Słuchaj
Robert Karpowicz, Marcin Sońta , Aga Kołodziejska
Michał Korościel
Damian Michałowski, Ewelina Pacyna
Mateusz Ptaszyński
Hubert Radzikowski
Redakcja Radia ZET
Sprawdź co graliśmy

Teraz gramy

Rafał Trzaskowski: Bzdury i kalumnie nie doprowadzą mnie do wycofania się z walki o prezydenturę Warszawy

27.02.2018 07:12

Narkotyki, pieniądze na kampanię z biznesu? „Mówiłem o tym, że paliłem zioło, ale krew się we mnie gotuje. To niesłychanie bulwersujące, że ja się muszę tłumaczyć, że nie jestem wielbłądem. Dyskutowałem wczoraj z prawnikami, dziś będziemy dalej rozmawiać nt. kroków prawnych” — mówi gość Radia ZET, Rafał Trzaskowski. Chodzi o zarzuty pod jego adresem, które formułuje Michał Dzięba — były współpracownik PO i były doradca ministra skarbu. „To wszystko jest wyssane z palca. Ten pan sam publikuje papiery, z których wynika, że jest niepoczytalny i się leczy. Ktoś próbuje go wykorzystać, by rzucał kalumniami i by szambo opryskało wszystkich” — uważa kandydat Platformy na prezydenta Warszawy. Dodaje, że tego typu prowokacji było już mnóstwo. „Dziś idę na policję, żeby mówić o prowokacjach, jak ktoś podszywał się pod moich przyjaciół. Nie wiem kto to robi, ale widać, że ktoś wykorzystuje osobę niezrównoważoną psychicznie” — komentuje gość Radia ZET. Sponsorowane pytania w Parlamencie Europejskim? „To wszystko bzdura, tylko nie będę się tłumaczył, że nie jestem wielbłądem. Wszystko jest przejrzyste” — ocenia Rafał Trzaskowski.

Konrad Piasecki: Polityk PO, kandydat na prezydenta Warszawy, Rafał Trzaskowski. Narkotyki, pieniądze na kampanię z biznesu, odpłacanie za nie pytaniami w PE — co pan pocznie z tymi zarzutami swojego kolegi, eks-kolegi, znajomego, współpracownika?

Rafał Trzaskowski: Krew się gotuje, to jest niesłychanie bulwersujące, że ja się muszę tłumaczyć, że nie jestem wielbłądem. A wszystko oczywiście się zasadza o wiarygodność tego pana.

No tak, tylko że to nie jest anonimowa osoba, bo gdyby była, to oczywiście w sieci pojawia się mnóstwo mniej czy bardziej mądrych zarzutów. To jest działacz PO, człowiek, który był w gabinecie politycznym ministra skarbu, człowiek, z którym pan współpracował w PE — ciężko przejść obok jego zarzutu do porządku dziennego.

Zgoda, ale wystarczy sprawdzić wiarygodność tego pana, co on wypisuje, kogo atakuje od lat w internecie w sposób absolutnie skandaliczny. Widać, że to jest wszystko wyssane z palca.

Może dużo wie.

A co więcej, sam publikuje papiery, z których wynika, że cierpi na chorobę dwubiegunową, czyli maniakalno-depresyjną. Pokazuje papiery, z których wynika, że jest niepoczytalny i że się leczy. W związku z tym, mając szacunek do pana redaktora i do wszystkich innych, przede wszystkim zadałbym sobie pytanie, czy to jest wiarygodne źródło i powinniśmy je traktować poważnie.

Nawet jeśli ten człowiek jest chory, dlaczego pan nie wytacza mu procesu, nie składa pozwu?

Dla mnie najbardziej bulwersujące jest to, że absolutnie widać, że ktoś wykorzystuje osobę, która się leczy, do tego, żeby atakować polityków, i to bardzo wielu polityków, bo on atakuje mnie, Adamowicza, Frasyniuka itd. Zresztą dwa lata temu, zanim zaczął pracować dla Fundacji Elektromobilności, atakował też polityków PiS. Widać, że ktoś go próbuje wykorzystać, żeby rzucał kalumniami i żeby szambo opryskało wszystkich. Ja z moimi prawnikami wczoraj dyskutowałem na ten temat, dzisiaj będziemy dalej dyskutować właśnie o krokach prawnych.

