R. Petru: Po wyborach samorządowych startuję z nowym projektem politycznym. Chcę iść z żywymi naprzód

16.05.2018 06:49

„Chcę iść z żywymi naprzód i dlatego otwieram nowy rozdział w mojej karierze politycznej. Chcę wystartować z nowym projektem politycznym po wyborach samorządowych. W niedługim czasie zaproponuję kontrpropozycję programową w ramach programu, który przygotowuję” – zapowiada gość Radia ZET, były lider i były polityk Nowoczesnej Ryszard Petru. Pytany przez Konrada Piaseckiego o to, czy interesują go tylko takie projekty, w których to on będzie liderem, były przewodniczący odpowiada: „Nie chcę być jedynym liderem, mogę być współliderem, ale interesuje mnie wpływ na rzeczywistość”. Petru dodaje, że w Nowoczesnej tego wpływu już nie miał, nie miał wpływu również na samą partię i dlatego odszedł.

Konrad Piasecki: Bezpartyjny Ryszard Petru. Dzień dobry, witam.

Ryszard Petru: Dzień dobry.

Ależ to brzmi!

Dzień dobry.

Zarobił pan kiedyś milion złotych w ciągu roku?

Bywało.

Czyli smak miliona złotych, od którego pan musiał teraz zapłacić daninę solidarnościową, pan zna?

Wie pan co, ale teraz nie zarabiam takich pieniędzy, jestem posłem.

Jak się zarabia milion złotych? Niech pan o tym coś opowie.

Nie, nie, wie pan co... Nie jest to łatwe.

Ale jakoś człowiek musi sobie z tym poradzić.

To nie jest tylko danina. Jak pan zobaczy propozycję pani minister Rafalskiej, tam są dwa elementy, czyli opodatkowanie osób, które bardzo dobrze zarabiają, plus pieniądze z Funduszu Pracy, 650 mln zł, to jest kwota, którą każdy pracodawca odprowadza.

Ale uważa pan, że ta danina, czyli 40 zł od każdego tysiąca powyżej miliona złotych - niesprawiedliwość gruba?

Niech pan posłucha, bo są dwa źródła.

Tak, ale ja o daninie chciałem porozmawiać.

A ja chciałem o całości porozmawiać.

A ja chciałem o daninie. Uważa pan, że to niesprawiedliwe społecznie?

Jeżeli się przeciwstawia jedną grupę drugiej grupie, to jest złe, po drugie, były takie kraje, które opodatkowały osoby wysoko zarabiające - była to Szwecja, i tam wiele firm się przeniosło. Był taki moment, kiedy zespół Abba płacił tak wysokie podatki, że mu się nie opłacało pracować i przeniósł się do innego kraju.

A na koniec się rozpadł. Ale teraz znowu się schodzi.

Nie chciałbym tak daleko iść, natomiast na pewno jest tak, że jeżeli opodatkowuje się... Zawsze można opodatkować tych, którzy mają, to jest podejście janosikowe. Ale oprócz tego, chcę podkreślić, że jest Fundusz Pracy, który wszyscy płacą, wszyscy przedsiębiorcy.

I z niego też ta suma dla niepełnosprawnych ma się zbierać.

I to znaczy, to nie jest tak, że tylko z jednego źródła. To jest bardzo ciekawy temat. Ma być z tego około 2 mld złotych. Zauważmy, że wcześniej minister Rafalska, premier Morawiecki mówili, że potrzeba jest 9 mld, bo jak się da niepełnosprawnym, tym, którzy protestują i 272 tysiącom osób, to trzeba będzie dać wszystkim innym, którzy też są niepełnosprawni nie tylko od dziecka.

I że się otworzy furtkę, przez którą wejdzie więcej osób.

Nie, on mówi, że jest automat, bo jest wyrok Trybunału, ale to, że pani minister Rafalska proponuję kwotę 2 mld zł oznacza, że to wyłącznie jednak o tę grupę może chodzić. I ja chciałem pokazać, że są źródła finansowania dokładnie w tej samej kwocie. Pierwszym podstawowym źródłem jest wycofanie się z wyprawki szkolnej - 1,5 mld zł rocznie. Nie są to pieniądze niezbędne.

