Słuchaj
Damian Michałowski, Michał Korościel
Damian Michałowski, Michał Korościel
Marcin Sońta , Mateusz Ptaszyński
Justyna Dżbik, Kamil Nosel
Hubert Radzikowski
Redakcja Radia ZET
Sprawdź co graliśmy

Teraz gramy

Rafał Trzaskowski: Jeżeli PKW powie, że nie wolno czegoś robić – zastosuję się

07.05.2018 06:40

„Jeżeli Państwowa Komisja Wyborcza powie, że nie wolno używać takich a takich słów, zachowywać się tak i tak, nie wolno rozdawać kiełbasek – to nie będę tego robił. Wątpię, by PKW powiedziała, że nie można spotykać się z wyborcami i nie wolno przedstawiać propozycji programowych” – mówi gość Radia ZET Rafał Trzaskowski, pytany przez Konrada Piaseckiego o zastrzeżenia Komisji, dotyczące prowadzenia kampanii wyborczej. Kandydat PO i Nowoczesnej na prezydenta Warszawy dodaje, że „chyba nikt nie zakaże posłowi spotykania się z wyborcami albo prezentowania programu”. Nielegalna kampania? „Jak rozmawiam z prawnikami, to mówią, że nie wolno agitować, wywieszać billboardów, rozdawać ulotek, nie wolno mówić: proszę na mnie głosować. Nikt tego nie robi” – zapewnia polityk. „Wszyscy przez cały czas mieli pretensje do mnie i do PO – gdzie jest program, propozycje?! Wreszcie o nich mówimy i wszyscy się emocjonują, że nie powinniśmy. Coś jest nie tak” – uważa gość Radia ZET.

Konrad Piasecki: Poseł ziemi krakowskiej, kandydat PO na prezydenta Warszawy Rafał Trzaskowski. Wie pan, że łamie pan prawo?

Rafał Trzaskowski: Czekam na wykładnię PKW, co można robić.

"Mimo naszych apeli i wezwań prowadzona jest prekampania" - mówi szef PKW, o panu również.

Tylko pytanie jest, co można robić, a czego nie można robić. Bo chyba nikt nie zakaże posłowi spotykać się z wyborcami albo prezentować programu.

Tak, tylko że pańscy wyborcy w Krakowie.

W całej Polsce.

No nie, ale głosowali na pana wyborcy w Krakowie. Pamięta pan jeszcze?

Oczywiście, że pamiętam. Natomiast w całej Polsce są wyborcy i prawo stanowi, że można mieć biura w całej Polsce i że trzeba rozmawiać ze wszystkimi wyborcami.

A z wyborcami w Zielonej Górze kiedy się pan ostatnio spotkał?

Byłem też, byłem w Lubuskim chyba półtora roku temu.

Półtora roku temu! A w Warszawie z wyborcami się pan ostatnio...

Jeździliśmy po całym kraju, dzisiaj jeździ PiS.

Nie no, ale panie pośle, bez żartów, wie pan, że to, co pan robi, to jest kampania wyborcza?

Pytanie, co to jest kampania wyborcza.

PKW pisze: "Podejmowanie przez osoby, które zamierzają uczestniczyć w jeszcze niezarządzonych wyborach, takich działań, które noszą cechy kampanii wyborczej, jest niezgodne z przepisami prawa wyborczego".

Zgoda, tylko pytanie, co to znaczy cechy. Jak ja rozmawiałem z prawnikami, oni mówili, że nie można agitować, czyli mówić: "Proszę na mnie głosować, będę najlepszym kandydatem", wywieszać billboardów, rozdawać ulotek - nikt tego nie robi. Natomiast trudno jest mówić, czy można prezentować propozycje, czy można być ogłoszonym jako kandydat. Jeżeli PKW weźmie na siebie taki wysiłek, żeby to dokładnie sprecyzować, co można, a czego nie, no to będzie łatwiej.

No tak, ale jeśli weźmie sie pod uwagę to, co pan robi w ostatnich tygodniach, np. to, co pan opowiada o tym, co pan zrobi jako prezydent Warszawy czy jakie rozwiązania są dla Warszawy najbardziej korzystne, no to ewidentnie jest agitacja wyborcza.

Każda partia polityczna przedstawia swój program. Nawet PO była często atakowana: "Gdzie jest program?".