Ale dlaczego pan się jeszcze nad nimi waha? Bo naturalną reakcją polityka zaatakowanego, opluwanego, jest to, że wytacza proces.

Zgoda, tylko że osoba niestety leczy się. Ja myślę, że to jest taka taktyka, żeby wciągnąć mnie w niekończący się proces, gdzie ja się będę tłumaczył, że nie jestem wielbłądem, bo to oczywiście są bzdury wyssane z palca. To jest niesłychanie bulwersujące, że ktoś może rzucać tego typu kłamliwe zarzuty.

Ale te, jak pan mówi, bzdury, są, jak rozumiem, oparte na jakichś tam pańskich związkach, rozmowach, które pan prowadził. Sam się pan przyznał do tego, że jakieś kontakty pan z narkotykami miał. Zarzuca panu udział w kokainowych imprezach.

Mówiłem, że paliłem zioło.

Palenie zioła, czyli marihuany.

Widać, że PiS próbuje... Znaczy widać, że mamy w tej chwili logikę bardzo ostrej kampanii. Ja nie wiem, kto to robi, ale tego typu prowokacji było mnóstwo. Dlatego że dziś idę na policję, żeby tłumaczyć o prowokacjach, jak ktoś się podszywał pod moich przyjaciół. To jest megabrudna kampania. Nie wiem, kto to robi, żeby było jasne, nie chcę rzucać oskarżeń. Widać, że ktoś wykorzystuje osobę, która jest niezrównoważona psychicznie. Natomiast rozważam kroki prawne, dzisiaj rozmawiam o tym z prawnikami, bo chyba to przekroczyło już granicę taką, że można osobę psychicznie chorą ignorować.

Ale zaczął pan to poprzednie zdanie od: „Widać, że PiS...” Pan oskarża, że to pańscy rywale polityczni uruchamiają te oskarżenia?

Nie, ja nie oskarżyłem. Ja mówię tylko o tym, że widać, że ta kampania będzie brudna. Ten człowiek kiedyś również atakował polityków PiS. Dziś ma jakąś dziwną Fundację Elektromobilności. Widać, że dziwne rzeczy się dzieją. Ja nie jestem w stanie w tej chwili nikogo oskarżyć, natomiast uważam, że to jest ciąg prowokacji, bo tych prowokacji jest po prostu zbyt dużo. Ja wszystkich zachęcam do tego, żeby sprawdzać wiarygodność tego typu źródeł. Jeżeli ktoś publikuje dokumenty, z których jasno wynika, że choruje na chorobę maniakalno-depresyjną, no to czyż to jest wiarygodne źródło jakichkolwiek tego typu kalumni, pomówień i kłamstw?

Bierze pan pod uwagę sytuację, w której kolejne oskarżenia doprowadzają do wycofania się Rafała Trzaskowskiego z wyborów?

Nie, bo to jest wszystko nieprawda, kłamstwo wyssane z palca.

Kiedyś Włodzimierza Cimoszewicza złamaliście oświadczeniem majątkowym. Rafała Trzaskowskiego nic nie złamie?

Ja się spodziewałem dokładnie tego. Oczywiście, że ci, którzy mnie atakują, ja będę się musiał tłumaczyć i w domu, i w programach telewizyjnych, ale...

Tam są też zarzuty natury prywatnej, o które nie pytam, bo uważam, że to jest pańska prywatność.

Ale mądrzy ludzie powinni ocenić wiarygodność tego źródła. Dlatego, jak pan widzi, ja jestem całkowicie spokojny, dlatego że to jest kłamstwo wyssane z palca.

Powiedział pan, że krew się w panu gotuje. Nie jest to całkowity spokój.

Tak, gotowała się, jak to przeczytałem, natomiast w tej chwili jestem całkowicie spokojny, rozmawiam o tym z prawnikami.

Zadawał pan kiedyś pytania w PE, które były sponsorowanymi pytaniami?

