Ryszard Czarnecki o wyborach na Ukrainie: Poroszenko szybko wygenerował negatywny elektorat; wynik nie pokazuje prorosyjskich tendencji

01.04.2019 06:32

Eurodeputowany PiS Ryszard Czarnecki komentuje w programie „Gość Radia ZET” wyniki pierwszej tury wyborów prezydenckich na Ukrainie. – Petro Poroszenko dość szybko wygenerował sobie elektorat negatywny. Uważam, że cały czas ma szanse, bo wynik nie jest rozstrzygnięty. Zobaczymy jak zachowa się elektorat pani byłej premier Julii Tymoszenko – ocenia w rozmowie z Beatą Lubecką. 

Beata Lubecka: Ryszard Czarnecki, europoseł PiS-u. To już trzecia kadencja, gdyby pana wybrali wyborcy, to byłby pan czwartą kadencję w PE. Jeszcze przypomnę, że w 2004 r. pan był kandydatem Samoobrony. Dzień dobry, panie pośle.

Ryszard Czarnecki: Witam panią, witam państwa. Pisze pani mój życiorys, moją biografię?

Nie, nie piszę pana życiorysu...

Namawiam. „Ryszard Czarnecki: życie i twórczość”.

Chciałam przypomnieć naszym słuchaczom, kim pan jest. Mogą o tym nie pamiętać nasi słuchacze, że już czwartą kadencję byłby pan w PE.

Jerzemu Buzkowi też to pani powiedziała?

Nie, nie było tutaj Jerzego Buzka w tym studiu.

A, okej.

Więc nie mogłam mu tego powiedzieć. Wołodymyr Zełenski, komik, jest zwycięzcą pierwszej tury wyborów prezydenckich na Ukrainie. Zaskoczenia nie ma, no bo to był czarny koń tych wyborów. Do drugiej tury też przeszedł urzędujący prezydent Petro Poroszenko. Ale o czym świadczy ten wynik wyborów w pierwszej turze? Czy to wahadło wychyla się na wschód? No bo jednak Zełenski nie ukrywa, że ma takie antyzachodnie i promoskiewskie poglądy.

Tam był jeden kandydat, który rzeczywiście był prorosyjski, tak to można określić, zajął czwarte miejsce – pan Bojko. Natomiast ja uważam, że obojętnie, kto będzie prezydentem Ukrainy, Ukraina swój kurs prozachodni, proatlantycki, proeuropejski utrzyma. Chociaż oczywiście lepiej znamy pana Poroszenkę, a pana Zełenskiego znamy znacznie mniej.

No dobrze, ale skąd to jego zwycięstwo? Dostał prawie dwa razy więcej niż urzędujący prezydent.

Dokładnie. Myślę, że zmęczenie ukraińskich wyborców obecną elitą władzy i uznanie, że trzeba postawić na kogoś, kto gwarantuje pewną świeżość. To oznacza, że pan Petro Poroszenko, którego mam przyjemność znać, dość szybko sobie ten elektorat negatywny wygenerował. Natomiast uwazam, że cały czas szanse Petro Poroszenko ma, wynik nie jest rozstrzygnięty. Zobaczymy, jak się zachowa elektorat byłej premier i byłej kandydatki na prezydenta – już kandyduje po raz kolejny – Julii Tymoszenko.

Ona grozi, zdaje się, drugim Majdanem.

Wydawało się przez wiele miesięcy, że to ona może być zwycięzcą tej wyborów. Mówiło się, że kto wejdzie do drugiej tury z Zełenskim, ten ma prezydenturę w kieszeni. Dla mnie nie jest to oczywiste, natomiast na pewno Zełenski jeszcze nie może witać się ze zwycięstwem.

No ale czy przegrana w pierwszej turze wyborów obecnego prezydenta to też jest taki sygnał, że Ukraińcy nie chcą reformować kraju, nie chcą do Europy?

Nie, tak nie można powiedzieć. Ukraińcy pokazują codziennie, jadąc czy do Polski, czy do innych krajów członkowskich UE, chociażby do pracy czy na studia, że chcą być w Europie politycznej, że chcą na Zachód, a nie na Wschód. Uważam, że nie jest rzeczą sprawiedliwą, aby mówić, że ten wynik wyborów pokazuje jakieś prorosyjskie tendencje. Na Ukrainie raczej pokazuje zmęczenie obecną władzą, w jakiejś mierze obecnym prezydentem, chociaż który jednak cały czas ma szanse na zwycięstwo.

A jeśli jednak przegra Poroszenko, a wygra Zełenski, to o czym to będzie świadczyć? Jakie to będzie miało konsekwencje?

