Robert Biedroń: Schetyna, Petru – ogarnijcie się i weźcie w końcu do roboty! Mogę pokazać wam jak to się robi

28.09.2017 06:58

„Nie o take Polskę walczyliśmy. No nie o take! Miała być Polska demokratyczna, miał być trójpodział władzy. Tymczasem społeczeństwo pozwala PiS na demontaż, bo zawiodło się na klasie politycznej. Kwestie godnościowe zostały zaniedbane. Potrzeba pokazać alternatywę dla PiS. Na razie niestety jej nie widzę” – mówi gość Radia ZET, prezydent Słupska Robert Biedroń. Jego zdaniem  „opozycja nie potrafi się pozbierać”. „Dostaje obuchem po głowie, bo żyła w mentalności, że nie da się wprowadzić 500+, wprowadzić realnych reform sądowych. Poruszają się trochę jak dziecko we mgle” – uważa Biedroń. „Petru, Schetyna - niech się ogarną, wezmą się w końcu do roboty i przedstawią atrakcyjną alternatywę dla PiS! Zapraszam ich do Słupska – pokażę jak to się robi” – apeluje gość Radia ZET.

IMG_3211(1)

Konrad Piasecki: Z trwającego w Sopocie Europejskiego Forum Nowych Idei, prezydent Słupska, wieczna i wielka nadzieja polskiej lewicy Robert Biedroń, dzień dobry, witam.

Robert Biedroń: Dzień dobry, pozdrawiamy serdecznie z Pomorza.

Powiedzie pan lud słupski na barykady walki z sądowymi ustawami prezydenta Dudy?

Niekonstytucyjnymi ustawami. To jest wyzwanie. Bo dzisiaj nieważne, czy to są projekty Dudy, czy PiS, czy opozycji, ważne żeby były konstytucyjne. A wszystkie są te projekty niekonstytucyjne.

Sądząc po tym, co pan mówi, ma pan tzw. narrację już przygotowaną na te protesty. Ale będzie pan protestował? Bo gdzieś tam tli się, czy opozycja próbuje rozpalić taki ogień, jak w lipcu, pytanie, czy to się uda?

Mam nadzieję, że się uda, bo niezależność sądów, niezawisłość sędziów jest w naszym, wszystkich interesie. Dzisiaj oczywiście sądownictwo w Polsce ma wady, ale remedium na to na pewno nie są działacze partyjni PiS.

Liczy pan na powtórkę dzisiaj w takim razie tych marszów ze świecami w rękach?

Nie, bo to jest kwestia symboliki. Liczę na to, że te niekonstytucyjne projekty zostaną nieprzyjęte. Obawiam się, że zostaną przyjęte, bo mamy totalną władzę, która nie zawaha się użyć totalnej siły.  

W lipcu ta władza zrobiła krok w tył w osobie prezydenta Dudy i ustawy zawetowała.

To trzeba głośno gęgać, jak gęsi kapitolińskie i ostrzegać Rzym przed najazdem barbarzyńców, którzy zniszczą nam kolejną instytucję państwa.  

A wyczuwa pan w powietrzu, że jest nastrój, duch takiego gęgania? Tak silnego gęgania, jak był przed paroma miesiącami?

Jest, jest. Widzę to w społeczeństwie. Ale myślę, że też niewiele zrobiliśmy, wspólnie jako klasa polityczna, żeby to społeczeństwo uwrażliwić na pewne problemy i dlatego dzisiaj tak łatwo jest oddać sądy, przekupić społeczeństwo za 500 plus i odebrać im wolność. I to robi dzisiaj PiS niestety.  

Pan mówi my klasa polityczna, czy oni klasa polityczna.

My, wszyscy jesteśmy za to odpowiedzialni, bo dzisiaj PiS stosuje taką retorykę populistyczną, że wszystko jest możliwe, że oni wszystko zmienią, że nie ma słowa nie da się i mówią yes we can, we can to, we can tamto, wszystko można dzisiaj. Oczywiście, że nie można. To jest narracja populistyczna, ale opozycja do tej pory, czy rządzący do 89 r. niewiele zrobili żeby to społeczeństwo przygotować na tych barbarzyńców, którzy będą nas oszukiwać, że wszystko można.

Ale w tym, co pan mówi jest sprzeciw, czy raczej jest podziw?

Nie, odraza bardziej.

Bo ja mam wrażenie, że więcej w panu jest podziwu?

Odraza, odraza, że można uprawiać taką politykę, że dajemy się wciągać w uprawianie polityki, które nie ma nic wspólnego z demokracją, na którą się umówiliśmy. Parafrazując Lecha Wałęsę: „nie o take Polskę walczyliśmy”. No nie o „take”. Miała być Polska demokratyczna, miał być trójpodział władzy. I społeczeństwo pewnie w dużej części oddaje to też w ręce PiS, pozwala na demontaż państwa, dlatego że się zawiodło na klasie politycznej. Że pewne kwestie, godnościowe na przykład, zostały gdzieś zaniedbane wcześniej. A PiS mówi my to zrobimy, wszystko możliwe jest dzisiaj.