Tyle że gdyby pan miał program dla Krakowa, zrozumiałbym. Poseł ziemi krakowskiej ma program dla Krakowa. Poseł ziemi krakowskiej ma program dla Warszawy?

Ja powiem więcej, to znaczy gdyby było tak, że nikt by o tym nie mówił. Wszyscy przez cały czas mieli pretensje do PO i do mnie osobiście: "Gdzie jest program, gdzie są propozycje? Nie mówicie o propozycjach Wreszcie o nich mówimy i teraz wszyscy się emocjonują, że nie powinniśmy. No więc coś jest nie tak.

Coś jest tak!

 Wszyscy mówili tak: "PO za mało rozmawia ze swoimi wyborcami". Zaczynamy rozmawiać ze swoimi wyborcami - też jest źle.

Ale pańscy wyborcy w Krakowie, powtarzam cały czas.

Nie, moi wyborcy są... A skąd pan wie, skąd będę kandydował do Sejmu w następnych wyborach?

Wiem, skąd pan będzie kandydował na prezydenta miasta. I co pan z tym zrobi, jeżeli PKW powie, że nie można tak robić?

Jeżeli komisja wyborcza powie: nie wolno używać takich a takich słów, nie wolno zachowywać się tak  i tak, nie wolno rozdawać kiełbasy, to nie będę tego robił. Natomiast wątpię, żeby PKW powiedziała: proszę się nie spotykać z wyborcami, proszę nie przedstawiać żadnych propozycji programowych. Poczekajmy.

Panie pośle, jeden jest problem: to politycy uchwalają taki kodeks wyborczy.

Zgoda.

I to pańska partia uchwaliła taki kodeks wyborczy, który mówi o tym, że przed ogłoszeniem kampanii wyborczej nie można prowadzić kampanii.

Nie było mnie wtedy w Sejmie, natomiast ja uważam, że absolutnie powinna...

Ale to pańscy koledzy uchwalili.

I dlatego trzeba by było doprecyzować pewne określenia. Ja pamiętam np., że również w 2009 r. wolno było za darmo tylko i wyłącznie lepić plakaty, a nie wolno było robić wpisów na portalach społecznościowych. To się zmieniło i dlatego trzeba by było zmienić prawo tak, żeby było ono bardziej precyzyjne. Np. "Nie wolno wieszać...".

Przypomnę, jak brzmi prawo: "Kampania wyborcza rozpoczyna się z dniem ogłoszenia aktu właściwego organu o zarządzeniu wyborów. Agitacją wyborczą jest publiczne nakłanianie lub zachęcanie do głosowania".

No właśnie, nakłanianie.

"Agitację wyborczą można prowadzić od dnia przyjęcia przez właściwy organ zawiadomienia o utworzeniu komitetu wyborczego".

No i teraz, dokładnie - ja nie nakłaniam nigdy podczas tych spotkań. Nie mówię: "Głosujcie na mnie, będę najlepszy, głosujcie na mnie, oddajcie głos, proszę, tutaj są ulotki, na których jest napisane...". Tego nie było i nie będzie.

Ale mówi i pisze pan: "Warszawiacy chcą głosu, nie chaosu", "Mieszkańcy powinni mieć większy wpływ na kierunki rozwoju Warszawy niż deweloperzy".

A nie powinni?

"Chciałbym, żeby w Warszawie była karta roczna".

Oczywiście. Można chcieć, można proponować do momentu, kiedy się nie mówi: "Głosuj na mnie". Ale od tego jest PKW, od tego jest ten organ, żeby próbować podać nam wykładnię.

To prawo, kodeks wyborczy obowiązuje od 2011 r. Jest rok 2018 dzięki Bogu. To dlaczego przez 7 lat, skoro nie podoba się panu to prawo, pan go nie zmienił? Tak, przez część tego czasu nie był pan jeszcze w Sejmie, ale od trzech lat jest pan w Sejmie, mógł pan zaproponować, powiedzieć: "To jest nieprecyzyjne, widzę problem". Dlaczego pan tego nie zrobił?

Zgoda, trzeba było. Na pewno PiS by to uchwalił. No ale okej, jeżeli chce pan powiedzieć, że źle zrobiłem, że nie złożyłem tego typu projektu i żeśmy się nad tym nie zastanawiali, pewnie ma pan rację.

Mam takie poczucie: posłowie uchwalają prawo. Posłowie, którzy je uchwalili, następnego dnia przestają tego prawa przestrzegać.

