Słuchaj
Damian Michałowski, Michał Korościel
Konrad Piasecki
Damian Michałowski, Michał Korościel
Marcin Sońta , Mateusz Ptaszyński
Marcin Wojciechowski
Hubert Radzikowski , Justyna Dżbik
Hubert Radzikowski
Redakcja Radia ZET
Sprawdź co graliśmy

Teraz gramy

Ryszard Czarnecki: Przedstawiciele Komisji Europejskiej dorzucają do pieca, ale to taktyka negocjacyjna

17.05.2018 06:38

Konflikt z Brukselą? "Wypowiedzi Fransa Timmermansa traktuję jako element negocjacji" - mówi gość Radia ZET Ryszard Czarnecki. „Dorzuca do pieca, ale nie odbieram tego jako konflikt między Komisją Europejską a polskim rządem. Jest to dla mnie spektakularny przykład tego, że interesy narodowe poszczególnych krajów, dominują całkowicie instytucje unijne” – analizuje Czarnecki. Jego zdaniem Timmermans jest „pasem transmisyjnym, rzecznikiem, orędownikiem rządu Królestwa Niderlandów, bo Holandia po Brexicie ma największe rabaty i chce je utrzymać”. Zdaniem europosła PiS, Mateusz Morawiecki zakończy konflikt z Brukselą. Jeśli nie, prezes go odwoła? „Premier Morawiecki ma zaufanie prezesa Kaczyńskiego i proszę nie tworzyć political fiction” – uważa Czarnecki.

Konrad Piasecki: Europoseł PiS Ryszard Czarnecki. Dojrzał pan do przeproszenia Róży Thun?

Ryszard Czarnecki: Myślę, że pani von Thun und Hohenstein powinna przeprosić Polaków za to, że donosiła do zagranicznych mediów na naszą ojczyznę.

Czyli wciąż, rozumiem, pan jest przekonany, że przyrównanie posłanki kobiety do współpracowników hitlerowskich Niemiec wystawia dobre świadectwo europosłowi?

Nagannie oceniłem postawy, które w polskiej historii, i dawnej, średniowiecznej, i już późniejszej, i obecnej sprowadzały się do donoszenia na własny kraj.

Wydaje mi się, że prędzej czy później pan przeprosi ją. Mam tu ostatnio takich, którzy twierdzą, że nie przeproszą, a potem biegają z kwiatami do niepełnosprawnych i przepraszają.

Nie porównywałbym tej sytuacji. To niesprawiedliwe. Mam nadzieję, że pani von Thun und Hohenstein wcześniej czy później powie Polakom "przepraszam".

A ma pan błogosławieństwo prezesa na ten brak przeprosin. Bo prezes zawsze mówi, że w szacunku dla kobiet nikt go nie prześcignie i zawsze taki obraz prezesa się maluje.

To prawda. Prezes Jarosław Kaczyński jest absolutnym dżentelmenem.

I jako dżentelmen, jak usłyszał, że pan tak mówi o kobiecie, to pochwalił?

Ale zapewniam pana, że skrytykowanie polityka, akurat PO, tak się złożyło, chociaż też są politycy Nowoczesnej, którzy to robili, za to, że ta osoba donosiła do obcych mediów na własny kraj, a wcześniej 15 listopada zeszłego roku...

Co to znaczy "donosiła do obcych mediów"? Rozmawiała z obcymi mediami.

...głosowała za sankcjami wobec Polski. A to już ma konsekwencje poważne. Nie jak artykuł siódmy, który nie ma żadnych konsekwencji. To są postawy, które trzeba piętnować, i ja to robiłem.

A propos tego szacunku prezesa dla kobiet, myśli pan, że jak prezes z łóżka szpitalnego widział wczoraj Janinę Ochojską, która na wózku w deszczu czekała przed Sejmem na to, żeby ją tam wpuścić, to czuł dumę z marszałka Kuchcińskiemu?

Życzę prezesowi zdrowia...

Bo rozumiem, że w szpitalu wciąż leży prezes?

...i jestem przekonany, że jego ocena sytuacji jest jednoznaczna.

Jednoznaczna jaka?

Taka, że trzeba ten protest jak najszybciej zakończyć. Rząd wykazał tu wiele dobrej woli. Natomiast oczywiście z szacunkiem i pewną empatią dla tych ludzi, którzy protestują, na pewno trzeba im szacunek okazać, kropka.