To jest wszystko bzdura. Ja się nie będę tłumaczył, że nie jestem wielbłądem. Wszystko jest przejrzyste, można sprawdzić sobie w internecie: poseł zadaje pytania o wykładnię, to nie jest żaden lobbing, to jest całkowicie naturalne. Nie będę tłumaczył, że nie jestem wielbłądem przez większość pana programu. Wystarczy sprawdzić wiarygodność źródła — to źródło nie ma żadnej wiarygodności. Proszę sobie poczytać te wpisy.

Czyli te oskarżenia Trzaskowskiego do wycofania się z wyborów nie doprowadzą?

Ale dlaczego bzdury, kłamstwa i kalumnie mają mnie doprowadzić do wycofania się?

Boi się pan starcia w Warszawie czy jest pan pewny wygranej?

Ja się nie boję, widać, że to będzie brutalna gra, że się będzie pojawiało mnóstwo prowokacji, a ja chcę się skupić na kampanii, ja się nie będę skupiał na tym, co piszą ludzie, którzy są kompletnie niewiarygodni.

Słyszę, że w wewnętrznych sondażach łeb w łeb z Patrykiem Jakim pan idzie.

To jakieś dziwne pan sondaże widział.

To jakie są te sondaże?

Ja widziałem sondaże, w których moja przewaga nad Patrykiem Jakim jest olbrzymia. Ale one nie powinny usypiać, tylko powinny mobilizować do walki.

Czyli nie jest tak, że pan się modli, żeby Jaki nie wystartował, bo uznaje go pan za najbardziej groźnego kandydata?

Nie, po tym, co ostatnio wyczyniał, po jego działalności legislacyjnej, która wyprowadza Polskę na manowce, jeżeli chodzi o relacje międzynarodowe, po tym, że się skompromitował, jeśli chodzi o ustawę reprywatyzacyjną, bo opowiadał o tym, że za sekundę ją będzie składał, a została ona schowana do szuflady...

Z ustawą reprywatyzacyjną jest problem, bo ona była może nazbyt radykalna. W tej sytuacji, jaka jest dzisiaj, wszyscy się przestraszyli forsowania jej.

Jeżeli ktoś mówi, że chce rozwiązać problem reprywatyzacji, że to jest jego główny priorytet, że będzie o to walczył... Wiadomo, że bez ustawy tego problemu się nie da rozwiązać - i co?

Ustawa się pojawiła. I trafiła z powrotem do Ministerstwa Sprawiedliwości.

Oczywiście, więc to pokazuje, że to jest tylko gra polityczna, a nie chęć rozwiązania problemu.

PO wciąż marzy się likwidacja IPN?

Ja nigdy nie byłem zwolennikiem tego rozwiązania.

Bo to było wasze hasło sprzed dwóch lat mniej więcej.

Owszem, dlatego że widać, że IPN jest używany politycznie, a teraz kosztował nas całą tę awanturę, którą żeśmy śledzili, w relacjach i z Izraelem, i ze Stanami Zjednoczonymi.

Tylko tak się zastanawiam: jak partia chce likwidacji IPN-u, a potem składa wniosek o nowelizację ustawy o IPN-ie, w którym nie ma mowy o likwidacji tegoż IPN-u, to z logiką nie ma to wiele wspólnego.

Ja od samego początku mówiłem, że nie jestem zwolennikiem likwidacji IPN-u, dlatego że uważam, że IPN wykonywał dużo roboty, jeżeli chodzi o badanie naszej historii.

Czyli zgodzi się pan ze mną, że to nielogiczne?

Ja na przykład kupuję komiksy dla swojego syna, uważam, że to jest kawał dobrej roboty.

To czemu pan mówi, że to IPN nas wpakował w tę sytuację? Wpakowali nas legislatorzy...

Oczywiście.

...również ci, którzy się wstrzymywali od głosu, a pan co robił - wstrzymał się pan od głosu.

Dlaczego ci, którzy się wstrzymywali od głosu? Myśmy jasno stwierdzili, że tam są w tej ustawie niektóre postanowienia dotyczące chociażby cmentarzy, które warto poprzeć, ale od samego początku żeśmy trąbili o tym,, że nie będziemy dokładali ręki do skandalicznych zapisów dotyczących Ukrainy i również tych, które wywołały całą tę awanturę w stosunkach z Izraelem.