To jest pana opinia. Jeżeli ktoś mi poda bardzo precyzyjne wytyczne i powie: "Dokładnie tutaj w tym miejscu według PKW pan naruszył prawo", to ja absolutnie tego wysłucham i postaram się zastosować do tego typu zaleceń. Jeżeli one będą precyzyjne, bo problem jest taki: jeżeli ktoś powie, że nie wolno się spotykać z wyborcami czy nie wolno rozmawiać o programie, no to w tym momencie rzeczywiście z tego wszystkiego robi się pewien absurd.

Nie no, lepiej byłoby wprowadzić przepis, że nie ma zakazu, że nie ma czegoś takiego jak zakaz prowadzenia kampanii przed dniem ogłoszenia wyborów.

No i zgoda. Najlepiej byłoby... Albo dać bardzo precyzyjne wytyczne.

Wszystko w pańskich rękach.

Zgadzamy się.

Czyli posypywanie głowy popiołem.

No nie, ale panie redaktorze, teraz zupełnie na serio - nie byłem posłem, jak był uchwalany kodeks, a w tej chwili jestem w opozycji. Wie pan, co robią rządzący ze wszystkimi projektami, które zgłaszamy? One wszystkie trafiają do kosza. Tak że też bądźmy sprawiedliwi. I tak na serio - czy mogłem to zmienić? Nie mogłem tego zmienić.

Ale mógł pan próbować?

Próbować mogłem, tak.

Zdenerwował pana fakt, że to Patryk Jaki będzie pańskim kontrkandydatem? Jakaś nerwowość wdarła się do pańskiego obozu i do pańskiej kampanii?

Nie, zero nerwowości. Dokładnie odwrotnie. Ja uważam, że dobrze, że Patryk Jaki jest kandydatem, dlatego że sytuacja jest absolutnie klarowna. Nikt niczego nie udaje.

Nie wolałby pan Michała Dworczyka czy Stanisława Karczewskiego?

Nie, dlatego, że PiS próbowałoby udawać, że w Warszawie jest kandydat centrowy. PiS miał taką tendencję wielokrotnie, żeby udawać coś centrowego. A Patryk Jaki nie będzie w sposób wiarygodny w stanie udawać nikogo centrowego. Sytuacja jest jasna.

Pytam o nerwowość, bo np. to pańskie "Witam w Warszawie" zabrzmiało, jakby pan epatował swoim poczuciem wyższości i lepszego urodzenia.

Ale to trzeba było obejrzeć ten film. To było powiedziane z przymrużeniem oka, z uśmiechem. Jakby pan to zobaczył, na pewno by pan nie zobaczył żadnej wyższości.

Ale Patryk Jaki zaczął mówić, że dzieli pan wyborców na lepszych, gorszych, na warszawskich i niewarszawskich. Dał się pan złapać na wykroku, mówiąc językiem bramkarskim.

Nie, dlatego że w Warszawie nikt nie uwierzy w to, że ja jestem osobą, która dzieli, po tym, co PiS robi 2,5 roku, dzieląc Polaków na kasty, na złodziei, na komunistów. Rozróżnijmy jedną rzecz: jeżeli ktoś z pianą na ustach próbuje dzielić Polaków od 2,5 roku, z jakimiś strasznie złymi emocjami, a ktoś się uśmiechnie i powie jedno zdanie, no to wystarczy jedno z drugim porównać.

Ale pan będzie przekonywał, że pan jest warszawiakiem z dziada pradziada?

Ale po co mam przekonywać? Wystarczy sobie zerknąć na mój życiorys i każdy wie, że po stronie matki oczywiście, że tak, a po stronie ojca - też używałem tego w kampanii krakowskiej - mam...

Spojrzałem na pańską stroną internetową. Swoją drogą to zabawne, że pan wciąż na tej stronie internetowej bardziej przekonuje, że pan jest krakusem niż warszawiakiem?

Dlaczego zabawne? Nie. Ja niczego nie udaję. Jestem posłem z Krakowa? Jestem. Nie protestuję, moja strona jest dalej posła z Krakowa, ponieważ nim jestem. Natomiast czym innym mój Facebook, czym innym mój Twitter, ja nie muszę udawać, że nagle staję się jakimś zagorzałym kibicem czegoś...

Czyli pan jest pół warszawiakiem, pół krakusem? Tak to należy określić?