Jeśli by było tak źle, jak pan mówi, to rządząca partia, czy rządzący obóz nie miałby tak fantastycznych sondaży, a dzisiaj na widok sondaży rozumiem pan czuje kompletną bezradność.

Nie, ja mówię dzisiaj, znaczy dzisiaj potrzeba w ogóle pokazać alternatywę dla PiS.

A widzi pan taką alternatywę?

Nie, niestety nie widzę, bo opozycja dzisiaj nie potrafi się pozbierać. No, jak dostaje też cały czas obuchem po głowie i jak też żyła w takiej mentalności, że tego się nie da, tamtego się nie da, że 500 plus się nie da, że nie da się wprowadzić jakiś realnych reform sądowych, to oni będą trochę, jak dziecko we mgle się poruszali. Muszą się szybko opamiętać. Muszą się szybko ogarnąć. Petru, Schetyna niech się ogarną, niech się wezmą w końcu do roboty i przedstawią jakąś atrakcyjną dla społeczeństwa alternatywę, która także w kwestiach godnościowych będzie atrakcyjna.

Robert Biedroń nie zamierza jej przedstawiać?

Robert Biedroń ją przedstawia każdego dnia w Słupsku. Zapraszam Petru, Schetynę do Słupska, pokażę jak to robić.

Ale Robert Biedroń też jest ubierany w szaty wielkiej nadziei, a to lewicy, a to wielkiego kandydata na prezydenta, pan się dobrze czuje w tej masce?

Nie najlepiej, ponieważ ja jestem prezydentem Słupska. Umówiłem się na monogamiczny związek bez skoków w bok i nie zamierzam zdradzać tutaj mieszkańców naszego miasta.

Dobra formuła na następne wybory samorządowe, a już na następne wybory prezydenckie nie.

Ale to nie chodzi o prezydenturę. Chodzi o to żeby w polityce były pewne wartości.

Ale to jest tak, że to są za ciężkie zbroje, jak na pana, jak pan słyszy Biedroń 2020 kandydat na prezydenta, to…

Nie, panie redaktorze, jestem pewnie jednym z ostatnich polityków w Polsce, który boi się i nie ma odwagi, no kto, jak nie Biedroń ma odwagę w tej polityce.

Czyli miałby pan odwagę wystartować na prezydenta?

Ale to nie jest kwestia odwagi. To jest kwestia pewnych wartości, które trzeba wprowadzić. Bo sam Biedroń na białym koniu tego nie rozwiąże. My musimy, zamiast palić komitety, to je budować, jak mówił Jacek Kuroń. Czyli pokazać alternatywę. Pokazać coś, co będzie atrakcyjne dla społeczeństwa. I ja tu w Słupsku pokazuję. Proszę zobaczyć. W Słupsku się to udaje, że można przywracać godność, można poszerzać wolność, można robić to demokratycznie jednocześnie nie dzieląc. Nie sprawiając, że będą mieszkańcy lepszego i gorszego sortu.

Ale to jest trochę takie powiedzenie…

Yes we can, panie redaktorze.

Yes we can, tylko że to jest takie trochę powiedzenie, jak Donalda Tuska przed paru laty „nie róbmy polityki, budujmy drogi”, bo pański pomysł na Słupsk w dużej mierze jest taki, pomysł samorządowca.

Panie redaktorze, ale oprócz budowania dróg, ja także rozmawiam o demokracji. W tym roku szkolnym osobiście będę prowadził lekcje konstytucyjne. Wieszam preambułę w szkołach. Rozmawiam o czarnych protestach na ulicy, uczestniczę w nich, dbam o prawa zwierząt, robię wiele demokratycznych rzeczy, poszerzających tak naprawdę tą demokrację, prawa człowieka, wolność w naszym państwie, nie zabierając kwestii godnościowych. Bo myślę o mieście w taki sposób, jak powiedziała Hillary Clinton, że chciałaby uprawiać politykę no one will be left behind, gdzie nikt nie jest pozostawiony w tyle, nieważne jaką ma legitymację partyjną, ale ważne, że jest mieszkańcem mojego miasta i tak samo się liczy, jak inny mieszkaniec.

Do Hillary Clinton bym się nie odwoływał patrząc na jej drogę polityczną i na jej ostatnie sukcesy.

Ale ona wygrała wybory panie redaktorze.

No wygrała, ale przegrała.

Trzy miliony głosów, no przez ten system straszny.

Ale to Donald Trump jest dzisiaj prezydentem, a nie Hillary Clinton.

Masakra.