Jak ktoś nie chce dokładać ręki, to głosuje przeciw, taka jest logika parlamentarna: nie podoba ci się ustawa - głosujesz przeciw. A wyście się wstrzymywali.

Nie, jeśli są dobre elementy, to się wstrzymuje od głosu.

Tylko mówiliście, że ściganie za "polskie obozy", za wszystkie kłamstwa na temat Polski za granicą będzie trudne, właściwie niemożliwe, że to jest jałowy przepis, po czym składacie własny projekt ustawy i znowu chcecie ścigać za "polskie obozy".

Myśmy za każdym razem mówili, że dużo lepszym rozwiązaniem jest rozwiązanie, w którym się wynajmuje kancelarie i takie były wynajęte...

No to po co ustawa, dlaczego nie macie odwagi powiedzieć dzisiaj tego głośno?

Dlatego że po dyskusjach w partii i z ekspertami: przyjęcie przepisu, który będzie ścigał, ale tylko i wyłącznie za "polskie obozy śmierci" czy "polskie obozy koncentracyjne" jest wart rozważenia i dlatego złożyliśmy taką poprawkę.

Pan uważa, że to jest naprawdę sprawa do ścigania przez prokuratorów polskich? Nie lepiej rzeczywiście wynajmować amerykańskich adwokatów, żeby zwracali uwagę albo ścigali tam?

My po długich dyskusjach doszliśmy do wniosku, że jeśli mamy sankcję prawną bardzo konkretną, łatwiej będzie kancelariom na Zachodzie występować z wnioskami o to, żeby tego typu nadużycia natychmiast ściągać z Internetu czy żeby redakcje przepraszały.

Czyli złożyliście ten projekt z całą świadomością tego, że od początku debaty na temat tej ustawy mówiliście, że to będzie jałowe, niepotrzebne prawo.

Głosy w PO były podzielone. Jedni twierdzili, że dużo skuteczniejsze jest ściganie poprzez kancelarie prawne, ale były też takie głosy, które mówiły, że jeżeli będzie tego typu sankcja, to łatwiej będzie kancelariom to ścigać.

W debacie parlamentarnej mówiliście, że to będzie imposybilistyczne prawo.

Ważne jest to, żeby to był precyzyjny zapis, a nie zapis, którzy może być tak rozszerzająco traktowany, że może doprowadzić do tego, że w ogóle sądy w Polsce będą rozstrzygać prawdę historyczną, a widać, jak według PiS w wielu aspektach ta prawda historyczna wygląda.

Ale brak wam odwagi, by powiedzieć: "To nie jest sprawa dla sądów, to nie jest sprawa dla prokuratur, to jest sprawa do debaty historyków i ewentualnego ścierania się poglądów na temat historii i na temat prawdy historycznej".

Powiedzieliśmy jedno: jeżeli chodzi o bardzo konkretne sformułowania dotyczące "polskich obozów koncentracyjnych", które są skandaliczne, chcemy wysłać jasny sygnał, że my też się zgadzamy z tym, że tego typu nadużycia, nieprawda historyczna powinna być ścigana. Nie damy się przez PiS wmanewrować w taką oto sytuację - oni jak zwykle chcą odkręcić kota ogonem - że my się sprzeciwiamy walce o prawdę historyczną. Natomiast to trzeba robić profesjonalnie, to trzeba przygotować. To, co zrobił PiS, wywołało awanturę na cały świat i o "polskich obozach koncentracyjnych" usłyszało 80 mln jednego dnia.

Czy kuszenie przez PO Polaków wejściem do strefy euro to jest sabotaż, jakaś dywersja na tyłach?

Nie, jasno trzeba powiedzieć jedno: UE idzie do przodu i albo się będzie w centrum decyzyjnym UE z podjęciem decyzji w odpowiednim momencie, żeby wejść do strefy euro, albo się będzie na peryferiach.

Ostatnie badania mówią, że 72% dorosłych Polaków jest przeciwko przyjmowaniu euro. Jak na wehikuł, który ma powieźć opozycję do sukcesu, to jest katastrofa.