Ja jestem urodzony w Warszawie i wychowany w Warszawie, to pan uważa, że to jest pół krakus?

Pisze pan: "Mój ojciec, krakowski jazzman, dziadek, przedwojenny krakowski sędzia, pradziadek, podpora galicyjskiego szkolnictwa" - wszyscy byli krakowianami, nawet przyrodni brat też krakus.

Wszystko się zgadza. Nie wiem, dlaczego taką wesołość w panu to wywołuje.

Bo to taka mądrość etapu. Jak pan kandydował z Krakowa, pan był bardziej krakusem, jak pan kandyduje z Warszawy, pan jest bardziej z Warszawy.

Ale pamięta pan?

Pamiętam, oczywiście.

Myśmy z przymrużeniem oka uśmiechali się do krakusów, mówiąc im wprost, że warszawiak startuje z Krakowa. Przecież oni wszyscy o tym wiedzieli. Bo wiadomo, że to jest kwestia tego, kto gdzie się wychował. Ale zostawmy to.

Jeśli pan wygra w Warszawie albo na czas kampanii wyborczej ma pan jakąś ofertę, prośbę, propozycję dla Hanny Gronkiewicz-Waltz?

W jakim sensie ofertę i propozycję?

No np., że liczy pan na jej wsparcie w kampanii, liczy pan na wspólne wiece, spotkania.

Hanna Gronkiewicz-Waltz jest tak dojrzałym politykiem, że sobie poradzi bez mojego wsparcia czy propozycji. Ja prowadzę swoją kampanię wyborczą...

Ale liczy pan na jej wsparcie w kampanii czy wręcz przeciwnie, oddziela się od niej pan grubą kreską?

Ja będę prowadził swoją kampanię wyborczą, w momencie kiedy ona będzie ogłoszona, i wtedy, żeby było jasne, będę mówił o propozycjach dla warszawiaków i o zmianie priorytetów, tego, co jest najważniejsze.

Będzie w tej kampanii Hanna Gronkiewicz-Waltz?

W kampanii mojej? Nie, dlatego że ja uważam, że dzisiaj nie potrzeba wsparcia konkretnej osoby. Ja jestem politykiem samodzielnym. Nie potrzebuję, żeby ktokolwiek stał koło mnie.

Ale Katarzyna Lubnauer np. stoi obok pana.

Oczywiście, że stoi.

Konkretna osoba stoi koło pana, choć nie kandyduje na prezydenta ani na wiceprezydenta.

Ale to jest całkowicie naturalne. Jesteśmy posłami.

Hanna Gronkiewicz-Waltz też przyzna pan, że gdyby pan cenił jej dorobek, byłaby naturalnym elementem pańskiego wsparcia.

Jesteśmy posłami, w związku z tym nic dziwnego, że spotykamy się razem.

A ona jest prezydentem Warszawy.

I też czasami się spotkam z panią prezydent na przeróżnych okolicznościach. Natomiast pan się pyta, czy będzie częścią kampanii, kiedy będzie kampania wyborcza. Jak będzie kampania wyborcza, to ja będę ją prowadził sam, ponieważ jestem samodzielnym politykiem. Oczywiście również z Pawłem Rabiejem, który ma być zastępcą, natomiast ja się nie potrzebuję nikim podpierać w tym momencie, i to tylko tyle.

Ale nie ma pan takiego poczucia, że gdyby...

Natomiast nie uciekam, żeby było jasne, jeżeli jest jakaś okazja, nie uciekam od takich sytuacji, żeby się z kimś sfotografować itd.

Pan uważa rządy Hanny Gronkiewicz-Waltz w Warszawie przez ostatnich 12 już niemalże lat za pański atut czy pańskie obciążenie?

Ja dokładnie uważam tak, jak większość warszawiaków - że Hanna Gronkiewicz-Waltz zmieniła to miasto na lepsze i to widać na każdym kroku. Natomiast oczywiście po pierwsze była olbrzymia wpadka i skandal związany z reprywatyzacją, a po drugie Warszawa dzisiaj potrzebuje zupełnie innych priorytetów.

Obciążający właśnie ją? Hannę Gronkiewicz-Waltz? Ten skandal?