Fundamentalne pytanie pani zadała. Będzie świadczyć o tym, że społeczeństwo miało dosyć być może sposobu uprawiania polityki, trybu, w jakim pan prezydent Poroszenko sprawował swoją funkcję głowy państwa. Natomiast nie uważam, żeby na tej podstawie należało wyciągać wniosek, że Ukraina skręca z zachodu na wschód, absolutnie tak nie uważam. Uważam, że generalnie Ukraina wybrała orientację zachodnią, a dzisiaj Rosja tylko gra tam na to, żeby robić wewnętrzną polityczną zadymę, na raczej destabilizację Ukrainy, bo chyba Rosja też nie wierzy, że może Ukrainę przeciągnąć na swoją stronę.

Na Słowacji mamy nową prezydentkę, Zuzana Czaputowa. Pogratuluje pan nowej prezydent?

Każdemu prezydentowi czy szefowi rządu w krajach Grupy Wyszehradzkie należy gratulować.

To dlaczego polski rząd i pan prezydent nie pogratulowali w takim razie nowej pani prezydent?

Na pewno to uczynią.

Ale dlaczego zwlekają? Generalnie zasada jest jednak taka, że najszybciej to gratulują jednak sąsiedzi, sprzymierzeńcy, jesteśmy razem w Grupie Wyszehradzkiej, PiS zawsze mówi, że trzeba szanować wolę wyborców. No to co się stało, skąd ta zwłoka?

Na pewno gratulacje z Polski będą przekazane.

Ale skąd ta zwłoka, może pan wie?

Miałem okazję, przyjemność znać prezydenta, który właśnie niedługo ustąpi – na razie jest to pani prezydent elekt – pana Andreja Kiszkę, który nie kandydował ponownie. Miał świetne relacje osobiste z panem prezydentem Andrzejem Dudą i nasze kraje miały dobre relacje w czasie jego prezydentury.

Tylko że to, że tych gratulacji nie ma, strona słowacka zauważyła, tamtejsi dziennikarze, i taka pewna konsternacja jest u naszych południowych sąsiadów. Czy chodzi o to, że pani prezydent ma takie a nie inne poglądy, np. dopuszcza możliwość adopcji przez pary homoseksualne?

Ale nas nie interesuje, jakie poglądy mają prezydenci krajów ościennych, bo to jest decyzja tych narodów, kogo tam wybiorą. Z każdym prezydentem Słowacji, z każdym prezydentem Czech, Węgier, każdym premierem tych krajów, tak samo jeśli chodzi o Niemcy, innych naszych sąsiadów, powinniśmy współpracować i będziemy współpracować.

Ale pewna konsternacja jednak jest, że tych gratulacji nie było.

A ja pani prezydent Słowacji, pani prezydent elekt, gratuluję.

Na razie nie ma gratulacji ze strony ani prezydenta, ani polskiego premiera. Donald Tusk, szef Rady Europejskiej, pogratulował za to na Twitterze i napisał, że ten wynik słowackich wyborów to „silny głos na rzecz przyzwoitości w polityce, praworządności, tolerancji”. 

Ale może jeszcze tylko taka uwaga: uważam, że ten prezydent, który ustępuje, pan Kiszka, był bardzo przyzwoitym prezydentem...

Bo razem szusował z Andrzejem Dudą na stokach?

To swoją drogą, oczywiście, pasja do nart ich łączyła, to stwierdzenie faktu ze strony pani redaktor. Natomiast był człowiekiem, który rozumiał wagę współpracy z Polską i mam nadzieję, że pani prezydent elekt będzie kontynuować ten słuszny kierunek.

Rekonstrukcja rządu jeszcze przed wyborami?

To już pytanie do przedstawicieli rządu.

Pan nie wie? Pan zawsze wie wszystko, ucho prezesa.

To, że coś wiem, to nie znaczy, że powiem. To nie jest tak, że wszystko, co w umyśle, to na języku.

A czy to prawda, że odejdzie pani minister Czerwińska?

Pani minister Czerwińska została zaproszona do rządu, będąc wiceministrem finansów u ministra finansów Mateusza Morawieckiego.

A wcześniej była u Jarosława Gowina. 

Współpraca pani minister finansów z panem premierem do tej pory była znakomita. Nie wiem, skąd te spekulacje.

Spekulacje są takie, jak pisze „Newsweek” – że poszukiwane jest międzynarodowe stanowisko, żeby pani minister Czerwińska mogła wyjść jakoś z twarzą z tej całej sytuacji, żeby to nie było odebrane, że to jednak porażka tego rządu, skoro minister finansów jest przeciwna tym rozwiązaniom i uważa, że to grozi stabilności naszych finansów.

O ile wiem, tygodnik „Newsweek” nie jest organem rządu, więc uśmiecham się do tych spekulacji.

Rozumiem, że tylko organy rządu mogłyby napisać, jak jest? A że niby tygodnik „Newsweek” konfabuluje? Czy o co chodzi?

Myślę, że niekoniecznie ma dobre źródła w okolicach rządu.

Moim zdaniem może mieć dobre źródła. W każdym razie jest to ciekawe.