Tylko że rządzący chcieliby i dać wyprawkę, i wziąć daninę i dać wszystkim Polakom, bo to wyborczo będzie się bardziej opłacało.

Wiele rzeczy przydałoby się każdemu dziecku i wiele rzeczy przydałoby się dorosłym.

Wie pan, panie były przewodniczący, że trudno będzie panu namówić teraz Polaków,  żeby załamywali ręce nad tymi, którzy zarabiają powyżej miliona złotych - nawet gdyby pan byłby w tym gronie.

Nie jestem i na razie się nie zanosi.

Nie wiadomo, bo nie jest pan posłem zawodowym, więc milion złotych pan może rocznie zarabiać.

Nie jestem zawodowym od dwóch i pół roku, od początku, natomiast przyzna pan, że zajmuję się działalnością głównie polityczną, nie gospodarczą.

To może by się pan na tę gospodarczą przerzucił? Bo w polityce panu tak sobie idzie.

Nie narzekam ostatnio. Od momentu, kiedy opuściłem Nowoczesną, widzę nową energię wśród ludzi. Bardzo dużo osób się zgłasza...

Grzegorz Schetyna tę energię u pana też widzi.

Ale ja chciałem skończyć o mojej energii.

Mówi, że pan jak elektrownia węglowa jest.

Czyli stara?

Nie, ale taka żwawa.

Rozumiem. Bo to jest pejoratywne akurat.

Nie tak silna jak elektrownia jądrowa, ale nie tak słaba jak elektrownia wiatrowa.

Ale nieekologiczna i brudzi?

Co zrobić! Jakieś wady pan musi mieć.

Każdy ma wady i Ryszard Petru oczywiście też ma wady. Ale, panie redaktorze, bo pan zmienił wątki, a ta kwestia daniny jest ważna. Mamy wzrost na poziomie 5%. Jeżeli rząd nie jest w stanie przy takim wzroście wygospodarować środków, oszczędzając na sobie, na administracji, np. na wyprawce, czy prosta rzecz, którą proponowałem - wycofanie się z 500+ dla najbogatszych.

Toby się znalazło dla niepełnosprawnych.

Od 1,5 mld do 4,5 mld oszczędności i można przekazać. Nie ma potrzeby opodatkowania. Po drugie, pan jest na działalności gospodarczej, prawda?

Też.

Ja też jestem i znam bardzo wiele osób, które też są. I też jest tak, że jeżeli zbyt wysokie będą podatki, to bardzo łatwo przenieść działalność gospodarczą do Słowacji czy do Czech.

To uciekniemy do Szwecji, za Abbą.

Nie, do Czech. Np. tam można dużo więcej odliczyć VAT-u od zakupu samochodów.

Ale o Czechach to już nie mówmy z wielu względów w Radiu ZET.

Dlaczego? Panie redaktorze, pan musi też zejść na ziemię.

Ja jestem na ziemi. Ja twardo stąpam po ziemi.

Działalność gospodarcza polega na tym...

Koniec o działalności gospodarczej! O panu chciałem porozmawiać. Najciekawszy temat dla pana.

Nie, dla mnie najważniejsze jest to, żeby mój elektorat czy nasz elektorat potencjalny nie był w Polsce penalizowany. A dwa, trzeba zauważyć, że oprócz tej daniny dla najbogatszych Morawiecki czy Rafalska chcą opodatkować wszystkich przedsiębiorców, żeby rzucić dla niepełnosprawnych, a niepełnosprawni mówią: "To jest traktowanie nas jak żebraków". I im się to nie podoba.

Skądś te pieniądze jednak trzeba dla nich wziąć.

Nie robić wyprawki szkolnej albo wycofać się z 500+ dla najbogatszych.

Przeczytałem parę wywiadów z panem i powiem panu: "Cholera, nie mam pojęcia, dlaczego pan odszedł z partii, którą pan sam założył. Nawet SMS-a od pana dostałem i cały czas nie rozumiem!

