dużo mówić, był taki okres, kiedy Katarzyna Lubnauer będąc w sojuszu z PO w ramach Koalicji Obywatelskiej, wymierzała srogie cięgi zarówno SLD, jak i PSL-owi. No dobrze, ale w zeszłym tygodniu zdarzyło się coś, co, powiedziałbym, radykalnie odmieniło sytuację.

A zdążą państwo do końca roku, do świąt np. dojdzie do takiego porozumienia? Bo ja mam wrażenie, że państwo mówią cały czas o rozmowach, że toczą debaty, rozmowy o tej przyszłości, a PiS idzie do przodu. Dzisiaj robi konwencję i pewnie narzuci narrację przynajmniej na święta, czyli zostawi swoich wyborców, swój elektorat z jakimiś konkretami. A państwo?

W sensie programowym każdy ma jakieś postulaty – i PSL, i SLD, i Nowoczesna. A więc to jest tylko kwestia znalezienia tego minimum programowego, żeby one się nawzajem nie wykluczały.

Jest szansa, że to się okaże do świąt?

Jest szansa, moim zdaniem absolutnie jest szansa w wymiarze programowym, a w wymiarze organizacyjno-politycznym, to trzeba dokładnie zobaczyć na mapę Polski podzieloną na okręgi wyborcze, czy są jakieś miejsca, gdzie następuje jakaś istotna kolizja interesów politycznych, czyli, nie wiem, jest dwoje-troje kandydatów, którzy nadają się na funkcję lidera w danym okręgu, i spróbować znaleźć rozwiązanie. Ale ja uważam, że na 41 okręgów takich może być maksymalnie 10 i to naprawdę da się przy dobrej woli najdalej w miesiąc rozwiązać te wszystkie problemy.

Mają państwo sporo wolnego, dużo dał chyba marszałek Kuchciński. Następne posiedzenie w połowie stycznia… 32 dni wolnego. Mają państwo dużo czasu, chyba że zdecydują się świętować wtedy.

Świętować na pewno trzeba i warto, i spotkać się z rodziną, Ale zamiast wyjazdu w góry na narty siądziemy, będziemy rozmawiać. Zaczynamy w przyszłym tygodniu, już za kilka dni, i ja mam wrażenie, że ta wola rozmowy jest autentyczna i jest wola rozmowy konkretnej. Nie baju-baju, będziesz w raju, jakoś się dogadamy, tylko usiądźmy właśnie, to mówił pan przewodniczący Czarzasty, zobaczmy, czy gdzieś są jakieś kolizje...

„I zróbmy taki prezent na święta Grzegorzowi Schetynie”.

Polakom raczej, powiedziałbym, że dobra polityka oparta o wzajemny szacunek i uznanie, że opozycja jest różnorodna w Polsce, jest możliwa. Tego, myślę, wyborcy opozycyjni oczekują, zarówno ci jak... Chociażby prof. Smolara słuchałem wczoraj w TVN-ie w „Faktach po faktach”, który ubolewał nad tym, co się dzieje na opozycji, mówiąc, że brakuje...

Czyli wasi wyborcy mogą liczyć na taki prezent na święta.

Ale też i wielu wyborców, którzy… Ja otrzymałem, proszę mi wierzyć, bardzo wiele czy to SMS-ów, czy maili, czy wpisów na Facebooku z gratulacjami.

„Połączcie się”?

„Łączcie się, to był dobry krok, wreszcie odzyskujemy nadzieję, że opozycja będzie potrafiła się porozumieć”. I to było w proporcjach 9:1 z jakimiś głosami krytycznymi czy wręcz chamskimi wpisami.

Jacek Protasiewicz, poseł Unii Europejskich Demokratów. Pozostajemy na RadioZET.pl.

Dziękuję.

RadioZET.pl/BM

Oceń