To jest odpowiedź na jedno z najważniejszych pytań: chcesz być w centrum integracji europejskiej, to musisz zadeklarować, że wejdziesz kiedyś do strefy euro, co zostało rozstrzygnięte w traktacie akcesyjnym, albo chcesz pozostawać na peryferiach. I tutaj partia polityczna nie może robić uników w sprawach tak istotnych.

Ale robiliście je do tej pory. Całkiem dobrze wam wychodziły te uniki.

Ale dzisiaj jak pan widzi rozmowę w UE, dzisiaj Macron i Merkel mają dosyć tego, co się dzieje w paru państwach członkowskich i zapowiadają: my idziemy do przodu, albo idziecie z nami, albo zostajecie na marginesie.

Tylko że dzisiaj Polacy są przeciwnikami euro tak, jak nigdy nie byli.

Bo nikt im nie wytłumaczył, jakie są konsekwencje. Jeżeli się powie - było takie badanie w "Rzeczpospolitej" - z euro w centrum UE, czy bez euro na peryferiach, Polacy wybierają centrum UE i uczestnictwo w podejmowaniu decyzji.

Czyli rozumiem, że jeśli któregoś dnia PO dojdzie do władzy, czym prędzej wprowadzi nas na ścieżkę do euro?

Nie czym prędzej. Będziemy wyznaczać ścieżkę, żeby wejść do strefy euro w momencie, kiedy będą ku temu sprzyjające okoliczności, po to, żeby być w centrum decyzyjnym, a nie na peryferiach albo poza Unią. Dlatego że dziś powiedzenie jasno: "Nigdy nie wejdziemy do strefy euro" oznacza tak naprawdę, że mówimy: "Będziemy poza UE, tam, gdzie się podejmuje najważniejsze decyzje".

Dziękuję bardzo.

"PO nie powinna popierać kandydatury Krasnodębskiego na wiceszefa PE"

Nie powinniśmy wspierać i popierać Zdzisława Krasnodębskiego. Jest tak samo kontrowersyjny, jak jego poprzednik. Bardzo często wygłaszał bardzo bulwersujące i dziwne opinie – mówi gość Radia ZET Rafał Trzaskowski, pytany w internetowej części programu o kandydaturę europosła PiS na wiceprzewodniczącego PE. Prof. Krasnodębski formułuje bardzo wiele kontrowersyjnych opinii, jest uznawany za jeden z mózgów intelektualnych PiS i trudno taką kandydaturę wesprzeć – uważa polityk Platformy. Jego zdaniem nie ma żadnej gwarancji, że wypowiedzi Zdzisława Krasnodębskiego „nie będą tak samo bulwersujące, jak wypowiedzi jego poprzednika”. Gość Radia ZET pytany przez Konrada Piaseckiego o to, dlaczego w takim razie jego partia poparła Ryszarda Czarneckiego w walce o fotel wiceszefa Parlamentu Europejskiego, odpowiada, że wtedy „była inna atmosfera”. Politycy PiS inaczej zachowywali się kilka lat temu – nie oskarżali PO o zdradę i reprezentowanie interesów innego państwa – komentuje Rafał Trzaskowski.

Pytany o Pawła Adamowicza, który bez konsultacji z partią zapowiada kandydowanie kolejny raz na prezydenta Gdańska, odpowiada, że „szkoda, bo trzeba rozmawiać, żeby wybrać najlepszego kandydata”.

Wiceprezydentka w ratuszu Trzaskowskiego? Nie będę mówił teraz, jaki będzie mój team, ale nie wyobrażam sobie, żebym w ratuszu rządził z samymi mężczyznami. Oczywiście, że musi być kobieta w teamie wiceprezydentów – zapewnia kandydat PO na prezydenta Warszawy.

Pytany o sondaże odpowiada, że wygrywam z Patrykiem Jakim „bardzo intensywnie”. Ja mam pięćdziesiąt parę procent, Jaki ma trzydzieści  - zdradza gość Radia ZET.

Rafał Trzaskowski odpowiada także na pytania o Grzegorza Schetynę, pomniki smoleńskie i komunistyczne pomniki.

RADIO ZET/MA

Oceń