Ale najpierw kobieta, która walczyła w powstaniu warszawskim, chciała tam wejść, 92-letnia, nie wpuszczono jej. Wczoraj niepełnosprawna, znana działaczka społeczna Janina Ochojska... Sejm to nie jest prywatny folwark marszałka Kuchcińskiego.

Ale to już pytanie nie byłego wiceprzewodniczącego PE, tylko do pana marszałka Kuchcińskiego. Jest pewien regulamin...

Ale pytam o pańską ocenę jego zachowań. To jest pański kolega partyjny.

Tak, oczywiście. Znam go od lat.

Jak pan ocenia jego zachowanie?

Jest to człowiek, który naprawdę ma sporo empatii i wrażliwości.

To dlaczego nie wykazuje się nią w tym proteście?

Ja nawet nie wiem, czy o tych sytuacjach wiedział, szczerze mówiąc.

No nie no, panie pośle, naprawdę przez pół dnia Janina Ochojska siedzi na wózku przed Sejmem i marszałek Sejmu o tym nie wie? No to jak służby w takim razie marszałka by działały, jeśliby mu o tym nie doniosły? To też kompromitujące.

Rozumiem, że jest jakiś regulamin, nie znam tej sytuacji tak jak pan, natomiast myślę, że robienie z pana marszałka Kuchcińskiego człowieka nieczułego czy niewrażliwego jest niesprawiedliwe, po prostu.

A rozumie pan, dlaczego nie wpuszcza kobiet, które chcą porozmawiać z protestującymi, do Parlamentu? Pytam o pańskie zrozumienie dla pańskiego kolegi.

Nie, bo pan w tej chwili mówi, że nie wpuszcza jakichś określonych osób - nikt nie jest wpuszczany poza posłami.

No nie, bo np. szefowie Polskiej Fundacji Narodowej zostali wpuszczeni.

Może, natomiast poza posłami, osobami pełniącymi być może funkcje publiczne, nikt nie jest wpuszczany.

Janina Ochojska też pełni funkcje publiczne, bo jest szefową fundacji.

Mówię o funkcjach państwowych.

Przekonują mnie wszyscy ministrowie, że PFN i jej szefowie to nie jest przedsięwzięcie państwowe. Że to prywatna fundacja.

I pewnie dlatego właśnie taka sytuacja miała miejsce, po prostu.

Pan jako były wiceprzewodniczący PE, do PE się za rok wybiera?

To jest decyzja prezesa Jarosława Kaczyńskiego i władz PiS-u.

Który zawsze mówi, że dwie kadencje i wystarczy. A pan już jest kadencji ile?

Ta dyskusja jest przed nami. Słyszymy, że karty są rozdane w PO, że będzie kandydować były prezydent Bronisław Komorowski, że będzie kandydować była premier Ewa Kopacz, że będzie kandydować były minister spraw zagranicznych Radek Sikorski, pewnie po to, żeby ich wypchnąć, żeby tu nie przeszkadzali władzom PO.

A były premier Donald Tusk, bo i taka informacja się wczoraj w "SuperExpressie" pojawiła?

Szczerze mówiąc, nie za bardzo w to wierzę. Byłbym zaskoczony, byłby to pierwszy taki przypadek w historii instytucji UE, żeby jej szef kandydował do Europarlamentu.

No tak, ale rozumiem, że taki silny zawodnik trochę dreszcza grozy w panu wywołuje?

Nie wywołuje żadnych dreszczy. Natomiast Donald Tusk, przypomnę, że jego kadencja upływa pół roku po wyborach do Europarlamentu i byłoby dziwne, gdyby nagle kadencję przerywał. Był taki owszem szef instytucji unijnej, który przerwał, Jacques Santer, ale jego KE została oskarżona o korupcję.

Pytanie, czy nie musiałby przerwać kadencję, czy nie mógłby łączyć berła szefa Rady Europejskiej ze stanowiskiem czy mandatem europosła.

To niemożliwe. Albo jest się w KE, czy w Radzie Europejskiej, albo jest się eurodeputowanym. Przypominam, że kilku europosłów zostało mianowanych komisarzami przez ich kraje.

Skoro pan tak dużo wie o PO i jej kandydatach, to co pan wie o kandydatach PiS-u?

Myśmy tej decyzji nie podjęli...

Ale oni też jej nie podjęli. A pan doskonale wie, co tam się będzie działo, więc co się będzie działo z panem choćby?

No bo słyszałem, że decyzja...