Przestałem mieć wpływ na Nowoczesną i w związku z tym podjąłem decyzję o opuszczeniu tej partii.

No ale tak to jest, że jak człowiek przestaje być przewodniczącym, to ma wpływ trochę mniejszy. Ale trzeba się z tym pogodzić, po męsku, i z żywymi naprzód iść.

No to właśnie chcę iść z żywymi naprzód i otwieram nowy rozdział w mojej karierze politycznej.

Wie pan, trochę to wygląda jak z "Seksmisji": "Kobieta mnie bije", "Kobiety mnie skrzywdziły, muszę wyjść, nie mam wpływu". Biedny, malutki Rysio.

Nie, nie, przepraszam bardzo. To jest nieprzyjemne, co pan powiedział.

Ja mówię, że tak to wygląda.

Nie, sorry, przez pół roku mam ograniczony wpływ, dzieją się rzeczy, na które się nie zgadzam.

Ale jak się nie jest przewodniczącym, to ma się ograniczony wpływ.

Ale mogę skończyć?

W każdej partii tak się dzieje.

Ale biorę pełną odpowiedzialność.

Właśnie niepełną.

 Panie redaktorze, ale pan nie spotyka się z moimi wyborcami, a ja się spotykam. I oni mają do mnie pretensje, zarzuty o wszystko, co się dzieje.

Może dlatego, że pan nie ma ich już prawie.

Dlatego, że jednak byłem postrzegany jako ten, który był główną twarzą, pomimo tego, że nie byłem przewodniczącym. Wie pan, kto dla wielu ludzi jest szefem SLD? Leszek Miller.

Leszek Miller się za bardzo też od SLD nie odcina.

Ja wiem, ale mało działa.

Ale nawet w Radzie Krajowej jest...

Ale parę razy się odcinał w przeszłości.

I nie płacze: "Nie mam wpływu, wobec czego odchodzę".

Był w Samoobronie, przypomnę.

No tak.

Odszedł raz i wrócił.

Więc może z panem też tak będzie.

Ja chcę podkreślić jedną rzecz: w momencie, kiedy nie mam wpływu na rzeczywistość, a biorę pełną odpowiedzialność, wolę sprawę postawić jasno: odchodzę, zamykam temat i otwieram nowy. Uważam, że w Polsce jest olbrzymie...

Tylko właśnie jak ten nowy ma wyglądać? Bo też jest niespójność panu. Przed chwilą pan bronił przedsiębiorców. Z drugiej strony czytam wywiady z panem: wrażliwość społeczna teraz jest pańskim konikiem.

To się łączy.

No nie, ale jak wrażliwość społeczna, to raczej właśnie danina od najbogatszych...

Nie, nie, to pan ma stare myślenie.

Może stare, bo już jestem stary dosyć.

XX-wieczne albo XIX-wieczne.

Tak, ja z XX wieku właśnie. I większość życia przeżyłem w XX wieku, wobec czego...

Ale teraz jesteśmy w XXI i trzeba zmienić podejście.

Ale jak ktoś mi mówi jednocześnie o wrażliwości społecznej i o tym, żeby nie opodatkowywać najbogatszych, to kupy się to nie trzyma.

Trzyma się, tylko trzeba się skupić. Jeszcze raz. Ktoś musi zarabiać pieniądze. Państwo nie może ograniczać przedsiębiorczości, nie może utrudniać funkcjonowania, a robiła to niestety PO i robi to PiS, nie można opodatkowywać tych, którzy są aktywni. A jednocześnie trzeba dobrze rozdawać pieniądze i wydawać wyłącznie na tych, którzy potrzebują. Czyli kontrą dla wyprawki szkolnej, która jest dla wszystkich, kontrą dla 500+, które jest dla wszystkich, jest program państwa, który pomaga wyłącznie osobom, którzy potrzebują. Akurat niepełnosprawni są akurat przykładem tych, których trzeba wspierać. Na tym polega właśnie liberalizm społeczny. Erhard już wymyślił społeczną gospodarkę rynkową w Niemczech. Niech pan zobaczy program Macrona - to są dokładnie te same rozwiązania, czyli mówimy, jak zarabiać, pomagamy przedsiębiorstwom generować dochód, ale z drugiej strony nie trwonimy pieniędzy ani na głupie nagrody, ani na programy, które idą i tu, i tu, a nie pomagają tym, którym powinny pomagać.