Życie ten spór rozstrzygnie.

Ale czy będzie rekonstrukcja przed wyborami, czy nie będzie?

To jest decyzja prezesa rady ministrów...

A nie prezesa partii?

...a pan premier może sobie dobrać pracowników, jakich chce, tyle że ja chcę uniknąć spekulacji na ten temat, nie jestem w rządzie. Pan premier podejmuje decyzje takie, jakie są dobre dla jego gabinetu, i ma prawo zmienić skład.

Nie no, chyba prezes PiS-u podejmuje głównie decyzje.

To jest oczywiste, że prezes Jarosław Kaczyński ma, będzie miał i musi mieć decydujący wpływ na skład rządu, skoro jest liderem politycznym obozu, który ten rząd politycznie generuje. To jest dla mnie oczywiste i dla pani, jako doświadczonego dziennikarza, również.

Ryszard Czarnecki, europoseł PiS-u jest z nami. To tyle w części radiowej, ale jesteśmy cały czas na Facebooku i na RadioZET.pl.

***

W internetowej części rozmowy eurodeputowany PiS odpowiadał między innymi na pytania słuchaczy.

Użytkownik Twittera @Dane_Publiczne zadał pytanie: „Były agent CBA poinformował niedawno prokuraturę, że służba zatuszowała sprawę nagrań prominentnych polityków PiS na Podkarpaciu z prostytutkami. Czy władze PiS zajmowały się tą sprawą, na przykład żądając wyjaśnień od liderów partii na Podkarpaciu?”.

- Nie był to temat żadnego posiedzenia władz komitetu politycznego, w którym ja jestem w ostatnim czasie. Więc jednak tematu nie ma. On pojawił się w przestrzeni publicznej raptem wczoraj, przedwczoraj – stwierdza Ryszard Czarnecki.

- Ale gdyby takie doniesienia pojawiły się, jeśli chodzi o przeciwny obóz polityczny, już wyobrażam sobie jakie larum byłoby podnoszone z waszej strony – odpowiada Beata Lubecka.

- Ja bym poczekał jednak na weryfikację. Można łatwo błotem każdego obrzucić – mówi europoseł PiS.

Internauta Damian pyta: „Co takiego ważnego i dobrego dla Polski zrobił pan w PE w ciągu ostatniej kadencji?”.

- W ostatniej kadencji byłem koordynatorem w Komisji Kontroli Budżetowej i w imieniu mojej frakcji Europejskich Konserwatystów i Reformatorów. Monitorowaliśmy budżety wszystkich agencji instytucji unijnych. Na przykład Rada Europejska nie otrzymała absolutorium ani razu, taka była decyzja posłów – mówi Ryszard Czarnecki. – Zajmowałem się też polityką wschodnią. Od 10 lat jestem cały czas i jeszcze do lipca będę wiceprzewodniczącym zgromadzenia parlamentarnego EuroNest, czyli Unia Europejska-Partnerstwo Wschodnie, więc partnerstwo obejmujące Armenię, Mołdawię, Białoruś, Ukrainę, Azerbejdżan, Gruzję – dodaje.

Piotr pyta: „Czy nie czuje się Pan hipokrytą idąc niedawno w Marszu Życia, podczas gdy Pana partia od ponad 3 lat torpeduje jakiekolwiek próby rozszerzenia prawnej ochrony życia w Polsce?”.

- Nie czuję się hipokrytą. Ta sprawa była dla mnie zawsze ważna. Proszę sprawdzić, jak głosowałem w tej sprawie. Te głosowania mnie bronią – odpowiada Czarnecki.

- Ale Prawo i Sprawiedliwość blokuje rozszerzenie ochrony prawnej życia w Polsce, tak czy nie? – dopytywała gospodyni „Gościa Radia ZET”.

- Nie uważam, żeby było to blokowanie. Polityka to sztuka realizowania rzeczy możliwych w danym miejscu i czasie. Tylko tyle w tym kontekście powiem. Ponadto trochę niezręcznie oceniać kolegów posłów. Europarlamentarzysta nie powinien mądrzyć się jaką mają agendę – ucina jej rozmówca.

„Jaka jest konkretnie wina Donalda Tuska i jego odpowiedzialność za brexit?” – to pytanie Jana.

- Przypomnę, że negocjatorem przed referendum brexitowym w imieniu UE był Donald Tusk. Premier David Cameron potem publicznie skarżył się na to, że Bruksela w imieniu której negocjował przewodniczący Tusk nie dała praktycznie żadnych ustępstw. On nie miał czym przekonać Brytyjczyków. Przez to w referendum 52 procent Brytyjczyków zagłosowało za brexitem, a nie za remain. Jeśli pani pyta, kto jest winny, odpowiem: Brytyjczycy winni, ale też Unia Europejska winna – mówi w Radiu ZET.

RadioZET.pl/DG/PaNa

Oceń