Czyli pan wie więcej, co się dzieje z Kopacz, Komorowskim i Sikorskim, a pan nie wie, co się dzieje z Czarneckim?

Wiem, co się dzieje z Czarneckim...

No to będzie kandydował czy nie?

Za rok są wybory dopiero, w związku z tym ta dyskusja przed nami. Prezes Kaczyński zdecyduje, jaki będzie nasz team na wybory europejskie w ostatni weekend maja 2019 r.

A w tym dream teamie Beata Szydło się znajdzie? Plan jest?

Pani premier Beata Szydło jest osobą powszechnie znaną. Jest szereg takich przypadków, że byli szefowie rządów kandydują do Europarlamentu, to nikogo by nie zdziwiło, gdyby pani premier chciała. By zdziwiło, gdyby Donald Tusk kandydował, to by zdziwiło.

A chce Beata Szydło?

To proszę z nią porozmawiać.

Jest zwłaszcza ostatnio bardzo niechętna mediom.

Tak?

Tak.

Nie wierzę. Może jakoś będę pośrednikiem?

Dziękuję bardzo. Jakoś sobie poradzę. A jak nie chce, niech nie przychodzi.

Jakieś fochy tu pan strzela.

Nie fochy, jak nie chce, to nie. Nikogo nie zmuszam.

A zapraszał pan?

Potem będzie miała kampanię wyborczą, zobaczymy, jak będzie. Jak to się dzieje, że praktycznie zakończony konflikt na linii obóz władzy-KE tak się praktycznie rozwija i narasta?

Ja nie odbieram tego jako konflikt między KE a rządem RP, tylko jest to dla mnie spektakularny przykład tego, co głoszę od lat, że interesy narodowe poszczególnych krajów dominują całkowicie instytucje unijne. Frans Timmermans, który teraz, że tak powiem, do pieca dorzuca, ewidentnie jest w tej chwili pasem transmisyjnym, rzecznikiem, orędownikiem rządu Królestwa Niderlandów. Holandia po Brexicie jest państwem, które ma największe rabaty, ulgi w swojej składce członkowskiej do UE i chce to utrzymać. Premier Morawiecki publicznie mówił o tym, żeby tych rabatów nie było.

To w takim razie macie jakieś fatalne oceny i fatalne diagnozy sytuacji. Europoseł Karol Karski mówi: "Konflikt z Brukselą praktycznie zakończony i zmierzamy w kierunku jego szybkiego zakończenia i rozstrzygnięcia". No i co się z tym dzieje? Kolejne wypowiedzi, jak pan mówi, raczej dorzucają do pieca, niźli łagodzą?

Dorzuca do pieca pan Frans Timmermans.

Ale Juncker też dorzuca do pieca.

Jeden z siedmiu wiceprzewodniczących KE. Pan Juncker łączy kadencję za rok.

Dlaczego miało być tak dobrze, a jest tak źle?

Ja traktuję wypowiedzi pana Timmermansa zwłaszcza, w mniejszym stopniu Junckera, jako element pewnych negocjacji. Jest finisz negocjacji, pytanie o to, jaki będzie kształt tego porozumienia, to jest chyba dobre słowo, a nie kompromis, i następuje przeciąganie liny. W podręczniku, jak negocjacje prowadzić, myślę, że takie sytuacje można łatwo znaleźć.

Bardzo prezes liczył, że Mateusz Morawiecki ten konflikt zakończy. I...?

Myślę, że zakończy.

A jak nie zakończy, prezes będzie tak rozczarowany, że go odwoła ze stanowiska?

Nie, premier Morawiecki ma zaufanie prezesa Jarosława Kaczyńskiego i takiej political fiction proszę tutaj nie tworzyć.

Ale przyzna pan, że mało ma sukcesów na koncie?

Uważam inaczej.

Ale jakie ma sukcesy?

Gospodarcze.

Np. jakie? Jako premier?

Jako premier jest twarzą pewnej prosperity, gdy chodzi o polską gospodarkę. Mało?

Takiej prosperity, że trzeba podnosić podatki.

Ale panie redaktorze...

Pamięta pan, ile razy PiS obiecywał w kampanii, że nie będzie podnosił podatków, i po kampanii? To ja panu przypomnę: "Nie chcemy podnosić podatków" - Jarosław Kaczyński w grudniu 2016, "Nie będziemy podnosić podatków" - Beata Szydło, "Nie podniesiemy podatków" - Mateusz Morawiecki mówił.