Chciałby pan być polskim Macronem?

Nie ma możliwości na polskiego Macrona, bo sytuacja tam była wyjątkowa.

Bo wie pan, jak z tą wrażliwością społeczną wygląda? To wygląda, jakby pan nadto czytelnie jednak machał do Roberta Biedronia, Barbary Nowackiej: "Chodźcie ze mną, zobaczcie, jestem teraz wrażliwy społecznie", a przed paroma miesiącami pan mówił, że pan będzie pilnował Nowoczesnej, żeby broń Boże nie skręciła w ślepą, lewicową uliczkę.

I dalej to podkreślam.

I teraz pan sam w lewicową uliczkę skręca.

Lewicowa uliczka to oznacza w zwykłym postrzeganiu wysokie podatki, redystrybucja. Ja mówię o czymś innym: państwo ma być skuteczne, ma pomagać przedsiębiorcom zarabiać pieniądze, ma promować aktywność, ma nie opodatkowywać nadmiernie, ma dawać możliwości działania, a nie ograniczania, czyli mówimy tak: "Działajcie, będziemy rejestrować to, co robicie, tylko nie przekraczajcie czerwonej linii tego, co jest zabronione", a nie gruba konstytucja biznesu, która mówi, co można robić, a co nie. Jednocześnie pieniądze muszą trafiać tam, gdzie to jest potrzebne, czyli w ochronie zdrowia, na pewno musi być ratowanie życia...

Nikt się z panem tutaj nie kłóci. Konkretne pytanie chciałem zadać o pańską przyszłość.

Ja nie macham do konkretnych osób, ja chcę machać do wyborców. To wyborcy decydują, czy im się dany program podoba, czy też nie, a nie poszczególne osoby z polityki.

Pośle szanowny, koło sejmowe pan założy?

Nie wykluczam, ale na razie jeszcze nie mam takich planów.

Miałbym dobrą nazwę na nie. Taki był film kiedyś: "Ja, Irena i ja". Mógłby pan założyć takie koło: "Joanna, ja, Joanna".

Inne koło będzie.

Ale trójka was jest. Na koło wystarczy. Ale dlaczego nikt za panem nie poszedł z tej Nowoczesnej?

Panie redaktorze, jest czas.

Pan nawet filmy na Facebooku publikuje o takich kaczuszkach, co idą za matką kaczką i skaczą do wody.

Bardzo fajne.

Bardzo fajne.

Bardzo ładne, takie wzruszające.

No tak, tylko one skaczą do wody, a za panem jakoś nikt do tej wody nie chce wskoczyć. Chociaż pan, rozumiem, na tę kaczkę pozuje.

Nikogo nie będę namawiał...

Ale tymi filmami pan namawia.

Jeszcze raz: dla mnie najważniejsi są wyborcy, mam bardzo dużo zgłoszeń od osób z Polski, które chcą się angażować. Uruchomiłem też możliwość rejestracji - na stronie planpetru.pl można się zarejestrować.

Ale dlaczego posłowie masowo za panem nie poszli? Ci ludzie, których pan wciągnął do polityki, których pańskie nazwisko przyciągnęło do Parlamentu?

Ja nikogo nie będę namawiał.

Ale jakoś Joanny pan ponamawiał.

Nie, one pierwsze wyszły, ja drugi.

Ale myślę, że pan miał na ich wyjście duży wpływ.

Ale pan myśli, czy pan wie?

Ja wiem.

Skąd pan wie? Domyśla się pan. Bądźmy precyzyjni: pan się domyśla, a nie pan wie.

Ile pan lat przeżył na tym świecie?

46, niecałe.

Ja przeżyłem 47 i pół.

To ja 45 i pół.