Kwestia reprywatyzacji? W pewnym sensie to obciąża wszystkie ekipy, które rządziły krajem, dlatego że nie było i nie ma ustawy reprywatyzacyjnej, natomiast oczywiście, że to się cieniem kładzie na Hannie Gronkiewicz-Waltz, w pewnym sensie na PO, nikt tego nie ukrywa. Natomiast Warszawiacy mówią, mówią mi to na tych prawie 100 spotkaniach, które odbyłem, olbrzymia większość mówi: my oceniamy Hannę Gronkiewicz-Waltz pozytywnie, natomiast rzeczywiście bierzemy pod uwagę rzeczywiście to, co się działo.

Mówi pan o tych prawie 100 spotkaniach, które nie są agitacją wyborczą?

Nie są agitacją wyborczą, bo nie usłyszy pan na nich: "Proszę głosować na Trzaskowskiego".

Gdyby miał pan jednym hasłem, jednym sloganem opisać, czym będzie się różniła Warszawa Rafała Trzaskowskiego od Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz, to?

Przede wszystkim inne priorytety - jakość życia. Stawiamy na jakość życia. Kwestie dotyczące praw seniorów, kobiet, dotyczące polityki mieszkaniowej...

A co ma być takim znakiem rozpoznawczym pańskiej Warszawy, takim wyróżnikiem Warszawy na tle innych stolic europejskich?

Właśnie to.

Nie no, to wszyscy mówią o jakości życia.

Nie, nie wszyscy mówią o jakości życia.

Chciałby pan, żeby Warszawa się kojarzyła z kulturą, ze sportem?

Ja bym chciał, żeby Warszawa była właśnie takim miejscem w Polsce, w którym będzie się najlepiej żyć. I pod względem sportu, i kultury, i terenów zielonych, i choćby jakości życia dla seniorów, i kwestii związanych z równouprawnieniem kobiet i jeżeli chodzi również o to, żeby się pochylić nad tymi najsłabszymi, co dotyczy choćby polityki mieszkaniowej. To są te wszystkie aspekty, o których ja w tej chwili mówię, i o tym będziemy rozmawiali bardzo szczegółowo z warszawiakami.

Poprze pana lewica przed wyborami?

Nie wiem, prowadzimy rozmowy.

Ale prowadzi pan? Z SLD?

Tak, dlatego że ja bym chciał, żeby rzeczywiście kandydat na prezydenta Warszawy był popierany przez jak najszersze spektrum. W końcu budujemy zjednoczoną opozycję, na tym nam zależy.

Lewicy trochę mniej. Rafał Trzaskowski, bardzo dziękuję.

Dziękuję.

Rafał Trzaskowski o Andrzeju Dudzie: Trzeba będzie rozważyć jego impeachment. Musimy rozliczyć wszystkich, którzy łamali konstytucję

Trzeba rozliczyć wszystkich, którzy łamali konstytucję i determinacja w PO będzie tu spora. Nawet słowo impeachment przychodzi mi do głowy – mówi gość Radia ZET Rafał Trzaskowski, pytany w internetowej części programu o to, czy po wygranych wyborach PO i .N przeprowadzą procedurę impeachmentu Andrzeja Dudy. Trzeba będzie to rozważyć i zastanowić się, jak ich rozliczyć z łamania konstytucji – dodaje polityk. Podkreśla jednak, że wszystko zależy od zachowania prezydenta, który „czasami pokazuje skłonność do demonstrowania swojej niezależności”.

Pytany o to, czy nie czuje się zbyt pewnie, jak Bronisław Komorowski przed wyborami prezydenckimi, Rafał Trzaskowski odpowiada, że nie i dodaje: W przeciwieństwie do Bronisława Komorowskiego – my pracujemy cały czas. Zdaniem gościa Radia ZET Andrzej Duda był bardziej aktywny niż Komorowski, nawet przed kampanią wyborczą.

Polityczne atuty? Trzaskowski odpowiada, że jest to „doświadczenie połączone z energią”, która jeszcze w nim jest”.

Pytany o to, kogo poprze, jeśli nie dostanie się do drugiej tury wyborów w Warszawie, gość Radia ZET mówi, że nie dopuszcza takiej sytuacji.  Uważam, że kandydat zjednoczonej opozycji na pewno będzie w drugiej turze. Zjednoczona opozycja wygra te wybory – komentuje.

Rafał Trzaskowski odpowiada również na pytania m.in. o Centralny Port Lotniczy, Warszawę i referendum ws. konstytucji.

RADIO ZET/MA

Oceń