Życzę każdemu krajowi członkowskiemu UE takiego wzrostu gospodarczego, jaki my mamy w tej chwili.

I oto się okazuje, że wzrost gospodarczy, wystarczy nie kraść, pieniędzy jak lodu, a kiedy dochodzi do protestu niepełnosprawnych, trzeba nakładać podatek na najbogatszych.

To demagogia, przy całym szacunku do pana osoby.

Ale co jest w tym demagogią?

Akurat gdy chodzi o postulaty niepełnosprawnych, jak pan doskonale wie, te, które były na początku, Polski rząd wszystkie spełnił.

Ale słyszał pan o daninie solidarnościowej?

Tak.

I wie pan, że to jest nowy podatek? To jest nowa stawka 36-procentowa podatku.

Muszę powiedzieć, że oburzenie, że ludzie bogatsi, solidaryzując się z obywatelami, którzy mają mniej pieniędzy, bo są niepełnosprawni, z ich rodzinami, będą teoretycznie, bo jeszcze zobaczymy, jaki będzie projekt, będą się dzielić, jestem trochę zdumiony.

Nie, to jest oburzenie na to, że partia, która obiecuje, że podnosić podatków nie będzie, któregoś dnia te podatki podnosi. Chociaż twierdzi, że prosperity jest taka, że może się nacierać tymi pieniędzmi.

Ale pan mówi: "Pieniędzy jak lodu", "się nacierać", to jest bardzo publicystyczne, żeby nie powiedzieć, demagogiczne. Proszę przyznać, że akurat gdy chodzi o kwestie socjalne, ten rząd zrobił swoistą w dobrym tego słowa znaczeniu rewolucję.

To umie pan odpowiedzieć na pytanie, dlaczego musi podnosić podatki, skoro jest tak dobrze?

A jest jakiś projekt, który wpłynął do Sejmu?

Przedwczoraj został ogłoszony projekt daniny solidarnościowej.

Będziemy na ten temat debatować w Sejmie.

Czyli pan jest przeciwnikiem tego pomysłu?

Nie, ja uważam, że jedni drugim brzemiona noście.

Jedni drugim co?

Trzeba pomagać.

Jakiego pan sformułowania użył?

Niech pan nie chwyta za słówka, pan to uwielbia.

Nie usłyszałem.

Trzeba pomagać. Ja nie jestem przeciwnikiem tego, żeby w sytuacjach wyjątkowych czy nadzwyczajnych np. ludzie niepełnosprawni, ich rodziny byli wspierani przez obywateli. Państwo, polski rząd, rząd RP zaproponował bardzo konkretne propozycje, które spełniały w 100% pierwotne postulaty z tego protestu niepełnosprawnych. Dobrze, że rząd to zaproponował. Szkoda, że nie zostało to przyjęte, mimo że to było proponowane przez niepełnosprawnych.

No to na koniec tylko powiem, że jeśli chodzi o demagogię, to naprawdę z politykami się nie ścigam. Ryszard Czarnecki, bardzo dziękuję.

Ale to nie było o mnie, mam nadzieję.

O panu też. Dziękuję bardzo.

Ależ skąd, dziękuję.

 „Zdrowie prezesa poprawia się. Kontroluje sytuację i wie, co się dzieje”

Zdrowie prezesa poprawia się. Patrzę z przykrością na generowanie kolejnych wersji, coraz bardziej skrajnych – mówi polityk PiS, pytany w internetowej części programu o zdrowie Jarosława Kaczyńskiego. To nie powinien być obszar harców politycznych a jest – ocenia. Czarnecki dodaje, że „nawet, jeżeli prezes ma jakieś zabiegi, to kontroluje sytuację i wie, co się dzieje”.

Co z tym, którzy nie oddali nagród? W wymiarze politycznych konsekwencji… one nastąpią. Zapewne takie osoby będą miały problem, chyba, np. z dostaniem się na listy PiS – mówi gość Radia ZET.

Pytany o wywieszenie tęczowej flagi na Parlamencie Europejskim, Czarnecki odpowiada, że „nie jest to sprawa, która ma charakter fundamentalny”. Czy jest jakaś próba, żeby nad PE jakiś podświetlony krzyż zamontować? Nie. Tego typu demonstracje są niepotrzebne – komentuje.

Ryszard Czarnecki odpowiada także na pytania m.in. o siatkówkę, Donalda Tuska i zmianę czasu.

RADIO ZET/MA

Oceń