I domyślam się, że Joanna Schmidt wychodząc z Nowoczesnej, raczej to z panem uzgadniała.

Mogę powiedzieć tak, że rozmawialiśmy wcześniej o tym.

Tak właśnie myślę.

Natomiast Joanna Scheuring-Wielgus wielokrotnie mówiła mi o tym, że chce wyjść z Nowoczesnej i to uczyniła w zeszłą środę. Kolejność była inna, niż pan sugeruje.

Wyobraża pan sobie, że to może być koniec krótkiej, acz burzliwej kariery Ryszarda Petru w polskiej polityce?

Nigdy nie ma końca. Tak długo, jak się żyje i się jest zdrowym, nic się nie kończy.

Oczywiście. Ale mówię o polskiej polityce. Za półtora roku kończy się kadencja Parlamentu i to jest koniec Ryszarda Petru w polityce.

Można zrobić przerwę. Ja generalnie chcę wystartować z nowym projektem politycznym po wyborach samorządowych. Na tym się skupiam. Uważam, że mam olbrzymie wyzwania, jeżeli chodzi o wygraną z PiS-em, ale też zaproponowanie kontrpropozycji. W niedługim czasie zaproponuję kontrpropozycję programową w ramach programu, który przygotowuję. Bardzo mi zależy na tym, żeby panu udowodnić, że istnieje możliwość połączenia liberalizmu z wrażliwością społeczną. Erhard w Niemczech nazwał to społeczną gospodarką rynkową, tuż po II wojnie światowej, i im się udało.

To ostatnie pytanie - czy pana interesują tylko takie projekty, w których pan jest liderem?

Nie, nie chcę być jedynym liderem, mogę być współliderem.

Ale musi pan być jednym z liderów?

Interesuje mnie wpływ na rzeczywistość.

I trzeba być liderem albo współliderem, żeby mieć wpływ na rzeczywistość.

Trudno inaczej. Pan jest liderem tego programu.

No tak.

Tak.

No tak. Dlatego nie oddaję go Katarzynie Lubnauer. Ryszard Petru, bardzo dziękuję.

Dziękuję bardzo.

Dług Nowoczesnej? "Trudny do spłacenia. 150 tys. złotych kwartalnie"

Robiłem, co mogłem – mówi gość Radia ZET Ryszard Petru, pytany w internetowej części programu o spłacanie długu Nowoczesnej. Były lider tej partii tłumaczy, że .N zaciągnęła dług na 3 miliony złotych - milion został spłacony od razu a kolejne raty były płacone co kwartał. Jak sobie poradzi Katarzyna Lubnauer? To trudne.  Za każdym razem kolejne raty rzędu 150 tys. złotych były spłacane – mówi polityk. Głównym czynnikiem słabości Nowoczesnej było to, że nie da się prowadzić polityki bez pieniędzy, kiedy konkurencja dysponuje grubymi milionami z kasy partyjnej – uważa gość Konrada Piaseckiego.

Pytany o Grzegorza Schetynę, który zaprasza go do PO, odpowiada: On mówi to po to, żeby zasugerować, że Petru jest blisko PO a nie jest i nie będzie. Schetyna jest taki smart – sprytny, ale inteligentny jednocześnie – ocenia Ryszard Petru. Podkreśla także, że wejście do PO w ogóle nie wchodzi w rachubę.

Joanna Schmidt kandydatką na prezydenta Poznania? Kiedy wyszła z Nowoczesnej, bardzo dużo osób zaczęło ją namawiać, żeby wystartowała. Rozważa to – zdradza Petru. Dodaje, że decyzja w tej sprawie powinna zapaść w ciągu 2-3 tygodni.

Na pewno w przypadku przegranej opozycji potrzebny jest jakiś totalny zwrot. Tusk mógłby być w takiej sytuacji asem z rękawa – odpowiada gość Radia ZET, pytany o polityczną przyszłość byłego premiera. Zdaniem Petru w przypadku wygranej sytuacja będzie zupełnie inna i będzie „mniejsza potrzeba na kogoś z zewnątrz”.

RADIO ZET/MA

Oceń