Robert może być kandydatem, ale najpierw musi powiedzieć, że tego chce - tak mówi Włodzimierz Czarzasty szef SLD, kandydatem na prezydenta. Robert chce?

Znów, ja bardziej kibicuję SLD, żeby SLD chciało się rosnąć w siłę. Bo im mocniejsze SLD…

Ale SLD mówi panu: Robert powiedz czy chcesz, czy nie chcesz.

Im mocniejsze Razem tym lepiej dla Polski. Bo ta…

Ucieka pan od odpowiedzi, wie pan.

Bo ta wrażliwość lewicowa jest potrzebna dzisiaj w polityce, więc jak Włodek Czarzasty, jak Adrian Zandberg będą gotowi żeby budować swoje partie, żeby stanąć w konkury z PiS, to pewnie ja nie będę stał z boku. Nie będę stał z boku. I obiecałem to i Włodkowi i Adrianowi, że jestem do dyspozycji.

Ale do dyspozycji przywdziewając również szaty kandydata na prezydenta?

Nieważne jakie, ja już jestem prezydentem, panie redaktorze, więc ja mam swoje szaty.

Ja wiem, ale prezydent Słupska wiem, że brzmi dumnie, ale kandydat na prezydenta Polski brzmi jeszcze bardziej dumnie.

Zależy, jak dla kogo, panie redaktorze. Bycie prezydentem miasta w przeciwieństwie do prezydenta kraju i to pan widzi po Adrianie w serialu satyrycznym, może nie być zbyt praktyczne. A ja jestem samorządowcem, a my jesteśmy cholernie praktyczni. Zaręczam panu, bycie prezydentem miasta jest bardziej seksy niż bycie prezydentem kraju.

Ale ma pan na siebie pomysł polityczny.

Oczywiście, że mam.

Wczoraj usłyszałem tutaj wieczorem, że zakłada pan Ośrodek Myśli Politycznej think-thank.

Już dawno założyłem.

Ale próbuje go pan rozszerzyć, wzmocnić.

Oczywiście. Panie redaktorze ja zrobię wszystko żeby myśl demokratyczna w naszym kraju rosła w siłę.

Czyli to jest, rozumiem, pomysł na budowanie  Biedronia jako poważnego polityka?

Biedroń już jest poważnym politykiem.

Poważnego polityka krajowego, nie tylko słupskiego.

To jest pomysł na to żebyśmy zwrócili uwagę na pewne wartości, które zostały po 89 r. zaniedbane: godnościowe, równościowe, sprawiedliwość społeczna, taka wrażliwość, która do tej pory cechowała ludzi o moich poglądach, których w Polsce jest bardzo dużo, a dzisiaj gdzieś ten kapitał niestety przez lata roztrwoniliśmy, trzeba to zebrać i przedstawić jakąś ciekawą ofertę dla społeczeństwa. Co to będzie, zobaczymy panie redaktorze, zapraszam. Proszę nas wspierać, trzymać kciuki.

Ale ofertę nowej partii politycznej?

Nie wiemy. Zobaczymy panie redaktorze.

Są dwa lata do wyborów, jak się dzisiaj ktoś nie weźmie za zbieranie tego, to pewnie już nie wyjdzie.

Panie redaktorze, a co ja robię o 8.11 u pana w audycji?

Zbiera pan, rozumiem, siły do budowy partii politycznej.

Rozmawiam o Polsce, ponieważ nie jest mi wszystko jedno i wiem, że my też możemy. Że to nie tylko PiS może prowadzić taką narrację godnościową, że ludzie o moich poglądach i wielu Polaków i Polek oczekuje tego, że powstanie coś, co będzie mówiło o godności. Będzie wspierało wykluczonych, słabych, ale nie będzie im zabierało wolności, demokracji, praw człowieka, że taka rzeczywistość jest możliwa. Opozycja dzisiaj tego nie artykułuje, nie przedstawia. Nie ma tej energii i siły, więc potrzebni są ludzie, którzy to wprowadzą i pewne środowiska. Co to będzie, zobaczymy.

I uważa pan, że to jest formuła i obraz, który uwiedzie wyborców w 2019 r.?

Nie chodzi o to żeby uwieść wyborców, bo uwieść wyborców jest bardzo łatwo. Ale zarazić ludzi pewnymi wartościami, na które umówiliśmy się na przykład w Unii Europejskiej.  I wierzę, że takich ludzi jest sporo, bo poparcie dla UE jest w Polsce wysokie. Poparcie dla konstytucji jest bardzo wysokie, tylko trzeba zacząć ją szanować i wdrażać w praktyce, dlatego będę rozmawiał o konstytucji, będziemy rozmawiali o przyszłości naszego kraju, ale Słupska na razie zdradzać nie zamierzam.

Z naciskiem na - na razie, Robert  Biedroń, bardzo dziękuję.

Dziękuję panie redaktorze, miłego dnia.

RADIO ZET/MA

Oceń